15.09.2015

Czekolada Lindt Acai Beere



Bierę Beere

Po ostatnich niewypałach potrzebowałam czegoś pewnego. Czegoś co mogłoby dostać przynajmniej te 6/10 punktów, żebym nie wyszła na marudę wszechczasów. Którą, tak na marginesie, jestem. Wprawdzie miałam pewną tabliczkę Miki, która, jak mi się wydaje, powinna spełniać te wymagania, jednak ostatnio Milka była. Pogrzebałam w pudełku i voila, zupełnie ta tabliczka wypadł mi z głowy. Ona powinna być przynajmniej smaczna. W końcu to Lindt
Lindt Acai Beere, czekolada mleczna z owocami acai i kremowym nadzieniem. Historię kupna tego produktu już opowiadałam tu (link). Wtedy również obiecałam sobie, że dokupię pozostałe smaki. Jednak z tym się powstrzymuje. Ze względu na opinię, że ta seria tyłka nie urywa. Najpierw chciałam się przekonać czy warto zainwestować w pozostałe egzotyki: Mango&Maracuja i Papaya. A jak okażę się, że warto tylko, że już nie będzie tych czekolad? No cóż, wtedy będę mogła winić tylko siebie, nieprawdaż?

Smak: rozerwanie sreberka odkryło przede mną wąską tabliczkę, 5 rzędów po 2 kostki, Zapach? Mhhh, już wiem, że jest dobrze, Czekolada jest jak mleczna poezja. Lindtowska klasyka czekolady mlecznej. Maślano-mleczna z notą kakao. Absolutnie nieprzesłodzona. Słodycz jest na stałym poziomie delikatności. Nieco twardawa, nie rozpływała się w palcach. Grubość była zadowalająca, choć nie pogardziłabym grubszą warstwą. 

Nadzienie składa się z dwóch warstw, mlecznej i owocowej,  zacznę od tej owocowej. Postać dżemu nie za bardzo mnie zachwyca, klei się do palców i lekko wypływa jak się ściśnie, ale wszystko jest do przeżycia jak tylko smak będzie dobry. A jest dobry. Kurcze, to smakuje jak porzeczki, świeżo zerwane z krzaczka . Czarne porzeczki, zdecydowanie słodsze od czerwonych.  Jakby ciepłe od słońca, z liściastym aromatem i skropione odrobiną żywicy. Bo tak, poczułam żywicę. Nie wiem czy tak powinny smakować jagody acai, ale tak po prawdzie, to mi to wisi. Ważne, że mi smakuje.  Nadzienie mleczne, jest dla kontrastu, twarde i zwarte. Przeszło trochę smakiem jagód i ma w sobie pewną tłustą słodycz, ale nie czułam mleczności. Tu trochę się zawiodłam, bo miałam nadzieję na coś podobnego jak w Kinderkach. 

Na moje odczucia względem smaku może wpływać to, że ostatnie produkty były raczej słabsze niż lepsze. W końcu miałam przed sobą żarcie, które smakowało jak czekolada z owocami, a nie jest plastelina z masłem o smaku kakaowym, czy baton „Surówka z pora”. Mogłabym się przyczepić do kremowego nadzienia, które smakowało słodkim niczym. Ale się nie przyczepię, za bardzo. Bo zjadłam coś, co było smaczne. I za to wybaczam te nadzienie.
Ocena:8/10
Kaloryczność: 100g/494kcal
Gdzie kupiłam : Auchan
Cena: około 10zł

Kolejna recenzja w piątek
Pa

39 komentarzy:

  1. charlottemadness15.09.2015, 05:46

    Lindt Acai Beere jeszcze przede mną.Mam nadzieję,że będzie ona przynajmniej bardziej zjadliwa od pozostałych 2-ówch. Ciekawa jestem jakby posmakowała Ci reszta tria. :> Ale ja nie polecam, bo jak dla mnie strata kasy;), chyba,że dorwiesz je za grosze lub otrzymasz w prezencie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba w sprawie tych czekolad mam zupełnie inne zdanie niz inne osoby. Mi ta nie tylko była zjadliwa, ale wręcz była bardzo smaczna

