28.02.2016

Cote D’Or Lait Noisettes Feuillete Praline



Cote D’Or w cieście francuskim

Czasami jedna scena z książki czy filmu tak się wbije nam w pamięć, że samego głównego wątku dzieła nie będziemy pamiętać, tylko tą jedną scenę. Do tej pory mam w głowie opis, jak główna bohaterka miała taką ciążową chcicę, że w środku nocy wyszła do ogródka, by własnym pazurami wygrzebać z ziemi bulwę czy korzeń nieznanej rośliny (która chyba była magiczna, tak BTW)*. Szczególnie w środę ten książkowy moment obijał mi się w łepetynie, gdyż dostałam wtedy napadu wszystkożerłoczności. Jedną ręką wpychałam w  usta paluszki wymieszane z chipsami, a drugą ryłam w lodówce niczym oszalały dzik w poszukiwaniu CZEGOŚ. Gnana szaleństwem swego organizmu nawalałam do miski  gotowanych buraczków, paprykę konserwowaną, pokruszone paluszki, kawałki sera pleśniowego, sos sojowy, resztki makaronu i ostry sos pomidorowy dodając do tego 3 spalone tosty z miodem.  Mam ciążowe zachcianki nie będąc w ciąży! Moje spożywcze delirium skończyło się wyrzutami sumienia, bólem żołądka i zadowolonym pomrukiem uspokojonego organizmu.  Za to moja wątroba mnie chyba nienawidzi. Czy da się to jakoś powstrzymać? Oprócz zaklejenia gęby mocną taśmą?
*poszukałam i znalazłam :„W krainie kota” Doroty Terakowskiej. Tytuł jasno wskazuje czemu zainteresowałam się tą książką. Miałam wtedy z 12-16 lat i wiele się od tej pory nie zmieniło. 

Cote D’Or Lait Noisettes Feuillete Praline, czyli czekolada mleczna z kawałkami ciasta i orzechami laskowymi w nadzieniu pralinowym. Jestem z siebie dość dumna, że udało mi się przetłumaczyć francuski opis bez patrzenia w internet. Inna sprawa, że jak już zajrzałam w Internet by sprawdzić, czy jest angielska nazwa to nie znalazłam takowej. Jedynie wygrzebałam info (wygrzebałam na pierwszej stronie wyszukiwarki), że feuillete to po naszemu zwykłe ciasto francuskie.  Ciekawy dodatek, jeszcze się z takim nie spotkałam.  Już jedną czekoladę tej marki, kojarzącej się z lodami, recenzowałam, więc opisywać się na temat słoniowego loga nie będę. Napiszę jednak, że wstęp, mimo pozorów, ma związek z wyborem tego produktu. Mój żołądek po napadzie „ostro-słono-kwaśno-słodko” potrzebował czegoś spokojnego, milusiego, mlecznego. Szklanka mleka odpadała, ze względu na niechęć spędzenia kolejnych paru godzin w toalecie. Krótkie spojrzenie do paczki od Aishy i wyciągnęłam tego zawodnika. Mleczna czekolada, pralina, ciasto i orzechy – co mogło pójść źle?


Smak: zapach tej czekolady jest specyficzny, trudno mi go określić. Ma w sobie coś, co kojarzy się z prażynkami. Może to użycie tłuszczu wpływa na to skojarzenie? Tabliczka jest bardzo miękka, wręcz rozpuszcza się w palcach. Nie ma szans by podzielić tą czekoladę na warstwy, jest za bardzo miękka i spójna.   I właśnie pierwszą myślą, która pojawia się po włożeniu kawałka do ust jest to, że czekolada jest bardzo miękka, taka musowata.  Kostka się rozpuszcza bagienkowo, niemal zalepiająco.
Słodycz jest silna, ale jeszcze nie przesilona, aczkolwiek blisko jej do tego. Przede wszystkim czuć smak  orzechowej praliny. Silny posmak orzechów laskowych, masła i kakao nie może nie smakować. Przypomina to nieco jedzenie bardziej orzechowej Nutelli w postaci musu. Sami rozumiecie, że  nie ma tu się czego doszukiwać kakaowej cierpkości, to czekolada zbliżona smakiem do niemieckiej Milki. Ma ten sam głęboki mleczny posmak i prostą dziecinną słodycz.

