04.11.2015

Zotter H2O Superfood - Scrummy



Super? TAK/NIE

Dokładnie 30 kwietnia 2014 roku dodałam notkę na blogu informującą o współpracy ze sklepem internetowym Scrummy. To były same początki sklepu, oferta jeszcze nie była zbyt szeroka. Jednak z czasem, co z przyjemnością obserwowałam, produktów przybywało, wraz z klientami. Teraz na ich stronie internetowej można zamówić zarówno amerykańskie, brytyjskie jak i czeskie, czy nawet japońskie słodycze. Na ich Instagramie co raz wrzucają zdjęcia nowych produktów, więc polecam obserwować profil. A czemu znowu o nich piszę? Ponieważ, jak już może na moim Insta zauważyliście, znowu nawiązałam z nimi współpracę. 

Mogłam wybrać parę produktów do recenzji i powiem wam jedno, to był trudny wybór. Najpierw dodałam do koszyka wszystko co wyglądało smakowicie, a potem usuwałam nadmiar. Nadmiaru było zdecydowanie w nadmiarze. Miałam zagwozdkę, czy brać Oreo z masłem orzechowym, Pocky z jagodami, słoik z wielką pianka marshmallow czy te paskudno-smaczne żelki. Ostatecznie wszystkie te produkty wyleciały z listy, bo inne bardziej mnie interesowały. Ba, nawet przez moment rozważałam produkty z serii Ekstremalne słodycze, ale potem wyobraźnia podsunęła mi obraz jak wgryzam się w skorpiona czy w larwy i tego, no… Stwierdziłam, że  jeszcze nie jestem na to gotowa, może kiedy indziej.  Jednak wybrałam produkty, które miały największą szanse mi smakować i jeden, którego smak mnie ciekawił (i miałam apetyt na słone). Zacznę od recenzji pojedynczej, możliwe, że inne produkty będą w recenzjach zbiorczych, jeszcze nie zdecydowałam, zobaczymy.

Zotter H2O Superfood, czekolada wypełniona sokiem z aronii, moringą, korzenime maca, zielon a herbatą chlorellą, lakownicą żółtawą. Ufff. Czy dziwicie się, że widząc możliwość  dostania darmowego Zottera skorzystała z tego?  Bo tak, w sklepie Scrummy można zamówić kilka Zotterów.

Co można napisać o tej czekoladzie, oprócz tego, że ma bardzo długą nazwę? To,  że mogłaby mieć jeszcze dłuższą nazwę, jakby zwrócić uwagę na skład. Imbir, jagody Acai kardamon, chilli – to też mogłoby się znaleźć w opisie. Ale się nie znalazło, trudno. Coś jeszcze? Może to, że po raz pierwszy moje oczy ją zauważyły na blogu naszej specjalistki od Zottera (nawet nie próbuj zaprzeczać) Basi. I widzę, że u niej imbir i chili jest w opisie. U mnie nie ma. Smutek. Na blogu możecie przeczytać dokładniejszy opis co się w tej czekoladzie dzieje. A dzieje się dużo. Nie na darmo ma nazwę Superfood. 
Przy okazji przeczytałam, swój komentarz pod linkowanym wpisem „Jakby czekolada była z mniejsza ilością kakao to może bym się skusiła i poszukała jej, bo nadzienie brzmi wyjątkowo. Ale surowości czekolady nie przeskoczę.” Oj czoko, czoko. Może nie przeskoczyłaś, ale z pewnością skopałaś tą przeszkodę z drogi glanem i nawet jej nie zauważyłaś. Pokazuje to, że każdy może zmienić zdanie. Chyba, że chodzi OŚ ZŁA. W tej kwestii zdania nie zmienię. Ale ja tu pitu pitu, a czekolada czeka.

