17.01.2016

Biedronka, Testujemy czekolady




Będzie długo

Nie będę się rozwlekać, bo i tak dużo tego będzie. Przed świętami odbyła się akcja wybierania testerów do wypróbowania i ocenienia czekolad, z których jedna zostanie wprowadzona do Biedronki. W wielkim skrócie, również i ja zostałam wybrana i do mojego mieszkania zostało doręczone pudełko z kilkoma czekoladami o nieznanym pochodzeniu. Znaczy nieznanej marki. Opis na odpowiedniej stronie dla testerów zamieściłam, mogę więc  zamieścić na blogu rozszerzoną wersję. Nie będzie to typowa recenzja w moim stylu, tylko poprawione opisy,  pisane „na żywo” podczas jedzenie. Na koniec będzie podsumowanie. Zdjęcie całej tabliczki dałam tylko jedno, bo wszystkie wyglądały tak samo.

Ostatnie zdanie wstępu: Recenzja zawiera trochę wulgaryzmów, więc jeżeli wam takie coś przeszkadza to radze nie czytać podsumowania. 

Czekolada mleczna z nadzieniem mlecznym i truflowym - czekolada pachnie alkoholowo i słodko. Łamie się miękko, bez trzasku. Czekolada jest bardzo słodka, wręcz cukrowa. Plus wali zwiędłym kokosem i starym tłuszczem, jest taka zatęchła. Kakao ze świecą szukać, prędzej plastik się znajdzie. Patrząc na skład wszystko jest możliwe. Zgroza ogarnia.  Nadzienie składa się z dwóch warstw, stałej o kolorze zabielonej kawy i płynnej koloru czerwonego brązu. Płynne nadzienie to alkoholowa trufla. Lepka, delikatnie paląca i nieco czekoladowa. Słodka w umiarze. Jest najbardziej zjadliwą częścią tabliczki. Część mleczna nieco przesiąkła smakiem trufli, więc trudno określić jej smak. Oprócz tego, że jest słodka i równie zatęchła co czekolada. Pała. Ocena 1/10

Czekolada mleczna o smaku orzechowo-mlecznym i karmelowym -  zapach tej czekolady jest znacznie lepszy niż poprzedniej. Jest to tani, ale wciąż przyjazny zapach mlecznej czekoladki dla dzieci. Czysta słodycz. Czekolada jest miękka i tłusta. I chociaż czuć w niej nutę pierwiastka fuj, to nie ma tego zepsutego posmaku zjełczałego mleka, tylko delikatną zatęchłość. Mleczna i bardzo słodka,  przypomina nieco zwykłą Goplanę, która przeleżała w szufladzie znacznie zbyt dużo czasu. Plastelinowa, szybko się rozpuszcza. I tu nadzienie składa się z dwóch części. Karmelowego, nieco płynnego kremu i stałego orzechowego kremu. Płynny to karmel, zdecydowanie. Czuć podpalony posmak  z nutą śmietanki. Mimo niewątpliwej słodyczy muszę przyznać, że jest bardzo dobre. Tylko się lepi niemiłosiernie. Krem mleczny - tak, to tu kryje się aromat orzechowy. Wyraźnie wyczuwam posmak sztucznych orzechów laskowych. Mleko schodzi na dalszy plan. Słodycz? Nieco mniejsza niż sama czekolada. Ogólnie znacznie lepsza niż poprzednia, ale nie najwyższej jakości. Ocena 5/10 



Czekolada mleczna z nadzieniem o smaku migdałowym i pomarańczowym– zapach niczym się nie wyróżnia.  Czekolada jest w porządku. Bardzo słodka, bardzo mleczna, ani trochę  kakaowa, taka Milka dla ubogich. Ale przynajmniej nie mam w niej śladu zepsucia, jest tylko taka tania w smaku.  Nadzienie pomarańczowe jest półpłynne w stylu wkurzającym. Lepkie jak cholera!  Słodkie i smakuje jak landrynki podrzędnej marki o smaku pomarańczowym. Taka sztuczna, słodka niby - pomarańcza.. Krem mleczny trąci jakby wanilią. I śmietanką. Migdałów nie dostrzeżono. Pewnie zabrakło w fabryce. Zamiast nich dodano większą dawkę cukru i tłuszczu. Yrgh. Ocena 4,5/10



