17.02.2016

Kinder Delice Kokos

 Spocony kokos

O jakich właściwie słodyczach pisać? Czy skupić się na produktach łatwo dostępnych dla wszystkich mieszkających w Polsce? Pójść ścieżką eko-wege-bio słodyczy i zacząć częściej wsuwać batony raw? Rozwijać swój czekoladoholizm i wydawać majątek na Prawdziwe Czekolady? A może frustrować czytelników recenzjami zagranicznych produktów? Od samego początku bloga zakładałam, że będę recenzować wszystko, więc na jednej kategorii się nie skupię. Jednak, przez treść jednego komentarza zaczęłam się zastanawiać: czy abym nie zaniedbała trochę słodycze proste, tanie i powszechne? Dlatego też w niedziele z narastającą frustracją maszerowałam wte i wewte przed półką w dziale słodyczowym. A moje zmagania by znaleźć coś co mnie zainteresuje z cierpliwością obserwowała mamuśka, która zaproponowała, że "coś" mi zasponsoruje. W głowie tysiące myśli. A to, że Społem to jednak badziewny sklep, że trzeba było zajść do PiP, że ochroniarz się gapi wręcz bezczelnie, to jadłam, to też, to było wstrętne, a to.... Hmmm, tego na pewno nie opisywałam. Ruch ręką i znowu marsz, tym razem do kasy.

Kinder Delice Kokos, kakaowy biszkopt z mlecznym i kokosowym nadzieniem. Hmm, byłam święcie przekonana, że już ktoś recenzję tego batona/ciacha/whatever napisał. A tu gucio, nie mogę znaleźć. Możecie wstawić w komentarzu linki, które przegapiłam na temat tego kokosowego Kindera, wstawię do wpisu. Jaki Kinder jest każdy widzi. Wprawdzie Mleczna Kanapka mnie nie zachwyciła, ale to mleczną kanapką nie jest. Główna różnica polega na tym, że tego nie trzeba trzymać w lodówce. Można więc zaryzykować.

Smak: obślizgły i spocony - ile osób uznałoby to za pozytywną rzecz jeżeli chodzi o baton, jedzenie, cokolwiek!? Nawet opakowanie w środku jest wilgotne i takie fuj. Z duszą drżącą ze wstrętu chwyciłam za lepki, niczym spocona dłoń, produkt.

Biszkopt jak sami możecie zobaczyć jest okryty czekoladową polewa. Jak na polewę jest dość standardowa, słodka, nieco kakaowa i taka nijaka. Smakuje niczym tania polewa zrobiona z kakao, cukru i margaryny. Owszem, smakuje, ale batony Mars mają ją lepszą. Na plus idą wiórki kokosowe, które nadają polewie nieco charakteru. Sprawiają, że ta powłoka smakuje nieco jak kokosanki,. Ale uwaga, tylko w miejscach gdzie są wiórki, czyli nie wszędzie. Całość wali nieco spirytusem.

Biszkopt ku mojemu zdziwieniu jest suchy. Spodziewałam się mocno nasączonego wypieku biorąc pod uwagę, że całość wali spirytusem (którego w składzie jednak nie ma, ale go czuć). Jest też nieco za słodki jeżeli idzie o biszkopt, a także nieco twardy, Twardy biszkopt, tego jeszcze nie grali. Zdecydowanie lekką chmurką tego bym nie nazwała.

Krem między dwoma biszkoptami jest przede wszystkim tłusty. Słodycz? Na umiarkowanym poziomie. Przede wszystkim  jest mleczny. Kawałki kokosa, które co raz chrzęściły pod zębami dały zaskakująco mało smaku. Znaczy owszem, czuć kokosowy posmak, ale nie tyle ile można było oczekiwać. Ogólnie jest to nieco rozczarowujące.

Powiem tak,  poszczególne elementy były nijakie, ale razem już dość dobrze smakowały. Dało się wyczuć kokos, kakao i mączność biszkoptu, ale dla mnie było to nieco za słodkie przeżycie. Wiem, że niektórzy rodzice traktują to jako słodki zapychacz żeby dzieci się przez chwilę przestały jojczyć o słodkie, ale osobiście dla mnie poziom cukru był ciut za wysoki. Może jeszcze z rok temu bardziej by mi to smakowało, ale teraz jestem bardziej krytyczna. No i ta "spocona"polewa...

