01.11.2015

Lindt Creation Cherry & Chili



Ostra wiśnia

Tu miałam pomysł na wstęp związany z kwestią ćpania Aviomarinu 1 listopada, małymi środkami na koncie a wydawaniem fortuny na znicze oraz czy Apokalipsa Cmentarna jest powodowana wiarą czy tradycją kulturową. Ale tego nie zrobię, bo całość wyszłaby za długa. Poza tym nie wiem czy udałoby mi się wyrazić wystarczająco jasno, tak żeby przypadkiem nie urazić sporej grupy osób. Więc sobie daruje i zapraszam na recenzję.
Lindt Creation Cherry & Chili, czyli czekolada gorzka nadziewana musem czekoladowym ciemnym i nadzieniem wiśniowym z chili. Co tu dużo gadać, jeżeli już jakiś czas mnie czytacie to pewnie wiecie, że lubię połączenia typu czekolada z solą czy czekolada z chili. Ostrość papryczki plus słodycz czekolady? Trzymajcie drzwi, bo pędzę niczym na promocje karpiową w Lidlu. Czekolada również  ma przyjemny dla mnie poziom gorzkości, poza tym to Lindt. Tylko nieco te wiśniowe wylewające się coś, co widać na opakowaniu, mnie nieco zniechęcało. I dlatego powstrzymywałam się z zakupem. Ale od czego jest rodzina! Rodzice przywieźli mi tą czekoladę z ich wypadu nad morze. I tak właściwie to można już przejść do właściwej recenzji, bo jaki Lindt Creation jest każdy widzi. 

Smak: już sam zapach zachęcał do jedzenia. Słodko-kakaowy z wyczuwalną nutą wiśni, oj będzie dobrze. Delikatny trzask i już mam w ustach lekko słodką kostkę. Naprawdę lekko słodką. Jest sucho, kakaowa cierpkość wręcz wysusza usta. Miałam wrażenie, że w ustach rozpuszczają mi się przypalone ziarna kawy. Tak, zdecydowanie czułam kawowy posmak z nutą spalenizny, stąd te porównanie.  I chociaż trudno byłoby mi nazwać tą czekoladę tłustą, to jednak suchym wiórem też nie jest. Gładka, lekko maślana, lecz nie daje efektu bajorka. Ale jednocześnie  wprowadza w błogi nastrój. Jest w tym prostota Lindt. 

Nadzienie owocowe początkowo przypominało domowy dżem wiśniowy. Owoce były nie do pomylenia z niczym innym. Równocześnie nie było to takie słodkie jak typowe dżemy, czyli na plus. Zastanawiałam się gdzie się podziało chili, czyżby o nim zapomnieli? Lecz po chwili, razem ze śliną spłynął do gardła czysty palący ogień, o matko. Sekunda, już ogień zelżał i pozostało jedynie przyjemne szczypanie w ustach. Dżem jest nieco lejący się, ale da się utrzymać w ryzach. Bardzo się klei.

 Pod tym wszystkim mus czekoladowy nieco zanika. Znaczy po  przyjrzeniu się to rzeczywiście wygląda jak mus, ma małe pęcherzyki powietrza, ale zdecydowanie jest w formie stężałego kremu. W smaku jest nieco mniej wytrawny od czekolady i ciut bardziej słodki , ale tylko ciut. Powiedziawszy szczerze, bardzo zlewa się z całą czekoladą.

Jest to udana czekolada. Elementy ze sobą pasują, gorzka czekolada jest łagodnie gorzka, nadzienie wiśniowe smakuje wiśniowo i posiada w sobie ostrość chili, a mus jest przyjemnym, acz mało zauważalnym tłem. Tylko właśnie, ten mus bym nieco może poprawiła, żeby był bardziej charakterny. Ale poza tym stwierdzam, że jest to czekolada warta wypróbowania.
Ocena: 8/10
Kaloryczność: 100g/501kcal
Gdzie kupiłam: dostałam
Cena: jak wyżej

Ale się ciekawe recenzje szykują :D
Pa

46 komentarzy:

  1. charlottemadness01.11.2015, 06:07

    Jadłam ją rok jemu i z chęcią jeszcze raz bym skosztowała.Bardzo udana czekolada.Tutaj jak dla mnie chilli "pieści" podniebienie ale i tak wszystko fajnie się zgrywa.;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak jadłaś nadzienie? Bo jak ja jadłam razem z czekoladą to efekt był łagodny, ale jak je wyssałam to poczułam ogień w przełyku :)

      Usuń
    2. charlottemadness01.11.2015, 20:21

      osobno i "wsysane" :P Uwierz mi, są ostrzejsze, sama się o tym przekonałam ;) (choćby z Manufaktury, czy Zottera) .Tutaj w przypadku Lindta to jak dla mnie na prawdę "łaskotanie" podniebienia.

