13.12.2015

Czekolada Heidi Iced Coffee




Kawa ze speluny

Myśleliście, że żartowałam pisząc, że muszę w końcu zrecenzować coś mało dobrego? No nie, może nie byłam w 100% poważna (rzadko kiedy jestem), ale naprawdę chciałam coś ochrzanić. Jednak kupować niczego już  nie chciałam, bo to byłby szczyt mojej głupoty. Specjalnie kupować coś paskudnego? Nie dziękuje, mam lepsze rzeczy do przewalania kasy. Z nadzieją więc zajrzałam do pudełka i na mojej twarzy zagościł złośliwy uśmiech. A tu jesteś kochanieńka, zupełnie o tobie zapomniałam. Moja droga Heidi, nadszedł twój czas.

Heidi  Iced Coffee, Dark chocolate with iced coffee filling. Ciemna czekolada z nadzieniem  o smaku mrożonej kawy. Pozwoliłam sobie zignorować oficjalne tłumaczenie, bo z tego jest taka gorzka czekolada jak ze mnie przykładna katoliczka.  Plus „z nadzieniem mrożona kawa” brzmi jakby to była autentyczna mrożona kawa. A tak nie jest. Kawa to 0,4%, reszta to zasługa ekstraktu i aromatów. Czy jestem uprzedzona? Owszem, jestem. Po cytrusowej pomyłce z lekką odrazą i osobistą urazą patrzyłam na ten produkt, ale słowo się rzekło, chciałam coś słabego ocenić  to i mam.

Smak: po  rozerwaniu sreberka powitał mnie mało przyjemny wygląd mocno sfatygowanej czekolady z białym nalotem. Ale  końcu przeleżała ona w mojej szufladzie z parę miesięcy. Chyba w lipcu ją kupiłam, więc tego, to mogę wybaczyć. I tak powiem szczerze i z lekkim zdziwieniem, sam zapach był całkiem przyjemny. Skojarzył mi się z ziarnami kawy w czekoladzie, które kupiłam dawno temu w Lidlu. Zachęcona tym aromatem wgryzłam się w czekoladę. I stwierdziłam, że o dziwo, jest całkiem nieźle. Aż tu, nagle! Niespodziewany atak cukru! Ajjj. Ale po kolei. 

Czekolada to niby deserówka, ale bardziej pasowałaby jej nazwa cukrówka. Wali słodyczą bez umiaru, by po chwili pomachać tanim kakao. Jakby to dokładnie… o, już wiem. Wyobraźcie sobie, że Lindt Excellence to niesłodzone kakao DecoMorreno. Porównując do tego, to Heidi jest najtańszym słodzonym kakao typu Puchatek. Tylko gorszej.  Taka to deserówka. Plus była taka lekko plastikowa, choć przyznam,  że ładnie się roztapiała na języku, jak kostka masła. Nie to, że smakowała maślanie, tylko się gładko roztapiała. Tak, jest lekko tłusta i nieco nasiąkła smakiem kawy, ale tylko delikatnie. Ostatecznie dała się przełknąć, więc najgorsza nie była.

Nadzienie jest biało-żółte z małymi czarnymi kropkami. Biała część jest w zamierzeniu chyba mleczna, ale w rzeczywistości była słodko, zjełczało-maślana z echem starego mleka w proszku. Serio, ma taki dziwny „popsuty” posmak. Bardzo tłusta, słodka i nieprzyjemna. Mogę jednak przyznać, że małe brązowe kropki były dobre. To drobno zmielone ziarna kawy. Po rozgryzieniu tłumiły przesłodzenie i dziwny posmak nadzienia dzięki lekkiej kawowej goryczce. Jednak to za mało żeby sprawić żeby ta czekolada była dobra.

Podsumowanie? Nie było tak źle jak się spodziewałam, ale i tak było źle. Czekolada była słaba. Nadzienie było niedobre. Jedynie kawowe elementy dawały rade, ale i one nie ratowały sytuacji. Dziwi mnie, że Heidi, która ma w swoim asortymencie pyszną Florentine, świetne letnie limitki SummerVenture, doskonałą świąteczną pomarańcze i równie dobre jabłko (tej recenzji nie będzie, nie chciało mi się zdjęć robić), robi tak koszmarne nadziewańce. Stanowczo odradzam kupowania takich czekolad Heidi, bo prostu cukier tłuszcz pogania. Ta czekolada poszła do mojej rodziny, Która wywaliła pudełko zanim sobie przypomniałam, że kalorii nie spisałam. Szlag.
Ocena: 3/10
Kaloryczność: tego no, nie ma
Gdzie kupiłam: Auchan
Cena: 5,82zł

Rany, jak ten czas leci. Już niedługo święta. Macie już wszystkie prezenty? Mi został tylko dla jednej osoby, ale szybko to załatwię.
Pa

