20.09.2015

Czekolada Schogetten Black&White



Wszystkie odcienie szarości

Wejście w  godzinach wczesnoporannych do sklepu spożywczego to coś, co z w tym momencie unikam. Ostatnio zauważam grupki dzieciaków wchodzących lub wychodzących ze spożywczaków. Nie trzeba być geniuszem żeby domyślić się, że to efekt nowej ustawy która zabrania sprzedawania w sklepikach śmieciowego jedzenia. No cóż, rodzice, którzy odprowadzają dzieci do szkoły mogą mieć pewność, że pociecha niczego nie kupi po drodze. Ale cała reszta? Powiem to tak, właściciele sklepów położonych niedaleko szkół z pewnością zacierają teraz ręce. Ponieważ jak zawsze, zamiast lekko ograniczyć oferty sklepików szkolnych, zabierając z nich niektóre produkty i dokładnie edukować, również przez dawanie przykładu, to lepiej zakazywać. Uczmy dzieciaki kombinowania i omijania niewygodnych przepisów od najmłodszych lat, z pewnością im się to w przyszłości przyda.
Nie hejtuje zdrowego odżywiania i akcji zapobieganiu otyłości wśród dzieci, hejtuje głupie pomysły i zakazy, które na starcie nie miały szans
Schogetten Black &White, czekolada mleczna z mleka alpejskiego z nadzieniem waniliowym i kawałkami ciastek kakaowych. Jak skończyłam wylewać żale i jad na pomysły Ministerstwa to czas wylać kubeł jadu na czekoladę. Czy jestem z góry uprzedzona? Nie, ja po prostu pisząc te słowa, jestem już po degustacji tego produktu. Ale po kolei.  Jakby mnie ktoś spytał co mnie podkusiło by kupić tą tabliczkę to bym wskazała na napis „new”. Nic innego, tylko to. Liczyłam głupia, że może limitka czy nowość, czy co to do diabła jest, będzie smakować lepiej niż podstawowe wersje.  Jak sami widzicie Schogetten zobaczył popularność ciasteczkowych czekolad i postanowił przyłączyć się do tego grupowego walca. Szkoda, że najpierw nie nauczył się dobrze kroków.
No dobra, może jestem ciutkę uprzedzona. I lekko złośliwa. 


Smak: po rozerwaniu sreberka poczułam… nic. Absolutnie żadnego zapachu. Dopiero jak niemal zaczęłam szorować nosem po kostkach to coś poczułam. Oj słabo się zaczyna. Przynajmniej kostki są ładne. Czekolada jest miękka, ale niczego innego się nie spodziewałam, w końcu jest mleczna i przetrwała falę upałów. Pierwsze co się czuje to słodycz, zbyt wielka słodycz.  Jest w tej czekoladzie coś mlecznego, nie powiem, ze nie, ale z przewagą plastikowego posmaku. Tłuste jak cholera. I w ogóle nie smakuje czekoladowo. Smakuje jak słodka, plastikowo-mleczna margaryna o smaku figurek czekoladopodobnych o smaku kakaowym. Nie aprobuje, ani trochę. 

Nadzienie jest z białego, mlecznego  kremu upstrzonym kawałkami ciastek. W nim owszem, poczułam, pewną mleczność wymieszaną z aromatem migdałowym. Lecz i tu miałam wrażenie, że mam w ustach margarynę. Ciastka kakaowe są ledwie namiastką prawdziwych kakaowych ciastek. Sa prawie bezsmakowe. Jakby ciastkom Oreo dać 9 punktów na skali kakaowości to tym by trzeba dać 3, litościwie może 4. I one są najlepsza częścią tego produktu. Błagam.

Jakbym miała ustawić ciastkowe czekolady  od najlepszej do najgorszej to by całość szła tak: Bellarom Neo – Milka Oreo 300g – Cadbury Oreo - Milka Oreo 100g -...-  Schogetten B&W.  Milkę Chips Ahoy nie biorę pod uwagę, bo to były zupełnie inne ciastka. A Schogetten? Słabo, po prostu słabo. Do recenzji wzięłam 3 kostki. I tak jak z pierwszą kostką ocena wynosiła 6, tak przy kolejnych ocena stopniowo się obniżała. Im więcej jadłam tym bardziej mi nie smakowała.  Da się ją zjeść, przy gorzkiej kawie i nie myśląc o tym co w ogóle jemy. I w ten sposób mam zamiar ją spożytkować. Jest za tłusta, za słodka, za mało czekoladowa i kakaowa by mi mogła smakować „ot tak”.
Ocena: 5/10
Kaloryczność: 100g/558kcal
Gdzie kupiłam: Chorten
Cena:3,49zł

Następna recenzja w środę.
Pa

47 komentarzy:

  1. charlottemadness20.09.2015, 05:40

    Schogetten chyba zaczął produkcję wyrobów czekoladopodobnych. Zresztą ja w życiu jadłam tylko 2 kostki czekolady tej firmy i niech tak pozostanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak. Zaczęło się od "polepszenia" formuły i tak z każdym rokiem jest gorzej. A kiedyś mieli smaczne czekolady.