Smak: zapach, hmmm. Taki mocno wytrawny piernik z lekkim chlustem alkoholu. Ale spokojnie, tu nie ma alkoholu, to tylko taki zapach. Jest w tym również coś kwaśnego. Czekolada wręcz odpada przy najlżejszym naciskiem noża.  Z jednej strony to dobrze, bo mogę spokojnie ocenić jej smak, ale z drugiej to bajzel się robi, oj robi. 

Ale całe marudzenie zniknęło jak włożyłam cały duży płat do ust.  Gorzko! Nie jest nie do wytrzymania, ale stanowczo jest to duży krok dla moich kubków smakowych (dla ludzkości żaden).  Jednocześnie jest w niej coś orzeźwiającego, niczym mięta, ale bez miętowego smaku. Słodycz trudno wytropić, ale coś tam, taki ulotny pierwiastek  wyczułam.  Basia określiła tą czekoladę jako surową, w pełni się z tym zgadzam. I, o dziwo, ta surowość, po pierwszym szoku, nawet mi posmakowała. Rozpuszcza się powoli, ale nie topornie, lekko maślanie- wilgotno. Nie wysusza wnętrza ust.

Nadzienie porównałabym do dobrego brownie, czyli wygląda jak zakalcowate wilgotne, ale mięsiste ciasto kakaowe. A teraz po kolei. Najpierw do głosu doszedł kardamon, nie jest na tyle mocny żeby zapaskudzić czekoladę(kardamon w nadmiarze jest nie do przełknięcia dla mnie), ale naprawdę ma moc.  Potem pojawiło się przyjemne szczypanie, pewnie chili i imbir weszły do gry. Momentami paliło tylko leciutko, a za chwilę mocniej, prawdziwa sinusoida pikantności. Zaraz, znowu czuje coś orzeźwiającego i kwaśno-owocowego. 
Plus przez cały czas w z boku tłukł się pewien smak, który dopiero godzinę po zjedzeniu skojarzyłam. Był to zapach apteki zielarskiej! Zdecydowanie miało to zdrowo-zielarski charakter. Z korzenną nutą. A słodycz? Słodycz jest na poziomie prawie niedostrzegalnym. Nie jest to czekolada na dni wielkiej cukrowej chcicy. W masie czają się miękkie strzępki Czegoś. Nie jestem do końca pewna co to jest, ale strzelam, że imbir. Ostatecznie nadzienie się rozpuszcza w ustach pozostawiając jedynie delikatne uczucie ściągnięcia.

Jestem naprawdę zaskoczona. Mimo goryczy i całej surowości jaką ta czekolada przedstawia, to mi naprawdę smakowała. I w tym momencie mogę powiedzieć, że akurat w tej wersji wielkość tabliczki mi nie przeszkadzała. Dla mnie nie jest to czekolada, którą bym dała radę zjeść „na raz”. Smaki były naprawdę mocne. Dla jakich osób nie jest ta czekolada? Jeśli nie lubicie ziołowego smaku, jeśli nie lubicie pikantności czy korzennych akcentów, jeżeli deserówki to dla was cierpkie pomioty szatana – istnieje duże prawdopodobieństwo, że ten produkt może wam nie posmakować. Ale z drugiej strony, ja sama się zarzekałam, że nie będę próbować tej czekolady, więc sami widzicie.

Ocena: 9/10
Kaloryczność: 100g/496kcal
Gdzie kupiłam: dostałam od Scrummy
Cena: jak wyżej

OŚ ZŁA to truskawka-marcepan i chałwa. Każdy ma swoją własną OŚ ZŁA. PS: rozumiecie czemu w tym wypadku nie chciałam robić zbiorczej recenzji? Długi wpis jest długi.

