03.01.2016

Zotter, Mitzi Blue, Indian Chai



Imbir i chilli na bolące zatoki

Błagam ludzie. Nie zapraszajcie na ostatnią chwilę osób z fobią społeczną! Najczęściej, w takich wypadkach, taka osoba, w pierwszych odruchu, odmówi. Chociaż z drugiej strony, zapraszanie ze znacznym wyprzedzeniem też nie jest dobre.  Dłuższy czas oczekiwania oznacza więcej czasu na nakręcenie karuzeli paranoi i strachu i wymyślenie wymówek odwołujących przyjście. Na własnym przypadku powiem, że najlepiej się czuję z  dwudniowym wyprzedzeniem. Wystarczająco dużo czasu żeby zebrać siły i zmotywować się do wyjścia do ludzi.  A zbyt mało żeby upierdliwy głosik przekonał mnie, że to zły pomysł, który skoczy się haniebnym ośmieszeniem się i wstydem na wiele pokoleń. I muszę powiedzieć, że pod koniec roku 2015 podjęłam walkę z własną społeczną fobią i to dość skuteczną.  
Social anxiety cat mnie rozumie
 W ciągu nieco ponad miesiąca wyszłam ze znajomymi więcej razy, niż przez całą resztę roku. Mam  nadzieję, że w 2016 uda mi się dalej prowadzić tą walkę. Nie chce zmarnować życia przez absurdalny strach, nie chce by mi się to nasiliło do punktu, w którym będę się bała wyjść z domu. Jednak jak ktoś godzinę/2 wcześniej, informuje mnie o wydarzeniu, to panika uderza z taką siłą, że chęć by odmówić jest prawie nie do pokonania.  No cóż, w obecnych czasach chyba większość osób ma jakieś problemy emocjonalne/psychiczne. Nie jestem w mniejszości. Jakby to powiedział uśmiechnięty kot z Alicji: wszyscy jesteśmy tu szaleni. 

Mitzi Blue Indian Chai, czekolada ciemna i  mleczna z imbirem, wanilią, chili i cynamonem. Zottera przedstawiać nie trzeba, już go znacie. Ale! To pierwszy raz kiedy na moim blogu zawitała seria Mitzi Blue. I mimo świadomości, że inne recenzje czekolad tej serii nie były tak entuzjastyczne, jak pozostałych Zotterów, to wiedziałam, że chociaż raz muszę się sama przekonać. 

Ten akurat smak zwrócił moją uwagę i przekonał, że to właśnie jego mam wybrać. Raz, słowa Indian Chai to dla mnie obietnica korzennych przypraw w pysznej herbacie, a to w połączeniu z czekoladą jest hitem w moje podniebienie. Dwa, no spójrzcie na kartonik! Nie do końca odkryta twarz hinduski, o pięknych oczach, przyglądającej się człowiekowi kąpiącym się w filiżance herbaty, czytając przy tym gazetę. Z jednej strony tajemniczość, a z drugiej jaja. A raczej giry. Dość pokaźne giry. Sama gazeta jest na tyle dokładna, że można zobaczyć jej tytuł „Im Schritt uber. Cudo.

Tak jak przy innych Zotterach mamy do czynienia ze znakiem eko, i znakiem sygnalizującym Fairtrade. Jednak forma jest już zupełnie inna. Niestety inna forma sprawia, że czekolada się połamała jeszcze przed otwarciem. Aha, słowo ostrzeżenia. Jestem po raz kolejny przeziębiona*, więc w dużej mierzę polegam na wrażeniach, podczas szybkiego spróbowania czekolady, gdy robiłam zdjęcia. Wprawdzie wczoraj również czułam smaki, jednak coś mi mogło umknąć.
*mam wrażenie, że odbijam sobie ten okres kiedy przez ponad rok nie miałam nawet kataru. Czosnkoterapię czas zacząć.

Smak: jak widać na zdjęciu czekolada  składa się z dwóch krążków. Większy - z czekolady ciemnej, mniejszy - z mlecznej. Gryz ciemnej czekolady ujawnia jej niesamowitą maślaność. Naprawdę, bardzo gładko się rozpuszcza. Jest w niej pewna lekka cierpkość z nutą kwasku, ale jest to poziom typowej deserówki. Tylko lepszej jakości. Nic strasznego, czy nie do przeżycia.  Wspomniana cierpkość idzie ręka w rękę z delikatną słodyczą. Nie ma w tym konfliktu, jest czysta harmonia. Kakaowość jest tak łagodna, że nie czuć żadnego ściągania czy wysuszenia. 