      Usuń
  2. Milkę Oreo o dziwo bardzo lubię, ale tutaj ciasteczka ciężko dostrzec, to nie kupię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie kupuj, to jest takie bezsmakowe.

      Usuń
  3. Nowość działa jak lep na muchy ;). W tym wypadku słabo, że się podkusiłaś... Schogetten od jakiegoś czasu już dla mnie nie istnieje :P. To teraz warto wypróbować Zottera Black & White, który jest wprawdzie bez ciasteczek, ale ma kota na okładce. Czy tam kurde pumę. http://www.zotter.at/en/choco-shop/hand-scooped-filled-chocolates/hand-scooped/detail/product/black-white-1.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Thorze! Biała czekolada nadziewana ciemną czekoladą??! Ahhhh. I ten koteczek <3

      Usuń
  4. Jak tylko to zobaczyłam, wiedziałam, że będzie niewypał. Dobrze, że ta firma w ogóle mnie nie kusi, niczym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam pewną, małą, tycityci nadzieję, że przynajmniej będzie smakowała. :(

      Usuń
  5. Jakoś nie ciągnie nie do tej czekolady :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ostatnio myślałam, żeby zacząć przygodę z Schogettenami, bo nigdy ich nie próbowałam, ale... coś czuję, że odłożę to na duużo później jednak :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej odłóż to na Nigdy ;D

      Usuń
  7. Schogetten od dłuższego czasu w ogóle schodzi na psy, jakość ich czekolad w ostatnich latach strasznie się pogorszyła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wręcz smutne. Jeszcze parę lat temu te czekolady były przecież dobre.

      Usuń
  8. Czyli kolejny argument dla mojej dawno już podjętej decyzji niekupowania Schogettenów. A co do walki z otyłością i sklepów, lepiej nie ujawniaj przekrętów dzieciaków, bo ministerstwo gotowe jest wywalić ze wszystkich sklepów niezdrowe żarcie. Wszystko dla naszych kochanych najmłodszych!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieee, nie wywalą. W końcu urzędnicy też muszą gdzieś zaopatrywać się w słodycze, drożdżówki i cukier ;D

      Usuń
  9. Dawno nie jadłam czekolady Schogetten, nie lubię tego podzielenia na kostki, ale kiedyś chyba było nieźle. Prawie zawsze tak wychodzi, niby polepszanie, a tak naprawdę klapa. Już na starcie czułam, że coś będzie nie tak.
    Za słodko - mleczną margarynę z margarynowym nadzieniem - podziękuję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego tak dużo osób nie lubi podzielonych na kostki czekolad?! :D

      Ja mam tę tabliczkę, ale jakoś milka oreo zawsze bierze górę :)

      Usuń
    2. Mi się te kostki nawet podobają, ale może niektórzy wolą sami podzielić ;) I tak, S. był kiedyś bardzo smaczny, sama parę razy kupowałam i wypatrywałam promocji. Teraz to szkoda kasy. Już lepiej kupić tą Milkę.

      Usuń
  10. Nie lubię Shogetten, odkąd za ich produkcję odpowiedzialny jest już nie Trumpf, a Ludwig cośtam cośtam. Mydło, masło, niewiadomoco. Zmienili recepturę, podobnie jak twór o nazwie Mondelēz: za co się nie wezmą to spartolą :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, w trosce o gust Polaków oni udoskonalają receptury. Bo najwidoczniej Polacy lubią takie margarynowo-słodkie byleco :/ Tak przynajmniej chyba producenci myślą.

      Usuń
  11. Schogetten to chyba nie może się zdecydować : ich czekolada pralinkowa jest pyszna, tak samo jak jogurtowa. Ale jak z uwagi na brak powyższych kupiłam marcepanową i z kremem mlecznym to się poważnie zawiodłam - w marcepanowej czuć głównie alkohol a krem mleczny jest dokładnie taki jak opisałaś powyżej. Bleh.

