08.08.2015

Quest Bar Protein Bar, Chocolate Peanut Butter



Roztapiam się, dosłownie.

Nie narzekaj, lato jest i musi być upalnie!!!  A idźcie wy w chole… idźcie stąd. Nie żyję w tropikach by uważać, że stan w którym asfalt topi się pod stopami, a skóra zaczyna niepokojąco capić spalonym mięsem, jest normą. Nie mam sił, jestem mokra od potu i śmierdzę. Nie lubię śmierdzieć, powiem wam tyle. I tak, będę narzekać, że jest za gorąco a zimą będę narzekać jak temperatura spadnie poniżej -20 stopni. Dajcie mi umiarkowaną temperaturę bez białego zimnego guano padającego z nieba, a nie będę narzekać. Tyle mojego, czas na baton.
Quest Bar  Protein Bar, Chocolate Peanut Butter, baton proteinowy o smaku czekolady i masła orzechowego. Pamiętacie moją pierwsza recenzję batonów Quest? Tam, opisałam historię zakupu i jednocześnie obiecałam opisać markę w kolejnej recenzji, co też czynię…. albo ostro skrócę, bo od gorąca głowa mnie boli i nie mam ochoty na czytanie małych, jasno szarych literek na białym tle. I to jeszcze po angielsku. Siedziba marki i zapewne też fabryka mieści się w hrabstwie Los Angeles  w miejscu zwanym City of Industry, który jest, jak mi się wydaje, tworem takim jak nasze Strefy gospodarcze. Czyli nie jest to normalne miasto ale miejsce gdzie mieszczą się siedziby różnych firm,  fabryki i… Po co o tym nawet piszę??? 

Wracając do Questów, marka powstała w 2010 roku, czyli jest względnie nowa. Oczywiście z tego co chciało mi się przeczytać wyszło na to, że wszystko zaczęło się od paru fanatyków pasjonatów i jednej kuchni. Tak na marginesie, chyba połowa firm z podobnymi batonami zaczynała w ten sposób, sądząc po informacjach na stronach. Myślicie, ze mają oni jakiś jeden wspólny konspekt i tylko zmieniają daty i imiona? Znowu wracając na tor, wydaję mi się, że batony QB zawdzięczają swoją wielką popularnością mnogością smaków, bo smaków mają naprawdę dużo, odsyłam na stronę producenta, bo jeszcze nie zwariowałam żeby to wszystko przepisywać. I co najważniejsze, są to batony wysokobiałkowe, bez żelatyny, bez cukru(za to jest stewia) i wzbogacone o błonnik, który teoretycznie na długo zapełnia. Pozwolicie jednak, że nie będę się wypowiadać na temat tego czy jest to odpowiedni produkt dla osób trenujących, bo ja się po prostu na tym nie znam. Ja po prostu ocenię smak. I w dodatku, idąc za poradą Carlannite, część postanowiłam podgrzać w piekarniku, a połowę zostawiłam „surową” dla porównania. Efekty możecie zobaczyć niżej.

Zanim przejdę do różnic smakowych chcę zwrócić uwagę na jedną rzecz, która od razu rzuca się w oczy, połówka pieczona zwiększyła swoją objętość, stała się mniej zbita a bardziej napompowana.

Ciepły: o mniam, to jest to!!!  Ale zaraz, zacznijmy od początku. Znacie ten dźwięk  jak łyżka wchodzi w mus? Takie lekkie syczenie i pękanie, Właśnie taki dźwięk usłyszałam jak potraktowałam kawałek łyżką.  Najpierw czuć sól, hnnnnng sól - słone orzeszki, orzeszki jak w mordę strzelił. Świetny, mocny  wyraźny posmak słonawego masła orzechowego. Moje zmysłu następnie zaatakowała obecność lekko cierpkiego kakao, przez co całość nabiera smaku mocno orzechowego brownie. Nawet konsystencja jest taka jak to lekko zakalcowate ciasto z podpieczoną skórką. Słodycz? Kurcze, ledwo jest. Znaczy czuć, że jest to słodki produkt, ale nie jest to pierwsze co się rzuca w kubki smakowe. Jeszcze jest coś, co chyba jest stałym smakiem w każdym batonie. Chodzi mi o jakby sugestię mleka w proszku. Przypuszczam, że to urok batonów wysokobiałkowych. Mi nie przeszkadza, nigdy nie wybrzydzałam nad mlekiem w proszku. Chyba, że wali zepsutym nabiałem czy stęchlizną. W tym wypadku zostawiam sobie święte prawo do wybrzydzania.

