20.01.2016

Ciastka Lu PiM’s L’Original, Cerise touche de griote



Polski klasyk po francusku

Wspomnień dziecka lat 90 część kolejna i z pewnością nie ostatnia.  Jakbym miała wskazać jakie ciastka były najczęściej jedzone u mnie w domu, jak byłam mała, to bym bez wahania powiedziała, że te… na wagę. Były po prostu tańsze niż te w markowych opakowaniach. I tak mogę wymienić znienawidzone gniazdka z marmoladą w środku, puste rurki, zaskakująco smaczne małe wafelki przekładane kremem kakaowym oraz  cienkie płaty wafla oblane czekoladą i małymi kawałkami orzechów. Ale czasami, szczególnie jak mieli przyjść goście, to w sklepie kupowało się coś lepszego. Markizy Hity, idealne Pieguski, no i one, chyba najbardziej znane polskie ciastka Jaffa cakes, Delicje. Tak charakterystyczne, że stały się tym, czym Adidasy dla sportowych butów. Jak chcemy opisać jakieś ciastko biszkoptowe z galaretką, oblane czekoladą to mówimy o ciastkach w rodzaju Delicji. I każdy polak będzie wiedział o co chodzi. A więc teraz przedstawiam wam francuskie Delicje, które posiadałam dzięki uprzejmości aishy. 
 


PiM’s L’Original, Cerise touche de griote, czyli biszkopt z wiśniową galaretką oblany białą czekoladą. I za bardzo nie ma co tu o nich więcej pisać. Oczywiście, że oprócz tego smaku są dostępne również inne wersje. Mleczna czekolada i pomarańcza, mleczna i truskawka, mleczna i maliny i…  i to wszystko. Tak przynajmniej pokazuje google grafika, mogę się mylić. Więc zanim dalej się ośmieszę przez podawanie błędnych faktów zabieram się za część właściwą. 

Smak: przez warstwę czekolady przebija apetyczny zapach wiśni. Ale nie takiej naturalnej,  tylko bardziej jogurtowej wiśni. Warstwa białek czekolady z łatwością daje się oderwać od całości.  Jest słodka w umiarze, muszę przyznać, że cukier jest tu idealnie wyważony. W smaku  trochę waniliowa, mocno  śmietankowa z nutą maślaności, przypominając tym białego Lindta. Jak na polewę ciastkową jest naprawdę  niezła.  

 Za to galaretka jest dość dziwna, ale nie chodzi mi o smak. Ten słodko-kwaskowaty posmak słodyczowej wiśni jest w porządku, wręcz więcej niż w porządku. A im dłużej się ją trzymało w ustach tym kwaśniejsza się robiła. To co mnie intryguje to konsystencja. Nie jest to typowa galaretka. Chwilę po zetknięciu ze śliną zaczyna się tajemniczo zamieniać w dżem. To nie jest sposób w jaki rozpuszcza się galaretka.  Właściwie, jak teraz o tym myślę, to wydaje mi się, że to po prostu mocno stężały dżem/marmolada. 

A na koniec biszkopt. Bardzo delikatny i puszysty. Delikatnie słodki z pożądanym jajecznym posmakiem. Słowo ,jakie przychodzi na myśl to „chmurkowy”. Po prostu idealny biszkopt.

Niby nic, niby tylko francuski odpowiednik Delicji, ale mogę z ręką na sercu napisać ( z trudnością, bo jedną ręką ciężko pisać na klawiaturze), że te ciastka tak mi smakowały, że paczka poszła w jeden dzień. Świetna polewa, świetne nadzienie i świetny biszkopt. Jednak nie powiedziałabym, że mają one pierwiastek urwijdupizmu. Z tego powodu nie będzie maksimum punktów.
Ocena: 9/10
Kaloryczność100g/395kcal, 1 ciastko/50kcal
Gdzie kupiłam: dostałam
Cena: jak wyżej

Jak miło zjeść coś dobrego.
Pa

38 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawe! :) ta jogurtowa polewa pewnie by mi smakowala, biszkopt tez... A mimo, ze za wiśnią nie przepadam, to z ciekawosci sprobowalabym takiej dżemo -galaretki. Mogliby wprowadzic takie cos u nas :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem ciekawa czy w innych wersjach smakowych też jest taka dżemo-galaretka

      Usuń
  2. Nie jestem wielką fanką wiśniowych słodkości, jak wiśnie to tylko świeże:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobny stosunek mam do truskawek ;)

      Usuń
  3. Spróbowałabym, chociaż nie wiem, czy zjadłabym całą paczkę, bo nie przepadam (nigdy nie przepadałam) za ciastkami tego typu i od lat nie jadłam, więc nie wiem, jakby to teraz było. Coś tylko czuję, że wszystkie wedlowskie i inne polskie warianty byłyby gorzej odebrane przez każdego. :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakiś czas temu jadłam wedlowskie Delicje i stwierdziłam, że na bezmyślne podjadanie są niezłe, ale nie są tak dobre jak kiedyś i dały się przegonić mniej znanym markom.

