12.08.2015

Princessa czekoladowa




Księżniczka spadła z wieży

Do jasnej cholery!!! Matka, przestań!  Jak każdy człowiek mam swoje granice.  Takie na przykład granice prywatności. Nie powiem żeby to były granice jak miedzy dwoma Koreami, właściwie bliżej im do strefy Schengen. W końcu na blogu wyjawiam to i owo, na Instagramie również możecie zobaczyć jak wygląda moja facjata i kot. Ktoś bardziej zdeterminowany łatwo mógłby znaleźć dokładniejsze informacje. Jest tylko jednak bardzo ważna kwestia, ja sama decyduje o tym, czym się z wami podzielić. Mało co tak mnie wnerwia jak usłyszenie jak moja matka rozmawia przez telefon na mój temat.  Ogólnikowe informacje jakoś przełknę, ale jak słyszę dokładniejszy update na temat mojego życia zawodowego (gdzie pracuję, czym się zajmuję, od kiedy do kiedy, wrażenia itp.), miłosnego (brak totalny) i zdrowia (WTF w ogóle) to mam ochotę podejść i wyrwać słuchawkę. Dziękuje bogom, że jak byłam mała to nie było FB, bo bym miała przesr,… źle bym miała. A tak to mamuśka się fejsa boi i nie muszę się martwić tym, że cały Internet dowie się, że przykładowo pracuje w oczyszczalni ścieków(btw, nie pracuje w oczyszczalni ścieków) czy mam bolesny okres. Na razie pozostaje mi uparcie powtarzać, że nie życzę sobie by gadała o mnie z ludźmi za moimi plecami. Może w końcu trafi. Albo mnie  trafi, szlag.
Princessa czekoladowa, wafelek przekładany puszystym kremem kakaowym oblany deserową czekoladą. Jest to edycja limitowana, więc nie wiem czy jeszcze jest dostępna w sklepach, ja swoją księżniczkę kupiłam już jakiś czas temu. No dobra, Princessa czekoladowa, czym ona tak się wyróżnia od Princessy czekoladowej w czerwonym opakowaniu? Właściwie to nie wiem. Nie jestem nawet pewna czy po zmianie opakowaniu tamta Princessa nie wyleciała i teraz wróciła jako edycja limitowana. Co by było dość sprytne, bo kupiłam ten wafelek głównie z powodu napisu edycja limitowana. Mogę tylko wzruszyć ramionami i poddać wafelka sekcji.

Smak: po otwarciu opakowania spostrzegłam dwie rzeczy, polewa na waflu się nie rozpłynęła tylko twardo się trzymała, a całość pachniała kakaowo-ziołowo. Tak mi się ten zapach przynajmniej skojarzył. Ostrożnie by nie ubrudzić palców i białej bluzki zaczęłam dzielenie..Niestety polewa, mimo, że się trzymała, to była tak miękka, że po sekundzie miałam palce całe wysmarowane. Warstwa polewy była cienka, bardzo cienka. Nie udało jej się odczepić, musiałam delikatnie zeskrobywać. W smaku całkiem niezła, zdecydowanie deserowa. Z lekką kakaowa cierpkością i jakby orzechowym posmakiem. Jednocześnie jest dość tłusta i to margarynowo tłusta, trochę plastikowa. Słodycz na umiarkowanym poziomie. 

Wafelek również jest cienki i suchy ale nie aż tak jak Prince Polo. Na koniec jest nadzienie, które również jest cienkie, i, o dziwo, lekko słone z domieszką słodkiego.  I tłuste, bardzo tłuste. Margarynowo tłuste.  Poza  tym trudno określić jaki to smak. Niby jest napisane, że to krem kakaowy, ale powiedziałabym, że to krem „o smaku kakaowym stworzony przez osobę, która nie wie jak smakuje krem kakaowy” .