Kawałki orzechów są jak zawsze mile widziane. Tym bardziej jak są to całe orzechy. Nie ma ich tak dużo jak w Nussbeisser  ale to jest akurat zaleta. Można się skupić się czekoladzie, a nie tylko na orzechach. A te są świetne. Nieco goryczkowate, jednak jednocześnie posiadają ten delikatny drzewno-słodki posmak. Poza tym są idealnie chrupkie. A jak jesteśmy już przy chrupkości to nie mogę nie wspomnieć o dodatku ciasta francuskiego. Zapewne każdy wie jak to jest, kiedy po zjedzeniu wypieku z ciasta francuskiego na talerzyku/blacie/stole/ubraniu  pozostały mniejsze i większe kawałki płatów. W końcu ciasto francuskie jest diabelnie delikatne i  obsypujące się przy najlżejszym dotyku. I te właśnie płatki są obecne w tej czekoladzie. Tylko takie chrupkie, jakby jeszcze zostały podprażone na głębokim oleju. Smaku za bardzo nie mają, jedak tak po prawdzie nawet się tego nie spodziewałam.

Chciałam milusią, łagodną i nieskomplikowaną czekoladę i ją dostałam. Do czego by ją porównać? Wyobraźcie sobie mix mlecznej Bellarom z pralinową Ritter Sport plus wrzućcie do środka trochę orzechów z Nussbeisera i otrzymacie tą czekoladę. Inaczej mówiąc jest świetna. Dziwny początkowy zapach zupełnie nie miał odzwierciedlenia w smaku. Cote D’Or coraz bardziej u mnie plusuje. Stworzyli produkt jednocześnie łagodny jak i intensywny w smaku.  Uważam tylko, że dodatek feuillete był zupełnie niepotrzebny i przekombinowany.
Ocena:9/10:
Kaloryczność: 100g/550kcal, 30g/164kcal
Gdzie kupiłam: dostałam
Cena: jak wyżej

Osoby, które recenzowały Monte, pochwalcie się ile komentarskiego SPAMu ostatnio dostaliście. Miałam tydzień bycia miłą, więc 10 opinii opublikowałam, ale teraz bezwzględnie usuwam. Nawet nie chce mi się tego czytać.
Pa

55 komentarzy:

  1. Wiesz, ja tez mam takie napady zarcia XD Szczegolnie one sie zdazaja, jak kobieta ma,, te dni,, wiec jezzcze nie jest tak zle XD
    A ta czekolada jest super, jeszcze nidgy nie spotkalam sie z ciastem francuskim w czekoladzie, ale wyobrazam sobie jejunum smak! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, "te dni" potrafią być koszmarne dla żołądka :D
      Smak jest świetny, tylko nie ma wiele wspólnego z ciastem francuskim.

      Usuń
  2. W sumie mogli dać więcej tych okruszków ciasta francuskiego. Nie widziałam takiego połączenia smaków:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy większa ilość by coś dała, smak czekolady jest bardzo silny.

      Usuń
  3. charlottemadness28.02.2016, 06:57

    No to niezły "misz masz" zgotowałaś sobie dla żołądka :P
    Co do czekolady..Jeśli jest to mieszanka Nussbeisera , Milki etc., z posmakiem Nutelli, to jednak podziękuję :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie mieszanka bardzo smaczna, ale rozumiem, że dla niektórych może być odwrotnie :D

      Usuń
  4. nic mi nie mów o tych komentarzach =.= Żygam tęczą tymi wymyślonymi opiniami, ale coraz bardziej frustracja mi narastała... ja dostałam na szczęście ok 9 łącznie z innymi postami xDD

    Ja też mam takie napady, ale tylko jak jestem w domu. W aka to nie za bardzo przejdzie bo pierwsze: nie jestem sama, po drugie nie mam za bardzo co :) ale nie przejmuj się wiele ludzi musi znoscić zachcianki swojego brzucha :D A czekolada kuuuuuusi, nie jadłam, pewnie nie zjem, ale popatrzeć poczytać to wspaniale! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej, ze wszystkie brzmią podobnie, niemal jak kopiuj-wklej xD
      Tylko potem taka mieszanka w żołądku może wywołać niezły bajzel ;)Poza tym nie lubię tak tracić kontroli.

