10.01.2016

Ritter Sport, Winter Kreation, Vanilla Chai Latte



Bożesztymój, zaparzę czaju.

„POTRZEBUJE TEGO W MOIM ŻYCIU!!!” Karta do portfela, portfel do torby, owiniecie się w pięć warstw szalika, plan działania rozrysowany w głowie i jestem gotowa do zakupów. Będę jak konsumpcyjny Cezar „Veni, vidi, emi” Przybyłam, zobaczyłam i … przyglądam się, zastanawiam, przegryzam wargi, biorę i odstawiam. I tak z każdym przedmiotem który miałam w planach kupić. Zamiast z zakupami, o planowanej wartości 20 zł, wyszłam zapłaciwszy jedynie niecałe 3zł. Nie poddałam się! Za to skierowałam się w stronę kolejnych punktów na mapie. Może w innym sklepie będzie tańsze; no chyba tego tak bardzo nie potrzebuje; oj to mi się nie podoba, gdzie jest to, co mi się podobało; serio, 39zł po obniżce za kawałek drewna (???); nie mam zamiaru stać w tej kolejce do kasy. Zamiast obładowana zakupami, do domu wróciłam jedynie z dwoma małymi owsiankami. Moja głowa zetknęła się z biurkiem. Parę razy. Z pewną siłą. Nienawidzę zakupów.

Ritter Sport, Winter Kreation, Vanilla Chai Latte, czekolada mleczna z kremem waniliowym oraz ekstraktami przypraw i czarnej herbaty. Musze powiedzieć, że po mało udanej wiosennej edycji z ciasteczkami mój entuzjazm, co do ritterów, nieco opadł. Dlatego też, widząc w Realu/Bi1 wszystkie trzy zimowe czekolady pana Ritter, nie straciłam rozumu (trudno tracić to, czego się nie ma) i z rozsądkiem wzięłam tylko jedną, najbardziej interesująca wersję, waniliowy czaj. 

Tak jak ostatnio pisałam przy Zotterze, obietnica czekolady o smaku Chai jest jedną z najlepszych metod by zwabić czoko. Tu na plus dodatkowo idzie to, że w czekoladzie jest ekstrakt z herbat. Wprawdzie jest prawie na końcu listy, ale zawsze to coś. I ta zachęcają grafika, powinna zajmować całą przestrzeń opakowania zamiast tego bałwana. A zanim przejdę do smaku to podaje jeszcze jakie są dwie pozostałe zimowe limitki: Nut Crescent Cookie i Caramalised Almonds


Smak: po rozpakowaniu czekolady w nos uderzył mnie zapach… słonego masła. Nie, serio. Lubię czasami zjeść sobie prostego tosta z masłem i solą i zapach tej czekolady jawnie go przypominał. Po chwili podejrzliwego niuchania wyczułam również cynamon. Z czym mi się to zaczyna kojarzyć? 

Dobra, koniec wąchania, czas na łamanie. A to było wyjątkowo trudne. Co za twarda czekolada! Ale jest, sukces.  Warstwa czekolady jest takiej samej grubości co inne nadziewane ritterki. Słodka, bardzo słodka, ale ma w sobie pewien taki element, hmmm, nie cierpkości, ale takiej delikatnej wytrawności kakao. Takie subtelne machnięcie. W sumie jest dość twarda, ale szybko się rozpuszcza w ustach. Posiada maślany smak, ale nie jest zbyt tłusta. Tłustość należy do nadzienia.

O ja, rzeczywiście czuć herbatę. Razem z plejadą przypraw korzennych. Jest cynamon, który zdecydowanie prowadzi,  jest lekko palący kardamon,  ale w rozsądnej ilości. Czyżbym wyczuła goździki? Może jest i gałka? Trudno wszystko wyczuć w takim pomieszaniu smaków. Ale mogę powiedzieć, że smakuje trochę  niczym piernik. Smakuje także troszkę niczym masło. Taka słodka masa maślana z posmakiem herbaty i piernika. Ino jest nieco zbyt słodka.

