02.12.2015

LIndt, Hello My name is Sundae Choco



Tu jest tak trochę jakby muzycznie

Hello, It’s me. Is it me you’re looking for? I’m in your mind,  I say high you say low.  Let me jump in your game. At least I can say I tried. – Ot co można zrobić z przypadkowo wyrwanych zdań z kilku piosenek.  W pewien dziwny sposób ma to jakiś sens i mógłby być tekstem do zupełnie nowej piosenki. Gdyby nie prawa autorskie, oczywiście. Prawa autorskie to wy szanujcie. Ale sami przyznacie, że powyższe zdanie jeszcze jako tako dobrze brzmi. Bogowie wiedzą, że jest wiele piosenek w których znaczenie lepiej się nie wgłębiać. 
Jak jest po angielsku, lub w innym języku,  można się starać zignorować, że ktoś wyraża zadowolenie, że ma małe cycki i ludzie nie mylą ich z górami, lub ktoś inny próbując wyrazić się z szacunkiem do kobiety opisuje ją jako seksowną sukę. Nie wspominając o niezwykle popularnej i chwytliwe piosence o żółtej łodzi podwodnej. Która nie ma żadnego głębszego znaczenia, bo to tylko piosenka o tym, że ktoś ma żółtą łódź podwodną*.  Ale jak utwór jest w naszym ojczystym języku, nooo, to już boli. Wracając do pierwszych linijek wstępu – wymieszałam kilka utworów, które miały jeden wspólny element. Element ten znajdziecie w poniższym produkcie
* mimo różnych interpretacji i szukania głębszego (lol) sensu to pozostaje przy twierdzeniu Paula McCartneya, że to piosenka dla dzieci, o życiu na żółtej łodzi podwodnej. Czasami niebieskie firanki oznaczają tylko niebieskie firanki, a cygaro to cygaro.

Hello My name is Sundae Choco. Czyli czekolada z serii Nice to sweet you. Ogólnie tej serii chyba nie trzeba przedstawiać. W skrócie, w Polsce są dostępne ciągłe te same 4 podstawowe smaki z okazjonalną limitką tu i tam, podczas gdy zagranicą mają większy wybór. Pewnie się nie doczekamy smaku Salted Caramel, Apple Crumble czy Dark Chocolate Cookie. Nawet przestałam na to liczyć. Dobrze więc, że od Aishy dostałam wersję Sundae Choco. Sundae to rodzaj deseru lodowego. Po prostu lody przełożone sosem lub syropem z sypkimi dodatkami. Na wikipedii jest zdjęcie truskawkowej wersji, i musze powiedzieć, że flaki mi się na drugą stronę przewróciły jak to zobaczyłam. Na szczęście Lindt jest w wersji Choco, czyli wiadomo, sos czekoladowy.
Na opakowaniu jest napisane „Pick me up before you go go” – cóż za muzyczna recenzja mi się dzisiaj trafiła. 

Smak: zapach jest upajający. To wspomnienie  najlepszych batoników Kinder. A raczej wspomnienie wyidealizowanego smaku batoników Kinder z przeszłości.  Z wielką chęcią wgryzłam się w estetyczną kostkę witającą mnie swoim Hello. Czekolada rzeczywiście posiada tą mleczną głębię charakterystyczną do Kinderków, przy jednoczesnym subtelnym akcencie lindotwskiej czekolady. Jednakże tak do końca pięknie nie jest. 

Słodycz, słodycz jest naprawdę mocna. Może nawet zbyt mocna, przez co ogólny smak czekolady lekko zanika i przy dłuższym spożywaniu sprawia wrażenie taniego. Pod „kopułą” leży warstwa chyba kakaowego lub czekolado-deserowego sosu. Ciemniejszy od czekolady, ma postać gęstej marmolady., Czuć delikatną cierpkość i proszkowatość kakao, ale i w tym jest w tym spora dawka cukru. Jest nie tyle co sklejające co lepkie. Na szczęście nie wylewa się. 

Biały krem, no cóż. Nie wiadomo do końca czym jest on właściwie jest. Waniliowy? Śmietankowy? Może maślany? Na pewno jest słodki z mlecznym mini akcentem, plus zawiera kapkę drobno posiekanych orzechów, chyba migdałów. Tak drobnych, że ich smak ginie, nie ma, nie ma!  Tylko co jakiś czas coś chrupie pod naporem zębów.  Wrażenia przy smakowaniu poszczególnych elementów było rozczarowujące. Ale już przy normalnym jedzeniu, jak Lindt przykazał, to cała słodycz  robi się spójna i jakby przestała tak przytłaczać. I wtedy można poczuć mleczną- kakaową  przyjemność.

