28.03.2016

Mogu Mogu Grape, Absolutely Intense



Gryźć napój

To uczucie kiedy budzisz się w środku nocy przy dźwięku mocnego chrupnięcia dobiegającego z własnej paszczy. To uczucie kiedy z nikłą nadzieją, ze to tylko sen wkładasz palce do japy i wyciągasz coś co wcześniej było uzupełnieniem twojego zęba. Z kawałkiem tegoż ukruszonego zęba. To uczucie kiedy, już pozbywając się nadziei oglądasz w lustrze nową szczerbę i to co zostało z twojego kła. To uczucie kiedy doczytałaś w Internecie, że da się to naprawić, ale w mocniejszych uszczerbkach potrzebne będzie najpierw leczenie kanałowe. To uczucie to przejmująca zgroza. To esencja „Mam przejebane”. To cała nieprzespana noc i poranne liczenie nowych siwych włosów. Tyle twardych rzeczy gryzłam, a ząb poszedł w pizdu dopiero,  gdy musiałam mocniej przycisnąć twarz do poduszki we śnie. Gwoli wytłumaczenia, to nie sam ząb, tylko wypełnienie, które miałam zrobione jak byłam w gimnazjum, czyli bardzo dawno temu. Wypełnienie, które nie poddało się bez walki i pole bitwy upuściło ze zdobyczą w postaci kawałka zęba. Piszę te słowa w czwartek rano, jeszcze nie zdobyłam się na odwagę by iść się umówić do dentysty. Wiem tylko, że jedzenie świątecznych potraw będzie … ciekawe. Dlatego nie zamęczając się dalej wybrałam napój ze Scrummy na kolejną recenzję.

Mogu Mogu Grape, Absolutely Intense. Napój winogronowy z kawałkami galaretki kokosowej. I tak gwoli przypomnienia:  z substancji wewnętrznie nawilżających stosuje głównie zielona herbatę. Kawa, herbaty ziołowe/owocowe i woda są na dalszym miejscu. Soki i napoje piję sporadycznie. Na tyle sporadycznie, że raz pewien karton Tymbarku przeleżał u mnie w domu ponad rok, nieotwierany dopóki nie wylądował w koszu. Więc z jakiego powodu wybrałam ten produkt do recenzji? Nie będę ściemniać, kupiło mnie opakowanie i ciekawostka w postaci galaretek kokosowych, z którymi miałam już styczność w biedronkowym jogurcie. Sami rozumiecie, że trudno było mi się oprzeć możliwości gryzienia napoju owocowego.
 Kilka słów o produkcie. Wywodzi się z Tajlandii, chociaż same galaretki kokosowe pochodzą z Filipin. Istnieje już kilka różnych wersji smakowych i z tego co słyszałam i widziałam marka ta powoli wchodzi na polski rynek. Istnieje już nawet polska strona internetowa o Mogu Mogu, więc po szczegółową historię i właściwości Nata de Coco  odsyłam tam. Wszystkie smaki Mogu Mogu są dostępne między innymi w sklepie Scrummy. 

Smak: zapach jest przyjemny, jak ciemno-winogronowe słodycze, których zdecydowanie jest za mało na rynku. Ten zapach kojarzy mi się z lizakami lodowymi, które moja koleżanka dostawała od babci z Kanady. Oczywiści lizaki były jeszcze w postaci płynnej i trzeba było jej samodzielnie zamrozić. Żadne lody nie przetrwałyby w postaci zmrożonej podróż z Kanady do Polski. I po co ja to w ogóle piszę, przecież to dla każdego chyba było jasne.

Kolor napoju jest jak sami widzicie ciemno różowy, wpadający w fiolet. Pewnie ma to jakąś profesjonalną nazwę. Już przez butelkę było widać, że  kawałki coco były właściwie  mało apetycznie wyglądającymi strzępkami. Spodziewałam się kostek. Ale nic to. Zachowując pozory ucywilizowania przelałam napój do szklani. Swoją drogą nakrętka jest urocza. Hmm, jest to słodkie. I wodniste (mówcie mi Sherlock).  Jednocześnie czuć wyraźny smak fioletowych winogron, małych, pysznych soczystych i naturalnie słodkich. Napój o dziwo nie posiadał chemicznego posmaku sztuczności, aczkolwiek nie powiem, miło by było jakby  miał w sobie nieco kwasku.  Bo tak to tylko czułam owocową słodycz.

Kawałki coco nasiąkły smakiem napoju. Nie czułam w nich niczego kokosowego, za to winogronowego owszem. Gryzienie ich było specyficzne. Nieco gumowate, trochę twarde, ale nie stawiały zbyt wielkiego oporu. Takie właściwie żelki, a nie galaretki. Dziwaczne, ale nawet fajne. Jeżeli piliście kiedyś Bubble Tea to pewnie wiecie jaką konsystencję mają kulki tapioki. To jest bardzo  podobne. Jezu, zachciało mi się bubble tea.