      Usuń
  2. Ja tez nie lubie, jak czekolada ma taki sztucznawy,, dzem,, chociaz w tym przypadku pewnie byl w miare stonowany w smaku, bo byla jeszcze mleczna warstwa, no i to Quran Lindta, a oni wg mnie robia jedne z najlepszych czekolad(oprocz tej 99% kakao, nawet dla mnie to byla smierc w butach) :D mam nadzieje, ze niwdlugo sprobujesz znowu czegos tak pysznego jak Chip's Ahoy na 10/10.Moze to beda milki chocosplasch? ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, raz pisałam, że 10 dziesiątce nierówna. Jakby Lindt kosztowałby tyle ile Milka to pewnie by dostał 10, a jakby Milka kosztowała tyle ile Lindt czy Zotter to dostałaby mniej. W ocenie patrzę tez na kategorię cenową i czy czekolada była tyle warta :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Parę osób chyba by się nie zgodziło ;)

      Usuń
  4. Czekolada ładnie wygląda no i smak świeżych porzeczek zachęcający:)bo w połączeniu ze słodkim nadzieniem musi smakować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać w komentarzu poniżej, nie musi ;)

      Usuń
  5. Mi ta słodycz przeszkadzała, dla mnie zdecydowanie za mocna i ordynarna. A szkoda, bo z tego dżemiku można by było wiele wyciągnąć. Rzeczywiście ciekawe miał w sobie nutki, ale to wszystko ginęło...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm. a widzisz, ja jakoś tego cukru ie czułam w nadmiarze. Może rzeczywiście ostatni QB mi nieco zrąbał kubki smakowe ;)

      Usuń
  6. Lindt'owo. :D Pocieszyłaś mnie tą recenzję. Dwa pozostałe smaki nie były niesmaczne, tylko przesłodzone, ale i tak mnie rozczarowały, a jako, że ten wciąż czeka w szufladzie, a owoce "jagodowe" to moje ulubione... liczę, że mi posmakuje, ale na wszelki wypadek zostawię tę czekoladę na dzień, w którym będę potrzebowała cukru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze to tez zależy od nastawienia. Ja po waszych recenzjach ie spodziewałam się niczego wielkiego. Chciałam tylko żeby to smakowało tak jak powinno smakować :)

      Usuń
    2. Ja ich całkiem nie zjechałam. :P A za przecukrzenie Lindt po prostu powinien po łapach dostać, ale... i tak kocham czekolady tej firmy!

      Usuń
  7. nie jadłam nigdy czekold takiego typu od Lindta, ale twoja recenzja skłania mnie do głębszej refleksji xDD Ale z tą surówką z pora pojechałaś! Co masz do suówki z pora :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie mam do surówki z pora. Dopóki jej smak nie znajduje w batoniku kokosowym. ;D

      Usuń
  8. Nie podlinkowałaś linka, zostawiłaś nawias ;)

    Na trzy lindtowe limitki miałam ciśnienie, gdy pojawiła się o nich wieść. Potem coraz mniej i mniej, teraz nie chcę wcale, bo za drogie, a ja mam na co zbierać <3 Gdyby ktoś mi dał, byłabym szczęśliwa, a tak... W każdym razie i tak mogłaś napisać, że paskudna, byłoby mi lżej,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to jestem teraz ciekawa na co zbierasz :)
      Przepraszam. Była wstrętna, fuj. Taka malinowa z wiórkami kokosa :( okropieństwo

      Usuń
    2. Na przejęcie mieszkania na własność i generalny remont (ściany, podłogi, wszystko).

      Usuń
  9. Po Lindt spodziewałybyśmy się czegoś WOW. Szczególnie za taką cenę, dlatego raczej nie zamierzamy spróbować którejkolwiek z tych nowych tabliczek. Choć musimy przyznać, że ta właśnie ciekawiła nas najbardziej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No WOW nie było, było tylko mniam, więc za dużo nie stracicie.

      Usuń
  10. Bardzo chętnie bym zjadła jagody, bo to dosyć nietypowe w czekoladach nadzienie owocowe. Czekolada domyślam się, że jak u Lindta bardzo smaczna, żałuję podobnie jak Ty, że część mleczna nie daje rady. Jednak chętnie dla samego ,,dżemu" bym spróbowała zwłaszcza, że kosteczki takie duże hihi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te kostki są oszukańcza. Widząc tabliczkę wydaje się, że całość jest taka mała i lekka. I nim się zorientujesz bum, nie ma pół tabliczki a ciebie gryzie sumienie.
      ;D

      Usuń
  11. No i nie marudzisz tym razem. ^^ Ja zwykle mam takie serie - albo same dobre produkty, albo kilka dni pod rząd słabe.
    Ej, a o której wstajesz? Bo jak patrzę na godziny komentarzy, to chyba baardzo wcześnie. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie marudzę, bo specjalnie wybrałam taki produkt do niemarudzenia ;D
      Wstaje przed godziną 5, wiem, jestem nienormalna.