      Usuń
    2. hahaha niektórzy wykazali się większą kreatywnością i włączyli słownik synonimów! Trzeba to docenić :D hahaha oj prawda, mnie kiedyś przeczyściło :D Nikt chyba nie lubi, ale nie przejmuj jak się coś takiego zdarzy, czasami organizm się tego domaga :)

      Usuń
    3. Albo przeczyści, albo hmmm, wręcz przeciwnie. Powiem tak, w czwartek w pewien sposób zrozumiałam ile energii muszą wykrzesać z siebie kobiety podczas porodu xD

      Usuń
    4. hahaha też miałam tak parę razy, i mówiłam później do rodziny: mamo dziś rodziłam k*pę xD Kiedyś to nawet krew mi leciała :<
      W każdym razie wow! nie spodziewałam się, że mi jeszcze odpiszesz, zawsze kończysz na jednym komentarzu, dziękuję to zaszczyt :D Tak wiem, wiem już bez odbioru :* :)

      Usuń
  5. Ta czekolada podobała mi się jakoś mleczna pralinowa z orzechami. Jak tylko przeczytałam o cieście francuskim, ochota na nią mi przeszła. Nie przepadam specjalnie za tym ciastem, a po opisie tego dodatku tylko utwierdziłam się w przekonaniu. No nic, dobrze, że producenci eksperymentują, bo byłoby nudno, gdyby wszyscy robili tylko czekolady z orzechami, zawsze to coś nowego.

    A co do wstępu... Współczuję takich napadów. Ja właściwie w takim stopniu nigdy żadnych nie miałam, bo moja wola co do jedzenia jest wręcz stalowa, toteż niestety nie wiem, co Ci poradzić.

    PS O co chodzi z Monte i spamem? Mam wrażenie, że coś mnie omija. :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, dodatek ciasta jest czymś innym, ale wolałabym jakby postawili na jakiś bardziej charakterystyczny dodatek, bo ten byłby tylko takim MEH w niezłej czekoladzie
      Nawet w czasie PMS? Zazdroszczę, ja w tym czasie jestem jak worek bez dna.
      Agencja marketingowa rozpoczęła kampanię Monte. Chyba wymagają, by zamieszczać opinie tam gdzie się da. Spam, spamem pogania.

      Usuń
    2. Nawet. Znaczy... czasem najdzie mnie ochota na coś dziwacznego, albo innego, ale to chyba raczej ze względu na chęć urozmaicenia tego, co jem, albo akurat jakiś pomysł podpatrzony, ale to też raczej "spokojnie" się odbywa. :D
      No taak... te "pomysłowe" nowości Monte... :>

      Usuń
  6. "Przede wszystkim czuć smak orzechowej praliny. Silny posmak orzechów laskowych, masła i kakao nie może nie smakować" - hekhem, chyba że mi..:D No nie wiem, ta czekolada wygląda na taką, którą sześć dni z rzędu bym pogardziła, a siódmego zjadłabym ze smakiem. Dlatego mi się nie kupuje takich tabliczek, prędzej skończą w żołądku brata xD Wyjątkiem od tej reguły jest czekolada Marabou (dostępna np. w Ikei), wersja z orzeszkami smakuje taką Nutellą właśnie :) (tzn. Nutellą z marzeń, nie tą prawdziwą xD)
    Raz na ruski rok trafiają mnie takir napady "zjemwszystkocomiwpadniewłapy" ale chyba na niczym bardziej hardcorowym niż czekolada z rzodkiewką i ogórkiem kiszonym się nie skończyło, więc masz mój podziw za twoje szalone kombinacje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po raz kolejny chyba stwierdzam, zę chciałabym być twoją siostrą :D Dostęp (a raczej jego brak) do czekolad Marabou wywołuje u mnie frustrację, szlag by to trafił ;-;
      No nie wiem, czekolada z ogórkiem brzmi nieco bardziej hardcorowo niż moja mieszanka xD

      Usuń
    2. Tylko że ja nie jadłam ich jednocześnie, a po sobie. Za to ty stworzyłaś, jak sobie wyobrażam, pełnoprawne danie :D #uznanie

      Usuń
  7. I okazuje się, że gdybyśmy kupiły tą tabliczkę przez wzgląd na obecność ciasta francuskiego to ona by nam bardzo smakowała ale nie miałoby to nic wspólnego z tym oczekiwanym dodatkiem :)
    Kiedyś miałyśmy często takie napady żarłoczności :P Powodem było to, że przymusowo przestrzegając przez ponad rok bardzo ścisłej diety organizm po prostu nie wytrzymywał i domagał się wszystkiego ;) Na szczęście wszystko się unormowała i teraz takie zachcianki zdarzają się bardzo sporadycznie, ale się zdarzają, bo chyba większość kobiet tak ma xD

    Też nie ogarniamy, o co konkretnie chodzi z tym Monte?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego odjęłam punkt, nie dostało się tego co producent obiecywał.
      Co zrobić jak hormony szaleją ;)Z organizmem się nie wygra.
      Kampania marketingowa. Dostali produkty do testowania i muszą spamować gdzie się da.