 Białe kostki jakie widzicie to kandyzowany imbir. Jest zarówno miękki jak i chrupki. I zdecydowanie nie jest dla osób które nie przepadają za smakiem czystego imbiru. Mimo niewątpliwej cukrowej słodyczy jest obecny palący smak imbiru, który znaczącą dominuje nad słodyczą. Hmm. Wspaniale.

Dotarcie do mlecznej części było znacznie trudniejsze. Jest to trochę irytujące. Musiałam całkowicie rozwalić czekoladę by dorwać się do krążka o karmelowym kolorze. Hmmm, pycha. Jakbym piła gorące mleko z kawałkiem dobrej czekolady.  Jest to doprawdy wysoko-mleczna czekolada, ale bez nadmiernej słodyczy  jak w Cadbury.  Czyżbym wyczuła nutę wanilii?  Wtem, czuć płomień! Chilli daje o sobie znać. Pali podniebienie ogniem, jednak nie jest to bolesne pieczenie. Bardziej przyjemne, rozgrzewające, na chwilę odetkające zatkany nos.  Efekt pieczenia utrzymuje się jeszcze przez jakiś czas po zjedzeniu. Niestety obecnego w składzie cynamonu nie wyczułam.

Powiem to tak, widzę tą czekoladę w formie Handscopped. Deserowa polewa kryjąca nadzienie imbirowe i mleczno-czekoladowo z chilli byłoby hitem dla mojego podniebienia. Niewątpliwie najlepszą częścią tej czekolady jest mleczny krążek, który stanowi mniejszą część produktu. Deserowa czekolada była wprawdzie bardzo smaczna, ale nie tak jak ostro-mleczna. Więc proporcje tego produktu nie do końca przypadły mi do gustu.
Ocena: 8,5/10
Kaloryczność: 100g/555kcal
Gdzie kupiłam: Zdrowa spiżarnia
Cena: 17zł z groszami

Dajcie mi opaskę z porożem, a będę mogła zagrać Rudolfa czerwononosego alkoholika renifera.
Pa

33 komentarze:

  1. charlottemadness03.01.2016, 06:19

    Jeszcze nie miałam okazji jeść Zottera z tej serii.Może dlatego,że jakos najmniej mnie kuszą.Prezentowana przez Ciebie tabliczka bardzo mnie zaintrygowała połączeniem smaków.Uwielbiam imbir chilli i cynamon.Szkoda że nie są one tak bardzo wyraziste,a cynamonu nie wyczułaś.I zgodzę się z Tobą w 100%,że w formie nadziewańca ta tabliczka wyszłaby o wiele lepiej.Tylko wiadomo..dopracować kilka uchybów i niebo w gębie,chociaż teraz nie było najgorzej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powiem, że ktoś inny cynamonu by nie wyczuł, może to wina moich kubków smakowych. Ale z pewnością mogę powiedzieć, że mimo wszystko wydanych pieniędzy nie żałuje :)

      Usuń
  2. Ciekawe polaczenie, sprobiwalabym, bo jestem wielka fanka Chai Latte. Ja w swojej szafce w koncu tez mam 1 Zottera Mizti blue, ale to nie ten ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rock'n'roses-,,kremowa I malinowa czekolada z płatkami róż" xdd ;D

      Usuń
  3. Kocham imbir, a z czekoladą-mniam:)
    Słodkiego Nowego Roku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie jest zasmarkany, ale dzięki ;)

      Usuń
  4. Mnie nie da się wyciągnąć z domu zapraszając ani 2 tygodnie wcześniej, ani 2 dni wcześniej, ani 2 godziny. Tylko, że u mnie to nie lęk i wstyd, a po protu niechęć do ludzi. ;P
    Trzymam kciuki za Twoje dalsze sukcesy w tym roku!

    Podoba mi się perspektywa wysoko-mlecznej czekolady z dużą ilością chili - takiej chyba jeszcze nie jadłam, ale te proporcje jakoś na razie zniechęcają mnie do tej czekolady. Ta ciemna część wydaje mi się za zwyczajna. Mogli by tam jeszcze cynamonu posypać i pewnie bez wahania bym kupiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W razie niepowodzenia będę mogła się pocieszać, ze pozostaje internetowa znajomość z ludźmi, którzy podobnie unikają spotkań i zgromadzeń ;)
      O właśnie, deserowa jest taka zwyczajna, jedna z wielu. To mleczna jest tą niezwykłą częścią, tą główną tancerką.

