07.02.2016

Manufaktura Czekolady, Dominikana 70% kakao Grand Cru

 Jak się popisałam wariactwem

„Jeszcze nie zwariowałem żeby wydawać 10 zł na jedną czekoladę” Słowa te wypowiedział mein Vater po frontowym ataku jaki przeprowadziłyśmy na niego razem z meiner Mutter. A z jakiego powodu rozpoczęłyśmy blitzkrieg? Zaczęło się od tego, że ojciec z zakupów przyniósł 4 tabliczki czekolady deserowej. Czekolady deserowe Wawela… minutę ciszy poproszę… I zaczął chwalić swój zakup stwierdzając, że jest to lepszy wyrób niż moje mleczne. No cóż: NIE. Atak rozpoczęła rodzicielka ( że Wawel jest teraz paskudny w smaku), a ja dołożyłam z drugiej strony wskazują, że nie ilość kakao robi bohatera, ale jakość i ilość pozostałych składników. I wtedy padły słowa o czekoladach za 10zł. Auć. Brutalny cios, ale szybko się otrząsnęłam. Jednak widząc, że pozycje wroga są zabezpieczone oślim wręcz uporem (to rodzinne) machnęłam ręką, stwierdzając, że walenie głową w ścianę przyniosłoby więcej efektu i byłoby przyjemniejsze. Broń została zawieszona. A, że potem, będąc w łazience usłyszałam jak zachwalał młodej przyszłej wegetariance (bratanica, lat 7) Wawela jako najlepsza czekoladę jaka może być to nic, tylko mała akcja zaczepna. Odpowiedziałam odpowiednio: wydając z siebie głośne prychniecie. Podkreślając swoją pogardę znaczącą spuściłam wodę. Następne dnia z nieco zawziętą radością poszłam wykazać się swoim szaleństwem i kupiłam trzy czekolady z których jedna kosztowała 19zł. O!
Manufaktura Czekolady, Dominikana 70% kakao Grand Cru, Prawdziwa czekolada wyrabiana bezpośrednio z ziarna kakao. O czekoladach z Manufaktury Czekolady już raz pisałam, była to mleczno-szarlotkowa poezja smaku. Było tylko kwestią czasu zanim sięgnę po kolejną porcję tej marki. Aaa, było także kwestią ZNALEZIENIA TEJ MARKI W MOIM ZAKICHANYM MIEŚCIE! Punkt w którym wcześniej kupiłam szarlotkę niepodziewanie znikł. Miałam więc kłopot. Na szczęście znalazłam w końcu tę tabliczkę w sklepie Czas na herbatę. Tylko tą. Wyboru nie miałam.
Nie jestem znawcą, więc możecie mnie poprawiać do woli, ale z tego co wyczytałam grand cru oznacza tylko, że ziarna kakao pochodzą z jednego miejsca lub regionu. To by się zgadzało ze składem. W tym wypadku, jak sama nazwa wskazuje, mamy do czynienia z Dominikaną. I wybaczcie, ale nie zajmę się charakterystyką ziaren z tego regionu świata, bo jestem zielona niczym twarz marynarza z chorobą morską podczas gwałtownego sztormu na morzu. Ale producenci poszli mi na rękę i poinformowali mnie na opakowaniu, że powinnam poczuć „delikatne owoce cytrusowe z lekkimi nutami suszonej śliwki i tytoniu”. Wprawdzie wolałabym zjeść coś, co smakuje jak świeżo skopana gleba*, ale tytoń brzmi zachęcająco. Dobra, czas rozwalić te urokliwe w swej prostocie opakowanie.
*czasami mam ochotę na rzeczy, które jedzeniem nie są. Ma to pewnie związek z niedoborami, li  walczę by nie wsadzić gęby w doniczkę z kwiatami, lub nie wylizywać tynku ze ścian. Nie pierwszy i nie ostatni raz
Smak: znam ten zapach. Ale skąd? Owocowy? Przyprawy? Mój mózg odmawia współpracy i nie podaje rozwiązania. Głowiłam się nad tym z kilka minut i nic nie wymyśliłam. Tabliczka nie jest kamiennie twarda, wprawdzie łamie się z trzaskiem, ale jest dość przy tym miękka. Z powodu dość ciemnej barwy spodziewałam się znacznej goryczy. I się zaskoczyłam. Poczułam słodycz! Delikatną, subtelną słodycz, która towarzyszyła mi przez cały czas degustacji.