Czekolada mleczna z nadzieniem o smaku toffi i bananowym- TO JEST NAJGORSZA CZEKOLADA JAKĄ KIEDYKOLWIEK JADŁAM! Smak starości, i zepsucia jest obezwładniający. Nie, tego nie dało się smakować, mózg protestował przeciw połykaniu tego. Było wstrętne. Czekoladowy odpowiednik 100-letniego jaja. Dreszcze obrzydzenia na maxa. Z tego co dało się wyczuć to słodycz była na podobnym poziomie co poprzednie, ale element bleurgh był zbyt mocny żeby dalej kontynuować smakowanie tego „wyrobu”.  Nadzienie bananowe  było klejące, ziarniste, słodkie  i sztucznie bananowe z nutą plastiku i ananasa. Z przewagą plastiku.  Kremowe nadzienie było jeszcze gorsze. Nawet dokładnie nie wiem jak smakowało, oprócz słodkości i zjełczenia. To najgorsze co jadłam do tej pory. Nawet jednej kostki nie udało mi się dokończyć. Całość poleciała do kosza. Ocena  -1/10



Czekolada mleczna z nadzieniem o smaku truflowym i śliwkowym – to, w odróżnieniu od poprzedniczki, pachniało dość ładnie, tak czekoladowo-owocowo. Czekolada, no cóż, nadal nie powiem, że to wysoka jakość, ale przynajmniej obyło się bez ostrego posmaku stęchlizny i zjełczenia. Mleczna, słodka, lekko jakby plastikowa, ale przynajmniej dała się zjeść. Coś w rodzaju nadziewanego Wedla. Nadzienie górne i tu jest w formie półpłynnej. To część śliwkowa. Taki dżem i wiecie co? Smakuje śliwkowo. Właśnie jak taki śliwkowy dżem. Lekko kwaskowaty, ale bardziej słodki,  z charakterystycznym posmakiem suszonych owoców. Nawet smaczny, tylko nieco ciut zbyt słodki. Część truflowa niemal nie różni się od czekolady, serio nie czuć tu trufli. Jest po prostu tanio-czekoladowa. Dość zbita i nieco tłustawa. Tu mogę przyznać, że całość nie była taka zła, ale po poprzedniej czekoladzie pewnie nawet marcepan z nadzieniem chałwowym z truskawkami nie byłby zły. Ocena  5,5/10

Podsumowanie
Wszystkie wymienione czekolady mają poważne usterki.

Po pierwsze: składy. Sami pewnie wiecie, że nie jestem nazistką w sprawie składów. Potrafię przymknąć oko na obecną chemię, tylko czasami nieco z humorem wytknąć czarnobylską listę. Ale tu mamy do czynienia z ostrą przesadą w zastosowaniu składników. Rozumiem, że jak czekolada ma być tania to trzeba stosować różne wzmacniacze smaku, emulgatory, tanie tłuszcze, barwniki, sztuczne aromaty itepe itede. Serio, ja to rozumiem. Ale tutaj ktoś ostro popłynął.
Dwa: smak. Tak jak czasami można wybaczyć zły skład, gdy produkt jest dość smaczny, tak sprawa ma się zupełnie inaczej jak produkt smakuje jak smarki szatana. Cukier, margaryna, plastik i spora dawka zapachu z szafki spożywczej, która nie była otwierana i czyszczona  przez 5 lat. Wprawdzie nie wszystkie czekolady mają zupełnie negatywną opinie, ale i one nie spełniały moich wymagań co do porządnej czekolady. Nawet najlepsze były mało czekoladowe i bardziej przypominały tanie czekoladowe figurki świąteczne.
Trzy: nadzienie. Prosta sprawa, nadzienie składa się z dwóch części smakowych. Tylko, że ja wyczuwałam tylko jeden element. Nadzienie mleczne? Bardziej stęchło-słodkie.  Migdały? Chyba któryś pracownik je zeżarł zamiast dodać do nadzienia. Nadzienie truflowe? Nie wiem gdzie jest, ale na pewno nie tu. Tylko karmelowo-orzechowy wariant był tym, za co się podawał. Banana na razie nie ruszam, to zupełnie oddzielna kwestia.
Musiałam wybrać, który wariant okazał się najlepszy, Po chwili wahania wybrałam wersję śliwkową, bo mimo wszystko, była najbardziej zjadliwa. Ale tak szczerze to żadnej z tych czekolad nie wprowadziłabym na półki sklepowe. Czy polski konsument to naprawdę „gorszy sort”, że można mu podawać byle gówno, tylko aby było słodkie? Ja się na to nie zgadzam. Dla porównania lidlowskie czekolady Fin Carre są tanie, a mają nieporównywalnie lepszy skład i przede wszystkim SMAK. Co sprowadza mnie do „czekolady” bananowej.