      Usuń
  8. Wstępu, jako facet, nigdy nie zrozumiem. Jestem tylko w stanie zrozumieć, że to niszczy psychicznie i fizycznie.

    Czekolada, cóż. Nie będę krył - arcyciekawa. Kawałki ciasta francuskiego kojarzą mi się z delikatnymi i chrupiącymi wypiekami. Coś na styl baklavy. Cholernie słodkie, cholernie dobre. Jaki rogalik czy inni słodki "zraz" w mlecznej i grubaśnej czekoladzie, z dosypanymi orzechami. Dodatku nie uznałbym zatem za coś niepotrzebnego. Przekombinowanego może tak (może mógł dłużej się pic czy coś), ale zdecydowanie nie niepotrzebnego.

    Monte? Piszesz o nowym 6-paku? Znów nie jestem w temacie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie tyle co niszczy, co wywołuje ostre wyrzuty sumienia ;)
      Hmm, jakby to było coś smakuję jak baklava to byłaby 10/10. Niestety delikatne ciasto zniknęło pod naporem czekoladowości i orzechów, tak, że prawie nie było wyczuwalne. Było dobrze, ale mogło być lepiej.
      Ludzie dostali Monte do reklamowania i reklamują na blogach gdzie Monte było już opisywane ;)

      Usuń
    2. Nie wiem jakby to mieli zrobić, w sensie delikatności ciasta, ale bałbym się o własną dupę gdyby ktoś zrobił baklavę pokrytą białą czekoladą/ masłem orzechowym. Nie mówiąc o tabliczkach ;)

      Przejrzałem zaprzyjaźnione blogi - masz rację. Sporo takich wypowiedzi dodanych na przestrzeni ost. tygodnia.

      Usuń
    3. Byłyby potrzebne większe drzwi :D
      Nie ma to jak kampania żywnościowa aby poirytować blogerów <3

      Usuń
  9. ,,Mix mlecznej Bellarom z pralinową Ritter Sport plus wrzućcie do środka trochę orzechów z Nussbeisera i otrzymacie tą czekoladę." Co prawda nie jadłam żadnej od Bellarom, ale czytałam tyle ich pozytywnych opinii, że chyba niedługo ta czekolada będzie miała swoją sekte. RS nugatową uważam za jedną z lepszych choć kiedyś smakowała mi bardziej ale to przez to, że nugat mi się przejadł, ostatnio jadałam tylko czekolady z takim właśnie nadzieniem. Nussbaisera nie lubię, ale to też moja wina, bo czekolada nie ukrywam i przyznaje, że jest bardzo dobra tylko, że ja nie jadam takich z dużymi kawałkami całych orzechów. Czyli połączenie wydaje się idealne. Jestem pewna, że pomimo mojej ostatniej niechęci do nugatu zjadłabym calusieńką. Narobiłaś mi apetytu zwłaszcza wspomnieniem francuskiego ciasta, oj jakbym zjadła z chęcią coś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To znaczy, że ta czekolada jeszcze nie ma sekty?;)
      To jest połączenie idealne dla miłośników orzechów i mlecznej prostej słodyczy. Nawet jeśli komuś się przejadł nugat.

