18.09.2015

Auchan Jogurt z kasztanami



Plac Pigalle to, to nie jest

Na wiosnę kwitną kasztany. A na jesień? A na jesień kasztany spadają na głowy przechodzących pod drzewami pieszych. Znaczy te, które nie zostały strącone przez rodziców przedszkolaków lub uczniów pierwszych klas podstawówki. Powiem wam jedno, tak jak kasztany lubiłam zbierać, tak robienie z nich ludków, jeży czy innego badziewia, zawsze kończyło się u mnie frustracją. Dlatego teraz wolę kasztany jeść zamiast podziwiać. Kasztany w wersji jadalnej smakują jak podpieczone, lekko słodkawe ziemniaczki i są pyszne. Są też kasztany w wersji kremu, jednak mało pozytywne opinie na jego temat nie zachęcają do kupna.  Jest też ten jogurt, z kremem kasztanowym. 

Yaourts sur lit de châtaignes Bio – jogurt z kasztanami jadalnymi I aromatami. Jest to produkt własny Auchan. Który zakupiłam  dawnym Realu. Który został wykupiony przez Auchan. Który jednak teraz nie nazywa się ani Real, ani Auchan tylko B1. Nazwa mi się nie podoba więc pozwólcie, że nadal będę używać nazwy Real. Co w tym jogurcie jest takiego Bio? Ano podobno kasztany są Bio. O reszcie składników jest cisza. W opakowaniu mamy dwa kubeczki z widoczną zawartością. Jak może widać mamy do czynienia z jogurtem „wymieszaj to sam, imbecile” . Jogurty wyprodukowano we Francji przez nie wiem kogo i nie chce mi się sprawdzać. Za dużo roboty. Chciałam tylko przekonać się czy Francuzi są tak dobrzy w robieniu jogurtów jak w wywieszaniu białej flagi na widok nazistów.
A tak na marginesie, w poszukiwaniu w odmętach internetu tego jogurtu trafiłam na francuską stronę Auchan i tego… Absolutnie nie czuję się sfrustrowana dużym wyborem jogurtów. Nie zdenerwowałam się na widok orzechowej/waniliowej/figowej/kiwi/cytrynowej/kokosowej Activii. Nope. Tak samo nie wgryzłam się z wściekłości w biurko widząc deserki Twix, KitKat  czy GU. Zachowałam siłę spokoju, nie warczałam, nie syczałam i nie pojękiwałam z bólu. Absolutnie nie. A to, że biurko ma ślady zębów to tylko przypadek. Nikt mi nic nie udowodni

Smak: zapach był przyjemny, taki naturalno-jogurtowy. Logicznie powinnam najpierw dobrać się do części jogurtowej, żeby mieć łatwiejszy dostęp do kasztanów, aleeeee ja logiczna nie jestem. Ostrożnie, żeby nie wymieszać, wpakowałam łyżkę na sam dół, by wciągnąć brązową masę. Część kasztanowa smakowała dziwnie. Dało się poznać smak kasztanów, był obecny, to przyznam, ale również było  tym coś słodko-owocowego, podobnego do kompotu z jabłek. Właściwie nie tylko podobnego, bo z każdą kolejną łyżeczką nabierałam pewności, że to kompot z jabłek. I w dodatku taki mączysty. Dziwy nad dziwami.  


Mam również mieszane uczucia co do samego jogurtu, niby naturalny, a był właściwie mieszanką słodkości z kwaskiem. I to nie naturalnym kwaskiem jogurtu, ale czymś trącącym kwaskiem  cytrynowym. Przynajmniej takie miałam odczucia. Raz smakował, a zaraz potem wydawał się niedobry. Coś mi w nim nie grało, tylko nie wiem co. Konsystencja przypominała Fantazję Danone.  Po wymieszaniu obu warstw produkt był nieco smaczniejszy, ale nie powiedziałabym, że zostałam przekonana do tego jogurtu.