To właściwie nie picie, ale zabawa. Wyobrażam sobie, że ma to szanse odnieść sukces w środowiskach młodzieżowych lubujących się w słodkich napojach. Dla osób, które wolą picie bezcukrowe to raczej nie zachwyci. Spodobał mi się smak winogron, spodobały galaretki, ale cukru było w tym za dużo.
Ocena: 6/10
Kaloryczność:320ml/150kcal
Gdzie kupiłam: dostałam (Scrummy)
Cena: jak wyżej

We wtorek o 13 dowiem się co dalej będzie z zębem. O to oznacza, że lepiej już teraz napiszę środą recenzję. Coś czuję, że po wizycie będę umierać skulona na łóżku, zachowując się jak diva z melodramatu kręconego w epoce filmów niemych.
Pa

37 komentarzy:

  1. Jakoś nie przepadam za słodkimi napojami,piję albo wodę, albo herbatę. Takim czymś ani się najeść, ani napoić porządnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego to jest bardziej dla osób które lubią wypić sobie słodkie napoje. :)

      Usuń
  2. Jejku,na początku myślałam,żę ty tytlko żartujesz z tym zębem,że to aluzja do recenzji! Bardzo ci współczuję :( i trzymam kciuki,żebyś szybko wróciła do formy.
    A co napoju,to ja ogólnie nie przepadam za herbatami butelkowanymi,napojami sokopodobnymi itp.W dzieciństwie piłam to hektolitrami i mi się ,,przejadły,,(a może raczej przepiły XD)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety to nie żart :( raczej koszmar.
      Heh, widzę, że ten napój raczej entuzjazmu nie wzbudza :)

      Usuń
  3. To mi przypomina nie wiem dlaczego te herbaty mrożone z kuleczkami, Bubble Tea? Piłam raz i powiedziałam: NIGDY WIĘCEJ NIGDY NIGDY NIGDY. Te kuleczki były tak... chemiczne, że bałam się, że zacznę świecić na zielono. Nie wiem jakoś mnie przerażają takie nieznane produkty. :D
    Trzymam kciuki za... zęba? Brzmi dziwnie, ale wierzę, że będzie dobrze! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bubble Tea ci nie smakowało? :( Ja raz piłam i nawet mi smakowało, było takie... inne.
      Dziękuje, przyda się. Mam nadzieje, że da się z nim coś zrobić. Implanty są za drogie :(

      Usuń
    2. Mnie kilka razy kusiło żeby spróbować tej herbaty ale te kuleczki mnie jakoś tak zniechęcają. Nie przepadam za żelkami.

      Usuń
  4. charlottemadness28.03.2016, 09:13

    Eh..Nic nie jest wieczne,toteż w bardzo dogodnym momencie musiał się wykruszyć..A papkowate jedzenie albo raczej "wodzionka",to najgorsze,co może być..
    A takich napojów unikam typu Tymbark etc.Wolę wyciskane soki i koktajle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie często takie "dogodne" momenty się zdarzają :( Z drugiej strony jakiś czas temu zaczęło mi przeszkadzać, że wypełnienie różni się kolorem od zębów, więc może powinnam na to patrzeć optymistycznie.

      Usuń
  5. Moja mama ma problemy ze (słabymi) zębami, więc żadna dentystyczna historia mi nie straszna :P A napój oferował mi niedawno znajomy - jest ich pełno w Kuchniach Świata - ale jakoś nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skuś się kiedyś, szczególnie jak znajomy oferuje. Nawet jak nie będzie smakował to przynajmniej nic na to nie wydasz ;)

      Usuń
  6. Ałaa nie dałam rady doczytać wstępu ;-; Kiedy idzie o zęby mięczak ze mnie straszny - trupy, krew i bebechy ok, ale wyrywanie czwórki u dentysty.. Boże broń! Współczuję całego zajścia, szczególnie w takim okresie (ja co prawda nie lubię wielkanocnego żarcia, ale zakładam że większość ludzi ono cieszy)
    Słodzony napój.. Meeh, nawet te żelki by mnie nie kupiły, ćwiczę rozsądek i silną wolę :D Jeszcze jakiś czas temu umierałam, żeby pójść do Bubble Tea, ale na szczęście zniechęcał mnie fakt, że ich stoiska ciągle widywałam puste a nie miałam pojęcia, jak się tam zamawia xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jedzeniem daje sobie radę, po prostu jem tylko jedną stroną xD
      Nawet nie wiesz jak bardzo rozumiem to "nie chce wyjść na głupią, więc wolę najpierw zobaczyć/przeczytać jak coś się robi"

      Usuń
    2. Ja z całego wielkanocnego żarcia lubię tylko ciasto :D Bubble tea mam w pobliżu ale te żelki w środki mnie zniechęcają. I nie wiem co to jest tapioka...

