03.08.2015

Zotter Labooko, czekolada Nicaragua 50%



Oda do radości

 „Zajdę tylko na dział owoce-warzywa, wezmę to co potrzebuje i idę do kasy” Tak sobie powiedziałam wchodząc do Auchan. I wiecie co, nawet wierzyłam, że mi się to uda. Niestety, żeby dotrzeć na OW, trzeba minąć parę innych działów. Alejka śniadaniowo-słodkogotowcowa – „Właściwie to mam ochotę na kisiel i budyń”- pac do koszyka, przecież to grosze. Mijam alejkę z ciastkami, staczam walkę sama z sobą i przegrywam sromotnie. Cofam się, wkraczam na zakazany teren i z ulgą stwierdzam, że nie ma niczego co by mnie zainteresowało. Idę dalej. Już jestem blisko, ale wiem że znowu się złamię: czekolady. Nie stawiam oporu, bo przecież „Nic nie kupię, tylko sprawdzę czy jest coś nowego”. Mój wzrok pada na kilka cienkich tabliczek, serce zaczyna mocniej bić, adrenalina buzuje, a dusza zaczyna skandować LINDTLINDTLINDT. Biorę, biorę wszystkie trzy. Wbrew głosowi w mojej głowie, który cierpko wypomina mi, że dupa urośnie, bebzol urośnie i w spodnie nie będę się mieścić. 
źródło: MiauuuKurwa
Ignoruje ten głos, słuchanie go do niczego dobrego nie doprowadzi. To nie jest zdrowy rozsądek, to głupie kompleksy. Ale wtem odzywa się zdrowy rozsądek, który przypomina mi, że w portfelu mam 32zł, a żeby mnie nie kusiło nie wzięłam karty. Bunt, w końcu nie muszę kupować owoców, ta czekolada ma w sobie coś owocowego, starczy mi! Jednak z ciężkim sercem odkładam 2 tabliczki „I’ll be back” obiecuje, rzucając im ostatnie spojrzenie. Kupiłam to co miałam kupić, a że w drodze do kas zgubiłam się i zupełnie przypadkowo znalazłam się przy chłodni z jogurtami to już zupełny przypadek. Taki sam przypadek sprawił,  że w koszyku znalazł się jogurt Mullera. Moja wina, że akurat trafiłam na tą pistacjową nowość??? No , nie sądzę. Poza tym, zmieściłam się w limicie. A to najważniejsze.
Po takim wstępie powinnam wręcz napisać o Lindcie, nie? No nie, chciałam tylko podzielić się jak wyglądają moje „rozsądne i przemyślane” zakupy. Karty specjalnie ze sobą nie biorę, bo wydałabym zdecydowanie za dużo, a przynajmniej czasami próbuje zachowywać się jak dojrzały, odpowiedzialny człowiek. Czasami… przynajmniej próbuje… PRZESTANCIE MNIE OSĄDZAĆ!11! Ekh, może czekoladę Zottera na uspokojenie? Mnie uspokojenie.

Labooko Nicaragua 50% czyli mleczna czekolada z 50% masy kakaowej. Tyle kakao w mlecznej czekoladzie, szaleństwo. Jak bym mogła ominąć taki produkt? Szczególnie jeżeli weźmiemy pod uwagę trzy czynniki
1) Kocham mocno kakaowe mleczne czekolady, mają w sobie coś co mnie urzeka
2) Ta tabliczka została okrzyknięta najlepsza czekoladą na świecie przez testera czekolady Georga Bernardini. Swoją drogą niezła fucha.
3)Basia opisała tą tabliczkę na swoim blogu i opinia była pozytywna. I tak szczerze to jej opinia jest dla mnie więcej warta niż jakiegoś randomowego Georga.
O ziarnach kakao z Nicaragua możecie poczytać na zalinkowanym blogu. Dla mnie najważniejszą kwestią, jak zawsze, był smak.

