10.08.2015

Hit Creme Brulee



Et voila!

Desperacko próbuje wymyślić wstęp, który nie byłby jojczeniem na temat upałów. Słabo mi to idzie, naprawdę słabo. Głowa boli, a świat wiruje przed oczami serce dudni jak szalone. Usiłuje nie robić gwałtownych ruchów, całe ciało mi pulsuje dając znak, że dobrze by było położyć się. Nie położę się, nie będę robić sjesty, spanie w dzień to nie moja bajka. Nie dam się temperaturze, wytrzymam upały! Inna sprawa jest z czekoladami, one mogą nie wytrzymać temperatur. Dlatego też na razie nie będę otwierać żadnej z nich, mam rażenie, że trzymane w opakowaniu w ciemnej szafce mają większe szanse przeżycia niż rozpakowane. Ale coś w końcu recenzować trzeba i w tym momencie przychodzi mi na pomoc paczka ciastek tzw. ogólnych, czyli dla wszystkich domowników. Dla wszystkich będzie, tylko najpierw musiałam ją zakosić by cyknąc parę fotek. Oddam ją, oddam. Nie wiem ile ciastek zostanie, ale oddam. W końcu nie będę aż tak łakoma by wszystko zjeść. Nie śmiać się, proszę.
Hit Creme Brulee seria limitowana czyli herbatniki markizy z kremem o smaku creme brulee. Hitów przedstawiać nie trzeba, każdy je zna i każdy próbował choćby jednego smaku. Za to wersja z creme brulee to limitowana nowość… no może nie taka nowość bo już jakiś czas temu się te ciastka pojawiły. Najpierw je przez długi czas nie kupowałam, potem podczas zakupów z rodzicielką wsadziłam je do koszyka, smakowały mi aż za bardzo, więc stwierdziłam, że lepiej je unikać. Aż w końcu znowu trafiły pod moją strzechę. I tym oto sposobem macie dzisiejszą recenzję. O tym, ze ostatnio zalewają nas produkty o smaku tiramisu, brownie i creme brulee nie musze pisać, inni zrobili to za mnie, więc sobie to daruje. 

Smak: od raz na dzień dobry po otwarciu paczki (swoją drogą otwarcie jest mega wkurzające)poczułam maślano-karmelowy zapach wymieszany z kawą. Ale spokojnie, tu kawy nie ma, mój nos tylko mi płata figle. Herbatniki są jasne, dobrze wypieczone i oczywiście, jak zawsze, pierwszy był pokruszony. Zawsze pierwszy herbatnik w tubce jest pokruszony, ani razu nie zdarzyło się by był nienaruszony. O dziwo, całość dała się odkręcić bez użycia noża, zazwyczaj nadzienie mocno trzymało herbatniki razem.  Sam herbatnik jest suchy i bardzo kruchy. Mało słodki i bardzo mączny z posmakiem sody oczyszczonej. Typowy herbatnik, ot co. Za to krem jest j bardzo słodki, wręcz przesadnie słodki. Konsystencja miękkiego masła i podobny posmak z nutą czegoś karmelowego, lekko palonego.  Jednak głównie krem jest słodki. Na szczęście całość jeszcze jako tako smakuje, neutralny herbatnik nieco równoważy ten cukier, sprawia, że markiza nie jest tak przesłodzona.

Dziwne, bardzo dziwne. Przy pierwszej degustacji te Hity bardzo mi smakowały. Tak bardzo smakowały, ze sama zjadłam prawie całą paczkę. A teraz? Nie ciągnie mnie, nie mam ochoty. Może to wina upałów, a może wtedy cierpiałam na cukrowy głód, trudno powiedzieć. Ogólnie moje obecne wrażenie jest takie, że to może smakować, ale za bardzo się nie wyróżnia od podobnych ciastek. Dobry herbatnik i słodko-mdłe nadzienie, tyle.
Ocena: 7/10
Kaloryczność: albom ślepa, albo niepodana
Gdzie kupiłam: osiedlowy sklep
Cena: nie pamiętam
  
Dobra, a teraz spróbuje już więcej nie narzekać na upały, bo co za dużo to nie zdrowo.
Pa

37 komentarzy:

  1. Mi smakują chyba tylko klasyczne Hity, jestem tradycjonalistką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu stawiasz na pewniaka :D

      Usuń
  2. Dla mnie te były niezbyt dobre :<
    Wole zwykłe z kakaowym kremem!

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekałam na czyjąś recenzję ! Cieszę się, ze akurat Twoja się tu dziś pojawiła, tego mi było trzeba.