      Usuń
    3. Tapioka to właśnie te żelki :D Z tego co pamiętam sama z siebie jest raczej bez smaku. Nabiera aromatu tego w czym była.

      Usuń
  7. Koleżanka dentofobka? O, skąd ja to znam. Miałam z rok temu podobno historię, całe wypełnienie mi wyleciało. Nie chciałam
    zawracać głowy mojemu prywatnemu dentyście bo to w końcu drobiazg więc poszłam do przychodni akademickiej. Panie niemal
    natychmiast chciały przystąpic do kanałówki bo jak wypełnienie zniszczone to znaczy ząb tak zniszczony że tylko kanałówka została! RTG? A po RTG? To widać że ząb do kanałówki, nie ma na co czekać! Zwiałam z fotela a przy wyjściu jeszcze usłyszałam jak jedna dentystka mówi do drugiej, "Mogłaś jej ewentualnie zaproponować to znieczulenie. Jak chce się truć to jej sprawa". Poszłam do Dominika (mój prywatny) a ten się pyta czy mnie boli ten ząb. Nie. Okej, zrobimy RTG i zobaczymy.

    - RTG w porządku, zakleimy ząb i będzie po sprawie.
    - Nie trzeba jednak kanałówki?
    - Kanałówka? A po co? Nie widzę zupełnie wskazań do zabiegu.
    - Bo panie w przychodni akademickiej powiedziały że jak wypełnienie wypada to znaczy że ząb jest tak zniszczony
    że bez kanałówki się nie obędzie. I w sumie były od razu gotowe do zabiegu.
    - Nie, niemożliwe. Tak bez prześwietlenia? Bez oceny zęba? Musiałaś coś źle zrozumieć. Oczywiście jest taka możliwość
    że po wypełnieniu ząb zacznie jakoś dziwnie reagować, boleć nagle to wtedy niestety kanałówkę trzeba będzie robić. Ale RTG nie wskazuje na to by miały być jakiekolwiek problemy, zwłaszcza że nic cię nie boli. Ząb zaklejony, nie mam z nim żadnych problemów.

    Jeśli chodzi o sprawy zębowe to chodzę tylko do Dominika, to chyba jedyny dentysta jaki ze mną wytrzymuje. 3 tygodnie temu miałam usuwany pozostawiony dawno temu w dziąsle korzeń zęba z które nagle zaczęła ropa lecieć. Usuwanie korzenia zajęło 8 minut. Wyciągnięcie mnie z napadu paniki na fotelu 24 minuty ><. Już nie mówiąc o tym że trzęsłam się przez dobre 3 godziny po zabiegu!

    Aha, i dobra rada Czoko : unikaj doktora google. Poważnie. Ktoś to ostatnio ładnie podsumował "Masz katar, ból gardła i gorączkę? To może być albo przeziębienie albo rak". A już opowieści internautów to zupełnie pomijaj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boję się dentystów od czasu kiedy w wieku 4 lat borowali mi zęba na żywca. Mam niską odporność na ból... Trochę mnie pocieszasz z tym, że jak nie boli to nie trzeba kombinować, ale raczej nastawiam się na kanałówkę. Wolę być psychicznie przygotowana.
      Niby to wiem, ale musiałam sprawdzić czy da się odratować zęba czy od razu muszę inwestować w sztuczne ;)

      Usuń
    2. Ja z kolei mam hardkorowe doświadczenia z dentystą z podstawówki. Nie mam kompletnie pojęcia czemu szkoła zatrudniła faceta który NIENAWIDZIŁ dzieci. Zwyczajnie nienawidził. Jak dziecko się kręciło, wierciło, marudziło, źle otwierało buzię albo tego typu to facet po prostu w furię wpadał i się wydzierał na nas >< Znieczulenie uważał za fanaberię "bachorów". W którymś momencie aż ktoś mu na drzwiach gabinetu nasprejował "Doktor samo zło". Oczywiście jak dziecko przychodziło z rodzicami to już był bardzo miły i wesoły człowiek. Gdzieś w mojej 4 klasie zatrudnili mu asystentkę do pomocy (i poprawienia wizerunku gabinetu) ale nie dało to absolutnie nic, 90% dzieci przynosiło karteczki od rodziców że dziecko leczą w innym gabinecie. Pod koniec podstawówki/początek liceum zamknięto gabinet całkowicie. Gdybym miała taką uroczą i sympatyczną dentystkę jak jest u mamuśki w szkole, to może bym nie miała teraz takiej dentofobii - praktycznie na sam zapach gabinetu dentystycznego już się denerwuję ><