Pa

44 komentarze:

  1. charlottemadness04.11.2015, 05:43

    Ta czekolada jest boska!Kiedy o niej zasięgnę myślą wstecz jak smakowała, to jej smak narzuca mi się bez przeszkód.Smak piernika/brownie nie sposób zapomnieć.Jak dla mnie ta czekolada jest "na raz" ale powstrzymałam się przed zjedzeniem całej i zostawiłam troszeczkę na później :v Do tego smaku warto powracać.
    A tłumaczeniami składu nie ma co się sugerować,bo często odbiega od rzeczywistości ;) Warto zajrzeć za nalepkę i samemu przetłumaczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poza tym szkoda by było na raz zjeść całą małą tabliczkę kosztującą około 16zł ;)

      Usuń
  2. Jejku, zamiawialam na Scrummy 2 razy, ale jak jeszcze Zotterow nie było! Teraz mój portfel znacznie zmniejszył swoją objętość i nie mam jak na razie nic kupić :( a tak bardzo chciałbym kupić takiego Zottera! Jeszcze rzeczywiście, ten w środku wygląda jak brownie, a jak po przeczytaniu wyobrażam sobie smak....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To musisz poczekać aż ponownie portfel przytyje i wtedy zamawiać :)

      Usuń
  3. Czuję, że bardzo by mi smakowała. Nie będę pisać, że ciekawa, bo... to w sumie standard u Zottera.
    Czekam na kolejne recenzje i... z ciekawości, ile przeważnie, czekolady zjadasz na raz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno powiedzieć, wszystko zależy od humoru, hormonów i samej czekolady. Raz zjem połowę przeciętnej tabliczki, a innym razem już po kostce odłożę na bok. Tak przeciętnie do kawy to biorę tyle żeby zmieścić się w przedziale 50kcal i to jest jedyny moment w ciągu dnie, kiedy kontroluje ile jem ;)

      Usuń
    2. To ja przy Tobie czuję się jak obżartuch. :P Zdecydowanie wolę napchać się słodyczy (tylko tych smacznych!) i wyliczać całą resztę, ale cóż, ekhem... może jakbym tak się takimi H2O Superfood obżerała, to by mi jakoś na zdrowie wyszło.

      Usuń
    3. Ja to w ogóle pozwalam sobie na nie więcej niż jedną kostkę gorzkiej dziennie. Wy takie szczuplutkie jesteście, ćwiczycie coś? :)

      Usuń
  4. Haha, śledząc Twój instagram tak przypuszczałam, że w komentarzu u mnie miałaś na myśli właśnie H2O Superfood! Pamiętałam, byłaś do niej sceptycznie nastawiona, ale jakoś nie miałam wątpliwości - musiała Cię urzec!

    Specjalistka... No po prostu trochę już tego zeżarłam i ciągle mi mało :D.

    U mnie w opisie też nie było imbiru i chili - sama je dodałam, bo w końcu miały duży wpływ na smak całości.

    Co ważne - w H2O Superfood czekolada nie jest surowa tylko w smaku - ona rzeczywiście jest surowa. "Inspiracją do stworzenia tej ciemnej czekolady o 75% zawartości kakao była dawna receptura Majów, oparta na rozrabianiu kakao z wodą. Nie jestem w stanie dokładnie przytoczyć, na czym polega proces produkcji takiej czekolady, ale ma on do minimum zredukować przerób technologiczny. Czekolada ma być jak najbardziej purystyczna, surowa i pierwotna, dlatego została stworzona w fuzji z wodą." Inna sprawa, że nie wiem do końca jak to się tutaj ma do rzeczywistego pojęcia surowej czekolady, czyli prażonej w bardzo niskiej temperaturze (takie czekolady robi Surovital, niedługo się pojawi u mnie również surowizna od Pacari).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taak, muszę naprawdę uważać co piszę jeżeli chodzi o niektóre czekolady xD
      Aaa, sama dodałaś. Byłam pewna, e po prostu znowu sobie w kulki polecieli i raz dali taką etykietę a innym razem inną.
      I pewnie dlatego nazywa się H2O :)