      Usuń
  12. trochę się uspokoiłam czytając Twoją recenzję :D mam wszystkie tabliczki z tej serii i czekają na test :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to mam nadzieję, że podzielisz moje zdanie a nie innych ;)

      Usuń
  13. Kusi mnie ta tabliczka, ale na zakup się nie zapowiada, przynajmniej na razie.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko pamiętaj, ze to limitka ;)

      Usuń
  14. Co do poszukiwań czegoś na co najmniej 6/10, to mam to ostatnio z filmami.
    Trafiam ciągle na same badziewne, a tak bardzo chciałabym obejrzeć coś naprawdę dobrego.
    Co do czekolady z kolei, to nawet gdybym jeszcze kupowała czekolady, to ta ze względu na nadzienie na pewno nie zostałaby moim pierwszym wyborem.
    Owoce są na nie i płynne nadzienia też.
    Widziałam za to dziś w Almie mleczną belgijską czekoladę bez cukru, chyba kupię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się tak trafiało za każdym razem jak dostawałam wejściówki do kina. Ostatecznie musiałam iść na chlam :(
      Jakby o był Wedel to nawet bym nie spojrzała na tą tabliczkę. Ale lindtowi zaufam w kwestii płynnego nadzienia.

      Usuń
    2. Wedel i płynne nadzienie to przepis na traumę na długie lata.

      Usuń
  15. Dżem przypomina mi kauczuk. Kiedyś były (teraz pewnie też są, ale tylko na komputerze) takie piłeczki, które można było ściskać i zgniatać, a one zawsze wracały do pierwotnego kształtu.

    Żeby nie było, że hejcę po odwiedzinach stacji benzynowej z QB, powiem, że w przekroju wygląda (mimo powyższego) solidnie. Na bank wpływ na to miała wielkość kostek, brak ograniczeń do szybkiego kończenia "sztabki", ale to też trzeba umieć wykorzystać.

    Nie wiem czy by mi zasmakowała, bo połączenie wydaje się być mocno sprzeczne. Ok - często bywa, że to właśnie działa na plus. Ok - słony karmel to mistrzostwo świata. Jednak (czyli już nie ok) ten Lindt nie ma w sobie tej magii "bierz mnie". Przynajmniej sam jej nie czuję.

    Wiedzieć (widzieć) coś nowego, zawsze fajno ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kauczuk... pasowałoby to do posmaku żywicy ;D
      Mi się wydaje, zę za dużo sprzeczności w ty nie ma. Ot czekolada z owocowym nadzieniem. Mnie głównie skusiło opakowanie ;D

      Usuń
  16. Osobiście liczyłam, że ta seria będzie superowa, a tu po prostu smaczna czekolada. Cena zaporowa więc sobie je odpuszczam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo, ze smakowita to zbyt wiele nie stracisz.

      Usuń
  17. Przynajmniej nie rozczarowuje totalnie.Mogła by być pewnie lepsza,ale daje się zjeść bez myślenia " i po co ja to kupiłam". Wybrałaś najlepszy w/g mnie smak,potem jest mango-maracuja a na końcu papaja .ala

    OdpowiedzUsuń
  18. Milka się popsuła, Shogetten, Wedel i Alpen Gold też, podobnie jak - całkiem długo trzymająca się nieźle - Kindeeer :.(
    Lindt uważałam za jedyną ostoję smaku (przejawiającą się na przykład w Lindor), ale ostatnio też zawiodłam się trochę. Kupiłam sobie jedną, ale nie pamiętam nazwy smaku - nadziewana, z niebieskimi niuansami na opakowaniu (i nie Divine Hazelnut) - kurde... i ona też miała ten niedobry, charakterystyczny posmak ostatnich czekolad :///
    Co ciekawe, zagramaniczne czekolady trzymają się nieźle <3
    Ostatnio jadłam bakaliową Nestle z Belgii - rewelacja (już sama grafika/wykonanie opakowania mi się podobało, ale nieważne), podobnie jak Côte d'Or.

    Przez Ciebie zachciało mi się dobrej czekoladyyy :(

    OdpowiedzUsuń