13.09.2015

Baton proteinowy QuestBar, Coconut Cashew



Baton do kotleta i ziemniaczków

 „Rozczarowanie, to takie… ludzkie. Uczucie, gdy ze szczytów spodziewanej radości spadamy w przepaść. Cierń, cierń zawodu wbijający się w duszę,. A przecież miał być  aromat zwilżonej rosą róży, kojący serce i umysł. Głupi jesteś człowieku! Porzuć oczekiwania, tok myśli, który prowadzi  donikąd. Bo się spalisz. Spalisz niczym drewno w KOMINKU” – Ładnie? Rozważam karierę pisarską. Skoro inni blagierzy mogą to co, ja niby nie mogę? Moim pierwszym dziełem będzie powieść-poradnik  o niczym. Pełna bez sensu  głębokich zdań w stylu Paulo Coelho nadających się do wpisania w „Księgę sentencji i cytatów” czyli Paulo Coehlo. Lub do wpisania w zdjęcie ładnego krajobrazu. Albo na Instagram.
Mam już tytuł roboczy „Prickle”, zastanawiam się także nad „Spina”, sama nie wiem. Ale wiem, ze nie mogę publikować pod swoim prawdziwym imieniem i nazwiskiem. Nie, nie, musi być bardziej światowo – Hunter Jas? Voorhees Safari? Oba mi się podobają, trudny wybór. A wiecie co jeszcze jest trudne?  Zabranie się do totalnego zjechania produktu, który teoretycznie miał być pyszny.
QuestBar,, Protein Bar, Coconut Cashew- baton proteinowy z kokosem i orzechami nerkowca. Przypominam, że już dwa batony QB mam już za sobą, jeden z owocami leśnymi, a drugi z masłem orzechowym. Oba wyszły na plus. Nie miałam więc żadnych obaw przed otwarciem tej wersji. Kokos i nerkowce, co może pójść nie tak? Oj. 
Ale zanim do tego przejdę, skupię się na wyglądzie. Moje czekolady przetrwały najgorsze upały w stanie prawie nietkniętym, chyba zamkniecie w pudle w ciemnej szafce podziałało. Ale ten produkt już nie przetrwał. Pamiętam, że jak go wyciągałam z torby zakupowej był normalny. Tu już nie był normalny. Wyglądał jak krówka na której ktoś usiadł. Nie dało się go wyciągnąć z opakowania. Opakowanie rozerwałam, niemal zębami. Po prostu rozpacz. Najpierw spróbowałam kawałek (1/4)na surowo. Połowę batona w akcie desperacji postanowiłam podpiec, resztę zostawiłam do porównania. I jak wyszło?

Smak: surowy - modelina, konsystencja modeliny. Pozostaje tylko figurki lepić.  Co do smaku…. znacie smak surówki z pora? No wiecie, por, marchewka i starte jabłko? Jest to mój ulubiony dodatek do obiadu, zaraz po pomidorach z cebulą i śmietaną. Ale, właśnie, jako dodatek do obiadu. W batonie ten smak nie za bardzo mi pasuje. A w tym go czuję. Stąd w pierwszym momencie zgłupiałam.  A potem jeszcze bardziej zgłupiałam jak poczułam benzynę. Nie, nie wiem jak smakuje benzyna, nie kosztowałam,  ale wiem jaki ma zapach. Smak, który się pojawił jednoznacznie skojarzył mi się z benzyną. Żucie tego nie było zbyt przyjemne. Słodycz się pojawiła po sekundzie. Tak jak i we wcześniejszych wersjach, nie mam do jej ilości żadnych zastrzeżeń. No dobra, ale gdzie kokos, gdzie orzechy??? Pod sam koniec coś orzechowego się pojawiło, razem z obecnością mleka w proszku. Surówka polana benzyną zniknęła. Tak jak moja ochota na pisanie recenzji.