    Natomiast co do idiotycznej ustawy - czy my naprawdę w tym kraju nie możemy RAZ zrobić coś porządnie tylko albo tworzymy prawo tak pełne dziur że właściwie to nie działające albo wylewamy dziecko z kąpielą. Wyrzucenie chipsów czy napojów energetycznych ze szkoły jeszcze rozumiem (10 latek absolutnie nie powinien pić Red Bulla czy innego Tigera!) ale zakaz solenia ziemniaków czy regulowanie ilości pomidorów jaka musi być w ketchupie by mógł być dodawany do kanapek to jest skrajny idiotyzm. W moim mieście w jednym liceum uczniowie kupili czajniki elektryczne do klas ponieważ zgodnie z nową ustawą kawa jest całkowicie zabroniona a herbata może być tylko niesłodzona. A to nie tu jest problem!! Gdy ja byłam w podstawówce blisko końca lat 90, to też nie odżywialiśmy się najlepiej : były chipsy, były ciepłe lody, były oranżadki w woreczku i mnóstwo innych dziwnych rzeczy. Ale nie było wtedy problemu z nadwagą bo my zaraz po obiedzie szliśmy na rower, rolki, hulajnogę, piłkę nożną albo zwyczajnie pobiegać po osiedlu z kolegami i koleżankami. Mieliśmy dużo czasu bo wtedy nie było jeszcze takiego boomu na zajęcia pozalekcyjne, najwyżej kółko zainteresowań a i to nie w każdej szkole. Teraz podwórek nie ma bo dziecko się zmęczy albo będzie hałasować, poza tym jeszcze jakiś pedofil je zaatakuje. W piłkę grać nie można bo wszędzie zakazy. Zresztą, jak dziecko ma mieć czas na zabawę z rówieśnikami jak tu ma angielski, tam pianino a później jeszcze korepetycje? Więc wraca do domu i siada przed komputerem, telewizorem czy tabletem. I tyje. A nasz rząd najwyraźniej tego nie rozumie i zamiast zastanowić się jak zachęcić dzieci do regularnej aktywności fizycznej (czyli np. wykopać te nieszczęsne tabelki sprawnościowe które dla mnie jako chudej astmatyczki były dramatem bo wg. tabelek powinnam przebiec tyle samo ile zdrowa koleżanka. I nauczyciele zawsze byli ze mnie niezadowoleni bo musieli mi naciągać wyniki bym nie psuła średniej klasy! Dobrym rozwiązaniem było też dać dziecko wybór co chce ćwiczyć równocześnie likwidując zwolnienia z WFu - na niektórych uczelniach taki system sprawdza się doskonale. Lubisz gry zespołowe - drużyna siatkarska albo piłka nożna. Wolisz ćwiczyć sam - sztuki walki. Dla dziewcząt aerobik, dla chłopców siłownia. Ale równocześnie likwidujemy zwolnienia a każdą nieobecność na zajęciach musisz odrobić.) to piszą ustawę w której zakazują dzieciom jeść kanapek z pasztetem (kto w szkole je kanapki z pasztetem?!) i zakazują słodzić kompotu. Rezultat - dzieciarnia na długiej przerwie albo przed lekcjami idzie do pobliskiej Biedronki i kupuje sobie litrową colę albo największą paczkę chipsów. Albo kilka batoników, tak na zapas. A po lekcjach idą na pizzę, kebab albo do McDonalda. Ba, słyszałam wczoraj w wiadomościach że w kilku szkołach uczniowie przynoszą sól i cukier z domu (w malutkich saszetkach) a w innych trwa nielegalna dilerka drożdżówkami z posypką. Przecież tego to by nawet Bareja nie wymyślił!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany, jak się rozpisałaś :D Co tu dodać? Chyba nic bo zgadzam się z tym co napisałaś, szczególnie w sprawie WFu. Pamiętam jakim koszmarem były te zajęcia, do tej pory nienawidzę siatkówki czy gier zespołowych. Za to na studiach to z przyjemnością szłam na zajęcia.
      Teraz bardziej przedsiębiorcze dzieci to mogą nieźle zarobić :D Jak u nas się zrobi ustawę to tylko siąść i zapłakać.

