28.10.2015

Baton Mars xtra choc



Więcej czekolady na Marsie

 „Jesteś strasznie wulgarna” Bo co? Jestem wulgarna, bo nie boję się strzelić mocniejszym wyrazem? Bez przesady, nie jestem pensjonarką z XIX wieku, by zamiast porządnej kurwy mówić „motyla noga”. Słowa powszechnie uważane za wulgarne, wykorzystywane z umiarem i w odpowiednim momencie mogą niezwykle ubarwić wypowiedź, nadać jej cech humorystycznych lub dodatkowej mocy. Dopóki nie używa się przekleństw w co drugim słowie, jako przecinka, kropki, przymiotnika, rzeczownika i czasownika to naprawdę nie widzę powodu dla którego komuś może przeszkadzać jebnięcię zamiast walnięcie. Wbrew temu co niektórzy myślą nie używam „brzydkich” słów zbyt często.Bba, był okres w którym wulgaryzmy nie przechodziły mi przez gardło*. Zmieniłam się i już nie uważam, że „cholera” jest  strasznym słowem, nie boję się przekleństw. Wystarczy wiedzieć kiedy powinno się uważać na słowa. Kiedy nie wypada używać łaciny podwórkowej. A w luźnych sytuacjach? Czemu nie, w końcu nie ma to jak swojska KURWA na rozładowanie emocji. Wystarczy znać umiar.
*nadal są dwa słowa, które są dla mnie tak paskudne, że przechodzi mnie dreszcz obrzydzenia jak je słyszę z czyichś ust. Jedno to nazwa kobiecych narządów płciowych zaczynające się na C (a zdrobnienie jest jeszcze gorsze), a drugie to derogatywne określenie homoseksualisty, zaczynające się na P i nie chodzi mi o części rowerowe (chociaż tego też nie lubię)
 Mars xtra choc, bardziej czekoladowy smak Marsa.  Nugatowe nadzienie oblane karmelem i mleczną czekoladą. Zapomnieli dodać, że nugatowe nadzienie jest z dodatkiem kakao. Możecie być ciekawi co ma wstęp do produktu, otóż nic nie ma. Po prostu w niedzielę sprawdziłam skrzynkę spam i tam znalazłam piękny komentarz, który mnie rozbawił zarzutem o mojej wulgarności. Straszne, doprawdy. Ale wracając do produktu. Mars jak Mars, każdy go zna. Wielokrotnie pisałam, że od Marsa wolę Snickersa, Twixa czy nawet przesłodzonego Liona. Ale limitka to limitka. Odpuścić nie zamierzałam, więc jak tylko spostrzegłam batona na półce to wzięłam. A w ostatni poniedziałek poczułam ostrą ochotę na nieskomplikowaną słodycz, stąd wybór był prostu. 

Smak: wygląd? Długi wąski baton z charakterystycznym dla Marsa zygzakiem czekolady.  Polewa jest bez zarzutu. Znaczy tak jak zawsze w wypadku całej rodziny popularnych batonów, mamy do czynienia z dobrą, ale nie urywającą tyłka mleczną czekoladą. Słodka, bardzo mleczna i bez krzty wytrawności czy elegancji. Ale i tak mi smakuje.

Ciemniejsza niż zwykle warstwa nugatu jest nieco ciągnącą się. Miękka i, o dziwo, nie przesłodzona. Nadal bardzo słodka, ale nie do bólu zęba. Miałam wrażenie, że jest w niej lekka sól. Tylko tego kakao mało. Przy odrobinie starań da się wyczuć coś typu Puchatek, ale to wszystko.. Nie żebym oczekiwała niewiadomo czego. Karmel mocno się ciągnie i sprawia, że nie da się ładnie rozdzielić elementów. Też lekko słony, ale bardziej słodki. Trochę brakuje w nim smaku … karmelu. Za to lekko przypominał w smaku krówkę kakaową, którą kiedyś jadłam. Czy w tym karmelu jest kakao? Pewnie tak, ale nie chce mi się tego sprawdzać. Za to mogę z całą pewnością powiedzieć, że świetnie się nadaję na sklejanie palców.