Ocena: 7/10
Kaloryczność: 100g/483kcal,  biszkopt/203kcal
Gdzie kupiłam: Społem
Cena: nie ja kupowałam, nie wiem

Dzisiaj powinna być dostawa kolejnych słodyczy do recenzji ;) Zdjęcie zamieszczę na insta.
Pa

56 komentarzy:

  1. To jedyna rzecz z kindera jakiej w dziecnstwie nienawidzilam! Serio, uwiebialam wszystko, ale od Delice uciekalam ;D
    Niemniej jednak podoba mi sie koncepcja recenzowania rzeczy latwodostepnych, bo kazdy moze sie o nich wypowiedziec i latwiej przekoanc sie, czy danej osobie posmakowalby produkt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie to z oferty Kinder to Delice też bym umieściła gdzieś na końcu listy.
      Właśnie, chce żeby więcej osób mogło się rzeczowo wypowiedzieć )

      Usuń
  2. Mnie odstrasza ten zapach alkoholu, ciągle miałam wrażenie,że mam jakiś popsuty;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie tylko ja miałam takie wrażenie :)

      Usuń
  3. Wiem, że któryś z tych biszkoptów kiedyś niezwykle mi smakował (może nawet ten? albo oba smaki?), teraz wiem, że... wolę pozostać z miłymi wspomnieniami i nie wracać do niego. Cieszę się jednak, że Ci w sumie smakował, mimo że nie jakoś szalenie.

    Co do wstępu... ja też na początku chciałam recenzować wszystko, ale jakoś z czasem przestałam mieć ochotę na inne słodycze, niż czekolady i już tego nie zmienię. ;) U Ciebie z chęcią zawsze poczytam o wszystkim!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że recenzowałaś podstawową wersję :D I powiem, że decyzja, by nie powracać jest słuszna, rozczarowanie może być
      Na ciebie i Basię mogę liczyć w sprawie lepszych i ciekawych czekolad ;)

      Usuń
  4. Jadłam i pamiętam, że smakował mi bardziej od wersji bez kokosa chociaż szału nie było ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za wersję podstawową nawet się nie biorę. Bez kokosa to pewnie ocena byłaby jeszcze niższa.

      Usuń
  5. Mogłabym zjeść takiego batonika, ale bez rozkładania na części pierwsze i skupiania się, a co dopiero nazywania smaków :D Kiedyś je lubiłam, teraz.. Pewnie też bym zjadła, ale tyylko w przypadku wielkiego głodu.
    Ja z chęcią czytam o takich i takich produktach, zwłaszcza, że lubię twój styl pisania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest Ciacho odpowiednie do bezmyślnego zagłuszenia głodu. Miałam nieco kłopotów z rozebraniem produktu na czynniki pierwsze, bo wszystko było mocno sklejone. Więcej trudu niż to było warte.

      Usuń
  6. Szczerze mówiąc to za chole..ę nie mogę sobie przypomnieć czy go jadłam. Na pewno jadłam Kinder Pingui i nawet mi to smakowało chociaż chyba lepsza była mleczna kanapka. Z kolei nie smakował mi Maxi King tak uwielbiany przez wszystkich. Może źle powiedziałam, smakował aczkolwiek liczyłam na większe wow, a to po prostu mnie skutecznie zasłodziło. W takim razie tej chyba nie jadłam, ale po spotkaniu z podobnymi kapciami od Bake Rolls jakoś mnie nie kusi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie ja nie pamiętam czy jadłam Pingui czy Maxi King :D Więc zapewne jak któreś z nich kupię, to lepiej nie będę się nastawiać na zbyt wiele.

      Usuń
    2. ooo to jak już to zrób recenzje Pingui, bo jestem ciekawa Twoich odczuć, bo ten pamiętam, że jadłam na pewno. :D

      Usuń
  7. Mi niezbyt smakował, w sumie to nie wiem dlaczego, ale kinder pingui z kokosem to już lubię bardzo, a Twoja recenzja mi przypomniała, że dawno go nie jadłam :D
    Chyba większość lodówkowych batoników tak się poci niestety :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypuszczam więc,że odbyła się wędrówka do sklepu ;)

      Usuń
  8. Jednak blog kulinarny wymaga poswięceń, ja bym uciekł po przeczytaniu składu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie takie składy się widziało :D Po testach czekolad z Biedronki nic mnie nie zaskoczy

      Usuń
    2. Za te z Biedronki to powinni zapłacić odszkodowanie za straty zdrowia i moralne...