Nie wiem, naprawdę nie wiem co myśleć o tym produkcie. Ostatecznie nie był zły, ale dobry też nie był. Najlepszym określeniem jest „dziwny”. Nie do końca mi podpasował, z przyczyn nieznanych. Ostatecznie strzelam z oceną, równie dobrze mogłabym wstawić 5/10 lub 5,5/10. Drugi raz nie kupię.
Ocena:6/10
Kaloryczność:100g/112kcal, jeden jogurt ma 125g
Gdzie kupiła: Real
Cena: 3,99zł

Masochistycznie przejrzałam resztę produktów francuskiego Auchana. Piekło to będzie pikuś przy tym bólu tyłka jaki odczuwam teraz.
Pa

41 komentarzy:

  1. Mógł być smaczny, lepiej upiec kasztany i dodać do jogurtu,niebawem będą w sklepach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to tylko wypatrywać pozostaje :D

      Usuń
  2. charlottemadness18.09.2015, 05:39

    Nigdy nie miałam okazji skosztować kasztanów.Pomysł na jogurt brzmi ciekawie, ale o smaku samych kasztanów wolałabym się przekonać "prosto z natury" niż z jogurtu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak ci radzę postąpić. Jogurtowe nie umywają się do naturalnych

      Usuń
  3. W sumie, to czego mozna bylo sie spodzoewac po takim,, wymyslnym smaku,, Nigdy nie jadlam kasztanow, przyznaje, ale jakbym miala pierwszy raz, to n apewno nie w jogurcie ;) A co do jogurtow w Francuskim Auchan -nie now nic wiecej, bo zzera mnie zazdrosc i bol, ze Polska jest zacofana; D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam kupić kilka kasztanów na próbę i naciąć i podpiec. Są naprawdę bardzo smaczne :)

      Usuń
  4. "wymieszaj to sam, imbecile" - ejj, ja nigdy nie mieszam. :D Hm, będę musiała spróbować smaku, interesujący.
    A Activią kokosową też bym nie pogardziła. :< Szkoda, że u nas są tylko owocowe (o ile się nie mylę).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mieszam, ale niedokładnie, tak żeby ciągle było widać gdzie jest co :D
      Owocowe i jedno zbożowe. A tak a ni waniliowej, ani kokosowej, ani orzechowej :(((

      Usuń
  5. Smak bardzo ciekawy, szkoda, że im nie wyszedł... Albo to i dobrze, bo nie ma u mnie Auchan, a tak bym się zaśliniła i rozpaczała. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym wypadku nie masz co żałować :)

      Usuń
  6. Mało jadłam rzeczy z kasztanami, a samych pieczonych kasztanów w ogóle nie próbowałam. Jak dotąd najsmaczniejszą kasztanową rzeczą w moim menu była czekolada Pichler z nadzieniem kasztanowym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie kiedyś spróbuj. Polecam :D

      Usuń
  7. Nigdy nie jadła pieczonych kasztanów:(,może kiedyś uda mi się je dostać to skosztuję . Jogurty ostatnio mi jakoś nie smakują bo z produktów mlecznych chyba będe rezygnować:( . Biedna ta polska jakoś ma tak mało smaków jogurtów większość to same klasyczne smaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ogóle jak patrzę na lodówki z nabiałem to czuje nudę. Czasami się zdarzy coś ciekawego a tak to truskawka, wiśnia, kiwi, płatki czekoladowe, jogurt z dodatkiem zbóż...

      Usuń
    2. Dokładnie pamiętam jak byłam 8lat temu w Niemczech jakie tam były jogurty,serki do smarowania pieczywa a tu hmmm

      Usuń
  8. dlatego nie wchodzę już na takie strony i zrezygnowałam u siebie o danych od producenta. Bo strasznej nerwicy od tego dostawałam :D Nic mi nie mów o kasztanach, jak byłam mała zbierałam jak głupia, a moja mama potem rozsypywała je za łóżkiem bo ponoć jakieś zdrowotne właściwości miały xDD Do tej pory gdzieś się tam czają :O Kasztany raz jadłam w życiu rok temu i nie powiem... dziwne doświadczenie :)
    Cena mnie odstraszyłaby pewnie od tego jogurtu choć smak mega intrygujący. Ale cieszę się, że ty go przetestowałaś i podałaś nam go na tacy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja mama też jeszcze zbiera, sama nie wie po co. Potem wywala.
      Ja za to nie płaciłam to wzięłam ;D