Pieczony- widzicie różnice między pieczoną a surową wersją? Ja też nie. Mogę zdradzić, że surowy to ten przekrzywiony. Inteligentnie położyłam batona na środku talerza i podczas pieczenia przykleił się do tegoż naczynia. . Drugi kawałek już nie zmieścił się ładnie do zdjęcia.  A smak? Eh, nadal jest posmak surówki i benzyny. Tu tylko jeszcze doszedł smak pieczonej pianki marshmallow, taka specyficzna podpalona nuta.  No i konsystencja jest o wiele lepsza. Takie ciasto-mus. Ale zaraz, im dłużej jem tym bardziej smak pora zanika na rzecz orzechów. Tak, tu już mogę powiedzieć, że jest to baton z orzechami.  Coś chrzęści pod zębami, kokos? Przynajmniej w ten sposób pokazują swoją obecność. Jego smak ani przez chwil się nie pokazał.  Słodyczy nie ma, zanikła totalnie. Noooo, może ciutka jest, taka szczypta. Zaledwie zapowiedź słodyczy. Ne jest jednak dobrze, w pewnym momencie, podczas gryzienia, miałam dziwne wrażenie, że mi się usta pocą. Ślina napłynęła, baton został połknięty, a ja szybko poszłam wypłukać usta, bo to serio było mocno nieprzyjemne.

Czuję się jakby mnie ten produkt osobiście obraził swoim smakiem. Miał być pyszny, miał być kokosowy, do kociej nędzy. Nie miał smakować  jak surówka z pora z cukrem , orzechami i nutą benzyny. Składam sprzeciw, veto i ja się tak nie bawię. Widziałam inne recenzję, inni mieli normalne batony. Czy tylko ja dostałam wybrakowany produkt??? Przeterminowany baton był znacznie lepszy od tego. No ja się focham. Totalnie!
Ocena: surowy – 2/10, pieczony – 3/10
Kaloryczność: baton(60g)/190kcal
Cena: 9zł
Gdzie kupiłam: Świat supli

Mam wrażenie, że zostanę zjedzona za tą recenzję. Potulnie proszę o łaskę. I tak jestem niesmaczna, żylasta i prawdopodobnie toksyczna z powodu całego jadu, który mnie wypełnia.
Pa

40 komentarzy:

  1. charlottemadness13.09.2015, 05:46

    Roztwieram buzię ze zdumienia,że tak beznadziejnie wyszł no.Spodziewałam się mega kokosowości, bełnej "gęby" miąższu kokosa,a tu taka lipa.Aż mi się nie chce wierzyć. Praktycznie te nuty smakowe nic nie mają wspólnego z kokosem..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty się spodziewałaś, ja się spodziewałam, a wyszło jak wyszło :(

      Usuń
  2. Dobrze,że nie jadam takich rzeczy, bardzo nieapetycznie ten batonik wygląda....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląd moim zdaniem do przeżycia, smak już nie :(

      Usuń
  3. Haha, Quest Bar'owo dzisiaj! :P Bleeeeh, mój nie był aż tak obleśny, ale wierzę, że Twój był. Właśnie dlatego nigdy więcej, żadnego smaku nie kupię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, jakby to był mój pierwszy QB to też bym już następnego nie tknęła.

      Usuń
  4. Batoniki proteinowe niestety czasem zaskakują smakiem. Tego nie próbowałam i pewnie już nie spróbuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam z masłem orzechowym.Tą wersję odradzam stanowczo.

      Usuń
  5. Tej wersji byłam najbardziej ciekawa, kiepsko.

    OdpowiedzUsuń
  6. Spokojnie, nie tylko tobie on nie smakowal! Jak uwiebiam inne questy, tak ten byl poporstu niedobry, taki ni to humanity, ni to.... Dodam, ze to byl moj pierwszy, wiec trudno bylo mi sie pozniej przemoc, ale jak zjadlam innego, to zrpzumialam, dlaczego ludzie tak je lubia. A mam jeszcze pytanie -jak ty go upieklas? W piekarniku czy mikrofali? Bo ja zawsze daje do mikrofali i nie wiem na ile dac do piekarnika i w jakiej temperaturze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja to piekłam na oko. 6 minut w 180 stopniach w kombiwarze
      Dobrze wiedzieć, ze nie tylko mi nie smakował

      Usuń
  7. Jeśli będziesz wydawać książki, każda z nich chcę dostać z autografem ;)

    Szkoda Questa, świat zwariował.. Że kokos może się nie udać.. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten się wyjątkowo nie udał :(

      Usuń
  8. Tak patrząc na Twoje questy to powiem Ci, że za krótko piekłaś. Powinien trochę urosnąć, pofalować się i mieć ciemniejsze plamki ;)

    Ja pamiętam że jak jadłam ten wariant na "surowo" to mi nie smakował :I

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wesz, ja na oko piekłam. Tylko żeby był ciepły ;)
      Uff, czyli ty mnie nie zjesz ;)