Surowy: mamy przed sobą, a raczej ja mam, a właściwie ja miałam, produkt o konsystencji modeliny, ni to twarde ni to miękkie. W tej wersji zdecydowanie było czuć słodycz. Nie jest wprawdzie w natarciu, broń boże nie jest to produkt przecukrzony, ale zdecydowanie obecność słodkiego jest wyczuwalna. Smak orzeszków nie jest tak intensywny jak w gorącej wersji, co nie znaczy, że ich nie czuć. Czuć tylko nie w takim stopniu. Cierpkość kakao również zanikła, a może raczej nie ujawniła się, biorąc pod uwagę, ze jest to produkt przed obróbką cieplną.  Za to nadal czuć ten specyficzny posmak mleka w proszku. I wydaje mi się, że to on jest najmocniej wyczuwalny w tym wszystkim.

Podsumowanie? Obie wersje są naprawdę smaczne, ale ciepła jest lepsza. Mam wrażenie, że obróbka cieplna podkręciła smak orzeszków i kakao, przez co słodycz została zepchnięta na drugi plan. Przypuszczam jednak, że dla miłośników ulepków nawet słodsza „surowa” wersja byłaby za mało słodka. Jeżeli jednak ktoś lubi połączenie słonego masła orzechowego i deserowej czekolady powinien być zadowolony. Jakbyście zobaczyli ten zachwyt na mojej gębie przy pierwszym gryzie to nie mielibyście wątpliwości czy kupić czy nie.
Ocena: ciepła 9,5/10 surowa 8/10
Kaloryczność: baton(60g)/160kcal
Gdzie kupiłam: Świat supli
Cena: 9zł

Ale tak serio, to teraz jest masakra z tą pogodą, sama miałam parę momentów w których tylko minuta dzieliła moją twarz (lub tyłek) od zażyłej i głębokiej znajomości z chodnikiem.  Osoby starsze naprawdę nie powinny wychodzić teraz z domu, chyba, że wczesnym rankiem lub mocnym popołudniem. Można paść.
Pa

52 komentarze:

  1. charlottemadness08.08.2015, 05:47

    Masło orzechowe+ nie byle jaki baton ?! wchodzę w to! U mnie dzień bez PB jest stracony :> Zdecydowanie wybrałabym wybrała wersję "hot" niż "raw". Zakalcowate ciasto + intensywny posmak słonych orzeszków bardziej mi odpowiada.
    Do 20 sierpnia takową pogodę mamy gwarantowaną... Zdycham.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten baton powinien być na liście każdego miłośnika PB :D
      Do 20 sierpnia? Kill me :<

      Usuń
  2. Pychotka!
    Nie jest to co prawda najlepszy wariant jaki mógł Ci się trafić, więc jestem pewna, że inne baaaaardziej podbiłyby Twoje serducho :D Szczególnie ciasteczkowe lub brownie na ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle pysznych smaków do okrycia przede mną <3

      Usuń
  3. Oj pycha, pycha, pycha! To musi być smakowite :) Nie ma innej opcji :)
    Ja żałuję, że nie znałam myku z podpieczeniem zanim pożarłam mojego Quetsa (głupia ja, głupiaa). Koniecznie ale to koniecznie muszę spróbować innych smaków! Już nawet wyhaczałam sklepy internetowe w poszukiwaniu najtańszych. :)
    Ten.. Ach. Mimo nienawiści do orzeszków samych w sobie masło kocham. Ach.
    Dobra, już, zbieram się w kupę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie znałam tego myku przy pierwszym QB ale już naprawiłam swój błąd :D
      Koniecznie spróbuj

      Usuń
  4. Momentami nawet siedząc w domu widzę, jak wszystko po mnie płynie. Nic na to nie poradzę, że temperatura optymalna dla mnie to 18-22*C, do tego najlepiej niewielkie zachmurzenie i miły wiaterek.
    Co do batonów, to raz jadłam babeczki z masła orzechowego w czekoladzie od Reese i nie czuję połączenia tych smaków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rano spociłam się jak warkocza robiłam ;_;, koszmar.
      Radzę spróbować chociaż jeszcze jeden raz. Ja też przy pierwszym Reeses krzywiłam się, a teraz kocham :)

      Usuń
  5. Nie znałam tych batonów, ale coś czuję,że poszukam tego smaku;0

    OdpowiedzUsuń
  6. wygląda przepysznie :D juz nie raz slyszalam o tych batonach i mam na nie wielka ochote :) szkoda, ze sa takie drogie..
    a u mnie recenzja batonow z biedronki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogie, to niestety prawda, ale warto czasami kupić :)