      Usuń
  5. Mimo, że Zotter, to jednak nie moje smaki, szczególnie uraz mam do kandyzowanego imbiru, kiedyś go spróbowałam nie wiedząc jeszcze czym jest i nie było to zbyt przyjemne doświadczenie xd
    Ja sama nie umiem wychodzić z szeroko pojętymi ludźmi i nawet jakbym chciała, niespecjalnie wiem z kim mogłabym, żeby się nie zanudzić. A gadanie 'o niczym' jest beznadziejne i napawa mnie przerażeniem :P
    Ja zmieniać się nie będę, ale za ciebie trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie nie jest to czekolada dla osób mających uraz do imbiru ;)

      Usuń
  6. imbir, więc niestety podziękuję za Zottera, choć wizualnie robi mocne wrażenie. Kocham nietypowe formy czekolad :) O chili nie wspominam bo się schowało :D

    mwahahaha szkoda, że nie widziałaś mojego zacieszu jak zobaczyłam zdjęcie tego kota xDD i mam coś dla Ciebie na co czekałam od środy by ci pokazać! aż do ulubionych dodałam!: http://thebestofgifs.com/images/daily_gifdump_757_30.gif - i mam pytanie... które mnie nurtuje... znasz to z autopsji? :D

    Co do wychodzenia. Rozumiem Cię. Miałam identycznie w ostatniej klasie liceum. Rzuciłam się w wir nauki, siostra uciekła na studia i po prostu zdziczałam. Rodzice nawet od ,,dzidki" mnie wyzywali xDD Ale akademik i życie w nim zmusiło mnie do życia społecznego. Czy żałuję? Z jednej strony nie, bo zyskałam tylu dobrych ludzi, którzy chcą mi służyć pomocą (nie raz gdyby nie oni to dawno bym zdurniała). Np był taki, że tak powiem snob, który zawsze mnie wkurzał. Ale jak przychodził zawsze starałam się z nim porozmawiać, i zrozumieć. Okazało się, że jest genialnym informatykiem! Ma auto i wiele znajomości. Kiedy byłam chora i nie chciałam iść do lekarza, uratował mnie dosłownie: zapisał do zaprzyjaźnionego lekarza i mnie zawiózł, był ze mną oraz leki pokupował. Nie wiem co by ze mną było wtedy bo lekarz zobaczył moje gardło aż krzyknął i powiedział może nie dosłownie: Co ma pani w bani i jaki masochizm, że pani do tej pory nie przyszła. Kiedy nie mam zawsze czym na dworzec pojechać, on potrafi mnie odebrać i odwieźć o 2 w nocy! Choć raz podczas sesji miał o 10 egzamin (wstyd wiem, ale byłam zdesperowana by odmówić)... nie wspominając o kompie... ile kabli mi nadał do internetu, drukarki, ile razy mi komp naprawiał, klawiature montował nową jak zalałam... po prostu nie byłabym w stanie wyliczyć. Teraz nawet go uczelnia zatrudniła jako informatyka. Ale to jeden przykład, a takich mam wiele. Nie chodzi mi o to, żeby doić z znajomych ile się da, ale jest wiele wspaniałych ludzi, dzięki którym wbrew pozorom żyje się lepiej. Cieszę się, że walczysz z sobą! Doceniam to bo sama miałam z tym problem i w sumie mam jeszcze lekkie pozostałości :D ( np. nie znoszę jak ktoś mi przerywa posiłek, mam ochotę spalić tą osobę na stosie xDD), ale też walczę. Trzymam za Ciebie kciuki!

    Co do rudolfa, łaczę się! Zimno jak w cholewe! (specjalnie cholewa )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, mój jest grzeczny w tym zakresie. Jedynie czasami przespaceruje się przed monitorem żeby wskoczyć na moje łóżko ;)
      Dziękuje. U mnie największą trudność sprawia zwalczenie myśli, że będę ludziom przeszkadzać, bo tak naprawdę nikt nie chce mnie widzieć, gdyż jestem nudna. Za każdym razem jak ktoś bezinteresownie wyciąga do mnie rękę jestem zdziwiona, że ktoś mnie chyba lubi. Samotność jest bezpieczna, ale czasami zaczyna ciążyć. Dobry przyjaciel jest na wagę złota.
      I zimno i katar, moje zatoki mnie nienawidzą ;)

      Usuń
    2. hahaha to dobrze, że taki grzeczny :) Wmawiasz sobie, że jesteś nudna! Z obiektywnej perspektywy jesteś mega ciekawa: malujesz (makijaże), czeszesz, rysujesz, lubisz koty, a one Cb, recenzujesz, masz nutę ciemnego humoru! Nie możesz przepraszać, za to, że żyjesz! Musisz znać Swoją wartość :) Niestety człowiek jest istotą stadną i czy chce czy nie jego natura go sprowadza do ludzi ;)
      Ej zatoki? co z Wami? Tak mi Czoko zamęczać! Opanujcie się :D

      Usuń
  7. Nie dość, ze recenzje słodyczy to jeszcze życiowe rady. Dobrze wiedzieć. :D A gdyby ktoś taką osobę zaprosił w sobotę na urodziny będące w poniedziałek to nie byłoby najłatwiej z prezentem.