Przypomniałam sobie z czym mi się smak tej czekolady skojarzył. Z jedną z moich pierwszych czekolad zrecenzowanych na blogu. Świąteczną czekoladą z ciastkami korzennymi z Biedronki. O ile dobrze pamiętam nawet poziom słodkości jest podobny. Czyli nieco zbyt wysoki. Ogólnie to jest to udana limitka, ale czterech liter mi nie urwała. Przede wszystkich za bardzo mi waliło masłem, a za mało mlekiem. Plus ilość cukru również na dłuższą metę może okazać się niestrawna. Ale to, że rzeczywiście czułam herbatę, przyprawy korzenne, a czekolada smakowała jak czekolada, a nie jak „czekolada” sprawia, że  mogę lekko przymknąć oczy na niedociągnięcia. Ale nie całkowicie zamknąć.
Ocena:8/10
Kaloryczność: 100g/586kcal
Gdzie kupiłam: Bi1
Cena: 5zł

Wiecie, że właściciele Manufaktury Czekolady pochodzą z Białegostoku?  To wręcz oburzające, ze wobec powyższego tak trudno dorwać wyroby ich marki w mieście żubrów.
Pa

42 komentarze:

  1. Jadlam ja, glownie zachecilo mine to, bo he jestem fanka Tukan Chai Latte w Coscie. To rzeczywiscie smakowalo podobnie-te wszystkie korzenne przyorawy na swoim miejscu, dla mnje byla udana :)
    A jaki ty chcialas kupic kawalek drewna za 4 dychy prawie? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwykły wieszak do powieszenia na ścianę, na szczęście udało mi się kupić o połowę tańszy i ładniejszy w Kik

      Usuń
  2. charlottemadness10.01.2016, 06:06

    Hmm.. gdyby wyeliminować nadmierną słodycz i nasuwający się zapach masła zamiast mleka, byłoby idealnie.
    Zdziwiłam się i to bardzo pozytywnie, że ujawniły się przyprawy korzenne i to nawet licznie.Szkoda tylko,że przyćmione przez cukier..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie liczyłam,z e przyprawy będą tak wyczuwalne, dlatego dość mile się zdziwiłam z tego tytułu ;)

      Usuń
  3. Ciekawy smak, jako,że to mleczna nie zjadłabym wiele na jeden raz,ale wszystko herbaciane kocham:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbyt wiele zapewnia efekt zamulenia, wiem co mówię ;)

      Usuń
  4. Ja niestety ledwo co czułam te korzenne przyprawy, a herbatę to już w śladowych ilościach :/ Niby było smacznie, ale przez ten fakt zbyt mdło. Może nie zostanę hejterem zimowych limitek, ale cieszę się, że podobnie jak ty kupiłam tylko tą :P

    Ritter ostatnio ma u mnie ciężko, ale mam w szufladzie jeszcze Karamell Nuss i Honig Salz Almond, czyli tabliczki marzeń. Mam szczerą nadzieję, że któraś z nich przerwie złą passę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to też zależy od partii i przechowywania. Mnie zaskoczyła intensywność przypraw.
      O, ta ostatnia była baaardzo dobra :D

      Usuń
  5. Jak ja widzę ,,wanilia" to wyłącza mi się myślenie i zjem wszystko co ma w składzie toto cudo. Jestem pewna, że mimo, że jakoś może nie jestem największą fanką korzennych aromatów, smaków, przypraw to jednak byłabym zadowolona. Ostatnio przekonałam się do nich odrobinę w herbacie to pewnie czekolada dałaby radę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, o tym zapomniałam wspomnieć. Z wanilią było dość słabo. Ale za to herbaciany posmak z przyprawami sprawował się bez zarzutu.

      Usuń
  6. No to teraz mnie zagięłaś. Po recenzji Zofiji byłam bardzo ukontentowana, że jej nie kupiłam. Teraz się zastanawiam... Ale nie. Nie, nie, nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomyśl, jaki masz stosunek do maślanych nadzień, które miały być mleczne? ;) Może jednak dobrze zrobiłaś, że nie kupiłaś

      Usuń
    2. Maślaność byłaby super, ale po Ritterze bardziej spodziewam się margaryny.