      Usuń
    3. Za koszty terapii... ;)

      Usuń
    4. Biedronkowe twory z Twoich testów nawet nie powinny się nazywać czekoladą :(

      Usuń
    5. Skrót myślowy :D szybciej napisać "czekolada" niż "efekt uboczny czekolady"

      Usuń
  9. uwielbiam kinder, ale nie jadałam nigdy tych kanapek typu mleczna kanapka, kinder delice itp itd. Szczerze to nawet nie utożsamiam ich z tą marką, dla mnie to jakby osobna rasa :D Dla kinder jajka, kinderek, słodyczy typu figurki czekoladowe dałabym się pokroić, ale te kanapki mogłyby nie istnieć. Jadłam je pare razy, ale na rękach palcy bym policzyła. Mimo to cieszę się z tej recenzji :D Recenzuj co chcesz, nawet hiszpańskie kwiatki grunt, że posypane cukrem! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I mogłabym zanucić "Mam tak samo jak tyyyy" ;)Jajka i batoniki czekoladowe kocham, ale kanapki omijam wzrokiem. Gdyby nie to, że nie miałam wyboru pewnie bym i teraz tego nie wzięła.
      Niestety nie mam hiszpańskich kwiatków :( Mam tylko storczyka ;)

      Usuń
    2. Och nie! Ja też nie! Ja mam kaktusa! I co teraz poczniemy :O (muzyka grozy w tle).
      Przybijam wirtualną piąteczkę :* ;)

      Usuń
    3. Czy tylko mi to coś smakuje? Ogólnie to wg mnie kinderowe słodycze są niemal takie same.

      Usuń
    4. Dla mnie nieco się jednak różnią. Wolę te z mleczną i białą czekoladą, niż te z biszkoptami :)

      Usuń
  10. Jadłam:)myślałam,że tylko mi zajezdza alkoholem którego de facto nie ma w składzie:/jak dla mnie ten produkt to porażka:/zw to lubię Kinder Pingui Cocos:) z lodówki:)dobry i bez posmaku spirytusu:)chyba była kiedyś recenzja:)?
    Pozdrawiam Gwiazdeczka*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać nie tylko tobie. Też myślałam, że mam halucynację węchowe ;)
      Pingui to nie ja popełniłam. Ja tylko Mleczną Kanapkę opisałam.

      Usuń
  11. Tylko nie obślizgły i spocony :D Akurat kanapki Delice lubię najmniej z kinderowej serii. Za dużo biszkoptu, za mało kremu - Pingui ma lepsze proporcje, a Mleczna Kanapka to już w ogóle cudo. A co do komentarzy, to ja już dostawałam różne (na szczęście niewiele) i każdy oczekuje czegoś innego. Nie da się dogodzić wszystkim, więc trzeba po swojemu - tak myślę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jednak w końcu kupię Pingwin. Pewnie jak nie będę miała pomysłu co kupić ;)
      No nie da się, ale ten komentarz dał mi nieco do myślenia.

      Usuń
  12. Dla mnie ten batonik jest taki sobie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Angelika kiedyś miała właśnie fazę na kokosowe delice i pingui xD Co weekend sobie kupowała :D Po jakimś czasie jej to przeszło ale teraz jak zobaczyła tą recenzję to stwierdziła, że zjadłaby sobie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oho, powrót do przeszłości rozumiem :D

      Usuń
    2. A ja właśnie przy ostatniej wizycie w Biedrze stwierdziłam że dawno Pengui nie jadłam :) Ale w sumie tak bardzo mi już nie smakowały. Natomiast jest mi bardzo przykro że Biedronka usunęła ciasteczka Twix, były dużo lepsze od regularnych Twixów.

      Usuń
  14. Kinder się spsuł albo ja wyrosłam z ich słodyczy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo oba twierdzenia są słuszne ;)

      Usuń
    2. Ze słodyczy się nie wyrasta :), po prostu trzeba zacząć jeść te wysokiej jakości, np. dobre ciemne czekolady (ale nie jakieś Milki, Wedle, Heidi, Rittery czy inne Lindty - choć te dwie ostatnie firmy czasami coś lepszego wypuszczą). Nasza Manufaktura Czekolady, COCOA Raw (Surovital) czy Zotter to dobre i w miare dostępne poczatki dobrych słodyczy.

      Usuń
    3. Heidi też jeszcze nie tak dawno potrafiła wypuścić coś dobrego :(

      Usuń
  15. Mój braciszek uwielbiam, ale tylko i wyłącznie wersję bez kokosa. Ja dawno nie jadłam, muszę spróbować czy będą mi smakować tak jak kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, że braciszek nie przepada za kokosem.