Smak: zapach, wygląd- nic nadzwyczajnego. Ugryzienie i no nie, o co chodzi? Przecież to zwykła mlecz… a kurczaki! W pierwszej sekundzie byłam zawiedziona, smak był zwykły, ale po chwili kubki smakowe zalała kakaowa powódź. Lekko cierpka, ziemista  i surowa kakaowość. Było w niej coś owocowego, cytrusowego, ale  nie jest to typowa skórka pomarańczy w czekoladzie, więc osoby, które nie lubią takich połączeń mogą być spokojne. To bardziej sugestia smaku, echo brzmiące gdzieś tam w dali. 
I jeszcze coś, jeszcze jakiś owoc, już miałam go zidentyfikować ale umknął, nie chciał pokazać swojej twarzy. I tak za każdym razem, już go prawie miałam, a ten wyślizgiwał się i znikał, skurczybyk. Co to było? Nie mam pojęcia.  I nie wiem o co chodzi, ale mój umysł podsuwał mi również myśl o tytoniu. Nie palę, nie cierpię papierosów, ale w tej czekoladzie skojarzenie było jak najbardziej pozytywne. Nie tanie papierosy sprzedawane przez Białorusinów na rynku, ale towar najlepszej jakości palony przez elitę początków XX wieku. Na koniec poczułam typowo kawową cierpkość, która była jak mocna kropka po ostatnim zdaniu epickiej powieści. 
Jeszcze tylko wspomnę, że słodycz i mleczność nie zostały zepchnięte na drugi plan, kroczyły z kakao ręką w rękę. W ustach czekolada szybko robiła się błotnista, ale nie powiedziałabym, ze jest tłusta. Jest taka mleczno-sucha, o ile ma to sens.

Czy jest to najlepsza mleczna czekolada na świecie? Nie wiem, nie jadłam wszystkich czekolad na świecie, więc nie mogę w tej kwestii się wypowiedzieć. Czy jest to najlepsza mleczna czekolada którą ja jadłam? O tak, z pewnością mogę to powiedzieć, podpisać się pod tym i wykrzyczeć to całemu światu! Niby tak prosty skład, a takie bogactwo smaków. To był zachwyt, to było rozpływanie się z rozkoszy, to było szybowanie w chmurach! Wyważono słodko-mleczno-kakaowa idealność. Mogę zdecydowanie powiedzieć, że nie było to moje ostatnie spotkanie z tą czekolada, ja ją jeszcze kupię! Tak samo jak jej brata, Ecuador 50%. Zdechnę, a kupię.
Ocena:11/10
Kaloryczność: 611kcal/100g
Gdzie kupiłam: Zdrowa spiżarnia
Cena: 16,50zł

Grafika na opakowaniu przedstawia reakcję człowieka po zjedzeniu tej czekolady :D
Pa


43 komentarze:

  1. Brzmi... bosko! Już nie mogę się doczekać momentu, gdy ja też ją spróbuję!

    A co do zakupów... ja już na szczęście umiem się opanować (i niee, wcale nie kupiłam 6 tabliczek, będąc ostatnio w amerykańskim
    supermarkecie)... To znaczy, niekontrolowane zakupy zdarzają mi się coraz rzadziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 6 tabliczek i opanowanie jakoś do siebie nie pasują XD

      Usuń
  2. charlottemadness03.08.2015, 05:55

    I to w Zotterze jest najpiękniejsze! Prosty skład, a takie bogactwo smaków w jednej tabliczce, która wydawałaby się ot zwykłą mleczną czekoladą.
    Z zakupami też tak mam :D Niby mi się spieszy, nie chcę wydawać niepotrzebnie kasy,a i tak odwiedzę po drodze kilka niepotrzebnych stoisk z myślą "a może jakaś ciekawa czekolada", "może coś ciekawego do zjedzenia w ramach II śniadania"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby zwykła a w środku kryje się cudo <3
      Dlatego biorę ze sobą jak najmniej kasy, bo inaczej bym szybko miała zero na koncie :D

      Usuń
  3. Powiem krótko: Muszę ją mieć! <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Wstęp <3 Daję Ci za niego dyplom, 5/5 ! ;) Zupełnie się w nim odnajduję ;)

    Co do czekolady.. Oj mleczne to moje ulubione, więc nie mam się co rozwlekać! Z chęcią bym przygarnęła.. I zjadła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje, powieszę sobie ten dyplom na ścianie :D
      I wyszłoby ci to na zdrowie :D

      Usuń
    2. Oj na bank, na zdrowie to na bank! :)