Czekolada jest dość sucha, ale łatwo się rozpuszcza, tak trochę pyliście, jakbym miała popiół w ustach. Gorycz czy wielka cierpkość nie nadchodziła. Znaczy nie nachodziła taka wykrzywiająca usta. Wrażenie było zbliżone do picia dobrej, niesłodzonej kawy, taka wyważona wytrawność i ściąganie.Powoli pojawiający się kwasek był bardzo subtelny i miał owocowy charakter. Przypominał nieco śliwki, tu się zgadzam z producentami. O, hej, jest też dymny element, posmak, który skojarzył mi się z tytoniem. Może to przez informacje na opakowaniu? W końcu moje kubki smakowe mogły się sugerować wyczytaną informacją. Po wszystkim w ustach pozostało wspomnienie wypitej kawy.
Jestem zachwycona. Ta 70 jest  łagodna i jednocześnie charakterna. Jestem pewna, że Basia i Kimiko więcej wyciągnęłyby z tej tabliczki niż tylko kwasek, kawę, śliwki i tytoń. Jednak jedno jest pewne, to jest najlepsza 70 jaką miałam do tej pory przyjemność skosztować. Teraz jestem przekonana, że przy najbliższej okazji spróbuje dorwać nawet i 100%, Manufaktury się nie boję. Bring it on!
Ocena: 10/10
Kaloryczność:nie podana
Gdzie kupiłam: Czas na herbatę
Cena:19zł
Serio, założyciele Manufaktury to białostoczanie (w dodatku wiem jaką ksywkę miał w szkole jeden z nich), a tak trudno dorwać ich produkty? Skandal! Skandal i hańba!
Pa

44 komentarze:

  1. O jejku, bardzo mnie kusi. Nigdzie u siebie tych czekolad nie widziałam:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno je dorwać :( Najlepiej szukać w herbaciarniach.

      Usuń
    2. A to nie da się dorwać tych czekolad w sklepie na stronie producenta?

      Usuń
    3. Da się, ale moja skąpa strona protestuje przeciwko kosztom przesyłki ;)

      Usuń
  2. Specjalnie wlaczylam wifi na lotnisku w Berlinie żeby przeczytać tą recenzję :D. Ah! To miód na moje serce, gdy ktoś przelamuje się, dostrzega różnicę, docenia Prawdziwa Czekolade. Zdecydowanie, nasze rodzime marki powinny być lepiej dostępne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, a spodziewałam się, że dopiero po urlopie tu zajrzysz :)Tak, zdecydowanie. To wielka szkoda, ze łatwo dostępne są czekolady gorzkie, które tylko odstraszają od tego typu czekolad, a te dobre są trudno dostępne.

      Usuń
  3. charlottemadness07.02.2016, 06:39

    Jadłam tą czekoladę i zgodzę się z faktem,że była rewelacyjna. Mimo 70% kakao nie czuć w niej nadmiernej goryczy,za sprawą nutki owoców,która świetnie komponuje się z gorzkim kakao. Czekolada jak dla mnie topiła się w ustach b.mozolnie za sprawą swej pylistości.Była momentami taka niedostępna poprzez wyczuwalne nuty tytoniowe.
    Z Manufaktury jadłam jeszcze inne tabliczki, było ich kilka i nigdy się nie zawiodłam.Dużo by o nich pisać.W ostatnim tygodniu wszamałam Dominikanę klasyczną 70%-i też cudeńko!
    Ja swoje tabliczki kupuję po 16zł :P ,w Five o'clock ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przygoda z Manufakturą jeszcze przede mną. Jestem pewna, że się nie zawiodę na innych smakach. Ta delikatna goryczka z owocowym i tytoniowym posmakiem niezwykle mnie urzekła.
      Czy kogoś zdziwi jeżeli napiszę, że nie mam tego sklepu w Białym xD

