11.10.2015

Milka Crispy Joghurt, czekolada jogurtowa



Czemu krowy nie powinny jeść jogurtu

„Jestem spokojnym kwiatem lotosu na gładkiej tafli jeziora, jestem spokojnym …” A guano, nie jestem. Miewam czasami takie dni w których samo oddychanie drugiego człowieka mnie irytuje i doprowadza do zniszczenia szkliwa poprzez zgrzytanie zębów. Nie jest to PMS, nie jest to powodowane jakimś wkurwiajągennym czynnikiem. Po prostu na dzień dobry , od razu po obudzeniu, mam ochotę wyrzucić z siebie potok bluzgów i sugestii, gdzie świat może sobie wsadzić optymizm i radość.  A jako młodsza siostra dwóch braci takich słów znam dosyć sporo. Jak wymaga tego sytuacja to nakładam spokojną maskę i tłumię wulkan narastającej furii, do momentu w którym już nie muszę bawić się w społeczne konwenanse. Nie wybucham, nie krzyczę, nie niszczę mijanych samochodów. Ale widać mój wkurw po kroku i minie. 

Świadkowie Jehowi taktownie mnie omijają, ulotkowicze ustępują drogę, gimbaza unika mego wzroku, dzieci wybuchają płaczem, a w tle gra Dies Irae, Dobra, może nic nie gra, ale stanowczo powinno grać. Przez cały dzień będę mniej lub bardziej zdenerwowana i nic na to nie poradzę. Ani zmęczenie fizyczne, ani słodycze nie pomogą, będę tylko dodatkowo zła na siebie, że się obżeram/jestem spocona. Ale już następnego dnia obudzę się rzygając cukrem i miłością  akceptacją innych jednostek ludzkich. Tego nie da się wytłumaczyć, to trzeba przetrzymać. Tak jak tą mało udaną czekoladę.
Milka Crispy Joghurt, czekolada mleczna z mleka alpejskiego z nadzieniem jogurtowym oraz mieszanką płatków kukurydzianych i ryżowych. Przyznam, że nie czułam wielkiego entuzjazmu jak to otrzymałam. Ze wszystkich dużych Milek ta akurat najmniej mnie interesowała. Głównie dlatego, że jadłam jogurtową małą Milkę, która za bardzo mnie nie zachwyciła. Już bym wolała Toffee Wholenut. Ale jak wiadomo darowanemu koniu w zęby się nie zagląda. 
Co właściwie jest głupim przysłowiem, bo jakby Trojanie zrobili krótki przegląd dentystyczny WIELKIEGO DREWNIANEGO KONIA ZOSTAWIONEGO PRZEZ WOJSKO, KTÓRE WCZEŚNIEJ  TYLE LAT OBLEGAŁO MIASTO, to może uniknęliby totalnej zagłady.  Do sedna. Przez długi czas unikałam tej czekolady, aż w końcu stwierdziłam, że nie ma co dalej odwlekać, a jak coś to tabliczka będzie dla całej rodziny. I była.

Smak: czekolada wygląda lepiej niż się spodziewałam po zmacaniu przez opakowanie, ale i tak rozwalała się niemiłosiernie. Próba ładnego ułamania kostki skończyła się klapą, czekolada jest za gruba, za niestabilna (tak jak ja) i jest napakowana kruchymi płatkami (nie tak jak ja). Sami możecie zobaczyć jak się połamała. Wszystko odpada od siebie. Przynajmniej mogę łatwo opisać każdy element. Zaczynamy – czekolada. Spodziewałam się, że będę mogła napisać, iż smakuje jak typowa Milka. Ale nie, nie smakuje. Właściwie to nie byłam pewna, czy mi się nos nie zatkał czy co, bo ja smaku czekolady w ogóle nie czułam. Czułam słodycz, wielką słodycz. Czułam pewną tłustawość i lekkie echo mleczności, ale smaku czystej czekolady nie czułam. Kurcze, można wiele mówić o poziomie Milki, ale zazwyczaj ich produkty przynajmniej smakowały czekoladowo. Tu klapa, nie wiem o co kamam. To już Wedel bardziej czekoladowo smakuje.
  
Nadzienie jogurtowe jest bardziej słodkie niż kwaskowate i wali trochę lekko nadgniłym owocem. I męczy mnie to, bowiem, nie potrafię wskazać konkretnego owocu, a wiem, ze z czymś mi się to kojarzy. Może melon miodowy? Ale  melon mi smakował, a to już słabo. Tłustawe, ale przynajmniej nie wali margaryną.  Za to dało się wyczuć obecność nie do końca świeżego mleka w proszku, urgh. Najlepszym elementem całej czekolady są płatki kukurydziane i kulki ryżowe. Chrupiące, trzeszczą pod zębami i dają ten charakterystyczny kukurydziano-ryżowy posmak.