      Usuń
  16. O, dawno nie jadłam :) W sumie to nawet miałabym ochotę na coś takiego biszkoptowatego. Najlepiej byłoby pojechać do Almy po roladki Milki ale z drugiej strony, strasznie daleko do niej mam, nie chce mi się :P Mam dużo bliżej do
    Biedronki a mają tam ostatnio cukierki Malteesers. Ciekawe że jak byłam młodsza to ich nie cierpiałam a teraz zjadłam całą paczkę praktycznie na jedno posiedzenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swoją drogą muszę zajść do Biedry, bo zainteresowały mnie kubki owsiankowe, które ktoś zamieścił na FB.

      Usuń
  17. Ile to już czasu go nie jadłam, nie pamiętam jak mi smakował, wiem tylko, że zawsze wolałam Kinder Pingui.. Aż miło poczytać o takich produktach :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, nie samymi zagranicznymi i drogimi produktami człowiek żyje ;)

      Usuń
  18. Pytanie pojawiające się w głowie doskonale rozumiem. Z jednej strony chcesz iść w coś konkretnego, zamknąć się np. w samych ciastkach (tak dla przykładu), a z drugiej myślisz "kurde, ale co potem... kupię sobie super czekoladę i nie wstawię o niej notki? bez sensu". Dlatego - chyba - pełna dowolność ma tu swój plus. Chcesz, walisz jogurt z płatkami czekoladowymi. Drugiego dnia wrzucasz kanapkę, by zakończyć galaretką z bio-vege warzyw, transportowaną do sklepu na równie radosnym słoniu.

    Mokrość tych kanapek, podobnie jak batoników z twarogu, wnerwia jeszcze bardziej gdy wiesz, że nie możesz wyjąć jej ściśniętej. Raz, że oczy się nie nacieszą a dwa... no jak by to wyglądało na blogu, prawda? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie. Tu chce pisać o ciekawostkach, ale chciałabym także, by czytelnicy mogli się wypowiedzieć czy lubią ten produkt czy nie. Dlatego cieszę się, że właściwie tylko sama sobie stawiam granice.
      Inna sprawa, że ja trzymałam tą kanapkę dwoma palcami, bo mnie z lekka obrzydzała. Na ściśnięcie nie było szans. xD

      Usuń
  19. Zawsze się zastanawiałam czemu to smakuje, jakby było nasączone wódką ^^ ten alkoholowy posmak mnie odrzuca, o spoconej czekoladzie nie wspominając, kilka razy to jadłam, gdy dostałam od kogoś i za każdym razem było obleśne i meh ;d
    Najbardziej lubię czytać o zagranicznych produktach, jest w tym chyba jakiś masochizm xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, może by się przydało napisać do producenta? Sama nie wiem, w końcu jakby był alkohol to by była o tym wiadomość w składzie.
      Piątka, nie ma to jak przeglądać oferty zagranicznych sklepów ;)

      Usuń
  20. Moja siostra ich właśnie nie lubi za ten alkoholowy posmak, ale ja sama nie wiem...chyba ich nigdy nie jadłam, bo jak już brałam takie a'la ciastko to stawiałam na mleczną kanapkę ;) Niezbyt kusi, ale jak dorwę gdzieś na promocji to się skuszę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem to jest ciut lepsze od mlecznej kanapki, aczkolwiek szału nie ma. I nie wiem czy ciebie też nie obrzydzi "spocona" czekolada.

      Usuń
    2. Obrzydza, ale coraz mniej, bo jestem totalnie uzależniona od batoników twarogowych! One niestety zawsze są takie spocone :/

      Usuń
  21. Hm.. jeśli o mnie chodzi, to wolę czytać o takich mniej wyraginowanych słodyczach - większe prawdopodobieństwo, że się kiedyś jadło. ;) Zawsze lubiłam kokosowego Pingui, ale tego to nie pamiętam czy jadłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja sama lubię jak komentujący wyrażają swoją opinię na temat produktu, który już jedli :)

      Usuń
  22. "Rozwijać swój czekoladoholizm i wydawać majątek na Prawdziwe Czekolady?" - znasz moją odpowiedź :D.

    Tego typu mokre batoniki to dla mnie największe paskudztwo świata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdziwiłabym się jakby twoja odpowiedź brzmiała inaczej ;)

      Usuń