      Usuń
    2. Czoko, nikt sobie nie leci w kulki. Zotter się nie ogranicza do swoich własnych schematów i co partię w wielu czekoladach jest inny skład, bo raz sobie doda więcej cynamonu, innym razem coś wyrzuci, a innym coś doda. Czasem skład na stronie producenta różni się od tego na opakowaniu, bo widać admin strony Zottera też za nim nie nadąża. Mamy zresztą na to dowód który Basia widziała. Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Jeszcze nie miałam okazji jej wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przez ten gif z kotem nie mogłam się skupić na recenzji xD
    Oj czekolada chyba nie dla mnie, prawie niesłodka a do tego imbir.. No, chyba że ktoś zechciałby mi ją sprezentować :D

    OdpowiedzUsuń
  7. No no, skusiłaś mnie tym smakiem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę warty wypróbowania :)

      Usuń
  8. Dla mnie pewnie byłaby zbyt intensywna, ja to raczej ,,wymiękam" przy deserówkach czy bardzo intensywnych posmakach czy to truflowych, czy właśnie jakiś korzennych. Mam podniebienie dzieciaka i lubię po prostu to co mleczne i słodkie chociaż oczywiście nie pogardzę bardziej ,,wykwintnymi" smakami i dodatkami ale jednak mimo wszystko ta akurat swoją surowością raczej by mnie powaliła chociaż spróbować oczywiście bym spróbowała. :D Zwłaszcza, że to Zotter, że to tak wygląda i że to coś nowego i ciekawego. Naprawdę Zotter zachwyca mnie smakami i pomysłowością, nie zdziwię się jak znajdę czekoladę z dodatkiem kiszonych ogórków albo kiełbasą. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Była już ryba to czemu nie kiełbasa xD Ale serio, jeżeli kiedykolwiek będziesz miała szansę ją spróbować to bierz, nie wahaj się, mimo, że wolisz inne czekolady :)

      Usuń
  9. ojej gratuluję ty szczęściaro ( a ten obrazek z kotem tańczącym mistrzostwo xDD) jak się cieszę, że dzięki Tobie odkryjemy parę tajemnic o tych słodyczach :) A słodycze- marzenie! Oj ty :D Zotter - marzenie *___* Ta grubość, ciemność, czekolada... jesteś szczęściarą wiesz to? :D Mwhahahaha ^^ Mogę Cię coś spytać... Jak wabi się twoja kotka z insta? :) Nie wiem, może wspominałaś ale nie mam pamięci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. TEn kot to ja jak zobaczyłam meila z propozycją współpracy xD
      Który kot? xD Mój czarno-biały kocur to Nemo, na insta jest też kotka brata, Gapa. A ostatnio wrzuciłam film z dzikusem, którego dokarmiam, nazywam go Czarny lub Marcel.

      Usuń
    2. tak się domyśliłam :D
      Hahaha dzięki wielkie! Teraz znam twoją familję, jest przeurocza <3 choć nie powiem, Nemo mnie przekupił :)

      Usuń
  10. Niedawno pisałam chłopakom czemu nie ma u nich Zottera i za 4dni po mojej wiadomości napisali do mnie,że już czekolady sprowadzili:) . Zamówiłam tego samego dnia dwie właśnie się zastanawiałam nad tą H2O ,ale wybrałam tą stres czy jakoś tak pyszna czekolada a tą zamówię następnym razem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha xD popędziłaś ich ;D Koniecznie następnym razem bierz tą, koniecznie.

      Usuń
  11. Twoja oś zła to moje smaki ulubione :) Wymieniłabym je na maliny, wiórki i lukrecję.

    Co do wybierania słodyczy, sama pamiętam, cóż to były za emocje, gdy miałam napisać, co bym chciała. Najlepiej wszystko, ale żeby to potem zjeść... ha! :P Zotter fajny wybór, choć ja sięgnęłabym po inny smak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I vice versa. No, może nie ulubione, ale z pewnością lubione ;)
      No wiesz, na razie to z Zotterami jeszcze skromnie mają, a ja koniecznie chciałam jakiegoś, więc padło na coś co kojarzyłam :)

