05.08.2015

Muller Mix, Pistachio + Amaretti



Insulina potrzebna od zaraz

Poczekam, oj poczekam.  Patrzę na swój numerek i zerkam na tablicę multimedialną, tu 106, tam największa liczba to 50. Wprawdzie jest kilka stanowisk, ale na każdą osobę trzeba poświęcić  co najmniej z 15 minut. No cóż, nie przyszłam nieprzygotowana. Usiadłam wygodnie, a raczej tak wygodnie jak tylko plastikowe krzesło mogło na to pozwolić, i wyciągnęłam książkę. Nie mogłam wprawdzie totalnie zagłębić się w przygody Wolhy Rednej, bo część mnie czujnie obserwowała postęp w kolejce. Ludzie kręcący się po korytarzu i wrzeszczący do komórek również nie  pomagali. Szczególnie jeden osobnik zauroczył mnie swoim prawie 40 minutowym występem. Musiał on poinformować, chyba połowę ze swoich kontaktów, że nie może załatwić sprawy, bo wydawanie numerków zostało zakończone. Dla zachowanie pozorów kultury na tym blogu, nie wspomnę o niezwykle bogatym słownictwie tego osobnika. Taki lajf proszę pana, numerki kończą się na 110, bo inaczej panie urzędniczki by się nie wyrobiły z ludźmi, trzeba było przywlec tu dupę wcześniej.
Numerki pykają, raz wolno, a raz szybciej, ileś osób pobrało swój przydział i poszło w siną dal. 60-nie ma, 61- nie ma, 69-nie ma. Każde takie „nie ma” raduje moje serce, oznacza szybsze przyjęcie.  Jakieś dziecko wykazuje zainteresowanie kabelkiem od moich słuchawek, rzucam mu spojrzenie i mam spokój, w odróżnieniu od matki.  Nie z mojej macicy to wypełzło, nie mój problem kobieto. Czytam dalej, co raz uśmiechając się pod wąsem. Wąs bujny nie jest, więc widać jak się szczerzę do książki, przerażający widok, zapewniam. Korytarz powoli pustoszeje, 100, 101, 102… przy 105 chowam książkę do torby i patrzę na zegarek, 14:03, nie jest źle. Mój numerek się pojawia, idę. Wychodzę z urzędu o 14:30, spędziłam tam 4 bite godziny. Jestem zmęczona, jest gorąco, ukrop wali z nieba, ale nie jestem wkurzona. Jestem ostoją spokoju, bo wizyta w tym przybytku była potrzeba i dzięki niej będę miała szanse na coś, co napawa mnie nadzieją. Ale o tym pisać jeszcze nie będę,  będę tajemnicza. Spocona, wymęczona, z bolącymi stopami i z kotem drącym obok japę, ale tajemnicza. Jak nadejdzie odpowiednia chwila to się pochwalę, a teraz shhh.

Swoją drogą te 4 godziny znacznie skróciły mi czas na dobry, związany z produktem wstęp. Na szybko wymyśliłam ten, mam nadzieję, ze nie macie nic przeciwko ( a tylko spróbujcie)
Muller Mix Pistachio Jogurt + Amaretii, jogurt o smaku pistacjowym z ciasteczkami amaretii. Cóż, jeszcze przed spróbowaniem, jogurt ten dostał karnego penisa za absolutny brak pistacji w składzie. Tak, tak wiem, „o smaku” świadczy samo o sobie, ale kurcze. Chociaż 0.1% tej pistacji mogli dać! Również inne recenzję nie wzbudzały wielkich nadziei na ideał. Nie zatrzymało to pociągu mojej chcicy na tą nowość, jedynie lekko zahamowało tak, że zamiast pendolino miałam maszynę pamiętającą czasy Gierka. Przynajmniej ewentualne zderzenie z rzeczywistością nie mogło być bardzo bolesne, prawda?