      Usuń
  7. To nas dopiero zaciekawiłaś tą recenzją, bo tą tabliczkę nadal mijamy w jednym sklepie za każdym razem kiedy robimy małe zakupy. Jednak do tej pory nie byłyśmy przekonane co do niej... Może jednak się skusimy? Choć pewnie teraz jak się w końcu zdecydujemy to ta ostatnia tabliczka na półce zostanie wykupiona :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiecie, znając złośliwość losu to mogę powiedzieć, że wszystko jest możliwe ;)

      Usuń
  8. przyprawy korzenne? A mogło być tak pięknie :< Ooo przypomniałaś sobie! Szacun, mi często kuleczki dają znać, że nie stykają, ale ciężko mi to wyłowić z pamięci :)
    Co do veni, vidi, fugi- Twoja wersja Cezara bardziej mi odpowiada :)
    Współczuję Ci, że zakupy są dla Ciebie tak uciążliwe, ja je lubię i traktuje jak rozrywkę :) Tylko z każdego grosza później dokładnie się rozliczam! Prowadzę taki zeszyt-segregator z wydatkami by nic mnie nie zaskoczyło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, no oczywiście, ze przyprawy korzenne. Oj to nie jest chyba czekolada dla ciebie ;)
      Zazwyczaj u mnie spożywcze też są przyjemnością, ale miałam wtedy zły dzień zakupowy, zdarza się ;)
      Ja zapisuje tylko gdy płace kartą żeby się kontrolować i nie wydać zbyt dużo :).

      Usuń
    2. kurde... czy muszę tak przepierdywać!? grrr :)
      Oj to współczuję, przytuliłabym Cię wirtualnie :3 Nie martw się, na następnych tak się obkupisz, że będziemy się z tego śmiały :)
      To ja od dwóch lat jestem od tego uzależniona :)

      A propo kiedyś naszej rozmowy na temat bezsenności: https://www.facebook.com/bezuzytecznapl/photos/a.266202190115534.59697.265382100197543/982388045163608/?type=3&theater :)

      Usuń
  9. To mnie zirytowało jak nic. By zdobyć jedną, głupią ritterkę muszę jechać do Niemiec, bo u mnie ostatnio tylko smaki, których nawet nie dotknę (biała czekolada... Fu!), a kiedy już jadę to jedyne co zdobywam to "Nugat, Praline" oraz "Chocolate Mousse", a ty tutaj kusisz. No, cóż, będzie trzeba pozbyć się półrocznego zapasu paluszków z bazylią, jogurtów oraz papieru, które moja rodzinka kupuje tylko w Niemczech, bo dłużej bez jakiegoś "Rittera" nie przetrzymam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paluszki z bazylią, rany jak bym je jadła, brzmią smakowicie. Chyba problemów z "pozbyciem" się ich nie będzie ;)

      Usuń
  10. Też ją mam ale boję się otwierać;)albo trafię na tą lepszą co Ty albo na tą z gorszej partii:(
    Jeszcze poczekam:) Polecam Ci wybrać się do Tesco bo kalendarze adwentowe z Marsa które przed świętami kosztowały prawie 18 złoty teraz kosztują TYLKO 1,80 ZŁOTY!:) Polecam sama kupiłam i muszę przyznać że było warto:) Pozdrawiam Gwiazdeczka*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1,80 zł oO czy to prawda, czy to fikcja, czy może im się przecinki przesunęły.

      Usuń
    2. Prawda:) Całe 1,80:) czyli 10 razy mniej niż przed świętami:) Pozdrawiam Gwiazdeczka* czekam na kolejne smakowite recenzje:)

      Usuń
  11. Nie zbyt lubię przyprawy korzenne, ale ta czekolada bardzo mnie ciekawiła, podejrzewałam, że przypraw będzie malutko, ale czekolada z kremem waniliowym brzmiała pysznie, szkoda tylko, że to ona, jako jedyna nie wpadła w moje ręce//

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja bym się rozzłościła jakby ze wszystkich limitek nie było akurat tej. Wydaje się być najbardziej ciekawa.