Jest to czekolada do poprawy. Przede wszystkim  zmniejszyłabym ilość dodanego cukru. Plus ta biała masa , była tak nijaka, że serio nie wiem czym ona miała właściwie być. Strzelam, że miała być mleczna, ale wyszło jak wyszło. Ogólnie smaczna, dość prosta czekolada, bez WOW ale i bez FUJ. Nie jest to najlepsze Hello, ale nie jest najgorsze.
Ocena: 7,5/10
Kaloryczność:100g/555kcal
Gdzie kupiłam: dostałam od Aishy
Cena: jak wyżej
 
Ciekawe czy Adele spodziewała się, że jej piosenka stanie się źródłem tylu parodii.
Pa

32 komentarze:

  1. Siostra przywiozła mi z Niemiec sporo tych czekolad w pysznych smakach, wszystkie trochę za słodkie,ale po kosteczce można się delektować:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak najlepiej robić, po kostce do gorzkiej kawy/herbaty :)

      Usuń
  2. charlottemadness02.12.2015, 05:51

    Ostatnio wszystkie nadziewańce Lindta są dla mnie za słodkie. Pogorszyli się z ich wyrobem ;/
    Przy dzisiejszej prezentowanej tabliczce celowałabym na nutę wytrawności z jej strony, a tu spora dawka cukru..
    Wiadomo w ogóle ile %% masy kakaowej zawiera?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam takie wrażenie, szczególnie z tymi "mlecznymi" warstwami.
      Nie było podane, ale szacuje, że mleczna ma tyle ile zwykle Lindt ma, a syrop... no może ze 40.

      Usuń
    2. I to bardzo się pogorszyły. Za dużo cukru po różnymi postaciami i oleju utwardzonego, za mało kakao i za mało dodatków. Chociaż i tak jest lepiej niż z Wedlem : moja babcia dostała na imieniny od sąsiadów 4 opakowania ptasiego mleczka, w różnych smakach (jakaś promocja była czy co?). W składzie jest cukier, syrop cukru inwertowanego, syrop glukozowo-fruktozowy, syrup glukozowy i mleko słodzone. Dziwicie się że tego się praktycznie nie da już jeść? Nawet moja mamuśka, wielka fanka ptasiego mleczka stwierdziła że jest to niejadalne i woli dołożyć kilka złotych i kupić sobie czekoladę Cortez.

      Usuń
  3. Hahah, wstep bardzo mi sie podoba, uwiebiam muzyke, jej wszystkie klimaty!Swoja droga, myslalam, ze to jest,, wake me up before you go, go,, a nie,, pick me up,,. Ale zycie w klasmtwie :0
    A co do czkeolady-ta cala seria Hello my name is jest niewypalem, no nie jadlam z niej jakiejs czekolady z efektem,, wow,,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo tak jest, Lindt tylko nieco przerobił :D
      A jadłaś kawową? Ta była pyszna

      Usuń
    2. Nie,jadłam cookie dough(chyba tak sie nazywała) i Strawberry Cheesecake i co tu duzo mówić..Nie powaliły mnie :p

      Usuń
    3. Spróbuj jeszcze Crunchy Nougat, była chyba najsmaczniejsza z polskiej czwórki.

      Usuń
  4. Mam ją. I nie wiem, co o tym myśleć. Słodycz przeboleję, bo tabliczkę zabiorę w góry. Gorzej z niewyczuwalnymi migdałami i pieprzoną białą warstwą. Warstwą, która zawsze mierziła mnie w Milkach i innych Wedlach, a jeśli w Sundea Choco będzie przypominać warstwę znaną z nadziewanych egzotycznych Lindtów - to wymiękam. Składem na szczęście nadal nie przypomina białych pomiotów z powyższych marek, ale smakiem powoli staje się coraz bardziej nijaka... Ratunek w czekoladowym kremie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wymiękniesz :( Dla mnie była identyko z białą warstwą z egzotyki, niestety. Może być dobrym kopem cukrowym po wysiłku fizycznym, ale nie będziesz rozkoszować się smakiem.

      Usuń
    2. Muszę więc ją zatrzymać na prawdziwego cukrowego głoda ;)

      Usuń
  5. Oho, a zastanawiałam się, czy jej nie zamówić. Dobrze zrobiłam, że zrezygnowałam. Dziękuję Ci za tę recenzję! Ostatnio na takie średnie czekolady w ogóle nie mam chęci.
    W ogóle tak wiele rzeczy od jakiegoś czasu jest dla mnie za słodka... aż dziwne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę dziwne? :D Jesz tyle wysokoprocentowych c, dobrej jakości czekolad, ze ci się kubki smakowe rozwydrzyły i rozkapryszyły :D

      Usuń
  6. Nie wiem co jest, ale znowu nie otwiera mi się okienko pisania odpowiedzi.