33 komentarze:

  1. charlottemadness13.12.2015, 06:21

    Widziałam ją wielokrotnie i nawet przecenioną w Carrefourze bodajże za 3-4 zł :v ale w życiu nie skusiłabym się nawet za 1zł. Heidi SummerVenture, wracaj!
    Prezenty mam już od 2 tyg :D łatwo nie było, jak ktoś nie ma zainteresowań i łazi się po sklepach za niczym..
    Uprzednią niedzielę pamiętam jak dziś.Od jakiegoś czasu budzę się z myślą: "co dziś jest za dzień?"
    Wszystko leci zdecydowanie za szybko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heidi powinna pójść drogą jaką obrała przy SummerVenture, bo na razie to chyba ostro zbłądziła.
      Trzeba spojrzeć prawdzie prosto w oczy, starzejemy się ;)

      Usuń
  2. Ble, nie lubie takixh mocno sztucznych czekolad, jedynie Ritter Eiscafe mi calkiem smakowal z,, kawowych,, ale tak, to nic wiecej. Czytajac o tej, placze nad twoimi kubkami smakowymi.
    I masz racje, ten czas tak szybko leci!!ja jeszcze nikomu nie kupilam prezentu, musze cos z tym zrobic!! :0

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje w imieniu kubków smakowych ;)
      Szybko, bo na ostatnią chwilę to koszmar zakupowy będzie.

      Usuń
  3. Ja już mam prawie wszystkie prezenty zakupione:) . Dziś rano otworzyłam czekoladę robioną przez momami dla Kauflandu na okres świąteczny. Smak kawowy,pięknie pachnie,ale rany jakie to słodkie to masakra. Sama nie wiem czy moje kubki smakowe uległy upośledzeniu po usunięciu migdałków?. Ładne ma nadzienie ta Twoja czekolada:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypuszczam, że i tak była lepsza niż ta Heidi :( ubolewam nad brakiem Kaufa :(

      Usuń
  4. ja zbieram po trochu prezenty do kupy, ale cały czas mam spore ubytki w zapasach... =.=

    Chcę już święta ;)


    faktycznie myślałam, że żartujesz :D Hahaha, a rodzina widze przy Tobie korzysta ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chce już wolne :(
      Czasami im się uszczknie, jak ja nie mam ochoty ;)

      Usuń
  5. Ja jakiś czas temu dostałam cytrynową wersję i wiem, że na pewno nie otworzę jej zanim termin nie zacznie mnie gonić. Nie wiem, czy w ogóle otworzę, bo pamiętam Twoją recenzję. Jadłam jakiś czas temu dwie inne Heidi, które aż tak paskudne nie były (ale zbyt smaczne też nie) i... ogólnie spisałam tę markę na straty.
    Jak można zepsuć kawową czekoladę? No jak?!
    Chociaż ja też czasami mam potrzebę zjechania czegoś. Gorzej, jak zalega mi jakaś czekolada, która ma potencjał na bycie bardzo, bardzo dobrą, ale i ryzyko, że okaże się paskudztwem. I co tu z czymś takim zrobić?

    Rzeczywiście, czas leci. W ogóle ciągle wydaje mi się, że jest jakiś początek jesieni czy coś, bo pogoda taka. Ale dobrze, nie mam nic przeciwko.
    Co do prezentów... nie obchodzę świąt, ale w tym roku jestem w kropce. Jadę do taty i jego rodziny i... kompletnie nie wiem, co byłoby dobrym świątecznym prezentem. Na pewno nie "smakowite" Heidi. xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuje,że masz to przed sobą. Dla mnie ta seria była wielką pomyłką.
      Nie ma wyjścia, trzeba zjeść ;)
      Wiesz, patrzę teraz przez okno i widzę spadające białe, zimne łajno ;-;. Może Lindt świąteczny :D albo Ferrero? Ja bym się ucieszyła.

      Usuń
    2. Właśnie w kwestii słodyczy jest taki problem, że boję się cokolwiek kupić, żeby przypadkiem nie było "wymiany" tym samym produktem. :P

      Usuń
  6. Heidi jest dla nas zagadką. Niektóre tabliczki ma przepyszne a niektóre skopane po całości... Jednak dopóki jakiegoś konkretnego smaku ktoś nie zrecenzuje my na pewno go nie kupimy, bo po co się naciąć :P
    Nam jeszcze został prezent do młodszej siostry, bo ona jest dość wybredna i chyba jeszcze nigdy nie udało nam się trafić z prezentem do niej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, lepiej żeby inni się nacinali ;D
      Niech zrobi listę kilku rzeczy, a potem jedną wybierzecie. Serio, ja taką robię co roku i dzięki temu ryzyko niezadowolenia jest bliskie zeru.