CO TO KURWA MA BYĆ??? CO TO DO JASNEJ CHOLERY JEST?! JAK można stworzyć coś tak niedobrego?  Co za siły nieczyste maczały palce w stworzeniu tejże bananowej pomyłki??? Zapomnijcie o wszystkich moich negatywnych ocenach, ten wyrób przebija je wszystkie. Po zjedzeniu kawałka kostki tego czegoś, z tęsknotą pomyślałam o Wedlu. Z nostalgią wspominałam pistacjową Terravitę. Z rozrzewnieniem przypomniałam sobie o QB, który walił benzyną i porami. Wolałabym po raz kolejny zjeść wszystkie produkty, które dostały ode mnie ocenę poniżej 4, niż ponownie zetknąć się z tym jadowitym bananem. Tak, nawet ciacho z mikrofali. 
Uraza jest tym większa, że widząc ten smak po raz pierwszy pomyślałam, że to będzie ciekawe doświadczenie. NO I BYŁO! Ciekawe jak w pysk strzelił. Tylko nie w sposób jaki sobie wyobrażałam. Tak jak jestem w sumie tolerancyjna i potrafię zrozumieć, że smaki są różne i ludziom różne rzeczy mogą smakować, tak nie wyobrażam sobie, ze komukolwiek mogłoby TO cholerstwo  smakować. Możecie się obrażać, wyzywać, pisać, ze się nie znam, ale stoję twardo przy swojej opinii. Ten produkt w ogóle nie powinien zostać stworzony.

Kot Maciek chce wiedzieć co tu się odpierdala
Pozostaje kwestia kto jest tajemniczym producentem tych czekolad. Jako głównego podejrzanego wysuwam Goplanę, bo wiem, że nie jest to ta sama dobra firma co jeszcze kilka lat temu. W kręgu podejrzanych znajduje się także Wawel, Baron i Terravita, kolejność nieprzypadkowa. Stanowczo odrzucam Wedla, bo co jak co, ale takich koszmarków to nawet oni by nie stworzyli. Pozostaje czekać co wyniknie ze wszystkich testów.
Widzicie co mi ta czekolada zrobiła? Jestem łaskawa i miła dla Wedla!
Mam wrażenie, że chyba nie załapię się już do biedronkowych testów xD Ale kłamać, czy to w ankiecie, czy to na blogu, nie zamierzam.
Pa

55 komentarzy:

  1. charlottemadness17.01.2016, 06:21

    Czekałam na tą recenzję :d
    Gdy zobaczyłam skład to się przeżegnałam.Dłuższej chyba listy składników nie mogli "wymyślić"
    Czekolada mleczna z nadzieniem o smaku toffi i bananowym-a to Ci dopiero kombinacja smaków xd oryginalnie,oryginalnie.
    Chyba po takiej opinii nie "wjedzie" na taśmy produkcji :D
    Chyba,że innym smakowało xd
    Co się stało z resztą czekolady?Rozumiem,że skończyło się na okienku/pół :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty się przeżegnałaś, Ja w pierwszym momencie zobaczyłam ciemność i poczułam, że popełniłam wielki błąd :D
      Trudno mi uwierzyć, że komukolwiek ta czekolada mogła smakować. To po prostu niemożliwe.
      Zjadłam 3/4kostki, reszta wylądowała w koszu, tam gdzie bł jej miejsce.