      Usuń
  2. Uwielbiam Lindta, ale nie lubię wisniowych słodyczy, w dzieciństwie wiśnie w czekoladzie były moją zmorą! I choć recenzja zachęca, to chyba nie spróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie jestem fanką alkoholowych wiśni w czekoladzie, fuj.

      Usuń
  3. Siostra mi przywiozła z Niemiec czekoladę z chilli, nieziemsko pyszna, szkoda,że to jakaś lokalna marka, nie marketowa:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, rzeczywiście szkoda. A jaka nazwa?

      Usuń
  4. Z wielką chęcią bym jej spróbowała. Choć chilli sie trochę obawiam :) ale jednocześnie intryguje mnie szorstkość i wnętrze. Koniecznie do spróbowania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co się bać chili. Jest ostro, ale nie do koszmarnego bólu ;)

      Usuń
  5. Uwielbiam gorzka czekoladę ;3 musza ja spróbować

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko uwaga, nie jest to najtańsza czekolada :)

      Usuń
  6. Z dumą mogę powiedzieć, że mam ją. :D Jednak jakoś mi do niej nie spieszno, bo ma niewygodną dla mnie gramaturę (a nie znam nikogo, kogo mogłabym poczęstować ciemną czekoladą z chili w dodatku).

    Na recenzje czekam niecierpliwie. To te wszystkie ciekawostki, których zdjęcie wrzuciłaś na insta, czy też coś, czego tam nie ma? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam, szybko ją zjesz :D
      To co ze zdjęcia, ale nie powiem, możliwe, że za jakiś czas będę miała inne ciekawostki ;)

      Usuń
    2. Wiesz, u mnie jest niebezpieczeństwo, że wpieprzę całą na raz, dlatego zawsze przy większej gramaturze (no chyba, że wystawiam czemuś 9 czy 10) zapraszam mamę na małą "degustację" (no a jak mi nie smakuje, to całą resztę jej oddaję, ale tu nie ma o tym mowy - to Lindt w końcu). :P

      Noo, teraz to już w ogóle mnie zaciekawiłaś!

      Usuń
    3. Przy dużych tabliczkach to po zrobieniu odpowiednich zdjęć ułamywałam kawałek dla siebie a resztę zanosiłam do "wspólnej" szafy. Jak produkt był dobry to i z tej szafy potem wyżerałam xD

      Usuń
    4. Zaleta mieszkania z rodziną i tyle. :P

      Usuń
  7. Lubię nutkę chili w czekoladzie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli ta czekolada byłaby odpowiednia dla ciebie, jeżeli jeszcze nie jadłaś :)

      Usuń
  8. ajajaj.... chciałam ją tyle razy kupić, chociaż chili nie lubię, ale zawsze cena mnie dobijała >.< Ale pojadłabym ^^

    Co do ciekawych recenzji, już nie mogę się doczekać :)

    Co do wstępu- dziękuję bo wiem m.in. że mnie masz na myśli :D Ale nie uraziłabyś mnie, nie martw się tym ^^ Co do tradycji czy z wiary chodzenia na cmentarz, wydaje mi się, że większość osób robi to z pierwszego powodu, albo z miłości do bliskich, którzy odeszli, a ustanowiono ten dzień Wszystkich Świętych :) Z wiary mało kto, bo to wiąże się dodatkowo z uczestnictwem w mszy, a nikomu to nie po drodze.

    Ale z tym ćpaniem to mnie zaintrygowałaś xDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz się nie ćpa Aviomarinu tylko Tantum Rosa :D Naprawdę, kreatywność naszej młodzieży nie zna granic.