      Usuń
  8. Takie soczki raczej omijam, soki robię sobie sam z własnych owoców. Ale wstęp mnie poruszył, bo mi też jeden ząb coś podejrzanie się zachowuje, czeka mnie wizyta u dentysty, więc łączę się w bólu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej iść zanim w nocy wypadnie ;)

      Usuń
  9. To prawda, że za mało słodyczy jest o smaku ciemnych winogron... Właściwie wcale nie ma (takich interesujących mnie). Ależ bym zjadłam Zottera z jakimś nadzieniem z nimi.
    Napój zupełnie nie kusi - nie pijam takich rzeczy, a i jestem pewna, że jakbym już chciała się tego napić, z moim szczęściem udławiłabym się czy coś.

    Współczuję strasznie z tym zębem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Się dziwię, że jeszcze takiego Zottera nie ma :D
      Zaczynam już powoli się stresować jutrem :(

      Usuń
    2. Trzymaj się Czoko :) Mam nadzieję że jednak będzie jak u mnie i po prostu ci ząb wyczyści i zaklei. Naprawdę, ja się ciągle przekonuję że dużo więcej się stresuję przed wizytą niż trzeba - spodziewałam się nie wiadomo czego przy odciąganiu ropy a naprawdę zajęło to kilka minut.

      Usuń
  10. Kokosowe galaretki w jogurtach nam zasmakowały i ciekawe jakby się sprawdziły w napoju :) Pewnie musiałybyśmy najpierw go sobie rozrobić pół na pół z wodą :P
    A i teraz nam smaku narobiłaś na bubble tea :P
    Powodzenia z zębem. Angelika zna ten ból a nawet gorzej, bo ona aż dwa razy obudziła się z wyłamanymi do połowy zębami :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, żeby był mniej słodki? Ja tak kiedyś dawno temu robiłam z syropem owocowym :D
      O jezu oO najgorzej.

      Usuń
    2. My tak nawet robiłyśmy z Kubusiem :P

      Usuń
  11. Opowieści o przygodach dentystycznych budzą we mnie grozę, więc domyślam się w jakim musiałaś być stresie :/ Nie przerażają mnie żadne pobierania krwi, poważniejsze wkłucia, biopsje itp, jakoś przywykłam, a dentystów się boję, mam chyba traumę z dzieciństwa i zawsze już na wstępie wizyty proszę o maksymalne znieczulenie, cokolwiek pani dentyska miałaby mi robić :P

    A napój mnie wcale nie zachęca, to raczej nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się obudziłam to miałam problemy z zaśnięciem. Okropny stres. Najgorzej to trafić za dzieciaka na niekompetentnego dentystę. Potem w dorosłym życiu człowiek się stresuje na samo słowo stomatolog.

      Usuń
    2. Ja trafiłam na odpowiedniego, ale mam traumę z innego powodu. Poszłam z rodzicami do dentysty niby się tylko zapisać, więc kompletnie nie byłam gotowa na różne procedury lecznicze, których się nie spodziewałam, że nastąpią od razu, a które tak naprawdę wcale nie bolały :P Ale uraz mam do tej pory :P
      Mam nadzieję, że dzisiaj nie było tak źle ;)

      Usuń
  12. Ale u ciebie cudaki :D Chętnie bym spróbowała kilka z nich!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coraz mniej mam tych cudaków ;)

      Usuń
  13. Oj biedna, ząb potrafi utrudnić życie. Ja muszę iść koniecznie do dentysty, bo ostatnim razem była w podstawówce więc...nawet lepiej nic nie mówić. Nie chciałabym miec podobnej sytuacji, bo jakoś życie na gerberkach mi się nie uśmiecha. Co do napoju, cóż, ja pijam tylko wodę i to cudo kompletnie nie kusi, nawet jeśli jest to smak winogronowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, tak szybko to nie wypadną. Gorzej jak się nazbiera zębów do leczenia i trzeba wydać w krótkim czasie dużo kasy. Czego ci nie życzę :)

      Usuń
  14. Rany Julek kiedyś i mi wypadła plomba przy jedzeniu ciastka ehh. Napisz jak było u dentysty. To coś dziś mnie nie interesuje:P. Mam torbę słodyczy z Niemiec hihi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plus taki, że nie bolało. Minus taki, że bez RTG nic nie zrobi, więc czeka mnie jutro kolejna wizyta :(
      Zazdroszczę słodyczy.

      Usuń
  15. Piłam kiedyś podobny napój z kokosowymi kostkami, ale nie pamiętam firmy (to nie była ta sama na pewno). W tym napoju rażą barwniki w składzie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj z barwnikami się zgodzę. Dlatego nie wnikałam za bardzo w skład ;)

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.