      Usuń
    2. Rozpisuję się ilekroć ktoś wchodzi na temat "Dlaczego dzieci uciekają z WFu" ponieważ sama byłam dzieckiem uciekającym z tych zajęć. I to nie dlatego że byłam panieneczką która bała się spocić czy która się martwiła że zepsuje jej się precyzyjny makijaż jak teraz dużo ludzi generalizuje ale dlatego że miałam dosyć nauczycieli którzy traktowali mnie jak leserkę i mających pretensje że muszą mi bezustannie "poprawiać" wyniki. No a jak oni sobie wyobrażali, że astmatyczka przebiegnie 4 długości boiska szkolnego i to z idealnie takim czasem jak w tabelce?! Albo że nie będę miała problemów z rzuceniem piłki lekarskiej? A jak klasa się nasłuchała że jestem leserka, nie przykładam się do ćwiczeń, ciągle mi trzeba wyniki poprawiać i lepiej niech dziewczyny mnie do drużyny nie biorą bo tylko będę psuła grę, to wiadomo jak do mnie podchodzili. Więc w liceum załatwiłam u doktor rodzinnej zwolnienie na cały rok i miałam spokój.

      Natomiast na studiach trafiłam na przecudowną kobietę od aerobiku, która pomimo że się zbliżała do 60 to potrafiła zrobić pełny szpagat z miejsca. I robiła z nami wszystkie ćwiczenia, w przeciwieństwie do moich poprzednich nauczycielek. A najważniejsze co powiedziała to że sport ma być "frajdą a nie mordęgą" i że nie ma kompletnie sensu byśmy ćwiczyły ponad swoje możliwości. Rodzice byli w ciężkim szoku że ja nie dość że nie omijam zajęć WF tak jak się po mnie spodziewali to jeszcze jestem zadowolona z tych ćwiczeń!

      Usuń
  12. O, ja się wypowiem co do wstępu. Moim zdaniem ustawa sama w sobie była dobrym pomysłem,ale jej wykonanie to porazka. Chociażby to, że dzieciaki do szkół naszą własne przyprawy, bo jedzenie w stołówkach jest bez smaku (częściowe i całkowite zakazanie używania niektórych przypraw). Przecież to tylko zniechęca, a to co zdrowe naprawdę może być smaczne i ciekawe. :\ Albo to, że u mnie w szkole już nie kupi się kawy. No sorry, osoby które tu chodzą mają po 17-19 lat, nie przesadzajmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamysł dobry, ale zakazali zbyt dużo produktów, co tylko zachęca do buntu i przekory, zakazany owoc i tak dalej. Kawa, taa, bardzo niezdrowa kawa :/ Ciekawe co w Ministerstwach piją.

      Usuń
    2. Kawa to jedno ale nawet herbaty z cukrem nie można wypić - musi być albo gorzka (którą nie każdy lubi) albo słodzona naturalnym miodem (który jest drogi). To jest dopiero absurd.

      Usuń
  13. O, a niedawno chcialam kupic Schogetten, ale to utwierdza mnie w przejonaniu, ze nie wartoby bylo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie warto, nie kupuj, Niech cię ręka boska broni.

      Usuń
  14. I znów porażka. Zjadłam 3 kostki a z resztą nie wiem co zrobić.Ciekawe czy Carmel Brownie ( smak roku jak piszą na opakowaniu ) jest lepsza czy też lepiej jej nie próbować.ala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak wcześniej miałam ochotę na tą wersje, tak teraz, nawet jak znajdę Brownie, to będę omijać szerokim łukiem.

      Usuń
    2. A dziś w Almie to widziałam jeszcze nowsze smaki:sernik z malinami,muffinki jagodowe i bodajże jabłkowe crumble. ala

      Usuń
  15. Dla mnie ta ustawa to nawet fajna sprawa, ale wszystko po połowie. Niby są złe, ale czasami nic nie robi tak dobrze, jak dawka ''cukru'' w postaci czekolady. Owszem chipsy i inne ''śmieci'' powinni wycofać, ale np:. grześka? Co on takiego zrobi? Ponad to ''przyzwyczajenie'' do słodyczy wynosi się z domu. To wina rodziców, że codziennie do szkoły zamiast kanapki dawali Snickersa. U mnie od zawsze było tak, że była kanapka/naleśnik/tost, a jako ''słodki dodatek'' 1 rządek czekolady, 1 cukierek np:. michałek albo lizak. Dostawałam też czasami ciasto, ale w tedy kanapki już nie było, a jak wiadomo, domowe ciasto to domowe ciasto ;)