      Usuń
  7. Ja muszę przestać czytać recenzje Questów, bo jak tak dalej pójdzie to spakuje się i polecę do Ameryki jak nic... Jak. Ja. Je. Chcę. No... Dobra, nie poddaje się, dalej będę szukać w Szczecinie, a jak nie to zrobię to czego nigdy nie robiłam i UWAGA zamówię przez internet... WOW. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, zawsze łatwiej i taniej zamówić je z netu niż lecieć po nie specjalnie do Stanów :D

      Usuń
    2. Wiesz co ja tak bardzo boje się/nie lubię robić zakupów przez Internet, że chyba naprawdę prędzej bym się tam wyniosła! :D

      Usuń
  8. nienawidzę takiej pogody! to rzeź! jestem niewolnikiem własnego domu :( nie mogę mieć styczności ze słońcem, a moja mama od rana źle się czuje, nie dobrze jej i leży... brak słów.. :(

    Co do batonów... a idzcie z nimi! wszyscy je testują na potęgę :D Wściekam się bo mnie to nie będzie dane xDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuje, ja w miarę możliwości wychodzę z domu, ale usiłuje nie przebywać za dużo na słońcu.
      Czemu nie? Zamów przez internet jak nie znajdziesz stacjonarnie.

      Usuń
    2. 9 zł przy moich dochodach? :( nie mogę co najwyżej 5 no 6 jakbym zaszalała, mogłam bym wydać złoty...
      dziękuje za współczucie :)

      Usuń
    3. na testosterone kupowałam za 6 zł :D

      Usuń
  9. Miło wracać do zdrowia, czytając o takich pysznościach. Choć, z drugiej strony, od wczoraj mi niedobrze na myśl o każdym produkcie. Nie mogę jeść niczego do recenzji, bo wszystko dostałoby 1 chi i kolorowy wymiot na do widzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale przynajmniej masz zapas recenzji :)

      Usuń
  10. Smak wydaję się być ciekawy i chętnie spróbuję batona;)

    OdpowiedzUsuń
  11. A co ma powiedzieć biedny ulotkarz w taką pogodę? Chociaż teraz akurat nie powinnam narzekać, kierownictwo dało nam wolne na czas upałów byśmy udaru nie dostali (zanim ktoś się spyta czemu zajmuję się taką mało ambitną i raczej denerwującą dla innych pracą : bo to jest chyba jedyne miejsce gdzie studentowi oferują rozsądne warunki zatrudnienia. Sorry, 5zł na godzinę, 15 minut przerwy na 8 godzin i "w razie konieczności" dyspozycyjność sobota-niedziela to nie są rozsądne warunki.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, ulotkarz ta żadna hańbiąca praca. Niewdzięczna i mało lubiana, ale przynajmniej coś się robi. Sama rozdawałam ulotki i też było wtedy upalnie więc rozumiem ten ból. Po prawdzie nie było AŻ tak gorąco. A w taką pogodę to jednak powinni darować te rozdawanie i tak mało osób chodzi po mieści.

      Usuń
  12. Moja mam mi wczoraj prawie padła tak się biedna zgrzała :/ Upał, upał i rąbane tropiki. Ja chcę optymalną temp. 23-25 stopni, a nie 40 w cieniu!

    Batona kocham, ale to chyba wiesz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 23-25 brzmi idealnie, też chcę :(

      Usuń
  13. Nigdy nie widziałam u mnie tego smaku i bardzo ubolewam bo kuuusi ;(
    Ach, te upały! Ja wczoraj latałam cały dzień na mieście a było cholernie gorąco. Dobrze że w domku mam 20-23 stopnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę, u mnie w pokoju jest 29 :(

      Usuń
  14. Czeka na mnie wraz z innymi smakami w szafce. Dla osób ćwiczących ma naprawdę genialne makro i super zastępuje słodkie. Świetna potreningówka, czy sposób na podbicie białka.
    Nie mogę doczekać się, kiedy go spróbuję. :D
    PS.o podgrzewaniu słyszę któryś raz. Na ile stopni i na jak długo? :) Byłabym baaardzo wdzięczna za podpowiedź. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie nie powiem, bo robiłam to wszystko "na czuja". Nastawiłam piekarnik na 180 stopni i od razu, do nienagrzanego wsadziłam batona, na samą górę. A ile minut to trudno powiedzieć, nie patrzyłam na zegarek i poleciałam wyciągać jak po paru minutach sobie przypomniałam XD może około 6-8minut.

      Usuń
    2. Hah! Dziękuję bardzo. :D Będę kombinować. ;o)

      Usuń
  15. Kurcze, pozostaje mi jedynie patrzeć z zazdrością w oczach i chęcią spróbowania, jakiegokolwiek ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest również możliwość zamówienia online ;)

      Usuń
  16. Jeden z dwóch batonów, po których ostał mi się sam papierek, bez żadnych notatek. Zły z pewnością nie był, bo do tej pory zawiodły mnie jedynie kubeczki, ale to trochę dziwne, że nie postanowiłem zapisać nawet jednego zdania.