      Usuń
  10. Ech, ja sobie planowałam zakup tych chwalonych Zotterów w tym tygodniu, nawet sobie już smaki które mnie najbardziej
    interesują wybrałam (zarabiam, mogę sobie pozwolić - chociaż założę się że u mojej matki będzie lament że znowu
    marnuję kasę na słodycze jak mogłabym kupić "coś pożyteczniejszego" (czyli ciuchy), natomiast moja siostra ostatnio autorytarnie stwierdziła że jedzenie przez internet kupują tylko idioci a zamawianie słodyczy przez internet to już w ogóle nie jest normalne. Ale z uwagi że ona do mistrzostwa doprowadziła umiejętność oszczędzenia własnych funduszy poprzez sępienie rzeczy od innych, nie biorę jej opinii pod uwagę.) a tu mój biedny, stareńki Acer znowu się zepsuł i tym razem musiałam ze smutkiem przyznać że nie ma sensu go już naprawiać, czas kupić nowy sprzęt (nowy znaczy używany. Wspominałam już że mam dziwny zwyczaj kupowania niemal wyłącznie używanego sprzętu elektronicznego?). Sprzęt miał przyjść już w piątek
    ale z uwagi na głupotę firmy kurierskiej *** (nie dziwię się że mają oni takie złe opinie w internecie) dostanę go dopiero jutro albo pojutrze. Nic szałowego, sprzęt przeznaczony do typowej pracy biurowej no ale jednak mi jakoś przykro. 2 kierunki studiów przeżyłam z Acerem :(

    Cóż, mam wrażenie że ostatnio w kampaniach liczy się ilość komentarzy a nie ich jakość. Im więcej komentarzy (nawet identycznych) tym lepiej. Takie same zresztą wrażenie mam patrząc po komentarzach na facebooku - ja rozumiem że są ludzie którzy zarabiają na płatnych postach politycznych ale jaki kurcze jest sens żeby pod artykułem o reality show wklepywać post polityczny, tak zupełnie od czapy? Mam nadzieję że już im we wtorek przejdzie i znikną ci ludzie którzy na fanpage programu Agent (bardzo słaba edycja, bardzo słaba) piszą o Wałęsie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, są rzeczy ważne i ważniejsze. Kupno laptopa, gdy stary się zepsuł, jest ważniejsze niż wszystkie czekolady świata. Chociaż wiadomo, szkoda. Smutne, że twoja siostra się ogranicza tylko do produktów, które można kupić w stacjonarnych sklepach. Ale to niezwykłe, że dwie osoby, wychowywane w tym samym domu mogą mieć tak różne podejście.
      Ja mam nadzieję, że media przestaną nakręcać o Bolku, bo ju tym za przeproszeniem rzygam. Jedyna zaleta tego to, to, że mój ojciec w końcu zrozumiał czemu nie chciałam iść na staż do IPNu.

      Usuń
    2. Niezwykle to jest to irytujące jak ktoś ci ciągle kosmetyki podbiera bo sama sobie nie kupi a potem się przechwala jaka to ona oszczędna. Z ciuchami było jeszcze gorzej bo jak coś jej się spodobało to sobie brała "na wieczne nieoddanie" a rodzice nic z tym nie robili. Jedyne kosmetyki jakie ona sobie kupowała to krem do twarzy i środki na trądzik (bo raczej nie było jak pożyczać tych rzeczy od siostry ze skórą tak suchą że łuszczy się nieustannie).

      TVP z pewnością nie przestanie, prezes Kurski już się o to postara. Dlatego zresztą TVP zostało wykasowane z mojego telewizora.

      Usuń
  11. Ona brzmi tak niebiańsko pysznie, że nawet na zbędny dodatek ciastka nie zwracam uwagi, ja ją po prostu chcę :D

    Co do ataku komentarzy: nie mam żadnego wpisu o Monte, więc mogę się cieszyć, ale Tobie, jak i innym nękanym współczuję okropnie, ci ludzie naprawdę nie wpadli jeszcze na to, że i tak nikt nie wierzy w te ich "opinie" o jakże cudownym, idealnym dla dzieci produkcie ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że ta marka nie prowadzi sprzedaży w Polsce.
      Tym bardziej, że wszystkie brzmią podobnie xD Ze względu na to, że rozumiem, iż mają tam jakieś obowiązki "opiniowania" to dałam te 10 komentarzy, ale łaskawość się skoczyła.

      Usuń
  12. Podejrzewam, że by mi smakowała i podobają mi się te kostki - kojarzą mi się z czekoladkami jedzonymi w przedszkolu ;)

    I też miewam napady głodu na nie wiadomo co, a w weekendy, jak jestem w domu, to mam wrażenie, że jem coś cały czas. Wczoraj brakowało mi cały dzień czegoś nieokreślonego i dopiero jak zjadłam trochę białej czekolady to mi przeszło :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są takie urocze, ale jednocześnie nie kiczowate <3
      Najgorsze są takie momenty "zjadłabym coś, ale nie wiem co" i domyśl się człowieku co twój organizm chce ci powiedzieć.