Smak: typowe dla mixów opakowanie z dwoma komorami. W jednej mamy radioaktywną zieloną breje, a w drugiej apetycznie wyglądające ciasteczka. Zaczynamy osobno, wpierw jogurt. Dość rzadki, ale jeszcze nie osiągnął poziomu rzadkości mleka smakowego. Pierwsza łyżka była jak  uderzenie kijem baseballowym zrobionym z cukru. Na tym jednym uderzeniu się niestety nie skończyło, byłam okładana słodyczą bez żadnej litości. W końcu, jak już byłam totalnie zmaltretowana, cukier  odpuścił i zdołałam poczuć coś jeszcze. Pistacja, sztuczna chemiczna pistacja, ale jest. Dzięki bogom, już myślałam, ze kupiłam omyłkowo jogurt o smaku cukru. Coś jeszcze? O, jest subtelny jogurtowy kwasek. Nie ma go dużo, ale i tak przywitałam go z ulgą. Tą część spisałam już na straty, ale może ciastka będą lepsze. 


Małe, urocze, twarde i kruche jednocześnie, aż chce się je gryźć. ERKH, wata cukrowa. Dla mnie był to smak waty cukrowej. Baseball znowu poszedł w ruch, litości! W przerwach między jednym uderzeniem, a drugim pojawił się aromat migdałowy, całkiem dobry gdyby tylko nie został przegoniony przez słodycz. Stwierdziwszy, że już i tak nie mam nic do stracenia wsypałam kilka ciastek do jogurtu. Nom, tak jak się spodziewałam, dwie łyżeczki i koniec tego, nie dam rady, to jest za słodkie!!!

Powiem to tak, ten jogurt może smakować tym osobom z wysokim progiem odporności na cukier, lub tym na cukrowym głodzie. Smak pistacji był, a ciastka miały niewątpliwie migdałowy posmak. Jednak dla mnie Muller zdecydowanie przesadził z substancjami słodzącymi, dla mnie to było po prostu tak słodkie, że aż niedobre. To tak jakby do kubka herbaty ktoś wsypał pół szklanki cukru. Jestem na nie.
Ocena: 4/10
Kaloryczność:100g/144kcal
Gdzie kupiłam:Auchan
Cena:1,94zł

Kolejny wpis w sobotę.
Pa

44 komentarze:

  1. charlottemadness05.08.2015, 05:44

    Po otwarciu wygląda mało apetycznie, a szczególnie te "kuleczki" .. I jeszcze smak waty cukrowej.
    Jak już Ty zaprzestałaś na 2-óch łyżeczkach, to musi być meega słodkie ;>

    W urzędach tak już jest.. Wraca się zmęczonym bardziej niż przedtem. I w dodatku miłe urzędniczki/urzędnicy.. bezcenne chwile.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smak waty cukrowej jest dobry, ale w wacie cukrowej :D
      Tak właściwie to 3 łyżeczki, bo jedna samodzielna, a dwie z ciastkami, tak dla ścisłości.
      Ja mam szczęście trafiać na miłych lub neutralnych urzędników, urabiam ich uśmiechem i grą pod tytułem "miła zagubiona dzieweczka" :D

      Usuń
  2. Hmm, no tak, ja mój jadłam po kilku dniach bez słodkich słodyczy (jakkolwiek to brzmi) i chyba po prostu potrzebowałam cukru, jak tak teraz na to patrzę. Muszę obmyślić jakiś plan cukrowego wytrzeźwienia na degustacje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lekko się zdziwiłam jak po napisaniu recenzji jeszcze raz przeleciałam po innych blogach i przypomniałam sobie, że ty w sumie dość pozytywnie się wypowiedziałaś na temat tego produktu. Ale rozumiem, czasami nasze kubki smakowe płatają nam figla. ;D

      Usuń
    2. To prawda i teraz sama sobie nie wierze! xD

      Usuń
  3. Wstępy do Twoich wpisów są masterskie, zawsze będę to powtarzać. Niby poważne, niby prześmiewcze. Ideał. Czuję, że masz "moje" poczucie humoru :)

    Mój Mix dalej (od miesiąca+) czeka na test i recenzję.. Ale właśnie dzięki Waszym - tak bardzo przychylnym.. No jakoś nie mogę się przemóc :/ Muller powinien naprawić maszynki do dozowania cukru. Ot co.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rumienie się... kurcze powinnam kupić coś na rozszerzone naczynka ;D
      Lepiej sprawdź datę ;)

      Usuń
    2. Może już się popsuł ... :D

      Usuń
  4. Od razu można paść na cukrzycę po spożyciu ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hm, czy tylko mi on smakował? :D No ale coś w tym jest, trochę jestem na "cukrowym głodzie".