Nie ma WOW, ale jest poprawnie i smacznie. I tego głównie oczekiwałam od Marsa, dobrej słodyczy. Obrzydliwie nie było, wszystkie elementy zarówno osobna jak i razem były całkiem, całkiem. Tylko do niekarmelowatego karmelu się przyczepię, bo wiem, że Mars robi lepsze.  Ogólnie, dobry produkt, ale do poprawek.
Ocena 8/10 ( a co będę żałować)
Kaloryczność: 100g/484kcal
Gdzie kupiłam: Rossmann
Cena:1,79zł

Nie oglądajcie AHS Asylum. Serial dobry, ale jak  TA piosenka wejdzie wam do głowy to  środku nocy obudzicie się z „Dominique, nique, nique…”.
Pa

44 komentarze:

  1. Asylum jest zdecydowanie najlepszym sezonem!A wiwidziałaś inne, pozostałe? Jeśli ni, rto gorąco polecam, chociaż mnie osobiście trzeci i czwarty jakoś nie zachwyciły. Aktualnie Hotel zapowiada się dobrze, zobaczymy, co z tego wyjdzie.
    Sam Mars szczególnie mnie nie kusi, może dlatego, że nie przepadam za batonami.

    Nie wiem, czy masz w swoim mieście sklep Epi, jeśli tak, to polecam kiedyś tam wstąpić. Tam jest wszystko! Większość czekolad Lindt z Niemiec, bombonierki, których nawet w internecie nie widziałam. Reese w każdej formie, mini oreo z masłem orzechowym, wszelkie nowość od Kinder, Duplo kokosowe, proteinowe batony, Milka z migdałami, wszystkie Rittery, nawet biała z kokosem, nowe, zimowe smaki. Wszystko w przystępnej cenie, takiej.. normalnej 😊

    Kiedy zobaczyłam te wszystkie cuda, pomyślałam o Twoim blogu, dlatego też piszę Ci o tym. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słuszałam, ze Asylum jest najlepszy, więc warto od niego zacząć. Przyznam, że się wciągnęłam od pierwszego odcinka, może teraz dam szanse 1 sezonowi. Tylko ta piosenka...
      Kurcze, nie mam tego sklepu ;_;

      Usuń
    2. Olga ma, bo jest we Wrocławiu, haha 😄 Dzisiaj widziałam znowu miliony nowości, płatki na mleko reese, batony milki - dobra, nie będę Cię dołować. 😉

      Usuń
  2. Czoko, mam pytanie ogromną prośbę! Czy mogłabyś dodawać więcej wpisów tygodniowo? Wiem, że blog zabiera sporo czasu, ale uwielbiam to, co piszesz. Wydajesz się być niesamowicie inteligentna, taka.. normalna 😄 Przyznam szczerze, że czekam zawsze na wpisy,ale nnie ze względu na słodycze, a Twoje rozmyślania, haha 😂 Pomyśl proszę o tym!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inteligentna? Nie powiedziałabym, raczej jestem średnio średnia ;) Niestety wpisy na razie pozostają takie jakie są, bo się nie wyrobię inaczej. Ale bardzo miło jest przeczytać takie słowa :)

      Usuń
  3. charlottemadness28.10.2015, 05:51

    Marsa jadłam lata świetlne temu,ale jakoś mnie nie ciągnie :P Gdybym miała się skusić, to chyba wybrałabym Snickersa ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmmm, widziałam go w Rossmanir, ale zawsze głupio mi tam kupować tylko słodycze :< jak czasami przychodzę tylko popatrzeć na promocje. Ale może dzisiaj wybiorę się po szampon i go kupię, bo ocena ładna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, oj tam. Ja w Hebe tylko owsianki i czekoladę kupowałam :D

      Usuń
  5. Tak, w tym batonie karmel jest z dodatkiem kakao. Choć nie przepadam za Marsami, to ten jednak troszkę mnie kusi. Jutro w nocy jadę w góry i byłaby szansa na wypróbowanie tego ulepka, ale zestaw czekolad na szlak już mam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze możesz go wypróbować jak w samochodzie dopadnie cię nagły głód :)

      Usuń
    2. To wtedy kupię jakąś czekoladę :D :>

      Usuń
  6. W pełni zgadzam się ze wstępem. Ba, ja lubię sobie po prostu powiedzieć czasem coś "dosadniej", ale wiadomo, wszystko w umiarem. Ah te interesujące spamo-komentarze!