Całość nie jest ani zła ani dobra. Jest mocno średnia idąca w stronę zła. Za tłusta, za mało charakterystyczna, nieco sztuczna i plastikowa. Po prostu słabizna. Na plus idzie fakt nieprzesłodzenie i względnie zjadliwej polewy. Ale to nie wystarczy dla dobrej oceny. Od Princessy oczekiwałabym czegoś lepszego niż smak przeterminowanych, najtańszych wafelków z osiedlowego sklepiku.
Ocena:4,5/10
Kaloryczność:100g/561kcal, wafel(37g)/208kcal
Gdzie kupiłam: Społem
Cena:1,35zł

Następny wpis będzie w sobotę.
Pa

44 komentarze:

  1. charlottemadness12.08.2015, 05:53

    Princessę jadłam X lat temu. Doskonale pamiętam smak kokosowej, bo takową się w większości zajadałam ale jakoś nie bardzo mi się chce do niej wracać, chyba się ją przejadłam w dzieciństwie :P
    Co do prywaty.. Przybij piąteczkę. Też uwielbiam jak mamcia gada o mnie przez telefon itp. Tak mnie wtedy nosi... Ludzie i tak przekręcają nie tak rozumieją (głowa ich nie pojmuje tak jak ma być.. sory) Albo sąsiedzi wciąż pytający co i jak siadający na Ciebie, gdzie się nie pojawisz..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po tej wersji to teraz boję się jeść kokosową. A jak mi nie posmakuje :<
      I potem wysłuchuj co ludzie dziwnego mówią na twój temat, bo coś przekręcili.

      Usuń
  2. Dobrze,że nie jadam wafelków:) . Obgadywanie chyba jest normalne:) .W niedzielę wróciłam po 6 tyg do domu i w poniedziałek 5 osób + wczoraj 2 opowiadało mi co się działo w bloku . Mianowicie ok 2.5 m-ca temu wprowadziła się młoda para z dzieckiem(1.5roku) i teraz robią straszne awantury,wyrzucają swoje rzeczy przez balkon ,palą zioło itd . Kochani sąsiedzi chyba tylko czekali by się wyżalić i tylko się pojawiłam i już bla bla bla

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie obgadywanie jest normalne, bo właściwie wszystko dzieje się na widoku publicznym. Gorzej jak ktoś przekazuje prywatne informacje :/

      Usuń
  3. Mnie to wkurza jak ktoś mówi coś o mnie przy mnie (posługując się 3. osobą i kompletnie ignorując to, że siedzę tuż obok).
    A Prinscesse zawsze wybierałam kokosową, myślę ze teraz bym się tym porządnie zasłodziła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe czy nie zmienili smaku kokosowej.

      Usuń
  4. A myślałam,że wafelek też czekoladowy to dobrze,że mnie nie skusiłam edycja limitowana :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak jak Ci pisałam, moim zdaniem to jest to samo: http://livingonmyown.pl/2015/04/24/nestle-princessa-czekoladowa-smietankowa/ A co za tym idzie, zgadzam się z Twoją opinią o beznadziejności produktu. W temacie mamy zaś powiem tyle, że moja również omawia moje życie i problemy zdrowotne (raz rozpowiedziała pewną intymną wieść, BO PRZECIEŻ TYLKO NAJBLIŻSZEJ RODZINIE) i przestałam się do niej na jakiś czas odzywać. W ogóle było tak, że się jej zwierzyłam, ona wypeplała swojemu facetowi, a on mojemu (mój już wiedział ode mnie i mi powiedział, bo byliśmy ze sobą szczerzy). I na kim się skupiła złość? Na moim facecie, bo wygadał mi, że mama powiedziała swojemu ("zlamal meska tajemnice" wtf w ogole?!). To była duża kłotnia ogólnorodzinna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Złamał męską tajemnicę??? Że niby co? Rozumiem, zę coś takiego jak kobieca tajemnica nic nie znaczy?

      Usuń
  6. Ja uwielbiałam kokosową, ale kiedy jakiś czas temu ją jadłam, nie wydała mi się już taka pyszna. Zupełnie jakby ze zmianą opakowania zmienili też smak.
    Tę widziałam i tak coś czułam, że właśnie taka kiepsko-średnia jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tego się właśnie obawiałam :( Jak mogli zmienić smak kokosowej!