    Właśnie naprawdę dziwne. Latami uwielbiałam wszystko co bardzo słodkie i smakowała mi nawet (no dobra, to było dawno) biała Alpen Gold... Chyba, że to właśnie wieloletni przesyt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami tak się trafia, wkurzające to jest.
      Ty i biała Alpen Gold, to trudne do wyobrażenia :D

      Usuń
  7. Takie TROCHĘ rozczarowujące jak na moje ukochane i idealizowane Hello. Zresztą, sama z ostatnim wariantem (Sweet Popcorn) lepszych przeżyć nie miałam. Tobie przynajmniej czekolada smakowała. Przypomniały mi się zawody Ritterami, których krem był nie taki, jaki miał być.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, nie jest to najlepszy Hello, a mógłby być naprawdę 10/10. Ritter Sport i krem o smaku zepsutych śmieci, jajek i kanalizacji się przypomina :D

      Usuń
  8. Nie przypominaj mi nawet tej piosenki (Richiego). To jest jedna z moich absolutnie znienawidzonych piosenek, zaraz obok "My heart will go on", "Autobiografii" Perfectu i "Kołysanki" Dżemu. Po prostu mnie coś trafia jak tylko słyszę początek którejś z piosenek.

    A co do Lindta, to w sklepach pojawiła się wersja świąteczna czyli czekolada z cynamonem i kolendrą oraz z wiśniówką. I tak jak zwykle w tym momencie wydawałam sporo kasy na tą czekoladę, to dzisiaj po prostu wzruszyłam ramionami i poszłam dalej szukać milki Collage (ktoś ogarnia dlaczego niektóre Żabki nadal je sprzedają a inne nawet nie zamawiają? To wnerwiające że zamiast iść do najbliższej Żabki muszę sprawdzać wszystkie sklepy po kolei). Sorry Lindt, straciliście klientkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma takie piosenki, u mnie pierwsze miejsce zajmuje Last Christmas, koszmar każdych świąt.
      Z przyprawami nie widziałam, widziałam tylko z pomarańczą i nugatem, zastanawiam się czy się nie złamać i nie kupić. Przypuszczam, że asortyment się może różnić z tego powodu, że w niektórych Żabkach nie wykupili wszystkich czekolad :)

      Usuń
    2. Nawet mi nie mów o Last Christmas - moi znajomi mają zakaz umieszczenia "Last Christmas", "All I want for christmas" i "Do they know it's christmas time" na profilu :D Ale niestety, w sklepach już jest na nie sezon. Wczoraj w galerii słyszałam "Merry christmas everyone" i "We wish you a merry christmas and happy new year". Człowiek się od razu wtedy denerwuje :P

      Skład Lindta cynamonowego : cukier, tłuszcz kakaowy, orzechy laskowe 11%, dekstroza, miazga kakaowa, pełne mleko w proszku, tłuszcz roślinny utwardzony, laktoza, całkowicie odtłuszczone mleko w proszku, lecytyna sojowa, ekstrakt słodowy jęczmienny, aromaty, cynamon w proszku, kolendra w proszku. Czy twoim zdaniem jest to warte 14zł za 90 gramową tabliczkę?

      Usuń
  9. Ładnie wygląda:),ale nie kusi mnie ani troszkę . Od jutra w Kauflandzie są czekolady Lindt w promocji idę sobie kupić kilka gorzki na zaś i jeszcze Basia wspomniała u siebie o Momami też kupię a i jeszcze lody będą haagen dazs też kupię akurat jak znalazł dla mnie na gardełko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boże, jak ja ci zazdroszczę Kauuflanda. Ja to se mogę najwyżej pomarzyć o tych czekoladach.

      Usuń
    2. I jeszcze ten sklep mam po drodze jak dziecko zaprowadzam do przedszkola czyli raj:)

      Usuń
  10. Jak my dawno po Lindta żadnego nie sięgałyśmy. Jakoś szczególnie do czekolad nas nie ciągnie a teraz jak mamy wydać więcej pieniędzy na tabliczkę to wolimy jakąś taką ciekawą eko kupić xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marsz po białą Vivani wobec tego ;)

      Usuń
  11. Wygląda i brzmi pycha. Czuję, że mi smakowałaby bardzo. Z gigantyczną chęcią bym spróbowała :DD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, no to niestety trzeba wybrać się do Francji :D

      Usuń
  12. Hello jadłam tylko wersje mini, i jedynie co pamiętam, że jedną byłam zachwycona coś z cruchami, a reszta była taka średnia :)

    Hahaha nie widziałam tej parodi! Biedna Adele!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Crunchy Nougat, najlepsza z dostępnych w Polsce :)
      Tego jest więcej, o wiele więcej :D

      Usuń
    2. Właśnie z tych dostępnych w Polsce... ile musi być wspaniałych niedostępnych...
      Dawaj! Chcę! :D

      Usuń
  13. Ta jakoś specjalnie mnie nie kusi, bo nie przepadam za czekoladami z tymi pseudo śmietankowymi kremami :/ Jak coś, to już bym brała Lindt'a o smaku speculoos :< Czemu u nas nie ma?!

    A ta piosenka niedługo stanie się słabsza niż te parodie. Niektóre są na prawdę genialne :D

    OdpowiedzUsuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.