    Może smakował jak jedzone łyżką masło orzechowe i było to zbyt oczywiste... a co za tym idzie "do zapamiętania"? Fotek też brak, co zapewne o tym świadczy ;)

    Żadnego z QB nie jadłem na ciepło. Ale to ile filmików na YT traktuje go w ten sposób, to głowa mała. W głowie mam chyba obawy, że przez podgrzanie stracę tę papkę do żucia. To jakby krowie zabrać możliwość memłania w gębie trawy ;)

    O upałach się nie wypowiadam. Narzekam na słońce, narzekam na deszcz. Ale ja naprawdę nie wymagam wiele. Stałe 23 stopnie latem, 10 zimą i tyle :D

    QB co chwila wypuszcza nowe produkty. I to nie tylko batony. A najlepsze jest to, że (znów posłużę się YT) u nic w promocji potrafią kosztować... niecałego dolca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz!!! Jestem rozczarowana i oburzona, że nie napisałeś recenzji na temat tego smaku. ;)
      No konsystencja się zmieniła. Z modeliny na zakalec, jakaś różnica jest.
      Jak dla mnie są to normalne i wcale nie wygórowane wymagania, w takich temperaturach można egzystować.
      A idź ty, tam niecały dolar a u nas prawie 10zł :<

      Usuń
  17. Rozumiem Cię doskonale jeśli chodzi o upały jestem z tych co ciepło kochają mi takie temperatury nie przeszkadzają ,ale nawet i ja już wczoraj ledwo żyłam i się zaczęłam pocić co do mnie nie podobne . Dziś nawet dziecko siedzi w domu nie chce iść w tą pogodę i już godz siedzi w domku:). Co do batonika jakoś mi konsystencja się się nie podoba i nie skuszę się na pewno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj jest nawet gorzej, nie ma czym oddychać. A dzieciak niech lepiej siedzi w domu, na zewnątrz jest piekło.

      Usuń
  18. Teraz to my w ogóle z domu nie wychodzimy, choć i w czterech ścianach klimy nie mamy, więc się topimy jak lody. Najgorsze jest to, że w przyszłym tygodniu pogoda się nie zmienia a my musimy jechać pociągiem do Wrocławia oglądać mieszkania :/ To dopiero będzie tragedia....

    Za ciepłego batona dałybyśmy się pokroić :P To musi być mega :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może do tej pory temperatury jednak spadną. Nie wyobrażam sobie jechać gdziekolwiek bez działającej klimatyzacji.
      To było mega, zapewniam :D

      Usuń
  19. Ja i tak temu batonowi podziękuję: jadłam, ale inny smak i tak mi wszystko inne obrzydził, że teraz to dla mnie marnowanie pieniędzy. A szkoda, bo smaki wydają się ciekawe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko rozbudziłaś moją ciekawość. Jaki smak tak cię obrzydził?

      Usuń
    2. Cinnamon Rolls. Niby nie aż taki, że mam po nim koszmary, ale nie warte ani centa.

      Usuń
  20. Bardzo ciekawy blog

    Zainteresował mnie :)

    Będę częściej zaglądać :)

    A w wolnej chwili zapraszam do siebie ;) :D

    http://blogowszystkimevi.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  21. Fakt faktem iż jest zdecydowanie za gorąco. Doskonale cię rozumiem bo też nie lubię śmierdzieć (a kto lubi? chyba nie ma takiego człeka :P ), a baton wygląda jakby był blokiem czekoladowym :) Serio.

    http://buteleczka-szczescia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądząc po niektórych jednostkach są tacy co lubią śmierdzieć ;D
      Dla mnie na tym zdjęciu wygląda trochę jak chleb.

      Usuń
    2. Buahahahaha! A ja mam to szczęście, że raczej się nie pocę. :D Pomińmy fakt, ze padam z gorąca. Aż mi się przyjemnie zrobiło, kiedy o 6 wyszłam z domu zebrać maliny do śniadania i przy okazji zaczerpnęłam świeżości.
      Masło orzechowe kocham, a baton wyglądem lekko przypomina brownie. Powinien mi zasmakować. I choć sporo kosztuje to jednak kupię mając okazję.

      Usuń
    3. Tak, jeszcze o takiej porze jest fajnie, potem robi się okropnie.

      Usuń
  22. Nie dość, że smak ciekawy, to jeszcze opis wersji na ciepło... Szkoda, że mi taki baton do niczego nie potrzebny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może jednak? Wydaje mi się, że mógłby ci smakować ;)

      Usuń
  23. Nie jadłam tych ciasteczek ;)

    OdpowiedzUsuń