      Usuń
  2. Tez bralam udzial,ale nie wygralam testowania :( ale teraz widze, ze nie mam czego zalowac, nawet nie wiedzialabym, o czym napisac im jakby mi tak strasznie nie posmakowaly.
    I na poczatku jak czytam -o banan -toffee, to musi byc pyszne!czhtam nastepne zdanie-kurcze, znowu zwalili xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, raczej z ankietą problemów byś nie miała o ile miałabyś gdzieś, że za niepozytywną ocenę możesz się już nie dostać do innych testów :D

      Usuń
  3. Nie jadam na szczęście takich nadziewanych czekolad, ilość linijek w składzie skutecznie mnie przekonuje,żeby nie łasić się na ładne obrazki na papierku. Biedronkowych czekolad nie lubię,kupuję tam tylko gorzkie-ale nie ich,do wypieków. Ale za to odkryłam w końcu sklep z niemieckimi słodyczami, ilość rodzajów Ritterek mnie poraził,nie wiedziałam co wybrać;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sklep z dużym wyborem ritterek to coś, za co bym dała się pokroić jeszcze z rok temu :D

      Usuń
  4. Ja jak tylko zobaczyłam banana to od razu wiedziałam,że to nie będzie dobre. Banan w postaci zmielonej,który stoi tak w pojemniku kilka godz już jest obleśny a co mówić o czekoladzie ble. Nie czekam na te czekolady w sklepach B. Chociaż jestem ciekawa które przejdą test na plus i kto jest producentem. Miłej niedzieli i Wedla zjedz na zdrówko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, też jestem ciekawa, który smak przejdzie. I weź, ja naprawdę wolałabym zjeść truskawkowego Wedla niż te bananowe paskudztwo xD

      Usuń
  5. Jako że cały post jest w takim klimacie, to i ja powiem: CO za MASAKRA! Jak można stworzyć czekoladę z tak długim składem i tak obrzydliwą? Jak wielkim beztalenciem trzeba być? Ja nie rozumiem myślenia producentów i ich zdania, że polski konsument się zadowoli byle czym. Ludzie mieszkający na wsiach, których jedynym kontaktem z większym światem jest Biedronka - oni może tak, odczuwam to zawsze, gdy jadę do dziadków. (zawsze dostawałam w prezencie truskawkowe czekoladki Alpino, wiem co mówię xD) Ale reszta? Znajdą się i miłośnicy Milki i Lindt'a, ktoś odrobinę bardziej zainteresowany dostrzeże wyższość tego drugiego nad pierwszym. A te tabliczki, włożone w najbrzydsze opakowania świata, obrażają mnie jako konsumenta. I tyle. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że producenci ciągle żyją na początku lat 90, kiedy człowiek zachwycony towarem na półkach brał to co było. Zapominają, że konkurencja jest coraz większa a ludzie coraz bardziej świadomi tego co kupują.

      Usuń
  6. Ja przepraszam, bo pewnie mi zarzucą że nie ocenia się książki po okładce, a w tym przypadku czekolady po kostce, ale to po prostu wygląda obrzydliwie...

    OdpowiedzUsuń
  7. kurde, teraz żałuję, że nie wzięłam udziału :D Ale i tak wątpie czy by mi się udało... ale co ja teraz odpowiem kotu Maćkowi!? :D Czekałam na tą recenzję! Hahaha wyżyłaś się na tej biednej recenzji :) Obstawiam, że to jakaś firma znęca się nad nowymi smakami, ale jaka... wolę nie wysuwać nikogo na podejrzanego :D Pierwszy raz widzę u Cb tak długą recenzję! Poświęciłaś się całą sobą! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kot Maciek jest zbyt rozczarowany produktami czekoladopodobnymi żeby mieć komuś za złe brak wytłumaczenia zaistniałego zjawiska ;D O dziwo ten wpis nie zajął długo czasu. Część pisałam na bieżąco, potem tylko poprawiłam, a co do podsumowania to palce mi wręcz śmigały po klawiaturze :D

      Usuń
    2. ooo zazdroszczę zapału pomimo tak niesmacznych produktów :) Ja pewnie pisałabym ją tydzień xD O dziękuję kocie Maćku za łaskawość :)

      Usuń
  8. o wow! zalapalas sie do testowania mojego ulubionego sklepu:) zapisalam sie do grona testerow, ale jakos ze moja reakcja na spamopodobne maile jest slaba, orientuje sie, ze byl test, kilka miesiecy po czasie:) milo jednak poczytac u ciebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie masz co żałować, że się nie dostałaś do testów ;)

      Usuń
  9. Pani Bosacka mawia : Jeśli coś ma więcej niż 5 linijek składu, to nie kupujmy. Tutaj 5 linijek to widzę dopiero połowa (chociaż i tak nie przebijają składu rogalików Seven Days. Tam lista składników ma 12 albo 13 linijek!). Najpierw ci zazdrościłam że dostałaś coś do testowania (kiedy uprzejmie Streetcom mi coś przyśle?! Od ponad roku nic nie dostałam!! Ostatnia rzecz jaką otrzymałam to 15 butelek kwasu chlebowego których zresztą ledwo się pozbyłam, nikt tego nie chciał) ale widzę że chyba jednak nie ma czego zazdrościć.