      Usuń
  7. Pewnie, że to ta sama co w czerwonym opakowaniu, ale poleciałaś na napis o limitce, haha :D Kiedyś mi smakowała, ale to było daaaawno....

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham jak rodzice rozmawiają o mnie <3 To jest po prostu! Albo to, jak wszystkim do o koło rozpowiadają, jaka to super sprawa, że prowadzę bloga, że jestem dziwna, bo mięska nie jem...masakra i doskonale Cię rozumiem ;/

    Wafelka jadłam i według mnie jest bardzo smaczny, ale jakoś za nim nie tęsknię. Raz i nigdy więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jezu, tylko by tego brakowało żeby sąsiedzi dowiedzieli się o moim blogu O_o
      Z tym "nigdy więcej" to się zgadzamy ;D

      Usuń
  9. Nie pamiętam zupełnie jak ona smakuje jednak kiedyś jadłam ją dosyć często wiec musiała mi smakować. :D Pewnie jednak wolałabym mleczną, zebrę lub OCZYWIŚCIE kokosową, która jest królową absolutną jeżeli chodzi o princesse, nie ma innej opcji. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kokosowa to klasyk, a przynajmniej była klasykiem, teraz to nie wiem.

      Usuń
  10. Jeszcze weselej jest jak masz w domu tkz. babcię osiedlowy monitoring. Bo ta sąsiadka kupiła sobie nowy rower, ciekawe skąd miała pieniądze. A drugiego sąsiada córka się rozwodzi, Bóg go pokarał taką córką. I niestety, babcia czuje potrzebę zapytania się o dosłownie wszystko i skomentowania tego. Przykładowa rozmowa z babcią :

    - Gdzie byłaś?
    - W sklepie.
    - A po co?
    -Gorąco jest, woda się skończyła.
    - I gdzie kupiłaś?
    - W biedrze.
    - A jaką?
    - XXX.
    - A za ile?
    - za yyy.
    - A co jeszcze kupiłaś? Za ile? W tym samym miejscu? A ile osób w kolejce? Są jakieś promocje?

    A przy okazji Biedronki, znalazłam te batoniki Twix z ciasteczkiem, była też druga wersja z M&Ms. I to są na pewno te co były lata temu sprzedawane, tylko wtedy nazywały się "Cookies &...".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szału bym dostała z taką osobą w domu, nie lubię gdy ktoś mnie za bardzo wypytuje co robię gdzie idę, po co z kim blablabla. A osiedlowy monitoring też mam, tylko w postaci znudzonego ojce ;)
      O, jeszcze są. Fajnie, ze znalazłaś.

      Usuń
    2. One są chyba w normalnej ofercie bo są na półce w dziale ze słodyczami a nie tuż przy kasie gdzie kładą produkty limitowane.Przy kasie teraz są ciasteczka Kubuś (herbatniki maślane i czekoladowe ciasteczka zbożowe), jakaś nowa wersja Mlekołaków i mini marsy/snickersy/milkyway.

      I czemu nikt mnie nie poinformował że do końca sierpnia Lidle się remontują?

      Usuń
  11. Wydaje mi się, że ją jadłam, nawet jeśli to zupełnie nie pamiętam czy mi smakowała. Więcej nie szukałam, więc raczej mnie nie powaliła. Jeśli princessa, to u mnie najczęściej kokosowa. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona ma smak słodko-nijaki, taki do zapomnienia, więc nic dziwnego, że nie pamiętasz.

      Usuń
  12. Kiedy my ostatni raz jadłyśmy Princessę? I jak już to na bank była to wersja kokosowa, bo kiedyś miałyśmy do niej słabość :P Swoją drogą ciekawe czy nadal by nam tak smakowała, skoro wersja czekoladowa wypadła tak kiepsko :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszyscy kochają kokosową księżniczkę :D Pewnie kiedyś kupię i sama się przekonam czy smak się zmienił, ale to jeszcze nie teraz.

      Usuń
  13. mamy takie skąd... bo skąd ja to znam :< Prinecesse jadłam 2 miesiące temu bo dałam się również naciągnąc...