      Usuń
    2. hahaha dzięki Amy za wtyki! :D Kurde, ale ja nie na czasie jestem :) Ja jedynie krople do nosa wciągam i nadużywam :D

      Usuń
    3. Tak, cena tej czekolady jest zdecydowanie wysoka.
      Wiesz, bałam się, że napisze coś co można by odczytać zupełnie inaczej. A nie chciałabym nikogo urazić jakimś komentarzem. Osobiście nie lubię tego dnia chodzić na cmentarze, bo z miejsca zadumy i ciszy robi się jarmark z tłumami ludźmi + plus koszmarny dojazd. Też mi się wydaję, ze to głównie tradycja, wystarczy przypomnieć ile osób jest przekonanych, że dzisiaj jest Dzień zmarłych a nie Wszystkich świętych.
      Co do ćpania to chodzi o to, że wizytacja na cmentarzach wiążą się u mnie z ostrą chorobą lokomocyjną. Więc muszę brać Aviomarin. A aviomarin, choć skuteczny, otumania mnie na parę godzin i zamienia w naćpanego zombie xD

      Usuń
    4. Zgadzam się z Tobą! :) Sama często się piszę, a po jakimś czasie widzę, że całkowicie na opak jest to rozumiane... Niestety tak to bywa z przekazem informacji... a targ dzisiaj to mało powiedziane, niektóre kobiety tak trajkotały, jakby co najmniej przekupami były :/
      Hahahaha akurat ten zombie to dzisiaj byłby Ci wybaczony, a nawet na miejscu :D Mnie jedyny lek jaki potwornie otumaniał i cały dzień mnie głowa bolała po nim to neopersen- o matko, nie polecam najgorszemu wrogowi :)

      Usuń
  9. To muszę pamiętać by mamuśce kupić - ona przepada za wszystkimi kombinacjami typu czekolada z chilli, czekolada z wasabi czy czekolada z solą. A Lindt powinnien być łatwiej dostępny niż czekolady Cortez. Z jakiejś okazji mamuśka dostała jedną czekoladę z chili a drugą z rozmarynem - jej smakowały, dla mnie rozmaryn w czekoladzie to jednak za dziwna kombinacja. Chociaż dawno dawno temu Lindt miał serię czekolad Provence i te były obłędne (cytryna z lawendą <3). Trafiłaś już na czekolady collage? Zjadłam obie wersje, obie niezłe ale chyba jednak bardziej wolę karmelową. Trochę mnie jednak niepokoi że na opakowaniu nie jest napisane że to czekolada tylko "wyrób cukierniczy". Ale smakować smakuje.

    (Przy okazji, może mi ktoś wytłumaczyć fenomen cen czekolad milka? W żabce collage kosztuje 3,30 - okej, jest promocja. Choq splash też kosztuje 3,30zł. Ale już wszystkie inne kosztują 4,50 0_o. I to nie tylko w żabce jest taki rozrzut, w kilku innych sklepach zauważyłam podobne różnice w cenie.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio widziałam w sklepie herbacianym całe mnóstwo czekolad Cortez. Szkoda, zę ich nie było jak miałam zamiar jakąś kupić :( Tej Milki nie jadłam i nie wiem czy ją kupię. Jakoś mam wrażenie, że będzie taka MEH.
      oO w życiu nie kupiłabym małej Milka za więcej niż 4zł. No bez przesady, to Milka a nie wyrób luksusowy.

      Usuń
    2. No u mnie Cortez jest właśnie tylko w jednym sklepie benedyktyńskim i to w dodatku niekoniecznie te co chcę kupić. A nowe Milki są badzro dobre, zwłaszcza ta karmelowa. Tylko uprzedzam,że są bardzo słodkie - może nie aż tak Wedel chrrup (tu bym właśnie użyła określenie MEH) ale są słodkie. Malinowa nieco mniej bo kawałki malin są akurat kwaśne ale poziom cukru na pewno wzrośnie.

      Usuń
  10. Ja nie lubię gorzkiej czekolady więc chyba się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może jednak warto :) Bardzo gorzka to ona nie jest, tylko 70% kakao :)

      Usuń
    2. Dla ciebie tylko a dla mnie to już za dużo - nawet za deserowymi nie przepadam. Wiem że takie są najzdrowsze ale po prostu mi nie smakują.

      Usuń
  11. Ciężko mi się ustosunkować, bo nie znam pikantnych smaków w czekoladach, to dla mnie nadal dziewicza wyspa choć nie ukrywam, że woła mnie do siebie donośnie! Chilli samo w sobie lubię, a połączenie z czekoladą brzmi naprawdę dla zmysłów dobrze. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie kup z serii Lindt Excellence czekoladę z chili. Nie jest droga, więc nawet jak ci nie posmakuje to zbyt wiele nie stracisz :)

      Usuń
  12. Jadłam tą czekoladę mi smakowała. Bardzo chętnie po nią sięgałam do kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, z kawą smakuje świetnie.