      Usuń
  4. Ach,to music byc dobra czekolada! :)
    A z tata sie nie przejmuj, on now wie Co dobre! Moi rodzice tez mowia, ze tylko na czekoladach wybrzydzam i jestem rozpieszczona, no chce te z gornej polki :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tatusiek woli iść w ilość a nie w jakość. Przyznam, że też miałam takie myślenie, ale teraz wolę kupić mniej a lepszej jakości.

      Usuń
  5. proszę Cię... mój tato nakupował mi teraz serki od jana i jakieś no-name bo nie jadłam xDD W tym wiele produktów markowych... Eurocasha :) Co do Wawela pocieszę Cię wiele osób je lubi z mojego otoczenia! Ba! Współlokatorka mojej siostry nie pozwala sobie żadnej innej kupować (zdrowo się odżywia, ale nie jest żadną veganką). Co do czekolady... sama nie wiem. Na pewno choćbym nie wiem jak papo zalazłby mi za skórę nie kupiłabym za 2 dychy ciemną czekoladę. Ale skoro ty znalazłaś w niej potencjał to kurde, musi coś w niej być :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wyobrażam sobie z czekolady jeść tylko Wawela,po prostu nie oO Podejrzewam, ze mój ojciec kupuje takie czekolady też ze względu na to, że wiem, iż ich nie ruszę ;D
      W mojej rodzinie płynie gen przekory i oślego uporu :D Kupowanie "na przekór" jest u mnie normalne xD

      Usuń
    2. hahaha, w sumie trdycje rodzinne trzeba podtrzymywać :)

      Usuń
  6. Moja mama łapie się za głowę widząc cenę Lindta Excellence :P A jakoś nie pytała o nią gdy podarowywałam jej winnego Zottera :D Z bratem mam jeszcze gorzej, to 100 procentowo oddany fan Milki, dla niego 5zł za czekoladę to majątek. Taty nawet nie próbuję nawracać.. Ciężki nasz los xD
    Dzisiaj mam zamiar zrobić tour po sklepach spożywczych i kurdę, jeśli gdzieś zobaczę tą czekoladę, nie odpowiadam za moją zachłanną rękę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam kiedyś jak twój brat xD Cena Ritter Sport mnie oburzała koszmarnie. Dla niego jeszcze jest szansa.
      Miałam też zrobić taki tour, ale okazało się, że nie mam siły targać wszystkiego :D Jak teraz nie znalazłaś to następnym razem szukaj sklepów z herbatami.

      Usuń
    2. Właśnie przeczytałam komentarz charlottemadness i aż mnie coś boli, bo wczoraj mijałam ten sklep Five o'clock :') No nic, przynajmniej wiem, gdzie szukać.
      Na pocieszenie nabyłam czekoladę 74% marki Auchan, zadziwiająco dobra :D

      Usuń
    3. Moje jedno doświadczenie z czekoladą marki Auchan też było pozytywne :)

      Usuń
  7. Fajny wpis, dużo się dzieje :) Ciekawe co by było, gdybyś kupiła którąś z tych droższych czekolad?
    Jeżeli szukasz "ziemistych" smaków to może spróbować Ghany, czekolady z tego rejonu są czasem takie trochę glebiasto-drewniste (Ghany z Manufaktury jeszcze nie próbowałem). Dominikana jest też świetna z dodatkami, a ostatnio w ofercie Manufaktury pojawiła się Porcelana z Wenezueli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droższych niż te? Pewnie nawet bym się nie przyznała :D
      Ghana, dobra, zapisuje i będę szukać. Tak jak pozostałych tabliczek Manufaktury.