    Jak te wszystkie batony są dla mnie mniej więcej na tym samym poziomie, tak Marsa nigdy nie cierpiałam.
    Ta wersja z opisu brzmi w porządku, ale i tak się nie przekonam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, w żadną przesadę nie wolno wpadać. Mało co tak razi jak wulgaryzm wpleciony w co drugie słowo.
      No to nie warto żebyś kupowała, to prawie to samo co klasyczny Mars

      Usuń
  7. Ten baton mnie nie kusił nigdy. Ja jak dobrze pamiętam marsa nie zdołałam zjeść całego za jednym podejściem bo za słodki. Co do przekleństw ja ich nie używam. Może ze 4razy w roku coś mi się wypsnie i raz tak było,że w jednej rozmowie( pod wpływem silnych emocji ) ze znajomymi poszły dwie k...wy to kolega stanął jak wryty i mówi Aga ty znasz takie słowa bo nie wyglądasz na taką co klnie. Używam za to cholera ,ale ja nie uważam,że to ciężkie słowo. Teraz przy Jasiu wszyscy muszą uważać bo szybko podłapuje tego typu słówka,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, wiadomo, że przy dzieciach człowiek się hamuje. Przy moich bratanicach czy nawet obcych dzieciach to ani razu nie walnęłam słowem

      Usuń
  8. Zdecydowanie całe życie wolałam Snickersy :) Ale na Marsa znalazłam metodę, wkładałam je do zamrażarki i zjadałam jak lody, pyszniutkie to było. Tej wersji Marsa nie widziałam,może spróbuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja może spróbuje mrożonego Marsa :D

      Usuń
  9. A ja lubię obrzydliwie słodkiego Marsa zjeść raz na jakiś czas ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raz na jakiś czas to czemu nie ;)

      Usuń
  10. Wstęp idealny. Moim zdaniem żaden wstyd i ujma od czasu do czasu sypnąć soczystą "kurwą". Kurcze, muszę przyznać że.. Sporo przeklinam. I co zrobię? Nic nie zrobię! To taka część mnie :)

    Marsa muszę kupić! Choćby i miał przeleżeć w pudle i czekać aż wreszcie się wezmę i odważę :) Przecież Marsy to moi ulubieńcy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopóki na rozmowie o pracę czy na spotkaniu dyplomatycznym nie rzucić przekleństwem to nie ma powodów do zmartwień. Nie wiem czemu niektórzy tak bardzo oburzają się na wulgaryzmy.
      Kupuj, bez gadania.

      Usuń
  11. Batonów tego rodzaju nie lubię. Ja muszę mieć herbatnika i mleczne nadzienie albo karmelowe bądź jakiś wafelek. :D Takie zasładzające bloczki mnie przerażają. :D Chociaż już chętniej wzięłabym Marsa niż Snickersa chyba, bo tam za dużo orzechów. Za to poczułam niemalże jakbym odnalazła swoją rozdzieloną przy porodzie siostrę po zdaniu: ,,Ale limitka to limitka". Nie jestem osamotniona w swojej głupocie co do tracenia rozumu po ujrzeniu wszystkiego co ma napis ,,new" :D Kamień z serca!
    Ten baton nie jara mnie zupełnie, bo czekoladowe nadzienia zawsz przegrają u mnie z karmelem choćby nie wiem co. Zatem nie nie.
    A co do przeklinania to mam tak samo, jak chcę rzucić kur*ą to rzucę i nie rozumiem poglądu ,,bo kobiecie nie wypada". Za to przypomniał mi się usłyszany wczoraj dialog chociaż może nie do końca w temacie przekleństw ale ,,brzydkich wyrazów" usłyszany pod książnicą pomorską dwóch na oko 25-letnich chłopaków:
    -Nie rozumiem określenia hipster
    -Ja też nie
    -Nazywajmy rzeczy po imieniu, cio*a to cio*a, nie twórzmy nowych ideologii
    No cóż...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli lubisz jak coś ci chrupie :D Taa, limitka to limitka zbyt często mnie zgubiło xD Częsta przypadłość w słodyczowej blogosferze.
      Na zdanie "kobiecie nie wypada" dostaje wysypki na całym ciele, true story. Kobiecie nie powinny jedynie wypadać organy wewnętrzne przez pochwę i tyle jeżeli chodzi o "wypadanie".
      Phii, zbyt oryginalni nie są, zerznęli to z jakiegoś kwejka czy innego siedliska gimbazy.