      Usuń
    2. Mnie te momenty dopadają głównie w weekendy, gdy nie wiem co mam jeść, w tygodniu to nie mam kiedy myśleć o głodzie :D

      Usuń
  13. Znów myślałam, że lody :D Co do wstępu, sama ostatnio miałam przeprawę z wszystkożernością, bo bolał mnie żołądek i wpychałam w niego cokolwiek. Wieczorem wybrałam Deser Satino i paczkę wafli ryżowych, a godzinę później kanapki z toną sałaty oraz niebieskie Oshee. Można pęknąć, ale co tam. No i teraz czas na czekoladę... Trochę znasz już mój gust. Sądzę, że to ma potencjał na unicorna. Jezu, jak ja bym jej chciała spróbować! Chowają się nawet Zottery i tabliczki Magnum.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj czytając twoją notkę zwróciłam uwagę, że się "nieco" zgrałyśmy ze wszystkożarłocznością. :D Tylko, że powodu rozpychania żołądka są inne.
      Bagienkowa, słodka, mleczna i orzechowa - ocena z pewnoscią byłaby wysoka.

      Usuń
  14. Jakoś nie oczarowała mnie ta czekolada:) . Zaś jeśli chodzi o wstęp to pamiętam jak naszła mnie nagła ochota na chipsy maczane w majonezie i przegryzane ogórkiem korniszonem matko jakie to było pyszne:) . Czasem tak mam,że chodzi coś za mną aż wreszcie sobie ugotuję lub upiekę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba najlepszym sposobem by pozbyć się zachcianki to ulec tejże zachciance ;)

      Usuń
  15. W góry bym ją wzięła, w góry! I mimo wszystko ciekawi mnie tutaj to ciasto francuskie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, ze akurat ta tabliczka byłaby idealnym paliwem :)

      Usuń
  16. juz myslalam, ze czytalas Rapunzel

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też, ale w wypadku tej baśni chodziło chyba o sałatę :D

      Usuń
  17. Też czasami mam takie dziwne napady głodu i w tedy potrafię jeść winogrono posmarowane hummusem paprykowym z chilii więc...nie jesteś sama :D Po prostu są takie dni i trzeba sobie pofolgować, bo inaczej człowiek łazi nabuzowany.
    Czekolada kusi, żałuję baaardzo, że tej firmy nie ma w Polsce :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nabuzowany i jak w amoku. Winogrono z hummusem brzmi nawet apetycznie :D
      Niestety, nie można mieć wszystkiego :(

      Usuń
  18. A co do Monte, to miałam średnio 20 komentarzy pod wpisami z Monte Crunch XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właściwie to teraz pomyślałam aby może sprawdzić statystyki xD

      Usuń
  19. Nie no, nie mogę! Jak wchodzę na twojego bloga, to momentalnie głodnieję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zalecam przygotowanie żarcia przed przeglądem blogów spożywczych ;)

      Usuń
  20. Brzmi bosko... Jak ostatnio byłam w czechach to widziałam kilka produktów tej firmy, ale... już mi zostało dosłownie tylko kilka koron :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje wyrazy współczucia :( ale przynajmniej innych rzeczy nakupowałaś

      Usuń
    2. Taa... Pytanie czy było warto...

      Usuń
  21. Wydawało mi się, ze o niej już pisałaś. Wychodzi na to, ze był to inny smak.
    Miałam kiedyś takie napady... Czyżbyś nie jadła albo bardzo mała jadła w ciągu ostatnich dni? A tytuł mi się podoba. Gdyby nie fakty, że nie mam czasu i nie czytam, to pewnie bym się za nią wzięła.
    PS. Poprzednią czekoladę można kupić też w Tesco. A ta jest dla mnie idealna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, wręcz przeciwnie. Mam wrażenie, że ostatnio jem aż za dużo.
      Nawet nie mogę powiedzieć czy polecam, bo nie za bardzo pamiętam o czym była

      Usuń
    2. Oczywiście o książkę chodzi. Ale widzę, że załapałaś. ;)

      Usuń
  22. kocham Twoje wstępy. jesteś mistrzem :D

    OdpowiedzUsuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.