      Usuń
  13. Miałyśmy to szczęście jeść ją jakiś rok temu i smakowała nam nawet pomimo chilli :) w ogóle lubimy połączenie wiśni z czekoladą także musiało być dobrze :) Ale czy drugi raz ją kiedyś kupimy? Pewnie nie, ale w formie prezentu by się przydała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie powiem, też jej nie kupię, mimo, że mi smakowała. Smakowała ale nie na tyle żeby się powtarzać :)

      Usuń
  14. Na żywo wygląda lepiej niż na obrazku, a to rzadkość. Wydawało mi się, że Lindt ma więcej wariantów z papryczką, więc w sklepie ja omijałem. Teraz Google podpowiada tylko cienką tabliczkę, no i tę. Dobra... mniejsza o to.

    Szkoda, że kosztuje tyle ile kosztuje, bo to główny bodziec stopujący, Za 12zł często można dorwać dwie inne tabliczki, których jakość nie jest zbliżona do brudnego mopa z publicznej toalety. Cieniasy w promocjach nawet są często, ale te... no ni cholery.

    Fajne jest to, że łamiąc kawałek, nadzienie w nast. porcjach, pozostaje nietknięte. Można... ekhm odłożyć ją na później i bez obaw o wysuszenie, wrócić za dwa dni... ew. za dwie godziny ;)

    Pewnie w wypiekach nieźle by się sprawdziła. Środek babeczki czy coś... Oblepienia ciastem i wrzucenia do frytkownicy nie liczę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może zagranicą jest więcej wersji, sama nie wiem.
      No włąsnie, jakoś nie kojarzę seby ta tabliczka była kiedykolwiek w promocji, trochę szkoda.
      ...dwie minuty ;)

      Usuń
  15. Kimiko uraczyła mnie dziś wspaniałą mleczną czekoladą z pysznymi korzennymi ciasteczkami, Ty zaś udręczyłaś ciemną z chilli, na dodatek z rozczarowującej dotychczas serii Creation, czyli równowaga we wszechświecie została zachowana. A co do Aviomarinu, to jak miałam problemy z zasypianiem i pobudkami rano, poważnie myślałam, czy nie zacząć się nim szprycować. Ale potem uznałam, że lepiej nie, bo się znieczulę i jak będę jechała w podróż, a niestety mam chorobę lokomocyjną, to rzygnę kierowcy na głowę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo cię udręczyłam? Zawsze czułam pociąg do podsycania ognia pod kotłem z piekielnymi nieszczęśnikami XD
      Ja myślałam o Aviomarinie jak miałam dzień w dzień potworne mdłości. Stwierdziłam jednak, ze lepsze mdłości niż otępienie.

      Usuń
  16. To kompletnie nie moje smaki :/ Wiśnię kocham, ciemną Lindt'a też, ale chili? Po jaką cholerę je tam wpakowali? :(

    OdpowiedzUsuń
  17. opakowanie śliczne. Niecierpię gorzkiej czekolady... i chili... no nie wiem czy by mi zasmakowała ta czekolada

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, w takim wypadku mogłaby nie smakować

      Usuń
  18. Nie wiem jak to możliwe, że jeszcze jej nie jadłam :D. Zawsze ją omijam, odkładam zakup na później. Kiedyś muszę w końcu zabrać w góry, o tak! Zwłaszcza, że to połączenie smaków wydaje mi się bardzo udane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ty jej jeszcze nie jadłaś?!? O, spróbuj koniecznie podczas jednej ze swoich wypraw. KONIECZNIE

      Usuń
  19. Nie spróbuję,bo to nie moje smaki (znaczy chilli mówię nie).
    "Czekoladowe musy" w nadzieniu przeważnie są nieudane "nie musowe ", jakoś nie pamiętam by jakiś mnie zachwycił.ala
    PS Widziałam dziś świąteczną ofertę Lindt.Oprócz tego co zawsze zestawu pralin i figurek,są bardzo ładne wizualnie (ale niestety drogie) trzy świąteczne specjały (migdały bodajże z nugatem i cynamonem,duża 150g nadziewana czekolada z pomarańczą i takie płatki czekoladowe );ale też w cenie 13zł czekolady nadziewane : Mocca (z stałym nadzieniem) i Carmel ( z płynnym ). Rozum mówi czekaj na promocję a z drugiej strony domaga się natychmiastowego kupna zwłaszcza,że Carmel jest w mojej ulubionej odmianie czekolady mlecznej...Mocca wygląda gorzej,jakoś tak maziasto ale pewnie też kupię :-)

    OdpowiedzUsuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.