      Usuń
  12. Ej, ale cipka nie jest wulgaryzmem. Cipa raczej też nie, po prostu brzmi nieładnie. Z racji tego, że w języku polskim nie mamy ładnych określeń na narządy płciowe, to jakoś TO nazywać trzeba. Wagina brzmi jak ze starodawnej powieści albo książki medycznej, a pochwa to tylko część całości. No i pozostaje stara dobra cipka.

    U mnie recenzja Marsa w połowie nie przyszłego, tylko jeszcze następnego tygodnia. Efektu wow rzeczywiście w nim nie ma, a już na pewno nie jest smaczniejszy od wybitnej limitki Hazelnut, ale dało się zjeść nie bez przyjemności (innymi słowy mówiąc: jest dobrze).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mówię, ze to wulgaryzm, ale dałam to jako słowo, którego z pewnością nie wymówię, prędzej powiem wagina czy pochwa niż to. Po prostu usta mi blokuje przy tym słowie.
      Ciekawe ile by nasze blogi przetrwały jakby nasze recenzje zawierały tylko jedno zdanie: Jest dobry/Jest niedobry/ Jest w porządku. xD

      Usuń
    2. W pełni zgadzam się z Olgą w kwestii cipki! Nie ma lepszego słowa w naszym języku. Srom i pochwa? Wulwa i wagina? To jednak zawsze odrębne części, nie ma konkretnej nazwy na CAŁOŚĆ. Najbardziej wkurza mnie nazywanie cipki muszelką, kwiatuszkiem itd. No po prostu krew mnie zalewa! Ja mam zadziorną, szatańską CIPKĘ, a nie kuźwa muszelkę!

      Usuń
  13. jak się cieszę, że tak wysoko go oceniłaś bo boję się hejtów to już wiesz, ale nie muszę dzisiaj już się o to martwić :)

    A ja szczerze staram się nie przeklinać. Przeklinałam dużo w gimnazjum i ciężko było mi się tego oduczyć... Ale nie tęsknie za tym. Faktycznie jak się wkurzę to mi się coś wyrwie, ale staram się nie. Widzisz bo ja chcę okazywać szacunek tym innym osobom, że nie przeklinam w ich obecności, i szczerze uważam, że język polski jest jednym z najpiękniejszych i najbardziej emocjonalnych języków świata. Chociażby ile mamy określeń na słowo matka: mama, mamusia, mamcia, maminka, mami, mamuś, mam itp itd ;) Oczywiście, że używam wiele innych hańbiących dla mnie słów jak: ja pierdziele, kurde mole itp ale to nie przekleństwa :) Nie mam nic przeciwko, jak ktoś przeklina, bo to każdego indywidualna sprawa :) Dlatego mimo, że jestem inna i pewnie wiele osób się skrzywi jak przeczyta ten mój komentarz, wierzę w słuszność swojego zachowania, wbrew wszystkim. Ciężej nawet wydaje mi się w tych czasach nie przeklinać :D a 80 procent moich znajomych ( a obracam się wśród studentów ) klnie jak szewc :) Ale chyba na jednego baranka znajdzie się miejsce ? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żadnych hejtów. A zresztą sama wiesz, że to co jednej osobie może smakować drugiej już może nie przypaść do gustu :)
      Spoko, nie każę przecież komuś przeklinać jak szewc. Co jak kto woli. :) Chodzi tylko żeby nie rzucać się na kogoś z pazurami, bo powiedział przykładowo "I chuj to strzelił". Ty nie masz nic przeciwko temu, że ktoś przeklina, a jak ja wiem, że rozmawiam z kimś o podobnym poglądzie co ty, to w zamian staram się nie strzelić czymś mocnym więcej niż raz.