    Znając Biedronkę, to mogą być czekolady Magnetic. Goplana by takich bubli chyba nie wypuściła. Jest tam chyba jeszcze jakaś marka zwana Sublime ale oni nie robią nadziewanych i jeszcze jedna marka od bąbelkowych, chyba też nie. Obstawiam że to Magnetic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko,że Magnetic to Wawel. A ja mam wrażenie, ze jednak Wawel, nawet nadziewany, nieco lepiej smakuje. Więc sama nie jestem w 100% pewna jaka to marka.

      Usuń
  10. Ta recenzja będzie śniła mi się po nocach jako najgorszy koszmar :D. Współczuję Ci, naprawdę Ci współczuję! Nauczona jedzenia Prawdziwych Czekolad, chyba zostałabym przyprawiona o rozkład układu pokarmowego i delecję mózgu, gdybym miała TO zjeść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podczas "smakowania" bananowej miałam wizję ciebie, jak po pierwszym gryzie dostajesz ataku gniewu, rozdeptujesz produkt na miazgę za pomocą butów trekkingowych, a pudło testera wyrzucasz przez okno :D

      Usuń
    2. Ej, dzisiaj sobie przypominałam jak zakłada się raki półautomatyczne na zimowe buty górskie - zdecydowanie to była by lepsza tortura dla tej pseudoczekolady niż moje zwykłe trekkingowe papcie z już zjechanymi bieżnikami :D

      Usuń
  11. O fu, one wyglądają tak tanio, że chyba bym nie dała rady ich nawet spróbować.

    Bananowa? Ahahahah, śmiech na sali. No, to sobie Biedronka wymyśliła...
    Te składy, to wszystko... ja się nie dziwię, że żadna firma się nie ujawniła. Ja bym raczej się zakopała gdzieś od razu po stworzeniu czegoś takiego.
    Wybacz, ale cały dzień wracam do tej recenzji i się śmieję. :P Współczuję Ci, że na to trafiłaś, ale... ale czy oni przed rozesłaniem tego ludziom w ogóle nic a nic nie spróbowali?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet byś ich pewnie nie kupiła nawet :D
      Powiem ci, że zeza dostawałam od próby rozczytania składów. Tyle tego jest i tak małą czcionką, że porzuciłam plan dokładnego spisanie wszystkich cukrów i dziwnych substancji.
      Nie, a po co. Króliki doświadczalne pod postacią testerów są wystarczające xD

      Usuń
    2. Ej, ej! Widziałam te smaki dziś w Biedrze! Haha, prawie parsknęłam śmiechem. Ładne opakowania, się postarali... Jestem ciekawa, czy ktoś się skusi. :>
      Była też z masłem orzechowym, ale nawet nie patrzyłam na skład, bo wiadomo, że jak to ta seria, to na pewno paskudztwo. Po takich recenzjach na ich miejscu to bym się z tym jak najszybciej schowała, a nie wprowadzała prawie wszystkie smaki (jak nie jeszcze więcej) na rynek. Bo wątpię, że uderzyli się w pierś i je poprawili.

      Usuń
    3. Tylko dzisiaj jesteś trzecią osobą, która mnie poinformowała o pojawieniu się tych czekolad xD powiem tak, jak będzie mi zbyt wesoło i optymistycznie to na pewno kupię te czekolady żeby sobie humor i apetyt popsuć.

      Usuń
    4. Zaczynaj od tej z masłem orzechowym, haha. xD Chcę się pośmiać czytając. :>

      Usuń
  12. Recenzja smutek. Ta bananowa z toffi - kurde myślałam, że będzie dobra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewentualna najciekawsza okazała się najgorsza, niestety.