      Usuń
    2. hahaha skąd to znam :D

      Usuń
  9. Coś w tym jest z tymi kasztanami. Jak byłam mała, mama co roku zapowiadała mi robienie figurek, na które cieszyłam się jak głupia. Ostatecznie to jednak zbieranie dawało mi satysfakcję, bo figurki zawsze wychodziły chujowe i nie chciały stać.

    Druga sprawa: Real/Auchan. Planowałam na jutro wyprawę, nawet sobie wczoraj weszłam na stronę centrum i zobaczyłam, że... Real wreszcie zmienił nazwę na Auchan łiii :) Oznacza to, że NARESZCIE NIE MAM DALEKO DO AUCHANA <3 O żadnym B1 nie ma jednak mowy. Może Ci otworzyli chińską podróbkę, hłe hłe.

    Jogurt: lubię dziwne dziwactwa, więc bym wszamała. Tylko rozmiar z dupy. Ani zjeść jednego, ani dwóch.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze wykałaczki/zapałki wypadały i wszystko się rozwalało i było takie szpetne ;-;
      U mnie B1 żeby nikt się nie przyczepił do Auchan, że monopolizuje Białystok ;D
      Tak po prawdzie to za bardzo nawet jednego nie chciało mi się zjeść do końca.

      Usuń
  10. Po naszym doświadczeniu z kremem kasztanowym to bardzo ostrożnie podchodziłybyśmy do tych jogurtów :P Skoro dziwny to nie mamy pojęcia czy chciałybyśmy go koniecznie spróbować. Chyba musiałybyśmy mieć nadzwyczajnie dobry dzień, że zniosłybyśmy wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam w pamięci wasz test kremu jak pisałam o tym jogurcie XD
      Wcale się nie dziwie, że nie macie ochoty na powtórkę ;)

      Usuń
  11. Krem kasztanowy? Nope, nope, nope. Ale za udało mi się upolować w Lewiatanie dwie czekolady Wedel Chrrup - jedną z ciasteczkami czekoladowymi i jedną z chrupkami. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

    (Ja chyba za dużo wydaję na jedzenie. Normalni ludzie wydają na ciuchy albo buty albo kosmetyki albo imprezy a ja na żarcie. No bo przecież muszę spróbować tych nowych kurczaków z KFC!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha, czyli próbowałaś pewnie ten okryty złą sławą krem kasztanowy :D
      Te czekolady widziałam również w Biedronce, ale czekam aż ktoś mi je kupi :D U mnie kasa idzie na żarcie - kosmetyki - buty - ciuchy - cała reszta, taka kolejność

      Usuń
  12. Jakoś nie szaleję za kasztanami, raczej by mnie to cudo nie skusiło.
    Kuszą mnie almighurty w słoikach, ale zniechęca mnie skład i to, że pewnie są nieziemsko przesłodzone.
    A tak w ogóle to nie lubię Auchan, bo wiecznie tylko syf i tłumy ludzi.
    Ale i tak tam bywam, bo mają największy wybór herbat ze wszystkich okolicznych sklepów :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem Almighurty w słoikach jeszcze nie są przesłodzone, ale dla ciebie rzeczywicie mogą być za słodkie.
      U mnie czysto, ale tłumy są, szczególnie z Białorusi...