    Widzę Twoje odkrycie 2015 roku! :D Obiecuję sobie dziś, że w 2016 na pewno zjem choć jedną tabliczkę Zotter'a. Tutaj mi się teraz skojarzyła herbata z czekoladą - nie polecam, nawiasem mówiąc. Mimo wszystko, przyprawy też do mnie przemawiają. Jednak ja chyba zacznę od prostokątnej tabliczki, ale i tak twierdzę, że okrągły kształt jest ciekawszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy gdzie, w mieście, gdzie są galerie handlowe to nie byłby problem ;)
      Polecam serię hanscooped :) forma może i jest ciekawsza, ale mniej praktyczka od tradycyjnej.

      Usuń
  8. Ja mam niechęć do ludzkości w stopniu który ponoć się kwalifikuje jako fobia społeczna. Z bliskimi znajomymi mogę się spotkać i zachowywać się w miarę jak zdrowa psychicznie jednostka ale jeśli chodzi o towarzystwo obcych - nie ma opcji. Oglądałam 2 dni temu "Dzień Świra" na TVP Kultura i doszłam do wniosku że wyrosłam na Adasia Miauczyńskiego. Wprawdzie nerwicy natręctw ani lekomanii nie mam ale całe podejście do życia się zgadza idealnie. Z planów na ten rok - pozbyć się albo przynajmniej ograniczyć pesymizm graniczący z katastrofizmem ("Nie pójdę zdawać na prawo jazdy bo z pewnością zrobię coś idiotycznego na kursie i obleję!").

    Czoko, gdzie w internecie można kupić Zottery? Tak kusicie że po prostu muszę jakiejś spróbować jak dostanę wypłatę ale w moim głupim mieście raczej w żadnym sklepie jej nie dostanę. Najbardziej interesująco wygladają te ręcznie czerpane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. CZytałam gdzieś, zę fobie społeczne są coraz częstą przypadłością. Ciekawe czy ma to związek z internetem :) Ograniczenie pesymizmy to dobry krok, ale dobrze, by nie wkroczyć na terytorium hurraoptymizmu ;D
      Na stronie Scrummy są dostępne ale wiem, zę Kimiko i Basia zamawiają u polskiego dystrybutora. Na facebooku Zotter Polska jest podany gdzieś mail.

      Usuń
    2. O hurraoptymizm się w moim przypadku można nie martwić, jak wejdę na okazjonalny optymizm to już będzie duży postęp. Ja jestem ten masakryczny typ człowieka co najpierw panikował że się nie obroni, potem że pracy nie znajdzie a teraz panikuję kiedy ją stracę ><

      Aha, w ten sposób. Bo popatrzyłam po sklepach i wybór raczej niewielki. I w jaki sposób one zamawiają?

      Usuń
  9. Szkoda, że naszego wyczekiwanego cynamonu się byśmy tutaj nie doczekały... Nie przepadamy za imbirem w żadnej postaci także, na pewno byśmy po tą tabliczkę nie sięgnęły.
    Zdrówka oczywiście życzymy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością ta tabliczka odstraszy każdego imbiro-fobika ;)
      Dziękuje :)

      Usuń
  10. Coś mi nie pasowało... Kiedyś chciałam zamówić tą czekoladę i pamiętałam, że mały dysk na pewno nie był po prostu mleczny (zresztą jest zbyt jasny na to). Weszłam na stronę Zottera, no i oczywiście - dysk jest karmelowy. A ciemna czekolada zrobiona jest z indyjskiego kakao, gwoli ścisłości. Z tego samego regionu, z którego zrobiono tabliczkę India 62%, którą wspominam jako tak bardzo przyprawową bez przypraw. Kurczę, chyba w końcu będę musiała ją wziąć :D.