      Usuń
  9. O matko a mnie twój test ucieszył, bo wszędzie ochy i achy jaki wspaniały, a mi dane go zjeść nigdy nie będzie możliwe :D Zachowaj jad na inne okazje, trza oszczędzać w tych czasach ^^ Rozwaliłaś mnie tą karierą pisarską, nie żebyś nie miała predyspocyzji, ale napisałaś to w tak niepoważny sposób :D I jeszcze twój własny cytat do tego o papierze toaletowym xDDD Mistrzostwo! :D Nie martw się, czytelników znajdziesz, ja już się piszę! :) Tylko czemu nazwałaś nas blagerami!? Połączenie słowa klakiera i blogera? Wiem wszędzie doszukuje się kotów :D Nie wykićkasz mnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jadu mam w nadmiarze, muszę go czasem nieco upuszczać ;)
      Połączanie blogera i blagi (bujda). Nie mówię konkretnie o wszystkich blogerach tylko o tych co robią karierę pisząc o niczym ;)

      Usuń
    2. kurde moja teoria spiskowa upadła :D

      Upuszczaj ile chcesz, przyjmę to na cycki ^^

      Usuń
  10. Najlepiej wydane 9 zł ever <3
    Cóż mogę jeszcze napisać? Chałwa kostkorosołowa pozdrawia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można by z tych produktów obiad zrobić. Tu rosół, tu surówka. Jeszcze tylko kartofli brakuje...

      Usuń
  11. Tak bardzo chciałam ich spróbować, zniechęciłaś mnie totalnie. Spodziewałam się czegoś obłędnego, smaków, konsystencji, a tu takie coś.. To jest ten produkt, o którym wspominałaś w poprzedniej recenzji, prawda? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to ten. Liczę, ze pozostały baton będzie lepszy. Gorszy już być nie może.

      Usuń
  12. D:\Blogi\Opinie\Hejty\questbar.txt - kopiuj/ wklej.

    Różne recenzje już czytałem. Zrozumiałbym plastik, plastelinę, ziemię. Ale benzynę?! No serio? Kurde, pamiętam jak go otworzyłem i skojarzenie ze stacją paliw byłoby ostatnim jakie by wpadło do mojej głowy. Nawet mocno naspawany musiałbym długo myśleć by znaleźć takie porównanie. Zastanawiam się tylko który ze składników mógł mieć na to wpływ.

    WPI i WPC – odrzuciłbym z miejsca. Nerkowiec ma słodki smak. Może kokos? Tylko by nabrał on alkoholowo-beznywnowego aromatu musiałby być mocno stęchły. I zalany pewnie jakimś spirytusem. Chociaż nie… ten ponoć konserwuje.

    QB przez swoją gumowatą i plastelinową konsystencję nie wszystkim odpowiadają. Myślę, że ich „podejście” jest podobne do tego jak podchodzi Oreo. Albo zatapia się w morzu hejtu albo opływa w miodzie. Musisz należeć do grupy sceptyków.

    Nie przeczę - jestem mocno zdziwiony. Mistrzowskim smakiem może nie był, ale 2/20 to u Ciebie dostał baton… Pupa :D

    To zapewne zamyka drogę innym smakom? Przecież poprzednicy wypadli znacznie lepiej. Może ten baton dla Ciebie jest tym czym babeczki z masłem były dla mnie. Obrzydliwością. Ale obrzydliwością, która nie przekreśliła całej serii.Niechlubny wyjątek od reguły. Taki sam wyjątek jakbyśmy w polędwicy wołowej natrafili na skrawek (zrzutę kucharza z innego dnia) żołądków/ podrobach wieprzowych. Jedno czarne ziarenko piasku nie uczyni plaży betonem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam twoja recenzję. I głównie z tego powodu obawiałam się małej fali hejtu :D
      Konsystencja mi za bardzo nie przeszkadza. Jest dziwna, ale do przeżycia, przynajmniej można się bawić jedzeniem
      No, to raczej inna kategoria niż Pupa, ale wyższej oceny dać nie mogłam, bo mi to po prostu nie smakowało. Ale nie smakowało w inny sposób.
      Mam jeszcze jeden smak. On przesądzi czy dalej szukać innych batonów czy dać sobie spokój.