      Usuń
  12. Gratuluje wspolpracy i wyboru czekolady:) zapowiada sie fajowo:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Tylko i wyłącznie ten apteczny akcent nie przekonuje nas w pełni do jej zakupu ale może przy połączeniu wszystkich smaków nie przeszkadzał by nam ten smak :)
    Póki co jeszcze mamy w szafce dwa Zottery i cierpliwie czekają na swoją kolej a co dopiero mówić o kolejnych zakupach :P
    Gratulujemy współpracy, ciekawe jakie interesujące słodkości nam zaprezentujesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, tym mnie nieco zaskoczyłyście. Myślałam, że taki lekko ziołowy zapach by się wam spodobał :)
      A ja czekam z niecierpliwością jakie Zottery wy zaprezentujecie :)

      Usuń
  14. Gratuluję współpracy :)
    Koniecznie muszę spróbować jakiegoś Zottera, ale na pewno nie będzie to ten, nie moje smaki..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej zacznij od jakiegoś bezpiecznego smaku, są też takie nie mocno udziwnione xD

      Usuń
  15. Czy tylko ja zottera nigdy nie jadłam? :D

    Gratuluję ponownej współpracy :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, nie tylko. Ale patrz, wszystko przed tobą :)

      Usuń
  16. Te czekolady są chyba za bardzo skomplikowane dla mnie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, są też prostsze wersję :)

      Usuń
    2. Wiem, wiem, ale mam na myśli wersje z serii ''superfood'' :)

      Usuń
  17. Ma bardzo ciekawe opakowanie, smak też brzmi intrygująco :)
    Gratuluję współpracy! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje, dziękuje. polecam kiedyś spróbować tą wersję smakową :)

      Usuń
  18. super! gratuluję współpracy! :) Czekam na pozostałe recenzje

    a co do zotterów, ach ile czasu już się zbieram żeby jakiś kupić.. nawet na stronie scrummy kilka razy byłam i na nie patrzyłam.. ale za dużo rzeczy bym od razu chciała kupić.. portfel by ucierpiał za bardzo.. :) najpierw muszę napisać recenzje swoich prezentów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, lepiej nie wchodzić na takie strony jak w portfelu wieje pustka ;)

      Usuń
  19. Gif z kotem jest tak charakterystyczny i znany, że zanim zacząłem czytać recenzję, wiedziałem, że będzie dobrze. Szerokie pole widzenia, pół widzenie? Jakoś to tam się nazywało, mniejsza o to.

    Całkiem niedawni przemknął mi przed oczami art. dotyczący... superfoodów. Kolageny, sreny, witaminy itp. Wchodzę, znów widzę wybiórczo... i się zastanawiam: co jest grane?! Szczęśliwie potem sprawa się wyjaśniła.

    Nie chcę powielać komentarzy nade mną, więc napiszę tylko o jednym. W wielu wyrobach z polewą czekoladową, gdy ta błyszczała i była gładka jak... hmmm... coś gładkiego i błyszczącego :P, czuć było tandetę. Zotter tego nie ma. Nie wiem jak to robią, ale kolejna tabliczka wygląda tak, że nawet fanatyk i wyznawca religii "tylko mleczne" by ją wszamał.

    Marcepan na osi zła powinien być pierwszy. Nienawidzę dziada. Z chałwą się nie zgodzę, a truskawkę potrafią zarówno spierniczyć, jak i stworzyć coś dobrego. Tu 50/50. Dodałbym jeszcze alkohol i śliwki. Śliwki w czekoladzie z alkoholem... i chęć na słodkie mija w oka mgnieniu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby superfoody smakowały tak jak ta czekolada to bym mogła żyć bardzo zdrowo ;D
      Ona tak wyglądała, zę nawet nie musiałam się starać żeby zdjęcie łądnie wyszło, Po prostu taki urok Zottera, przyciąga wszystkich.
      Kolejność jest u mnie przypadkowa. A właściwie nie mogłam się zdecydować, który bardziej mnie obrzydza, więc raz piszę tak, a raz inaczej :)

      Usuń