    PS A dziś jedliśmy Menakao 80%, ahhhh :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to jest jak piszę się recenzje z gorączką. Co najlepsze cały czas w głowie miałam słowo "karmel" ale tak się skupiłam na polskim tłumaczeniu, że olałam nawet napis z samego przodu pudełka :D
      Czekam na wrażenia ;)

      Usuń
  11. Kiedyś nie miałam problemu z komunikacją ,byłam osobą bardzo otwartą. Imprezy z całkiem obcymi osobami i jedną czy dwoma znajomymi nie sprawiały mi kłopotu. Teraz od przeszło 2 lat borykamy się z poważnym problemem u dziecka i ja się odcinam od świata:( . W świecie internetu czuję się jakaś bezpieczna,ale przed niewielką ilością osób potrafię się przyznać co dolega małemu i czemu jest taki jaki jest:(. Zaś czekolada fajne ma połączenie smaków kusi bardzo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *tuli* lepsza mała ilość dobrych znajomych, niż rzesza osób, które mogą w jakiś sposób skrzywdzić słowem. Internet ma taką zaletę, zę w każdej chwili można od niego odejść, jest bezpieczny :)

      Usuń
  12. Nigdy nie miałam żadnego Zottera z serii Mitzi Blue - czas najwyższy to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmień, raz warto spróbować :)

      Usuń
  13. Pozwolisz, że nie skomentuję czekolady, bo i tak mnie jej forma nie interesuje. Za to odniosę się do wstępu, bo mnie uderzył. Uderzyło mnie, to jak dużo osób w naszej części blogosfery cierpi na fobie społeczne, a przy okazji to, że pod wstępem mogłabym się podpisać. U mnie to wygląda nawet gorzej, bo wyjść gdzieś jestem w stanie tylko z ludźmi, których dobrze znam i/lub czuję się przy nich bezpiecznie, oczywiście o wyjściu muszę wiedzieć odpowiednio wcześnie. Dwa dni są dla Ciebie ok, a dla mnie to może być za mało. Dostałam zaproszenie na sylwestra od przyjaciółki z gimnazjum. Zgodziłam się, a potem narastał strach, aż się wycofałam i pojechała do znajomych (ja ich nie znałam) sama. Kiepska sprawa. Dlatego lubię internet, bo tu się dobrze poznaje ludzi poprzez rozmowy z nimi, co z kolei zabija we mnie fobię. Z każdą z osób z blogosfery, z którymi piszę komentarze czy rozmawiam prywatnie, mogłabym się spotkać nawet jutro, bez robienia planów. Ale z kimś z osiedla, kto do mnie napisze na FB - w życiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie, że fobia społeczna ma już rangę choroby cywilizacyjnej. Z tego co widzę coraz więcej osób boi się spotkań towarzyskich.
      Widzisz, u mnie przez te dwa dni strach nie zdążyłby narosnąć do takiego etapu, w którym bym się wycofała. Im więcej dni tym większa możliwość, że znalazłabym dobrą wymówkę.
      Dobrze wiedzieć w razie jakbym chciała wpaść do Wrocławia ;)

      Usuń
    2. Zaproszenie na herbatę do domu masz u mnie zawsze :)

      Usuń
  14. Skąd ja to znam? Ciągle walczę sama ze sobą jeśli chodzi o wychodzenie z domu. Niby ciągle narzekam, że w moim życiu nic się nie dzieje, że nie mam z kim wchodzić, ale jak dochodzi już co do czego to wymyślam trylion wymówek, bo się po prostu staram wykręcić. Stres, panika i strach...masakra :x

    Czekolada ta to kompletnie nie moje smaki. Chilli z czekolada jest dla mnie nie do zjedzenia, a imbir? Nie dość, że mam na to okropieństwo uczulenie to i jeszcze mi nie smakuje :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo osób to znam, dobrze by było znaleźć siły na przezwyciężenie tych lęków :)
      To dobrze, ze ci imbir nie smakuje. Wyobraź sobie co by to było jakbyś miała uczulenie na coś, co byś lubiła ;)

      Usuń
  15. Wygląda obłędnie...ach, gdyby tylko tej mlecznej było więcej ;(
    Co do fobii społecznej,to ja spotykam sie tylko z najbliższymi znajomymi, a i tak czasem mam taki dzień, że wymyślam wymówki, by zostać w domu, po czym sie zadręczam, że życie mi ucieka, a ja z niego nie korzystam ;_; Na studiach fobia trochę mi zmalała, ale gdy teraz pomyślę o szukaniu pracy i poznawaniu nowych ludzi, to jestem sparaliżowana.
    Gdzieś ostatnio czytałam, że 1/4 Polaków cierpi na zaburzenia psychiczne i jestesmy najbardziej znerwicowanym narodem w Europie ;d

    OdpowiedzUsuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.