      Usuń
    2. hahahaha dziękuję kochana za wyrozumiałość! :) Kto jak kto, ale ty nigdy jeszcze nie narzuciłaś mi swojego zdania, zawsze jako jedna z nielicznych wysłuchujesz moich pierdzielstw i starasz się zrozumieć :D Dziękuję Ci za to, to wspaniała cecha!

      wiem, ale zawsze boję się, że to może ja mam jakiś zepsuty smak czy coś, a nie chciałabym nikogo wprowadzić w błąd. Jeszcze raz dzięki ^^

      Usuń
  14. Spróbowałabym ów Marsa ale nie mogę go nigdzie dorwać :D

    Co do wstępu. Ja tez wolę czasami walnąć porządnym przekleństwem a nie jak jakaś dewotka wymyślać zastępcze powiedzenia. A słowo na c oznaczające żeńskie narządy działa na mnie jak płachta na byka. W sumie to nie lubię jeszcze jak faceci mówią "młoda dupa" itd. Chociaż to do przekleństwem nie jest :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do Rossmanna leć :)
      Co do zastępczych słów, mój ojciec jak byłam mała to często usiłował zmienić przekleństwo na normalne słowo. I tak słyszałam "kurrrrrka/ kurrrrrrczaki/kurrrrtyna" zawsze z wydłużonym r xD
      Pjona.

      Usuń
  15. Wstęp popieram całkowicie, a jak już słyszę, że dziewczynie nie wpada to mam ochotę tą osobę wyrzucić przez okno, RÓWNOUPRAWNIENIE! :D

    A co do marsa - baton był moim ulubionym z trójki mars-snikers-twix :D tego z chęcią bym spróbowała, bo klasyka nie jadłam już dawno, tylko nigdzie nie mogę go spotkać xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaaa, chłop se możę bluzgać, a dziewczyna ma być czysta jak ta lilija, kurwa!
      Do Rossmanna marsz :D

      Usuń
  16. W temacie wulgaryzmów, opowiem jedną historię, a właściwie to dwie.

    Autobus na uczelnię : jadę z jakimś gimbusami. Młodzież innych słów niż H, P, J, K i parę innych to chyba nie zna. W którymś momencie widzą kolegę na przystanku i w ramach "powitania" wystawiają wszyscy środkowy palec. A tu kolega jest zajęty pisaniem smsa i starań kolegów nie dostrzega. "No jaki c..l, nie odmachał nam! Zero kultury!" a drugi "No, bo kulturę to się z domu wynosi. On pewnie z jakiejś patologii to nie wie że na pozdrowienia się odpowiada". Młodzież powiedziała to absolutnie poważnie.

    Historia druga : jedzie ze mną kibic znanej lubelskiej drużyny piłkarskiej (widać po szaliku i tapecie na telefonie), z wyglądu taki co to strach go spotkać po zmroku i rozmawia przez telefon. Nagle między rozmówcami dochodzi do jakiejś gwałtowniejszej dyskusji na temat sprzątania wspólnego mieszkania. "Wiesz co, zadzwonię do ciebie później. Ja jestem w miejscu publicznym, w autobusie i nie będę tutaj na ciebie klął. Cześć". Kolega najprawdopodobniej nie zrozumiał przekazu i po minucie dzwoni ponownie. "Słuchaj, ja tu jestem w miejscu publicznym, wśród kulturalnych ludzi jestem. Jak chcesz usłyszeć co ja poważnie o tobie myślę to musisz poczekać aż wysiądę z autobusu i oddzwonię, bo nie będę tu dzieciom bluzgał!". Kolega ponownie nie zrozumiał przekazu i dzwoni po minucie. "Słuchaj, ty mnie sam prowokujesz bym kazał ci s.....alać, a tu dzieci są!! Trzeba im dobry przykład dawać! A ty ze mnie jakiegoś chama i buraka chcesz robić! Wyjdę z autobusu za jakieś 20 minut to wtedy ci powiem co ja o tobie myślę i o twoim syfie. I jak zadzwonisz jeszcze raz to jak wrócę to dostaniesz odemnie w mordę!"