      Usuń
  13. Matko kochana, co oni zrobili! >.<

    OdpowiedzUsuń
  14. Umarłam, czytając. Dawno się tak nie ubawiłam, co więcej, to chyba moja ulubiona recenzja w Twoim wykonaniu. Tak żałowałam, że się nie dostałam, tak mi się zrobiło przykro... A teraz? Siedzę i się śmieję w duchu. Smaki może i bym odebrała inaczej (zwłaszcza truflę, bo alkohol lubię), ale składy? Doskonale wiesz, że i ja nie jestem surowcową nazistką, ale kurde... pierwsze miejsca to same cukry. Jestem bardzo, baaaaaaaardzo ciekawa, kto za tym koszmarkiem stoi. Jak się dowiesz szybciej niż ja, daj znać. Tylko nie zapomnij, proszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, zauważyłam, że im bardziej mi coś nie smakuje tym lepiej mi się piszę. TRacę ewentualne hamulce xD
      Zauważ, że mimo alkoholu nie lubię, to płynną, alkoholowa truflę oceniłam jaką najlepszą część pierwszej czekolady. To o czymś świadczy XD
      Każdy kto wczyta się w skład przyzna, że to koszmar, nawet ci co raczej się tym mało przejmują.
      Co do marki, to pewnie wszyscy się dowiemy dopiero jak czekolada wejdzie do sklepu. Z ankiety wiem tylko, że będzie kosztowała jakieś 2,50zł

      Usuń
    2. jak wszyscy je ocenią tak jak ty (bo napisałaś im szczere opinie mam nadzieję? to może nie wejdą.. oby!

      Usuń
  15. No cóż, biedronkowe czekady "dupy nie urywają". Nie dziwie się, że wersja bananowa była najgorsza. Jak tylko przeczytałam jej nazwę, strasznie się zdziwiłam... Banan+toffi? Słodycz w jeszcze większej słodyczy... Ale jeśli było to połączenie czegoś co udaje karmel i smaku podobnego do sztucznego syropu bananowego, to ja Ci naprawdę współczuję, że musiałaś to coś spróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No od początku wiedziałam, ze jakość nie będzię powalająca, ale spodziewałam się czegoś bardziej zjadliwego niż to co dostałam. A nawet nie wiem jak określić te bananowe coś, mam traumę :(

      Usuń
  16. Wcześniej zazdrościłam, ale teraz jednak sie cieszę, że mnie do tego testowania nie wybrali :D

    OdpowiedzUsuń
  17. O matko, dobrze, że nie zdąrzyłam się zgłosić. Obstawiam goplanę albo barona. Ewentualnie Wawel. Żadna mnie nie kusi, a jeszcze Twoja opinnia, bleee

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesz się, że nie musiałaś tego próbować. I lepiej unikaj jak jakiś smak się pojawi w sklepie. ;)

      Usuń
  18. Szczęściara, przynajmniej miałaś szanse spróbować. Mi się nigdy nie udało nic przetestować dla Biedronki. W wakacje juz byłam blisko, ale chwila nieodświeżenia i już mieli komplet.-,-
    O smaku truflowym i śliwkowym albo tez o smaku pomarańczowyym i migdałowym mogłabym spróbować. Sama nie wiem czy współczuć Twoim kubkom smakowym tak strasznych spotkań czy jednak pogratulować udziału w testach. Przynajmniej wypowiedział się ktoś, kto się zna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz się zasady zmieniły. Nie ma kto pierwszy ten lepszy, tylko kto lepiej uzasadni czemu chce się zostać testerem czy jakoś tak.
      Szkoda tylko, że nie ja decyduje co będzie w sklepie a co nie xD Jak zobaczę bananowy koszmar na półce to padnę xD

      Usuń
  19. Taka radość by była, że dało się załapać do testowania czekolad a tu taki klops :P Jedynie ta druga nas zainteresowała no i śliwkowa ale chyba nie na tyle aby kupować całą tabliczkę (wysępiłybyśmy od kogoś). Ale na prezent to aż wstyd dawać xD
    A bananowa........ pozostawmy to wymownym milczeniem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem tak, z tego co napisali to ta czekolada będzie na tyle tania, że można ją kupić. Ale z drugiej strony po co wydawać nawet niecałe 3 zł na marną czekoladę.
      Ja zdecydowanie nie milczałam po zjedzeniu kawałka xD

      Usuń
  20. Ja wiem, że nie wypada życzyć źle. Ja wiem, że naśmiewanie się z drugiej osoby to zło. Ale kurde, jakby to ten. O! Niech będzie dyplomatycznie. Dla samej recenzji warto było byś pocierpiała :P zdecydowanie jedna z moich ulubionych notek. A, cholera wie, czy nie naj. W tej chwili deklasuje resztę ;)

    Widziałem na YT (co ja robię z tym czasem, ja pierniczę) tylko testy chipsów. Również opakowane w sreberka, bez znaków szczególnych. Chciałem spróbować nawet się zapisać do takich testów. Chciałem i... zapomniałem. Mimo Twojej, jakże wyważonej :P, opinii nie straciłem zainteresowania.