    OdpowiedzUsuń
  14. Czyżbym Ci o niej przypomniała? :D Ale zapłon mamy dobry, bo pojawiła się jakoś zimą.
    Ja tak mam, kiedy moja babcia gada z jej siostrą przez telefon. Eh, obie tak samo posrane. ;-;
    Ale jak to taka słaba ocena na taki dobry wafelek? A myślałam, ze jednak się trochę zgodzimy co do recenzji. Cóz, moja znów była inna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właściwie to musiałam ją otworzyć bo zbliżała się data ;)
      Zdarza się, taki jest urok tego, że ludzie maja różny gust ;)

      Usuń
  15. Droga czoko. Rozumiem twoje wkur...zenie. Jednak:

    Troska o zdrowie ukochanej jest uzasadniona. Szukamy w ten sposób pomocy, ujścia dla cierpienia. Bo nie da się ukryć, że z osobą chorą cierpią też i bliscy. Zwłaszcza jeśli... widzą jak umiera na ich oczach. To też takie leczenie własnej duszy. Powyższe szczęśliwie tego nie dotyczy.

    Czym innym jednak jest rozgadywanie dla samego rozgadywania. Taki inny styl "a mój Krzysio to ma...."; 'No, no, super... ale posłuchaj co mój Pawełek ma!".Trochę błędne koło chwalenia się lub w dalszym przypadku mówienia o problemach innych, podczas gdy oni sami chcą go zachować dla siebie.

    Tylko najbliższa rodzina? Niby fajnie. Tylko, heh. Jeśli powierzam swój sekret osobie A, to nie chce by potem ona rozdzieliła się na A1, A2, A3. Nawet jeśli jest to tzw. pierwsza linia.

    Trudny temat. Na pewno nie do wyczerpania w pięć linijek. Nie chcę pisać filozoficznych wywodów, bo ile punktów siedzenia... Oby to tylko nie spowodowało blokady i niechęci do wygadania się na/ przy ramieniu w przyszłości.

    Zresztą... chaotycznie pisze. Trudno złapać mi jedną myśl. Życie.

    Princessa - lipa. W czym się w pełni zgadzam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, co innego wyrzucenie z siebie trosk o zdrowie najbliższych, a co innego rozgadywanie rzeczy, które powinny pozostać prywatne. Ja na przykład teraz nieco uważam z tym co mówię, nie chce żeby większe grono osób wiedziało o czymś, co mało być osobiste.

      Usuń
  16. Moja ulubiona to kokosowa i czasami zebra, jak dla mnie smakuje genialnie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mamy takie są.. Nic nie poradzisz. Moja również czasem gada i gada i gaaada.. Ale już sie nawet na to nie złoszczę. Po co się złościć na coś, na co się nie ma wpływu :)

    Co do tej Princessy. Leży chyba z rok w pudle. Kiedys tam się do niej dogrzebie ale nie mam ciśnienia ;) I chyba widzę że nie warto się spieszyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ciągle liczę że na to będę miała jakiś wpływ, w końcu to moje życie prywatne :<
      Tylko może lepiej datę obczaj ;)

      Usuń
    2. Dla Mam nie ma życia prywatnego :D
      Data na bank jeszcze optymistycznie zachęca świeżością ;)

      Usuń
  18. moja tez musi zawsze pogadac o mnie z Babcią przez telefon. To dziala jak "gluchy telefon" mama babci, babcia cioci i zaraz cala rodzina wie..

    princessa to baton za ktorym nie tesknie, nie ciekawi mnie a wrecz odpycha :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przekaż to dalej normalnie :/
      Kokosowa wersja też?

      Usuń
    2. tak :3 tak samo jak lion - koszmar obojetne jaki i tak nienawidzę :)

      Usuń
  19. Chyba nie jest taka dobra jak sobie wyobrażałam. Chyba wole kakaową Lustettę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie Lusetta wygrywa w tym pojedynku.

      Usuń
  20. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  21. Limitka???? Według mnie to to samo co ta w czerwonym papierku :) Tą niby limitkę widuję od miesięcy w marketach ;) Do tej pory jest :)

    OdpowiedzUsuń