    Powiem Ci, że odebrałam je bardzo podobnie. Zwykłe, maślane ciastka. Ot, pyszne herbatniki. Są ok. Jednak nie wiem dlaczego ale mam wrażenie że ich nazwa nieco mija się z rzeczywistością. Czy tak na bank smakuje Creme Brulee?

    Co do upałów i och wpływu na czekolady. Tak się cieszę, że moja Mama pomyślała o cudnym miejscu w domu, jakim jest chłodna spiżarnia. Tam moje są bezpieczne. A przynajmniej mam taką nadzieję ;) Jeśli chcesz mogę tu przetrzymać i Twoje - ale nie obiecuję, że przeżyją - a raczej że ich nie zjem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na 90% mam pewność, że creme brulee smakuje nieco inaczej, lepiej, bardziej karmelowo.
      Ahaha, chyba nie skorzystam ;)

      Usuń
  4. Upały są straszne, ale nie lepiej będzie jeśli włożysz czekolady do lodówki? Hitów nie jadłam i na razie nie zamierzam, także wypowiedzieć się nie mogę ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekolada z lodówki nieco inaczej smakuje niż normalna, ale jak będę musiała to wsadzę do tej lodówki.

      Usuń
  5. Kaloryczności na żadnych z tych nowych nie ma (brownie, borówka, brulee). Teraz przez Twoją recenzję mam na nie ochotę, zwłaszcza jak napisałaś o kawie, Za gorąco na kawę, owszem, ale co z tego? I tak nic nie pogorszy stanu śmierdzącej świni, w którym się znajduję.

    Co robisz przez te dni, kiedy są upały?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko wiesz, ja tylko w zapachy wyczułam kawę, nigdzie indziej, nie napalaj się.
      Co robię? Zdycham śmierdząc jak spocona świnia.;)

      Usuń
  6. nie szaleję za Hitami, ale te smaki nowości kupiłam, nie byłabym sobą :) Obym się nie rozczarowała :) ( przeczytałam wstęp i trochę tylko informacji ze środka i końcówkę samą) Hahahaha zakupy z rodzicielką zawsze wymiatają sama oszczędzam, ale jak z nią jestem wrzucam jak mały traktorek, a ona rozładowuje jak nie patrzę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam zwykle niepostrzeżenie wkładam jedną rzecz, tak, ze nawet nie zwróci uwagi na to co robię ;)

      Usuń
  7. zawsze wyjadam srodek z tych ciastek, tych herbatnikow mogloby nie byc

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja najpierw wylizuje środek a potem zjadam herbatnika ;)

      Usuń
  8. Klasyczne hity uwielbiam, ich chyba nie sposób nie lubić serio. Herbatnik - choć wolę chyba bardziej maślane to jednak jest pyszny. Mocno kruchy co wkurza niemiłosiernie jednak nadal pyszny. Nadzienie hmm, to że słodkie to sobie wyobrażałam, jeżeli ma posmak karmelu to mnie to cieszy, bo wszystko co ma jakiś minimalny procent karmelu mi smakuje. :D Dobrze, że nie jest to aż ZA słodkie, w takim razie pewnie będę zadowolona. Myślę, że faktycznie mogło to wynikać z tego powodu, że miałaś po prostu mniejszą ochotę na słodkie i stąd taka różna ocena. W takim razie powinnaś kupić po raz 3 i się ostatecznie przekonać! :D Haha, okropna jestem, że Cię tak namawiam. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nom, okropna ;) Tyle jest ciastek do zjedzenia a ty mnie namawiasz bym po raz trzeci kupić te same. nununu

      Usuń
  9. Zauważyłyśmy, że w te upały to w ogóle nie mamy ochotę na żadne czekolady czy ciastka. Także naszych tabliczek też nie otwieramy póki co :P
    Ta wersja hitów nie przypadła go gustu nikomu z naszej rodzinki. Tata jak zawsze stwierdził, że woli klasyczne a nam one smakowały jak herbatnik z proszkowym waniliowym budyniem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, trudno. Teraz mnie przecież też tak nie zachwyciły jak za pierwszym razem.

      Usuń
  10. ja też nie wiem jak zaczynać, bo tylko temat upałów nasuwa mi się na klawiaturę :P
    Ciastka, mimo, że to niezbyt lubiane Hit'y, kuszą, bo smak wydaje sie obiecujący ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E, to nie wiem czy ci przypadną do gustu. Mam wrażenie, że nie.