      Usuń
    2. Ja tam bym bez obrzydzenia pewnie mogła jak kiedyś obgryzać brzegi i zjeść biszkopt, ale ekhem... galaretka.

      Usuń
  4. Bardzo lubimy Delicje (szczególnie jedna z nas) i to jest jedyny kupny słodki produkt, gdzie tolerujemy gotową galaretkę :P Ale gdyby był w nich właśnie taki stężały dżem to własnie dla nas mogłyby mieć ten pierwiastek urwijdupizmu, bo to byłby dla nas ideał :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to mam wrażenie, że to by właśnie przypadłoby wam do gustu ;)

      Usuń
  5. pierwiastek urwijdupizmu- genialne sformułowanie! <3 Masz prawa autorskie zastrzeżone czy kiedyś jak trafię mogę zacytować ten wyraz i Cię oczywiście podlinkować? :D
    Co do ciastek, u mnie też najwięcej było na wagę ich i cukierków, pralin. Nie stać było moich rodziców na początku na markowe słodycze. Ale sentyment pozostał i do tej pory kupuje. A ciastka od Aishy mi się podobają i bym pojadłą :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ korzystaj ile chcesz, będzie mi bardzo miło.
      Ja mam wstręt do ciastek gniazdek z marmoladą i urazę do pustych rurek, ale resztę już chętniej zjem ;)

      Usuń
    2. dziękuję, no zajebiaszcze to słowo <3 Już dzisiaj do współlokatorki 3 razy je użyłąm :D Jesteś kochana :)
      Lubiłam rurki puste i te z nadzieniem, w sumie mało wybredna byłam do słodyczy :)

      Usuń
  6. Po pierwsze: śśśśsiiiakieś wesoły ten wpis, nie podoba mi się :P
    Po drugie: LU, co oczywiste, kojarzy mi się tylko z misiami i petitkami. Ale nie o tym. Do tej poty jedyne "Delicje" z białą polewą widziałem w Biedronce. Wiśnia, truskawka, banan (?), jakieś owoce leśne. Tamte, w momencie próbowania, średnio mi podeszły. Nie oznacza to, że nie dało się zjeść (mając świta na punkcie białej czekolady i bycia obżartuchem), ale brakowało mi w nich jakiegoś hmmm wow. Te wyglądają lepiej, więc pewnie i smakują znacznie lepiej. O ile wzorek na wierzchu to kwestia wizualna i łatwo nią manipulować, to dżem jest czymś, co może je wyróżniać. No i to robi.

    Jadłbym, a jak. Swoją drogą, taki czyjś ulubiony producent czekolad (Milka, Lindt, Ritter) jakby wypuścił takie coś, w oczach fana pewnie miałby tablicę urwijdupizmu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem. Niestety tym razem nie będę specjalnie szukać paskudztw żeby zadowolić sadystyczną widownię ;D
      TE z Biedronki były takie MEH. Nic nadzwyczajnego, zwykłe ciastka. Te są o poziom wyżej, jednak i tu czegoś brakuje.

      Usuń
  7. Jak kusząco i obiecująco byś ich nie opisała, dalej pozostaną one fikuśną wersją Delicji, czyli wreszcie mogę wskazać jakiś zagraniczny produkt (oprócz Hersheys, Galaxy i Cadbury) który zupełnie mnie nie pociąga :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cadbury cię nie pociąga? Herezje gadasz ;)

      Usuń
    2. Może od złego produktu zaczęłam, ale udało mu się skutecznie mnie zniechęcić :P
      (psst Cadbury Caramel ;-;)

      Usuń
  8. Jeszcze nie jadłam delicji (:D) z białą czekoladą, ale to dlatego, że jakoś mi ona nie pasuje xD Wyglądają apetycznie, ale nie marzę o tym by ich spróbować, a jeśli chodzi o galaretkę to chyba wiem o co Ci chodzi, wydaje mi się, że taka zastygła marmoladka często występuje jako galaretka w zagranicznych słodyczach xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak. Zgadza się. Dość ciekawy produkt.