      Usuń
  13. Widziałam je i chciałam nawet kupić, ale jakoś do końca nie byłam przekonana i odłożyłam. Teraz jednak wiem, że dla samego spróbowania i przekonania się o jego ,,dziwnym" smaku warto. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powiedziałabym, że warto. Może jedynie dla ciekawości ;)

      Usuń
  14. Ja już ofertę z francuskiego Auchan'a mam dawno za sobą. Nic nie mów, myślałam, że mi żyłka pęknie jak te cuda zobaczyłam...
    Kasztanów nigdy nie jadłam, ale jakoś ten deserek nie kusi :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To po prostu niesprawiedliwe, że Francuzi mają tyle dobroci a my nie ;-;

      Usuń
    2. To też niesprawiedliwe, że mają tak Niemcy, Anglicy, Amerykanie...

      Usuń
  15. Kasztany jadłam raz i dla mnie było to jedno z gorszych doświadczeń smakowych, fuj!

    U mnie też zrobili B1 i jak dla mnie jest dużo gorszy, niż Auchan, który mam kilka kilometrów dalej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, to tym bardziej nie jest to jogurt dla ciebie :)
      Przede wszystkim u mnie jest mniejszy i jest mniejszy asortyment :(

      Usuń
  16. Ciekawe... Ja chyba bym nie kupiła i nie kupię. Jadłam kiedyś ciasto kasztanowe, było pyszne! Ale na jogurt bym się nie skusiła... zwłaszcza po tej recenzji :D
    Kokosowa/Waniliowa/ Kiwi (wiele innych) Activia?! O matko, jedźmy do Francji!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciasto kasztanowe? Ciekawe jak smakuje takie coś.
      Tak, robimy wycieczkę smakoznawczą ;D

      Usuń
    2. Wiesz... trudno mi było określić jego smak. Taki dziwny/nieznany, ale naprawdę pyszny. Forma ciasta była jak brownie. Niskie, zbite, ale przesmaczne!

      Usuń
  17. Przykuł moją uwagę w końcu to jogurt z kasztanami, ale po przeczytaniu opisu jakoś przeszła mi na niego ochota. Wyobrażałam sobie coś lepszego.

    Swoją drogą... mi też nie podoba się nowa nazwa Reala. Chociaż u mnie nie jest to "B1" tylko "bi1"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może u mnie też jest bi1. Zapamiętałam, że na początku było b, a na końcu 1, może w środku było też "i"

      Usuń
  18. Niezłe ćwiczeni dla zwojów mózgowych mi zaserwowałaś. Przez to, że Auchana mam daleko. produkty (a przynajmniej część z nich) tam zakupione będą dla mnie nowością. Kasztany z jogurcie z pewnością do takich nowinek należą.

    Gdzie tu natężenie myślenia? Już wyjaśniam. Starałem sobie przypomnieć ile razy w życiu jadłem kasztany prosto z papierka. W Polsce, jeśli dobrze kojarzę, zjadłem ich ze dwie sztuki. Pomiar może być błędny, bo było to tak dawno, że rzeczywistość zaczyna mi się mieszać. W każdym razie pierwsze zetknięcie miałem, a jakże, we Francji. Do dziś pamiętam jak ze wstrętem mówiłem" nie wezmę tego, jak to można jeść, odejdź w ogóle" w stronę brata. Poszliśmy na układ:

    Brat: Ok. Idź kup jedną porcję, a jak Ci nie zasmakuje, to ja odkupię drożej
    Ja: Ok.
    Ja2: Wyciągając palcec, wskazałem, że chcę jedną porcję, w stronę radosnego sprzedawcy.

    Dalej historię można opisać już jako "mhm.. całkiem ok... w zasadzie to nawet dobre... kurde fajne!". Za kilka godzin wróciliśmy w to samo miejsce, do tego samego człeka.

    Lata minęły, a ja pewnie pamięć smakową mam zachowaną. Szkoda, że jogurt nie spełnił oczekiwań, bo z pewnością ruszyłbym tyłek w stronę sklepu. Tak dla siebie. Przypominając sobie to i owo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetna historia, a brat całkiem sprytnie cie podszedł XD
      To lepiej nie rusza tego tyłka, bo sobie jedynie przypomnisz jak smakuje nie całkiem dobry jogurt ;)

      Usuń
  19. Jadłam kiedyś kasztany... Obrzydliwe były :)

    OdpowiedzUsuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.