      Usuń
  11. Bardzo lubię zwykle markizy, a te wszelkie wymyślne smaki do mnie nie przemawiają; na spróbowanie nie kupię takiej wielkiej paczki.
    Tak co do tego pierwszego wrażenia... Sama się nie zastanawiam, czy do kilku rzeczy przy okazji nie zrobić drugiego podejścia i np. nie zaktualizować wpisów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym się teraz takiego czegoś nie podjęła. Za dużo słodyczy do wypróbowania bym jeszcze brała się za te stare.

      Usuń
    2. Znaczy, nie myślałam o specjalnym braniu się za stare, ale np. jak znowu którąś Milkę dostanę, czy coś. Chyba mimo wszystko za dużo zamieszania by było...

      Usuń
  12. One wszystkie ładnie pachną jak się otwiera opakowanie,niestety nie zawsze przekłada się na smak.Tu niestety było dla mnie za słodko już po 2 ciastkach i też pomyślałam,że creme- brulee to chyba nie tak smakuje...
    ala
    PS.Po upalnym urlopie w lipcu 2014,powiedziałam sobie nigdy więcej,jak urlop to w sierpniu,bo jest chłodniej....Ha,ha,ha ! Nie dość,że jak zaczęłam urlop to zaczęły się upały to jeszcze w ten weekend byłam we Wrocławiu,gdzie słupki rtęci dobijały do 40 `C...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry boże oO jak ty przeżyłaś te temperatury.

      Usuń
    2. Lody,lody mnie ratowały (na szczęście jest tam dużo dobrych lodziarni) i nigdy nie piłam tyle wody w ciągu dnia co przez ten weekend. ;-))) ala

      Usuń
  13. Już nie mam siły, by pisać 3 raz komentarz - cholerne google.
    Nie lubię żadnych, brownie dobre, te bym spróbowała. Tata lubi.
    I znowu pewnie się nie doda, a krócej już nie mogę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, masz jakiś problem z komentowaniem? Diabli, mam nadzieję że bloggerowi znowu nie odwala.

      Usuń
  14. Do ciastek miałem kilka podejść. Stałem jak idiota i przyglądałem się im, niuchając opakowanie. Bo trzeba przyznać, że aromat czuć nawet przez zafoliowaną tubę.

    Kiedy w końcu w końcu się zdecydowałem na dołożenie tego, co nieodkładalne, byłem pełen ekscytacji. Wymacane opakowanie, w domu rozerwane jakby dorwała się do niego świnia, ujawniło... coś średniego.

    Krem był słodki, ale nie doszukiwałbym się w nim jakiejś egzotyki. Słodka śmietanka (wanilia?) z jakimś kajmakowym wstawiennictwem. Taka niedopracowana krówka. Dziwne.

    Creme Brulee z Hitów, Creme Brulee z czekolady Wedla, Creme Brulee z lodów Magnum, Creme Brulee z lodów Carte d'Or. Wspólny mianownik? Tylko nazewnictwo nadzienia. Bo wszystkie cztery smakowały inaczej.

    Hity, markizy i ogólnie ciacha lubię bardzo. Dlatego niespełnienie jest większe. Raz kupiłem i na tym razie poprzestanę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wychodzi na to, że najlepszy w tych ciastkach jest zapach :D
      Te wszystkie produkty to chyba wariacja na temat "jak producenci wyobrażają sobie smak creme brulee"

      Usuń
  15. Upały jak we Włoszech... Masakra! Ale narzekać też nie można. Ładna pogoda jest? Jest
    A Hitów nie lubię, zwłaszcza tych z innym nadzieniem, niz czekoladowe, wiec nie kuszą mnie te ciasteczka :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie, będę dalej narzekać bo to piekło nie lato, Nie będę tylko na blogu narzekać ;D

      Usuń
  16. Oj tam, ja czekoladom nie odpuściłam nawet w upalny weekend :D.

    A tymi Hitami byłam ostatnio częstowana i... odmówiłam. Nie lubię markiz, a wariant smakowy przypomniał mi o Wedlu Creme Brulee :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet się nie spodziewałam, że ty odpuściłaś czekoladom ;)
      Właściwie to można te dwa produkty porównać, oba nie maja z tym deserem wiele wspólnego.

      Usuń
  17. Upały faktycznie dają się we znaki ja chodzę niewyspana bo w nocy duszo:(,dziecko w taki upał dziwnie nakręcone nie idzie spać w dzień a ja tak potrzebuję tej godz czy dwóch dla siebie. Czekolady i pralinki u mnie miękkie:( . Ciastka na razie nie spróbuje bo o słodyczach zapominam na m-ąc poczytać mogę jeść nie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, przynajmniej nie jedząc słodyczy nie będziesz musiała się martwić o swoje zapasy ;)

      Usuń
  18. Akurat tej wersji to ja nie jadłam :)

    OdpowiedzUsuń