Mogę wskazać dwa pozytywy tej czekolady: 1. Dobre płatki,  2. Nie wydałam na nią ani złotówki. To koniec pozytywów. Ta czekolada mi nie smakowała, była wręcz blisko wkroczenia na teren Republiki Fuj*. Jednego dnia zjadłam jeden rząd, drugiego drugi i na tym kończę.  Nie czułam smaku czekolady, a nadzienie w pewnym momencie zaczęło odstręczać.  Słodko-mdło mieszanka z nadgniłym owocem. Dziękuje bardzo. W moim odczuciu ta czekolada to pomyłka. Pewnie komuś smakuje, bo ktoś to w końcu kupuje. Lecz ja na razie będę trzymać się z daleka od jogurtowych czekolad.
*populacja złożona z truskawkowych nadzień, chałwy, marcepanu i jogurtów tropikalnych
Ocena: 2/10
Kaloryczność: 100g/555kcal, 33,3g/185kcal
Gdzie kupiłam: dostałam
Cena: jak wyżej

To chyba najniższa ocena jaką dałam Milce
Pa

44 komentarze:

  1. Hahah, dobry wstęp ;D a co do czekolady, tez ja jadlam i szalu nie ma :c. Jedna z niewielu Milek, na ktorych sie zawiodlam. Pomysl mieli ciekawy, gorzej z wykonaniem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogło być smacznie, jak dla mnie wyszło paskudnie :(

      Usuń
  2. charlottemadness11.10.2015, 06:02

    Co do wstępu.Nie jesteś sama :P Też miewam takie dni,że bez kija nie podchodź :P
    Milka wiadomo jak Milka.Dla mnie ta czekolada jest z przekreślona i chyba bym musiała uderzyć głową w mur, by powiedzieć,że jakakolwiek mi smakuje. Nota wcale mnie nie dziwi ^_^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weź. mi Milka do tej pory mniej lub bardziej ale smakowała. A teraz... ;_;

      Usuń
  3. Ja zawsze mam to szczęście,że jak dostaję dużą Milkę to albo orzech toffie, albo Oreo i jestem w niebie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To rzeczywiście mam szczęście :( też chce takie

      Usuń
  4. Znam to... to znaczy, tę nienawiść do innych ludzi, chociaż tylko z tą częścią się zgadzam, bo raczej nie miewam dni akceptowania innych, haha. Raczej tylko nienawiść, ewentualnie obojętność, od czego jest może tylko kilka wyjątków.

    Kurczę, jadłam tę czekoladę rok temu i mi smakowała... Jednak, pamiętam, że było to po długotrwałym słodyczowym odwyku i pewnie jakieś PMS, zatkany nos, choroba (jak zawsze jesienią-zimą) do tego doszło, więc... powiem tak: znów ją dostałam i... teraz to się dopiero boję! Na szczęście ma datę do lata, to nie muszę się nią jeszcze przejmować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. xD jeszcze większość ludzi tak mi za skórę nie zalazła.
      Może jakbym ją dostała rok temu też bym zupełnie inaczej ją odebrała. Weź otwórz wcześniej, chce się nacieszyć falą hejtu na ten produkt ;D

      Usuń
  5. Jogurtowe nadzienia ogólnie są fuj.

    OdpowiedzUsuń
  6. o matko... hahaha... jest pocisk, hejt, ironia, mocny cytat, nawet republika fuj, a jako wisieńka na torcie kot, odzwierciedlający stan twojej duszy... kobieto wymiatasz :D Wiesz ty chyba bardziej przez to ludzi przyciągasz od siebie niż odtrącasz, nie wiem czemu tak jest na świecie, że do ludzi, którzy chcą być sami, zawsze tak się garnie. Może my podświadomie lubimy być poniewierani? :D Ale naprawdę ta milka mogła Cię oszczędzić :) Ale naprawdę... nie chciałabym być w skórze tego od kogo dostałaś tą czekoladę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta osoba ma szczęście, że raz przyniosła i tak teraz nie mam z nią kontaktu. A właściwie jak ją widzę to przyspieszać kroku lub robię inne uniki żeby mnie nie zdążyła zagadać. :D.