      Usuń
  9. Ciastka na wagę u mnie gościły bardzo często a teraz wcale:( . Dla mnie delicje jakoś przereklamowane ja nie lubię galaretki za bardzo w ciastkach czy cukierkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Galaretka w cukierkach to zło, po prostu zło ;)

      Usuń
    2. O tak zgadzam się w 100 % jeszcze nie jadłam dobrych cukierków z galaretką.

      Usuń
  10. Smacznie wyglądają te ciastka, miło że tak wysoko ocenione. Jak będę miała kiedyś okazję to na pewno kupię, lubię dosyć delicje, a te pewnie są 100 razy lepsze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, Są zdecydowanie delikatniejsze i lepsze od Delicji :)

      Usuń
  11. Nie przepadam za takimi ciastkami, choć gdy jakiś czas temu głód mnie przyciął u klienta, to zjadłam z nim na pół paczkę pomarańczowych Delicji. Te ciastka opisałaś jednak jako tak apetyczne, że nabrałam na nie wielkiej ochoty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zjadłaś pół paczki Delicji to tu byś zjadła całą paczkę xD

      Usuń
  12. Gniazdka z marmoladą? Takie jakby kwiatki? O, lubiłam je jak byłam młodsza. Ale w którymś momencie musiałam z nimi przesadzić i teraz nie mogę na nie patrzeć :P To samo z czekoladkami After Eight - jadłam, jadłam i jadłam a teraz nawet jednej nie zjem xDD A za delicjami jakoś nigdy chyba nie przepadałam. Lubiłam galaretki w czekoladzie ale raczej w wersji cukierków : np. Wiosenne. Mieszanka Krakowska też kiedyś była dobra.

    Polewa to jest biała czekolada czy polewa jogurtowa? Jak biała czekolada to z góry odpada. Nie cierpię białej czekolady i nie ruszam nic co ją zawiera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, o te chodzi. z takiego jakbym kruchego ciasta. heh, oddawałabym ci te cukierki jakbyś ze mną mieszkała, akurat te jadłam tylko w ostateczności.
      Biała czekolada, niestety dla ciebie :)

      Usuń
  13. U mnie też królowały ciastka na wagę, ale nie dla tego, że były tańsze, a dlatego, że mama szybko nudzi się smakami i brała po 3 sztuki tego, 3 tamtego... :D Dochodzę do wniosku, że teraz mam tak samo i nie cierpię jak muszę w kółko jeść te same słodycze więc jak już coś otwieram to tylko próbuję, reszta idzie to rodzinki :P (no chyba, że mi coś baaaardzo zasmakuje to się nie dzielę). Co do tych ciastek...teraz będą mi się śnić po nocach! One wyglądają tak cudownie...chcę :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, u mnie stawiało się na ilość a nie na jakość. Z trójką dzieci (w tym dwóch żarłocznych nastolatków) innego wyboru nie było ;)
      Przykro mi, nie ma, zjadłam ;)

      Usuń
  14. Jaki doskonały wstęp. Zupełnie jakbyś spędzała dzieciństwo u mnie. Z tym, ze ja nie przepaadałam za przekładanymi wafelkami.
    Ja chyba wolałabym zjeść wariant z malinami, ale tego też bym z chęcią spróbowała. Szczególnie, że ocena dobra. Mila odmiana po ostatnich testach, co?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kochałam, byle nie chałwowe, a czasami mamuśka kupowała chałowe ku mojemu oburzeniu.
      Wszystko będzie miłą odmianą po ostatnich testach ;D

      Usuń
  15. Mi to przypomina ciastka Dr. Gerarda z serduszkiem, a nie Delicje. Zjadłabym, mimo że tych drugich nie lubię (a pierwsze tak, stąd decyzja).

    Co do wstępu, u mnie też królowały wyroby na wagę. I też nie lubiłam ciach z dżemem, choć u mnie były to "kwiatuszki". Coś takiego: https://www.google.pl/url?sa=i&rct=j&q=&esrc=s&source=images&cd=&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwjNgPmWzrrKAhVGiSwKHePgCXgQjRwIBw&url=http%3A%2F%2Fkuchcik76.blog.pl%2F2015%2F02%2F17%2Fciasteczka-z-marmolada%2F&psig=AFQjCNF77239DmMkNTaorsi_MafziZ9_4Q&ust=1453455574276908

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. o te ciastka chodzi. To te znienawidzone wypieki!

      Usuń
  16. U mnie zawsze idzie cała paczka, co bym nie jadła ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Wyglądają ciekawie, zastanawiam się, czy mleczna czekolada też by była na nich równie dobra? :D
    Ps Obserwuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłabym rozczarowana firmą jakby było inaczej ;)

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.