      Usuń
    2. 19 zł to trochę drogo za Manufakturę, normalnie kosztuje 16.90, ale niestety niektóre sklepy mają spory narzut.

      Usuń
    3. Szczególnie Czas na herbatę się ceni.

      Usuń
  8. Moi rodzice na szczęście się już nauczyli, że dobra czekolada to coś innego niż "deserowa" za 2 zł. Usłyszenie czegoś takiego, też by mnie pewnie właśnie do sklepu z drogimi czekoladami popchnęło, gdybym tylko jakiś w okolicy miała...
    W ogóle nie rozumiem... Manufaktura jest polską firmą, więc dlaczego sklepy nie dbają o to, by mieć ją w ofercie?
    Tak jak Basię, ogromnie cieszy mnie ta recenzja i obietnica przełamania się do 100%-owej. Jesteś na dobrej drodze! :D
    A mnie ta recenzja zmotywowała, by kliknąć wreszcie te "kup teraz" na stronie Manufaktury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przekorne baby z nas xD
      Bo są droższe niż Milki, Wedle i Wawele, więc sklepy pewnie stwierdzają, że nie warto je sprowadzać, bo mało kto kupi, niestety. Nom, powoli moje hamulce zanikają, ale i tak Osi Zła nie tknę ;)

      Usuń
  9. I to jest smutne, że jeszcze nigdy nie miałyśmy nawet okazji ujrzeć tej czekolady w sklepie :/ Z chęcią taką 70% byśmy spróbowały a potem nawet na 100% byśmy się dały namówić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej szukać w sklepach typu Czas na herbatę czy Five o clok. Raz widziałam w ofercie sklepu eko (ale te pewnie macie oblatane) ;)

      Usuń
    2. W sumie masz rację, będziemy celować właśnie w sklepy herbaciane :)

      Usuń
  10. Przyjaciółko po fachu, muszę ci zwrócić uwagę (nie muszę, ale coś mnie kusi):
    meine vater - mein Vater
    "z meine Mutter" - (z kim? z czym?) z meiner Mutter
    Nie wiem po co to piszę, chyba chciałam cię powkurzać ;)
    I coś jeszcze. Co ty ostatnio takie dziwne słodycze recenzujesz? Jeszcze na półkach ritterki z kolekcji zimowej leżą, milka wypuszcza wafelki orzechowe, a ty jakieś zapomniane firmy pokazujesz :)
    Czepiam się, czepiam, bo mnie nie stać, daj czasem coś dla plebsu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje,nigdy nie byłam dobra z niemieckiego.
      Zrobiłam się tak wybredna, że słodycze dostępne na półkach sklepowych mnie nieco nudzą ;) ale spróbuje wrzucać więcej "normalnych" słodyczy ;)

      Usuń
    2. Ja bym wolał, żebyś nie wracała bardzo często do chemicznych pseudoczekolad. Recenzje prawdziwej czekolady są o wiele ciekawsze i zachęcają, żeby samemu poczuć różnicę i przekonać się, że nie chodzi tylko o cenę. A kolejna recenzja jakiejś wedlomilki to zwykle opis totalnego przecukrzenia z delikatnymi nutkami kakao (o ile da się wyczuć) i mocnym akcentem margaryny :)

      Usuń
    3. Yaros popieram! Ponadto, Czoko ostatnimi czasy juz meczyla się degustacjami "czekolad dla plebsu" i wcale sie nie dziwie. Bo jak sie zasmakuje czegos lepszego to nie chce sie juz wracac.