      Usuń
    2. Póki wariant "Oreo" nie zarobi po nosie, nie focham się. Ale niech tylko to cudo dostanie coś innego niż dyszkę, to będę wredniejszy niż głodny kot, z nieposprzątaną kuwetą, budzący domowników o 4:00 w zimową niedzielę ;)

      Usuń
  13. Zdziwię cię jeszcze bardziej - kompletnie nie podeszło mi Chips ahoy. Miała być masa-mleczno karmelowa taka jak w Toffee wholenuts a wyszła...krówka. I smakowo i konsystencją (bardzo jakieś takie suche to nadzienie). Suche ciastka do suchego nadzienia? Chyba nie. Co do poziomu słodkości, to zgłupiałam, podobnie jak przy ostatniej próbie różanych lodów z Grycana (kupiłam tylko dlatego że nie tak dawno jadłam lody różane w Białce Tatrzańskiej i były to jedne z najlepszych lodów jakie kiedykolwiek jadłam). Niby nie walące słodkością ale jednak dziwne. Tak że nie da się jednoznacznie powiedzieć czy one są już za słodkie czy jeszcze nie. Pół dnia się zastanawiałam czy te lody mi smakowały czy jednak nie, i dalej nie wiem. Kolor był dobry, pachniały delikatnie różami, miały w sobie jakieś takie drobne fragmenciki różane...no ale coś nie zagrało tylko nie wiem kompletnie co. W Białce to wystarczyło spróbować i masz w ustach eksplozję różaną a tu byłam ciągle pomiędzy "bleh, wyrzucić!" a "ale co tak w sumie mi nie odpowiada?".

    Wracam do orzechowego choq splash które akurat jest dokładnie takie jak sobie wyobrażałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Suche nadzienie? Może przeleżałe, bo u mnie było takie zwarte ale tłuste :) Szkoda, że ci nie smakowało, ale przynajmniej więcej zostanie dla mnie :D

      Usuń
    2. W żadnym razie nie była tłuste, suche jak wiór. To może się umówmy, ja ci zostawię chips Ahoy a ty mi Choq splash hazelnut :) Niestety, ta czekolada ma jedną ogromną wadę - za mało jej jest. Jak tylko zacznę tabliczkę to zaraz się okazuje że już całą zjadłam :( Kupiłam dzisiaj 3 tabliczki na zapas, została mi jedna :(( Ale może one dłużej poleżą w sklepach, bo oprócz Żabek to widziałam je też w Stokrotce (mint na pewno też, zdaje się że chips ahoy też było ale głowy nie dam).

      Usuń
  14. Jestem w szoku, bo myślałam, że Questbar to taki pewniak, który nie może nie smakować. A jednak! Szkoda, bo jednak trochę kosztuje... Ja muszę je dorwać choć raz i muszę spróbować. Muszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślałam, stąd wstęp z poprzedniej notki ;)
      To radzę polować na Peanut Butter :)

      Usuń
  15. Aż nie wiemy co powiedzieć xD Kurczątko, jak byśmy miały wybierać to ten smak byłby pewnie jednym z pierwszych jakie byśmy kupiły, bo przecież takie połączenie nie może być niedobre, prawda? A jednak kicha :/ Zapamiętamy na przyszłość :)
    Życzymy powodzenia w pisaniu książki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam, że ten smak jest bezpieczny :( wyszło inaczej

      Usuń
  16. Ło matko, czytam i wierzyć nie mogę. Ludzie sobie ten smak tak chwalą, a Ty tak zjeździłaś :D No więc sama nie wiem, bo mam teraz mieszane uczucia. Kuzynka poleca, Ty odradzasz...szkoda mi trochę tych 10 zł na kupno i samodzielne spróbowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby to było tańsze to bym powiedziała żebyś spróbowała sama. Ale przy 9zł to jednak ryzyko jest większe.

      Usuń
  17. Dobrze,że ja nie jadam takich rzeczy:) i chyba będę musiała zrezygnować ze słodyczy ze względu na chorobę która mi dziś lekarz zasugerował czekam na wyniki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki żeby jednak okazało się, ze to nic poważnego :(

      Usuń
  18. sie usmialam przy czytaniu XD nie jadlam tego smaku a surówki z pora nie lubie (nie lubie surowego pora bo potem czuje taki niesmak w buzi)

    tez benzyny nie probowalam.. moze smakuje jak por? XD

    OdpowiedzUsuń
  19. Surówka z pora podlana benzyną... Mniami! Kurde, zawsze wiedziałam, że w tych fit wynalazkach jest coś nie tak :D. Dawka błonnika (por) + dawka paliwa, nic, tylko ćwiczyć!

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie widziałam tych batoników :)

    OdpowiedzUsuń