      Usuń
  5. Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem ;-) Na pewno to nie ja ,bo i mnie się zdarza,zwłaszcza,gdy wiem,np.że zbyt szybko nie przyjdę do danego sklepu...
    O rany!!! 11/10!!! To pierwszy raz taka ocena czy coś już było?
    Czekam na Lindt,ciekawe na którą się zdecydowałaś ?(to pytanie retoryczne,nie musisz odpowiadać).
    Podobnie miałam z mleczną 32% Madagaskar Cachet .To jedyna do tej pory tabliczka,która faktycznie miała bukiet smaków .ala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W trym towarzystwie ukamienowanie ci raczej nie grozi XD
      Raz kiedyś taką oceną wystawiłam, przy mieszance M&M's Sweet and salty
      Cachet? Brzmi ciekawie, muszę obczaić :D

      Usuń
  6. 50 % kakao w mlecznej czekoladzie? Oj, spróbowałabym z wielką chęcią:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba żadna inna mleczna nie ma tak wysokiej zawartości :D

      Usuń
    2. Błąd ;) 60% ma chociażby opisywana niedawno przeze mnie Manufaktura Czekolady. Zresztą wiele mlecznych polew w Zotter Handscooped też ma 60%. Nie mówiąc już o mlecznym Zotterze 70% bez cukru.

      Usuń
  7. Weź nie pisz takich wstępów, bo jeszcze pomyślę, że śledzisz mnie podczas zakupów i to ja jestem bohaterką ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czyli wiem, jaką Zotter MUSZĘ kupić :D

    OdpowiedzUsuń
  9. hahaha reakcją to mnie rozwaliłaś... ale obrazek z kotem przebija wszystko! Wysłałam go do siostry bo hula hula hopem :D Hahahaha.... nie rozumiem tej miłości do Lindta ale może nie chce po prostu :) Co do Zottera... 11?! Wow... ale i tak się nie skuszę... za prawie 17 zł... może jakbym dostała w prezencie *__*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie polecam MiauuuKurwa, obrazki mają świetne :D
      To byłby najlepszy prezent jaki można dostać <3

      Usuń
    2. wejdę i to zaraz, dziękuje nie miałam pojęcia, że taka fajna stronka istnieje :D

      Usuń
  10. Ja nie przepadam za mlecznymi czekoladami i nie kupuję ich, ponieważ są zbyt ,,zwykłe". Gdzie jakieś nadzienie, dodatki, petardy, wystrzały? No nie ma więc wieje dla mnie nudą... ALE ale ale. Tego nie można powiedzieć o Zotter. Wiem, nie jadłam i nie powinnam się wypowiadać, ale widzę i czytam i mogę stwierdzić, że Zotter nigdy nie jest zwykły nawet jeżeli tworzy po prostu ,,mleczną". Dlatego tę jak najbardziej bym kupiła i czuję, że byłabym zachwycona. Co prawda dla mnie mleczna raczej musi być słodka, a tu jednak jest mocno kakaowo jednak i czasem trzeba porwać się na bardziej wyszukany smak, a nie tylko słodki ulepek. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Normalnie też mam takie podejście do mlecznych, ale ta, TA przebija wszystkie cuda na kiju jakie do tej pory jadłam.
      Jakby Zotter stworzył zwykłą mleczną czekoladę, która nie odróżniałaby się od tych typowych sklepowych to stwierdziłabym, że koniec świata jest bliski.

      Usuń
  11. U mnie zakupy wyglądają podobnie ale staram się jednak kupować z rozsądkiem ;)
    Czekolady Zottera kuszą, oj kuszą *.*
    I jeszcze ta ocena 11/10!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To skuś się na przynajmniej jedną, tylko ostrzegam, grozi to niebezpieczeństwem w postaci wydawania nieprzyzwoitych sum na gromadę czekolad ;D

      Usuń
  12. Haha, wstęp jak zwykle idealny, cóż za zwrot akcji ;) A czekolada brzmi super, patrząc na ocenę powiem tylko: Muszę jej spróbować! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powinnaś być zawiedziona <3

      Usuń
  13. Czytam tytuł i myślę sobie co o na zwykłą mleczną czekoladę kupiła nie było innych ciekawszych:) . Czytam dalej i już wiem,że gdy wrócę to zamówię tę mleczną i sernikową:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak. Może się wydawać, że to zwykła czekolada, a to jest dar zesłany z niebios :D