    Co do czekolady...szukam tej cholery już bardzo, bardzo długo. Może po prostu szczęście mi sprzyja? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie, zgadza się. Chipsy won, cola i podobne won, ale z resztą przyhamować, bo to tylko wzmaga chęć do kombinowania. Naprawdę baton z orzechami nie zrobi takiej wielkiej krzywdy.
      Nie szukaj, znajdź inny produkt do szukania ;)

      Usuń
  16. O nie! Miałyśmy okazję jeść to "cudeńko".. Masz rację tłusta, plastikowa margaryna :/ Ogólnie mamy problem z tą marką, bo na przykład Trilogia nam smakuje albo jogurtową też bardzo lubimy :P Natomiast boimy się kupować wszelkie nowości, bo zawsze niestety nas zawiodą :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie po tym jak mi Trilogia smakowała postanowiłam kupić tą wersję, Jak widać się przejechałam, Jedna lub dwie dobre czekolady wiosny nie czynią :(

      Usuń
  17. Ja absolutnie byłam pewna, że będzie właśnie to tak smakować Sztuczny, chemiczny w smaku krem, obrzydliwie tłusty i bez jakiegokolwiek tak naprawdę smaku. O mlecznym to już nawet nie wspomnę. Myślałam, że to ja jestem uprzedzona do Schogetten, bo próbowałam 3 czekolad i żadna absolutnie mi nie smakowała - okej, daje lekkie tak dla tej jogurtowo-malinowej. Jednak okazuje się, że nie tylko ja zgadzam się co do jakości czekolad od tego producenta. Dlatego nie kupię. Tą chciałam kupić dokładnie z tego samego powodu co Ty. To tak krótkie słowo ,,new" ma jednak ogromną moc i zawsze na mnie działa. :D Jednak nie. No nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie zastanawia czy producent nie widzi tego, ze te czekolady są z każdym rokiem coraz gorsze? Przecież tyle osób narzeka na jakość Schogettenów. Sprzedaż im nie spadła? Przecież to nie czekolada a słodzona margaryna.

      Usuń
  18. Jadąc do rodzinnego miasta nie zabrałam nic słodkiego a to ponad 400km,wysiadłam na stacji benzynowej i bez namysłu sięgnęłam po tą czekoladę bo tej jeszcze nie jadłam. Kiedy spróbowałam to plułam się w brodę co ja głupia kupiłam na umilenie mi tej podróży . Czekolada piekielnie słodka a nadzienie bez polotu zupełnie jak oryginalne nadzienie Oreo ( tylko ciasto lubię) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I morał tej bajki jest krótki - na podróże zabieraj własny prowiant ;D

      Usuń
  19. No i fajnie, no i git. Każda obelga, każde słowo żalu, to miód na moje serce. Tej tabliczki szukałem po półkach ilekroć byłem w innym markecie niż zazwyczaj. Miał być w Lidlu - nie było, miał być w Piotrze i Pawle - nie było. Co dla mnie, jakiegoś tam zwolennika ciasteczek w czekoladzie, było łagodnie mówiąc denerwujące.

    Po przeczytaniu zachwytów, potrzebowałem czegoś przeciwnego. Dobrze się stało. Chociaż 4/10 by mnie bardziej ucieszyło. Niedostępne, ale nie wyjątkowe. Idealnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, napawaj się jak bardzo jest to nie warte szukania i niezbyt smaczne. Możesz nie szukać ;)

      Usuń
  20. Jaka szkoda, myślałam że będzie wspaniała ;( Właśnie ostatnio ją kupiłam z wielkim entuzjazmem, ale może mi posmakuje ? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to życzę żeby jednak tobie posmakowała ;)

      Usuń
  21. o matko dobiłaś mnie z tą czekoladą bo mam chyba 5 smaków w szafce xDD

    Co do tego zdrowego żywienia, to mi się śmiać tak chce... wiem, to nie poważne, ale nie wyobrażam sobie sytuacji: Poproszę mentosa ^^ - a dowodzik jest? :D

    I jestem ciekawa co się dzieje w moim byłym liceum, bo ono słynęło z bufetu z mega długimi zapiekankami, hamburgerami... co się tam teraz dzieje!? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 5 smaków? Oj -_-,
      No pokazywali w tv liceum w którym tak kawę sprzedawali :D Śmiech przez zły.
      Możliwe że bufet zamknięto. Lub przerzucili się na surowe pomidorki i liście sałaty.

      Usuń
    2. prędzej zamknęli :D Hahaha, nie pamiętasz gdzie o tej kawie oglądąłaś? To jest mistrzostwo :)

      Usuń