      Usuń
    2. hahaha, ty urwisie! :D

      Usuń
  7. Początek... Ty miewasz takie dni, ja taki charakter. Wiesz, jak trudno żyć, kiedy wkurwia cię absolutnie wszystko? ;)

    Co do Milki bardzo się nie zgodzę. Jadłam ze dwa tygodnie temu, recenzja czeka w kolejce i pojawi się niebawem, bo już we wtorek. Jest lepsza od Choco & Biscuit, ma u mnie drugie miejsce wśród dużych tabliczek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej, nie marudzić mi tu na Choco& Biscuit :) Jest znacznie lepsza od Caramel Bubble (powinna mi smakować skoro ma płynny karmel...a nie smakuje)!

      Usuń
    2. Bardzo ciężko, najchętniej to bym chyba zamknęła się w piwnicy z komputerem, internetem, kindlem i zapasem żarcia.
      Oj widać, że mamy zupełnie sprzeczne opinię, ta dla mnie była najgorsza ze wszystkich dużych Milek.

      Usuń
  8. Jogurtowe nadzienia z tego co zauważyłam zawsze zbierają największe cięgi. :D Ciężko bowiem dogodzić wszystkim - niektórzy chcą poczuć kwach jogurtu, inni są raczej z tych co tolerują cukier wyłącznie w wysokich dawkach i jak nie jest słodko to kręcą głową. Dlatego wybaczam Milce, że i ona nie sprostała do końca zadaniu, ciekawa jestem jednak jak ja bym ją odebrała. Jako kwach czy nadmierna słodycz? wszak jogurty/serki/deserki kocham bardziej niż słodycze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby był kwach to by już by było lepiej. To było takie kwaśno-śłodko mdłe, nijakie. To chyba najlepiej porównać do serka, więc nie wiem, może i tobie posmakuje.

      Usuń
  9. O, uwielbiałam kiedyś tą czekoladę ale teraz już mi się przejadła. Z milki to teraz jem głównie cztery : wiśniową, z orzechami i rodzynkami, orzechową choq splash i toffee wholenuts. Przy okazji, zwróciłaś uwagę na nagle nagromadzenie deserków Monte w sklepach? Kiedyś były 55 gramowe kubeczki Monte, 100 gramowe Monte Max i 150 gramowe pojemniczki. I tyle. Natomiast wczoraj byłam w Carrefourze i oprócz tych trzech jest Monte Wiśniowe, Monte z wafelkami, Monte z czekoladowymi kulkami, Monte z ciasteczkami i jeszcze coś podpisane jako Monte Balance, "bez sztucznych barwników, aromatów, bez glutenu!" (co ludziom odbiło z tym glutenem? Mamy jakiś nagły i niespodziewany wzrost liczby ludzi z celiakią? Jedna reklama mówi że "nasze płatki kukurydziane są teraz bez glutenu ale mają ten sam wspaniały smak" - fajnie tyle że kukurydza NIE MA glutenu. Dlatego jest podstawą diety dla osób uczulonych na gluten. Z kolei inna firma reklamuje "bezglutenowe" tabletki przeciwbólowe - a gdzie niby tabletka ma mieć gluten?!). Pół lodówki w Carrefourze jest zajęte na produkty Monte 0_o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do Monter mam uraz. Tak mi tą firmę obrzydziły różne osoby, które nachalnie ją reklamowały, zę teraz prędzej odgryzę własną stopę niż kupię jakiś produkt Monte.Spoko, teraz gluten, jutro coś innego znajdą. ;D

      Usuń
  10. Wstęp - skąd ja to znam? Chyba każdy ma takie dni. Nie będę się sprzeczać, mi smakowała, mam znacznie inne odczucia, łamała się ładnie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm. Może ta osoba, która mi dała tą czekoladę źle ją przechowywała, albo kupiła niewiadomo gdzie. Bo dla mnie złamanie było niemożliwe.

      Usuń
  11. Eh, ja również nie pałam wielką sympatią wobec ludzi. Wraz z moim Mężem jesteśmy raczej aspołeczni i moglibyśmy żyć sobie razem w świecie gór i czekolady. Jako, że na co dzień pracuję z ludźmi, muszę trzymać emocje na wodzy i niestety często rozładowuję je za kierownicą, oraz w domu (biedni rodzice...).