      Usuń
  14. Nie rozumiem. To nielogiczne. Zawsze idę na zakupy z przygotowaną listą i rozrysowaną drogą (nawet w głowie) gdzie co leży. Wiem jak iść by uniknąć takich nadprogramowych rzeczy. Wystarczy chcieć! :P

    Czekolada? S P A D A J :D

    Mam nadzieję, że ta śnieżno-mleczna barwa to zasługa świateł zza okna. Bo ona nawet po zdjęciu obwoluty wygląda lepiej niż hmmm od groma innych czekolad.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yhym, uważaj abo uwierzę :D
      Wygląda lepiej, smakuje lepiej, pachnie lepiej, jest po prostu lepsza (i droższa, ale ciiii)

      Usuń
  15. Oj nawet nie zdajesz sobie sprawy jak my często ulegamy takim chciejką w sklepie :D A do tego jesteśmy we dwie i może by się wydawało, że będziemy siebie nawzajem pilnować? Guzik prawda! Jak jedna w tym dniu ma silną wolę to druga i tak sobie nie odpuści szaleństw :P Chyba zaczniemy osobno chodzić na zakupy xD

    Zotter nie odpuszcza i za każdym razem gwarantuje wspaniałe doznania nawet jeżeli prezentuje coś pozornie zwykłego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobno będzie jeszcze gorzej :D
      Nie odpuszcza, moja powoli rosnąca miłość do tej matki też nie odpuszcza :D

      Usuń
  16. WIEDZIAŁAM, WIEDZIAŁAM, WIEDZIAŁAM!!! :D Ona musiała Ci smakować... I tak, nie spocznij, póki nie dostaniesz wersji z Ekwadoru. Musisz je porównać :). 11/10, jakże pięknie oglądać taką ocenę czekolady Zottera :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak długo z nią zwlekałam bo bałam się, że się nią rozczaruje, że to będzie jedna z wielu mlecznych czekolad. Och jakże się myliłam. :D

      Usuń
    2. Ona nie mogła rozczarować :). Ale... Ekwador jeszcze przed Tobą :D :>

      Usuń
  17. Ah, i zjadło Ci literkę "o" w nazwie wpisu. Przecież to Labooko ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Z zakupami to i ja tak mam :) Poszłam ostatnio przejrzeć kolejną najnowszą i największą galerię handlową w mieście (czy ci developerzy nie mają co budować tylko sklepy?) no i tak : ciuchy, ciuchy, ciuchy, kosmetyki, ciuchy,ciuchy, biżuteria, ciuchy, ciuchy, buty, ciuchy, ciuchy...nuda, wracam do domu. A tu pojawia się sklep "Karmello". Moja reakcja jest mniej więcej taka jak mojej mamy na promocje w H&M : IDZIEMY! Oczywiście bez pudełka czekoladek nie wyszłam no bo jak? 3 minuty później trafiłam na sklep Mont Blanc - no i ponownie bez pudełka nie wyszłam :D

    Oczywiście potem słyszę fochanie rodziców że wydawanie pieniędzy na markowe czekoladki jest "niedojrzałe", "ile ty masz lat, 10?", "w twoim wieku już nie wypada" etc etc etc ale chyba znacznie lepiej wydawać kasę na czekoladki niż na papierosy (nie znoszę) czy piwo (nie znoszę). Czekolada ma przecież same zalety, papierosy nie mają żadnych. A wracając do Lindta, to widziałam 3 nowe smaki w Carrefourze ale jestem ostatnio zniechęcona do Lindt więc przeszłam obojętnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, a kiedy wypada kupować markowe droższe czekolady? Jak ma się 7 lat i niewielkie kieszonkowe od rodziców? Wtedy kiedy najważniejsze jest to żeby było słodkie i na tyle tanie by dało się tego jak najwięcej kupić? Nie lubię takiego gadania. Jarać się czekoladą można mając zarówno 10 jak i 100 lat :/
      A cóż się stało, czym Lindt ci podpadł?

      Usuń
    2. Nie cierpię takiego podejścia do kupna żywności i trunków wysokiej jakości. Na szczęście obecnie nie spotykam się z takim podejściem na co dzień.

      Usuń
  19. Co sądzisz o czekoladach Tesco Finest?

    OdpowiedzUsuń