    OdpowiedzUsuń
  6. Twoje wstępy są bezbłędne, po prostu idealne :) A za jogurt podziękuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dobrze na tym dziękowaniu wyjdziesz :D

      Usuń
  7. Za co aż tyle punktów? To jest obleśne i współczuję Ci konsumpcji. Przełamałaś się dla jogurtu, a otrzymałaś TO. Patrząc na nasze dzisiejsze wpisy, obie cierpimy z tego samego powodu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam w łaskawym nastroju i stwierdziłam, ze udam punkty za posiadanie pistacjowego i migdałowego smaku ;D

      Usuń
  8. a idzcie mi z tymi mullerami! U mnie nigdzie ich nie ma! nienawidzę Was xDD ( oszalała) ... mówisz takie słodkie!? To coś dla mnie! Bo dla mnie mało rzeczy jest za słodkich :< Czemu tylko ja zostałam pozbawiona takiej przyjemności! A pistacje czy migdały... to i tak jedne z moich ulubionych orzechów!
    Przynajmniej kot wymiata i mnie pocieszyl :D kot drący japę... skąd to znam xDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znajdziesz, może się trochę nachodzisz, ale znajdziesz :)
      No to rzeczywiście to ma szanse przypaść ci do gustu, moja granica została przekroczona, ale twoja może nie.
      A spróbuj ignorować, nie da się, bo coraz głośniej wyje.

      Usuń
    2. hahaha, nagraj go kiedyś! ustawię go sobie jako budzik :D

      nie tracę nadzieji :)

      Usuń
  9. Dla mnie jogurtu zupełnie nie było czuć pistacjami ani nimi nie smakował. Moim zdaniem nie był też za słodki ;) Natomiast te ciastka grr... są okropne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli miałaś zupełnie odmienne odczucia od moich, ale fanką raczej też nie jesteś ;)

      Usuń
  10. Serio Ci nie smakowało? Ja jestem wprost w nim zakochana :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że tak piszesz, bo myślałam że jestem jedyna. :>

      Usuń
    2. Serio, przynajmniej więcej zostanie dla ciebie :D

      Usuń
  11. Kolejna recenzja, która wyraża głośne: nie dla tego jogurtu. :D Dlatego też raczej nie kupię, choć słodkie produkty lubię to jednak już wyobrażam sobie to palenie w ustach od poziomu cukru, bleh. Do jogurtów o smaku pistacji się przekonałam ostatnio przy pistacjowym Riso - więc nie będę psuć tej miłości tym jogurtem. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Riso jest na plus, to jest na minus. Dobrze robisz, nie psuj swojej nowej pistacjowej relacji

      Usuń
  12. Już miałyśmy okazję spróbować i bardzo nam smakował ale pod warunkiem, że jogurt wymieszałyśmy ze 150g jogurtu naturalnego (wtedy to nawet te ciasteczka się wpasowały ze swoją słodyczą) :) I w ten o to sposób jednym Mullerem uraczyły się dwie osoby :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Spojrzenie "Czy ja wyglądam na taką, którą obchodzi to, że chciałbyś pobawić się słuchawkami, smarkaczu? Idź i udręczaj dalej swoją mamę, a ja... a ja... a ja powyginam sobie kabelek w różne strony". Wredna niczym kot :D Dzieci są cudne. Tylko zazwyczaj to albo nasze, albo naszej rodziny. Reszta denerwuje ;)

    Cukier... znaczy jogurt. No nie wiem. Dla mnie te ciasteczka nie były bombą insulinową. Takie zwykłe przegryzki. Eklerki są już bardziej słodkie.Karmel z Mili też. Ale, obiektywny przez słabość do chrupkiego, nie jestem.