    A jeśli chodzi o moje podejście do przekleństw to na ogół nie przeklinam ale jak się zdarzy coś wyjątkowo bulwersującego, to mam w zwyczaju cytować pewną dobrze znaną scenę z Dnia Świra". Ostatni raz użyłam tego tekstu w niedzielę, jak zobaczyłam wyniki wyborów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytając drugą historią niemal się udławiłam ze śmiechu. Widać dres nie dres, ale trochę kultury miał XD Najgorzej jak ktoś zaczyna bluzgać w miejscu skąd nie można uciec, szacun dla pana, który pomyślał o innych osobach.
      Ja nie będę cytować tego co ja powiedziałam, bo znowu mi się oberwie, że jestem wulgarna.

      Usuń
    2. Ty się dławisz ze śmiechu a wyobraź sobie jak pasażerowi autobusu, w tym ja, starali się nie roześmiać. Siedzi koleś jak szafa trzydrzwiowa, w barwach klubowych i tłumaczy koledze przez telefon że w autobusie są dzieci i trzeba im dobry przykładać dawać :D To jest kolejny dowód na prawdziwość powiedzenia że nie ocenia się książki po okładce.

      Usuń
  17. Masz na swoim blogu tyle słodkości, że czasem przyda się mniej cukrowy wstęp :P
    Też nie lubimy kiedy co drugie słowo się przeklina ale same wiemy po sobie, że jak sytuacja zbyt emocjonująca to nie ma zmiłuj, zawsze się jakieś przekleństwo wymknie ale trzeba mieć umiar i rozeznanie w sytuacji (druga historia od Amy jest idealnym przykładem, choć co jak co ale brzmi aż nieprawdopodobnie) :)

    Tego Marsa właśnie dzisiaj widziałyśmy w sklepie ale czytałyśmy już wcześniej, że jest totalną bombą cukrową, więc go sobie podarowałyśmy i wybrałyśmy coś innego słodkiego :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, nie zawsze, nie wszędzie i na miłość boską, nie w co drugim wyrazie.:)
      Ale pamiętajcie, jeżeli kiedykolwiek was najdzie ochota na bombę cukrową to bierzcie śmiało ;D

      Usuń
  18. Wulgarność na twoje słownictwo, to zbyt mocne zarzuty. Nigdy nie pomyślałam, że jesteś "wulgarna" :p Ciekawi mnie ten mars... jak wszystko co jest z kakaem :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według jednego komentarza jestem strasznie wulgarna, taki los :(

      Usuń
  19. Zgadzam się w 100%, czasami bluzg jest potrzebny i tyle. To nieźle potrafi wyładować negatywne emocje. Mnie chyba najbardziej drażni, jak ktoś używa słowa ''kurwa'' jako przecinek. Wiele razy spotkałam się z takimi osobami i kurde, nie jest to fajne, ciężko wyłapać wątek z rozmowy sens i ogólnie źle się rozmawia.

    Marsa nie lubię, ale to nowośc więc oczywiście kupiłam :P Czeka na testy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, używamy przekleństw jako przekleństw a nie jako kropek, przecinków, znaków zapytania, czy myślników. :D
      No to zobaczymy czy tobie nie będzie zbyt słodki

      Usuń
  20. Lubię Marsy ale nigdy nie mogę zjeść ich do końca, są dla mnie za słodkie ;)

    OdpowiedzUsuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.