      Usuń
    2. Tylko, że ona twierdzi, że niczego nie chce ;P

      Usuń
  7. Prezenty już kupione. I jak co roku mam ponure wrażenie że niepotrzebnie się kurczę staram by rodzina była zadowolona z prezentów bo ja zapewne dostanę zestaw kosmetyków, ciuch z przeceny, plastikowy gadżet i bombonierkę ktora kompletnie nie trafi w mój gust typu wiśnie w likierze mimo że cała rodzina doskonale wie że ja nie znoszę czekoladek z alkoholem. Po czym pojawi się mój ojciec i z nadzieją spyta się czy wobec tego nie oddam czekoladek na "cele dobroczynne" czyli dla niego. Chociaż zeszły rok będzie ciężko przebić, od siostry dostałam trzy poradniki w stylu "Jak mądrze oszczędzać". Poradniki które siostra dostała za darmo ale "nie były jej do niczego potrzebne" (tak, to są JEJ słowa. Taktem to ona nigdy nie grzeszyła, ma to po babci). Ale jak zasugerowałam że zamiast koszmarnych prezentów dajcie mi kasę a ja sama sobie coś kupię (np. plecak od Sieradzkiego!) to jest wielkie oburzenie że to przecież nie wypada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuje. I radzę przestać się starać. Kupuj jakieś drobiażdżki typu fikuśne mydełko czy tanie perfumy, bo nie ma co się starać skoro oni sami się nie starają.

      Usuń
  8. Jadłam jednynie Florentine, smakowała mi, owszem, ale ich ceny są wysokie, a co czytam jakąś opinię to utwierdzam się w przekonaniu, że nie warto, kupowanie ich to jedna wielka loteria :d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, zdecydowanie to loteria.

      Usuń
  9. Mój wzrok już od dawna omija nadziewane Heidi, za to czasami, zupełnie bezwolnie, zatrzymuje się na Florentine..
    Jakie święta i prezenty? Co? Eee, tego... Kurde nie mam nic ;-;

    OdpowiedzUsuń
  10. Haha niemalże przed oczami widzę ten Twój szatański uśmieszek jak zasiadałaś do tej czekolady z myślą, aby zjechać biedaczkę po całości. :D Spoko, ja też tak czasem mam, że lubię sięgać po takie beznadziejności tylko po to, żeby je po pierwsze skrytykować, a po drugie właśnie zjeść jakiegoś takiego zwyklaka. Ma to sens? Oczywiście, że nie, ale mam to gdzieś. Dlatego zamiast kupić sobie ciastka w Almie kosztujące 15 zł za opakowanie, kupię takie czasem w spożywczaku na wagę i mam fun. :D
    Ta nie okazała się jeszcze taka AŻ zła chociaż czułam, że fanfarów nie będzie ale przy wszystkich takich kawowych słodyczach to raczej norma. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta, trzeba czasami wyjść z pozytywnej strefy dobrych produktów i zjechać coś niedobrego <3 to takie odświeżające.
      Kawowa Bellarom to miłość, każdemu polecam bo jest pyszna.

      Usuń
  11. I pomyśleć, że mam ją w puszce, a oprócz niej i dwie siostry. Skoro jest taka wstrętna i cukrowa, w co wcale nie wątpię, poczekam aż do końca terminu, bo na razie i tak zjadłam za dużo paskudnych rzeczy. Żywota dokona dopiero w czerwcu, więc mam spooooro czasu na zresetowanie pamięci z Twojej notki i złudne nadzieje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Au, wzięłaś jeszcze straciatellę, pewnie. Tak, taak, łudź się łudź.;D

      Usuń
  12. Co się stało z tą Heidi, aż żal patrzeć... Tak lubiłam tą markę :(.

    Prezenty? Rodzicom już kupiłam pralkę - przyjechała do nas w ramach urodzino-imienin Mamy. Teściowej dam jakieś fajne herbatki gdy się z nią zobaczę. A Mężowi na urodzino-święta kupuję bilety lotnicze. Nic więcej nie potrzeba ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio widziałam zimowe nadziewańce, które kiedyś zjechałaś. Nie kusiło :D
      Achhh, znowu lecicie <3 znowu będą piękne zdjęcia.

      Usuń
    2. Taaak :D. Ale wcześniej jeszcze będą zdjęcia z polskich gór :D.

      Usuń
  13. Uch i teraz na noc będę mieć koszmary :D J anie tykam się wszystkich słodyczy o smaku mrożonej kawy, bo po RS o tym smaku mam traumę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś jest z tą mrożoną kawą. Chyba pozostanę przy słodyczach zwykłych-kawowych.

      Usuń
  14. Jeju, ale dawno mnie tu nie było. :o
    Patrząc na zdjęcia jak dla mnie wyglądała fajnie. No ale może mam po prostu straszne parcie na kawę, od kiedy ją ograniczam, nie wiem. ;)

    OdpowiedzUsuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.