    Czekoladę tą jadłam dawno temu na studiach, dzień przed jakimś egzaminem. Pamiętam, że zjadłam ją na raz z moim Menem, za jednym posiedzeniem. To musiało być naprawdę dawno :P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moi rodzice łącza się w bólu z twoimi rodzicami xD
      Ciekawa jestem ile czasu byście teraz ją jedli :D

      Usuń
    2. Pewnie byśmy oddali tym biednym rodzicom :D

      Usuń
  12. Ja mam bardzo często take dni, za często, dlatego nikt mnie nie lubi i nie mam wyrobionej dobrej opinii, cóż...
    Co do czekolady, dla mnie bardzo smaczna, ale bez jakiegoś szczególnego ''wow''. Jadłam ją już jakiś czas temu i nie mam ochoty wracać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My cię lubimy :*
      Ja z pewnością nie wrócę :P

      Usuń
  13. Moja była ulubiona - od kiedy tylko duże Milki pojawiły się w sklepie kupowaliśmy z narzeczonym głównie tą, później mój fan żelków wybierał te z żelkami. Dziś wolę smak zwykłej mlecznej Milki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie z pewnością mleczna Milka przebija tą ;)

      Usuń
  14. Jadłam tą czekoladę i nawet mi smakowała,nie wiem czy dlatego,że była z Niemiec i ja czułam wyraźnie kwaskowaty smak jogurtu naturalnego . Jeśli chodzi o wstęp to ja nie należę do ludzi co chodzą źli,mają ochotę komuś przywalić itd . Mam za to inną cechę mogę od rana wstać ze smutkiem w sercu a moja dusza płacze od rana bardziej mam depresyjno-melancholijny stan . Nic mnie nie cieszy,płakać mi się chce,nie mogę się zmusić do uśmiechu a jesli on już sie pojawi to jest wymuszony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej :( to już chyba lepszy gniew niż taki smutek

      Usuń
  15. Niegdy jej nie spróbuję. Jogurtowej milki nienawidzę, z tą skończyłoby się to samo :D

    OdpowiedzUsuń
  16. A ja za to za nià przepadam. Tak jak za małà jogurtową. Chociaż moją ulubioną milką stała się ostatnio choqsplash mint. Jednak nic nie dorówna Milce śmietankowej, wycofali ją od nas jakies 2-3 lata temu. I jak tu przeżyć, jak nie ma się todziny w Niemczech i pozostsją jedynievwspomnienia tego smaku :'(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kojarze opakowanie śmietankowej Milki, ale nie kojarzę jej smaku. Może to i dobrze, czego oko nie widzi... :)

      Usuń
  17. A może dlatego tak ją odebrałaś, bo targają Tobą złe emocje? :P
    Nam też ta tabliczka do gustu aż tak nie przypadła ale na pewno nie aż na pogranicze fuj :P Za mało jogurtowa , kiepsko rozpuszczała się w ustach i chrupki kaleczyły podniebienie... Dopiero po zamoczeniu jej w ciepłej herbacie smakowała o wiele lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet kawa nie pomogła, a próbowałam :(

      Usuń
  18. Ja często miewam wahania nastrojów - norma, ale zazwyczaj tryskam szczęściem i energią :D

    W tej milce zapewne denerwowałyby mnie płatki kukurydziane i te chrupki. Recenzja niezachęcająca, póki co będę trzymała się od niej z daleka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym bardziej, że nieco kosztuje. Lepiej poczekać aż ktoś ją podaruje :)

      Usuń
  19. Optymizm, radość, akceptacja? Dla mnie pojęcia abstrakcyjne. Mam nadzieję, że uda mi się pracować w zawodzie i uczyć dzieciaczki historii (pedagogiczne powołanie tak bardzo), przynajmniej będę miała gdzie wyładowywać swoje negatywne emocje xD

    A co do czekolady, to zajadam się nią od kilku dni i bardzo mi smakuje, aż jestem zdziwiona, bo gdy próbowałam jej parę miesięcy temu, nie potrafiłam dojeść jednego rządka. Ale mam grypę, więc to może być wyjaśnienie xD

    OdpowiedzUsuń
  20. Ciągłe uśmiechanie się, bycie zadowolonym, pełnym życia... jest nieludzkie. Jeśli cały czas byś tryskała pozytywną energią, ludzie pomyśleliby, że knujesz za ich plecami ;)

    Poważniej mówiąc.. kurde. Kto nie chciał powybijać połowy świata, po czym położyć się do łóżka, naciskając na łeb poduszkę, niech podniesie rękę :)

    To i lepiej, że jakaś Milka Ci kompletnie nie pasuje. Problem "która by tu wziąć" podczas zakupów wzbogaca element "którą... no, byle nie jogurtową..." ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. bleee mi ona też nie smakowała, dlatego oddałam Oldze :)

    OdpowiedzUsuń
  22. A mi bardzo smakowała, pochłonęłam na raz prawie całą tabliczkę ^^

    OdpowiedzUsuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.