      Usuń
  12. Widziałam tą Ritterkę, ale po masie słodyczy które nadal zalegają po świetach w szafkach, zdecydowałam że nie będę jej kupować. A może jednak warto?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto! Przecież nie musisz od razu ją jeść, ale zawsze będziesz spokojniejsza ze świadomością, że leży zachomikowana w kącie ;)

      Usuń
  13. Masło nie wróży czekoladzie dobrze, bo przypomina mi o wspomnianej przez Ciebie limitowanej orzechowej (ble). Za to herbata i przyprawy korzenne... ojej <3 Czuję, że się w niej zakocham :) No i ja na szczęście nie musiałam owijać się w żadne szaliki i drałować na drugi koniec miasta, bo do mnie czekolada (-dy) przyjechała (-ły) z Niemiec, otoczone dobrą opieką.

    P.S. Chciałam pytać o to drewno, ale już widzę odpowiedź do komentarza Zuzy. Nie przyszło mi na myśl, że ludzie mogą chcieć kupować wieszaki. Tzn. mogą, ale nie jakieś specjalne. Ja wszystkie mam... hmmm... od mamy? Każdy inny, połowa rozwalona, ale póki ciuchy wiszą, to się nie przejmuję :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu jednak, w odróżnieniu od ciasteczkowej, nie było posmaku szamba ;D No to zobaczymy czy ci posmakuje. Pewnie otworzysz ją gdzieś na lato, co?
      Chyba nie myślimy o takich samych wieszakach :D Ja mam na myśli coś na wzór tego:https://www.westwing.pl/wieszak-metalowy-2/ kupiłam, a teraz zastanawiam się gdzie są jakieś gwoździe.

      Usuń
    2. No tak... ja myślałam o takim wieszaku z szafy :P

      Usuń
  14. Kupiłam ją jakiś czas temu i... bałam się otworzyć. Teraz widzę, że nie taki RS straszny i nie ma co zwlekać. Przeraża mnie nieco ta słodycz, ale... z herbatą może w ogóle będzie dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie am co się bać. Nie jest to może ambrozja, ale do orzechowych ciasteczek o smaku zgniłych jaj jej daleko ;d

      Usuń
  15. Ciężko mi sobie wyobrazić smak czekolady z herbatą, jeśli faktycznie tą herbatę czuć... Zapach słonego masła też mnie intryguje :):) Jak spotkam to na pewno kupię z ciekawości :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Auchan była czekolada z herbatą, całkiem niezła i dość tania, bo to była marka własna Auchan. Nie wiem czy jeszcze jest, ale jak będziesz miała kiedyś okazję to możesz sprawdzić :)

      Usuń
  16. Ja lubię zakupy:). Czekolada smaczna jadłam ją już jakiś czas temu,ale gdybym dorwała ją raz jeszcze to bym kupiła:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jeszcze gdzie się uchowała :)

      Usuń
  17. Jak można nie lubić zakupów!!? *_*

    Czekolada bardzo kusząca. Poluję na nią aczkolwiek ta maślaność lekko mnie przeraża :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak napada blokada zakupowa to można :D

      Usuń
  18. Mam ją, ale jeszcze sobie czeka :D Ja chyba nie będę aż tak pozytywnie do niej nastawiona, bo herbata to kompletnie nie moje klimaty! Niemniej jednak mam nadzieję, że te korzenne aromaty zabiją smak tego napoju :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, aż tak bardzo herbaty nie było czuć. Była tylko elementem a nie głównym składnikiem ;)

      Usuń
  19. Czaj (chai?) uwielbiam, ale nie wpadłabym na to, że w ogóle są czekolady o jego smaku. O.o

    OdpowiedzUsuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.