      Usuń
  11. Czyli co, teraz rodzice w odwecie, przy jakiejś letniej imprezie, powinni do domu kupić sierze truskawki i chałwę dla gości - tak na deser? Przecież na przekór ;)

    Nie chcę się rozpisywać, że super, rewelka i chciałbym zjeść. Fajnie natomiast (mimo ceny), że jest to coś z rodzimego podwórka. A nie przesyłane przez murzyna na statku, który wcześniej wyjął to wielbłądowi z gardła, gdzieś na granicy kontynentów, omijając cło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A im tam chałwy i truskawek nie zabraniam ;)
      No wiesz, w końcu nie wiadomo co się z samymi ziarnami działo... xD

      Usuń
    2. Akurat ogromna większość wysokopółkowych czekolad to Fair Trade, ludzie tacy jak np. Zotter czy Pollard interesuja się ludźmi, którzy to uprawiają, sami tam jeżdżą i podejmują akcję, również polityczne, żeby coś zrobić z wyzyskiem i poprawić los tych ludzi. A czekolady z rodzimego podwórka kakao w Polsce nie uprawiają, o ile Cocoa jest fair trade to już w przypadku Manufaktury nie zawsze wszystko wiadomo, sam kilka razy pytałem ich o źródło kakao niektórych czekolad (w sieci i osobiście w ich sklepie) i ciężko uzyskać jakieś konkrety.

      Usuń
  12. Czasami warto wydać taką kasę z niepozorną tabliczkę, która jak widać okazuje się czekoladowym dziełem sztuki ;) Może w końcu skuszę się na taką tabliczkę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam jeśli chce się zjeść coś lepszego niż zazwyczaj :)

      Usuń
  13. Jakiś czas temu wzięłam moją mamę do sklepu typu Kuchnie Świata, żeby pokazać jej, co mnie jara. Jak zobaczyła ceny, powiedziała "o boże! idziemy stąd". Co nie przeszkadzało jej w następujących niedługo potem dniach kupić kolejne sto par butów i ciuchów, bo przecież "nie ma w czym chodzić" oraz "na coś musi wydawać pieniądze". Zrozum tu rodziców.

    Skoro czekolada z wysoką zawartością kakao tak Cię zachwyciła, i ja powinnam być oczarowana. No i brawo za brak tanich pasków na kostkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie zrozumie się. Jedni wydają majątek na buty, inny na sprzęt elektroniczny, a inni na słodycze ;)
      Włąsnie, ta tabliczka była tak prosta, że aż zachwycająca.

      Usuń
    2. Olga, czy ty znasz moją matkę? :D Ona dokładnie tak samo - oburza się na wieść że wydałam 40zł na bombonierkę czekoladek Karmello że to tak strasznie drogo ale wydać 90zł na sweter który włoży raz to już nie jest najmniejszy problem.

      Usuń
  14. Ten smak i głębię czekoladowości widać na pierwszy rzut oka :) Rozejrzę się za nią na pewno i mam nadzieję, że szybko upoluję :D Podobnie jak Oldze podoba mi się brak zdobień na kostkach.

    Moi rodzice różne czekolady kupują, ale na Wawelowe, podobnie jak ja, patrzą złowrogo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba rozsławić tą markę w blogosferze, zasługuje na więcej uwagi :D
      O, i takie podejście rozumiem :D

      Usuń
  15. Wczoraj po dwóch latach a może roku zjadłam kostkę gorzkiej czekolady Wawel (dostałam w prezencie)... coś okropnego - tak paskudnej czekolady nie jadłam od dawna. To co przede wszystkim dało się wyczuć to chamski smak sztucznej waniliny a o kiepskiej jakości kakao i lekkim posmaku tłuszczu to nie ma co mówić.. Nie wiem jak kiedyś ta czekolada mogła mi smakować. Nie mam możliwości próbowania innych czekolad niż te które dostępne są w Polsce ale jak na razie najlepsza jest J.D.Gross 81% z Lidla - chociaż może to się zmieni jak kiedyś spróbuje Vivani 91% :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No przecież Manufaktura Czekolady jest nie dość, że dostępna w Polsce, to jeszcze 100% polska :P

      Usuń
    2. Właśnie, wprawdzie trudno dostępna, ale polska. Wedel powinien brać przykład z Manufaktury.

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.