    Ok. Same czekolady: cóż. Śliwki nawet bym ni planował kupić, alkoholu w słodyczach nie trawię. Pozostaje (pozostawałaby) dwója. Najlepsza pomarańcza i kontrastujący z nią banan. Szczerze wątpię by wygrała którakolwiek z nich. Obie są za "niecodzienne", także problem - jak sądzę - rozwiąże się sam.

    P.S. Kształtem przypominają Alpen Gold i coś jeszcze. Wawelowi kończył się kontrakt, więc może to już ktoś inny za tym stoi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, zę parę osób lubi czytać moje cierpiętnicze posty xD
      Takie testowanie jest zabawne, o ile produkt smakuje jako tako a nie jak coś wywleczone ze śmietnika przez borsuka.
      Żadna nie jest warta kupna, ani jeden smak. Już lepiej wziąć coś innego.
      A o Alpen Gold nawet n ie pomyślałam. Kształ rzeczywiście podobny, ale wydaje mi się, że smak AG jest jednak lepszy.

      Usuń
  21. Pomysł świetny, ale kurde no, skoro już go wprowadzają, to powinni postarać się o lepsze wyroby. Ciekawe jak tam oceny innych ludzi wybranych do testu.

    OdpowiedzUsuń
  22. Twoje odczucia jakby mówią że nawet Maltanki czekoladopodobne są niebem w gębie przy bananowych smarkach szatana (dzięki temu wpisowi dowiedziałam się czym smarka szatan)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kaszanka byłaby niebem w gębie w porównaniu z tym czymś.
      Zawsze do usług xD

      Usuń
  23. Producent testowanych czekolad to ZWC Millano łatwo poznać po charakterystycznej kostce, dostarczają do Biedronki czekolady Magnetic.

    OdpowiedzUsuń
  24. Brrr. Dość niedawno miałam wątpliwą przyjemność zapoznania się z dwójką z tych czekolad. Obie od znanej wszystkim Biedronkowej marki czekolad na M. Składu nawet nie czytałam - jeden rzut oka na zdjęcia składów, które wstawiłaś, wystarczył, abym zrezygnowała z czytania, jaką chemię w siebie wtłoczę. O ile orzech z karmelem był zjadliwy - nie pyszny, ale nie obrzydliwy, to ten nieszczęsny banan... Bleh. Ciężko o tym pisać. Nie wiem, jakim cudem taka czekolada mogła dostać się do sklepów. Ten obrzydliwy, bananowy posmak (którego naprawdę nienawidzę) był naprawdę okropny, tak samo jak reszta tabliczki. Skończyłam na jednej kostce. PS: Cóż to za cudowna kocia podkładka, na której leży czekolada orzechowa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nadal ni potrafię sobie wyobrazić jak ktoś mógł zagłosować na banana, toż to było obrzydliwe! I szkoda, że jednak nie poprawili smaku tego czegoś, producent i Biedronka polecieli w kulki.
      Podkładka została zakupiona w sklepie zoologicznym, ale niestety była mało wytrzymała i musiałam ją w końcu wyrzucić, bo szpeciła mi otoczenie. :)

      Usuń
  25. Witaj!Mnie interesuje w sumie jedna rzecz:co trzeba napisać,by wybrali Cię na testera?Próbowałam ja,próbowali znajomi..I nic..

    Pozdrawiam,
    Yamila

    OdpowiedzUsuń
  26. Swoja drogą, też ostatnio jestem rozczarowana czekoladami Magnetic,bo za słodkiek,bo tłuszcze roślinne i te składy na pół strony..Nawet mleczną z masłem orzechowym się rozczarowałam,a masło orzechowe uwielbiam!Masakra!a te z pomarańcza brazylijska i marcepanem,zdaje sie,wprowadzili..
    Hm,znam paru ludzi,którzy reagują w stylu:"po co czytasz skład?czekolada to czekolada,ważne, by była słodka"..Serio.

    Yamila

    OdpowiedzUsuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.