    4/10 się u Ciebie nie spodziewałem. Celowałbym w jakieś 6.5. Nie możesz opisywać słodkości po wizycie w urzędzie. To im szkodzi ;)

    4h spędzone w kolejce? Myślę, że mógłbym to przebić. I to nawet z informacją, że byłem o jakiejś 9:20. W takim samym (jak sądzę) urzędzie ;)

    Niech nadzieja rozkwita i przynosi nowe. Zarówno wpisy, jak i doświadczenie. Tym razem pozytywne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieee, to było spojrzenie "Rusz te słuchawki jeszcze raz a wyrwę ci nerki, podsmażę i dam tobie do zjedzenia razem z gotowanymi brokułami" Dzieci są cudne jak są ciche, czyste i spokojne, niestety mało takich :D
      Dla mnie te ciastka to była cukrowa bomba, więc i ocena odpowiednia. Nie wiem, może mi odporność na cukier spada, ale tego nie dałam rady zjeść
      I dlatego stwierdzam, ze 4 godziny to jeszcze nie tragedia spodziewałam się takiego czekania, szczególnie, że w PUP zawsze są kolejki, ale sprawa została pozytywnie rozpatrzona :D

      Usuń
  14. Rany cukier, cukier pogania nie kupię dziękuję za recenzje . Ja od poniedziałku podejmuję wyzwanie 30 dni bez słodyczy zobaczy czy dam radę :) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodzenia życzę, ale pozwolisz, że się nie przyłącze ;D

      Usuń
  15. Sytuację z urzędu bardzo dobrze znam:) A co do jogurtu to zgadzam się z opinią:) ZA SŁODKI!Równie dobrze mogliby na nim napisać: O SMAKU CUKROWYM Z CUKROWYMI CIASTECZKAMI;)
    Pozdrawiam Gwiazdeczka*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z dodatkiem cukru, zapomniałaś o tym ;)

      Usuń
  16. :O u mnie są zakazy rozmawiania przez telefon: na poczcie, w urzędzie, w banku itd:)
    napewno 4 godzin bym nie wytrzymała :O juz bym wolala nastepnego dnia stac godzine przed otwarciem :D

    co do jogurtu moze to slodzik w postaci jogurtu ? :D wykorzystałabym go do upieczenia sernika na 1 kg twarogu słodycz pewnie by starczyla :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie, u mnie tylko w jednej przychodni i w bankach widziałam zakaz używania komórek, którego to zakazu i tak nikt nie przestrzega :D
      XD świetny pomysł. Kreatywność to klucz :D

      Usuń
  17. Powiem szczerze, że w 100% zgadzam się z Twoją recenzją.
    Nie zakupię go ponownie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie warto, jest tyle smaczniejszych produktów :)

      Usuń
  18. Taki prawdziwy obrazek. :') Eh, do niektórych ludzi, to naprawdę trzeba mieć cierpliwość.
    Amarettini pamiętam jako oryginalne, mocno słodkie, miękkie i rozpuszczające się w ustach, pozostawiające po sobie lekki posmak miodu ciasteczka z Włoch. Tak - ewentualnie bardzo podobnie - było w tym przypadku.
    Firmę Muller naprawdę lubię ale ostatnio zastanawiam się, co oni wyczyniają. Z resztą już pisałam o tym, więc jeśli jesteś ciekawa, to możesz zajrzeć:
    http://chwila-smaku.blogspot.com/2015/07/2-razy-nestle-i-muller-poprosze.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak ktoś już napisał, maszyna do porcjowania cukru im się zepsuła :D Amaretti to jadłam jedynie te z Lidla, więc nie znam smaku tych autentycznych, ale skoro mówisz, ze smakują podobnie to muszę uwierzyć na słowo ;)

      Usuń
  19. Raz, że brak pistacji. Dwa, że przełodzone. WIELKIE NIEEEEEEEE!

    OdpowiedzUsuń
  20. Oczywiście miało być przesłodzone ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie jadłam, ale brzydko to wygląda :)

    OdpowiedzUsuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.