31.08.2015

Heidi Citrus Sorbet, czekolada mleczna



Ale kwas

Chyba nie będzie złotej polskiej jesieni w tym roku. Susza sprawiła, że dużo drzew już straciło liście, więc nie będzie tak złoto-czerwono jak w poprzednim roku. Szkoda, październik jest jednym z moich ulubionych miesięcy właśnie ze względu na piękno przyrody. Bez drzew w barwach Jagiellonii, z dodatkiem pomarańczy, nie będzie taki sam. Ale zanim nastanie jesień najpierw musi się skończyć lato. A ja musze  w końcu otworzyć tą letnią limitkę.
Heidi Summer Delight Citrus Sorbet, czekolada mleczna z nadzieniem sorbet cytrusowy. Kiedy ja kupiłam tą czekoladę? Chyba dawno, nie chce mi się sprawdzać. Chyba nie muszę wyjaśniać powodów dla których ta tabliczka mnie zainteresowała? No proszę was, letnia limitka? Jestem za a nawet bardziej za. Poza tym, ta wersja przypomina mi Lindt Creation Citrus, którą z niewytłumaczalnego powodu nie wprowadzono na stałe. A była taka pyszna. Czy spodziewam się, że ta też będzie taka pyszna? Nie, absolutnie niczego się po niej nie spodziewam. Mam tylko nadzieję, że nadzienie będzie miało choćby ułamek cytrusowego smaku i to nie takiego trącącego o płyn do zmywania naczyń, a czekolada nie będzie przesłodzoną plasteliną. Nie ma to jak mieć wysokie wymagania.
Wśród letnich limitek są jeszcze smaki Iced Coffee i Stracicatella. Wzięłam kawową, bo Stracciatella nigdy, w żadnym wydaniu, jeszcze mi tyłka nie urwała. 

Smak: zapach był obiecujący. Słodko kakaowy z cytrusową nutą. Oddzielenie wszystkich warstw okazało się zadaniem trudnym, ale nie niemożliwy. Wierny nożyk w dłoń i jazda. Czekolada jest bardzo miękka i  bardzo tłusta. Mleczno-milkowa  z nutą margaryny.  Za bardzo się na składach nie znam, ale za ten posmak Kasi , Maryny czy innej  Ramy, odpowiada przypuszczalnie olej palmowy. Słodycz nie jest nachalna. Owszem, jest to produkt słodki, ale cukier nie jest składnikiem który wychodzi na pierwszy plan i wymachuje nagim…. no wymachuje, a raczej nie wymachuje. Nie znika ale też nie przybiera na sile, ciągle jest na jednym stałym poziomie.   Da się w  wyczuć również nutkę kakao, Taką subtelną, może jeszcze nie cierpkość, ale obietnicę cierpkości i kakaowej suchości.  Również wyczuwalny kwasek, jest tworem z nadzienia, który przeniknął do czekolady.  A co z nadzieniem?

To już jest rozczarowanie na 100%. Mam wrażenie, że jest to po prostu mleczny krem z dużą ilością kwasku i ze śladową ilością cytrusów. To nie sorbet, to lody „o smaku”. Owszem, są tam jakieś minimalne ilości cząstek  owocowych, ale trudno by mi było  stwierdzić, ze to przykładowo grejpfrut czy cytryna. Co w tym czuć? Najpierw mleczna słodycz, a po sekundzie ziarnisty kwas.  Nie cytrynowy kwasek, nie grejpfrutowy kwasek, po prostu kwasek. I tak, wiem, ze cytrusy są kwaskowate, ale mają również swój charakterystyczny smak, a tu tego zabrakło. Nie wystarczy dodać kwasku żeby produkt mógł nosić nazwę sorbetu cytrusowego. Po prostu nie.

Czekolada mleczna z nadzieniem mlecznym o smaku kwaskowatym. To jest prawidłowa nazwa tego produktu. Ciągle pamiętam jak smakował Lindt cytrynowy i w porównaniu Heidi wypada blado. Lindt był kwaśno-słodko cytrynowy i orzeźwiający. Tu mamy przykład nadzienia słodko-kwaśnego bez wyraźnego owocowego akcentu.  To nie sorbet. Czekolada choć nie najlepsza jeszcze jakoś sobie daje radę. Nadzienie pozostawiło tylko niesmak. Mogło być pysznie, a wyszło bylejako.
Ocena:5/10
Kaloryczność: 100g/568kcal
Gdzie kupiłam: Auchan
Cena:5,82zł

Wydaje mi się, że druga limitka trochę przeleży w pudle. Oj poleży.
Następna recenzja we czwartek.
Pa

46 komentarzy:

  1. charlottemadness31.08.2015, 05:41

    Chciałam zakupić limitki ale ich nie znalazłam.Jak widać na dobre to wyszło dla portfela jak i zarazem podniebienia. Do serii Summer Venture nie można się przyczepić.Ostatnimi razy Heidi tworzy istny bubel..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam nadzieję, mając w pamięci SummerVenture, że te limitki też im wyjdą. No i nie wyszły. Lecą w kulki.

      Usuń
  2. O kurcze, a myślałam ze Heidi to porządna firma.. Szkoda czekolady, bo faktycznie mogło to być wakacyjne orzeźwienie.. A tu.. Kwas!
    Jednak my, słodyczowi blogerzy, nie mamy wesoło w życiu i łatwo.. Katusze trzeba cierpieć by trafić na perełkę. :)
    Do czwartku ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To była porządna firma, ale chyba się skiepściła.
      Cierpimy za miliony :( Smutny los blogerów, takie poświęcenie
      XD

      Usuń
  3. Nie spodziewam się cudów po tej czekoladzie no i dobrze :) co zaś tyczy się Lindt cytrynowej z zeszłego roku to mi ona bardzo nie smakowała i żałowałam jak cholera 12zł wydanych na nią. Ja teraz zajadam się Milką chips Ahoy pyszna jest . Stres muszę przegryźć czekoladą jutro dziecko idzie do nowego przedszkola i martwię się jak tam się będzie czuł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, mi ta Lindt bardzo smakowała, ale rozumiem, że niektórym mogła nie przypaść do gustu.
      Mamusia bardziej się pewnie stresuje od dziecka, norma XD Moja matka bardziej się denerwowała moją maturą niż ja ;)

      Usuń
  4. Mnie ta seria w ogóle nie zainteresowała. Tak coś czułam, że kompletny niewypał. Ciekawe, czy w kawowej chociaż odrobinę kawy będzie czuć, bo w tiramisu kawa była jedyną rzeczą, którą się z tego deseru czuło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze długo się o tym nie przekonam, bo na razie Heidi idzie w zapomnienie. Ale mam złe przeczucie.

      Usuń
    2. Ja niestety mam kilka innych tabliczek Heidi, których zbliża się termin... a zupełnie nie mam na nie ochoty. :(

      Usuń
    3. No, no. Na pocieszenie powiem ci, że mam dwie tabliczki Heidi, jedną dostałam. I tego, łączę się w bólu.

      Usuń
  5. A nie powiem nazwa kusząca, ale skoro to nic wielkiego to szukać nie będę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko nazwa i wygląd kuszące ;)

      Usuń
  6. nie miałam do czynienia jeszcze z żadną czekoladą od Heidi... i nie wiem, czy się cieszyć z tego powodu czy płakać... za każdym razem jakieś inne zakoczenie :) I mam pytanie! Co mogłabym zrobić byś mnie stalkowała? Chciałabym na to zasłużyć, choć wiem mój blog wygląda jak 7 nieszczęść xDD
    A gdzie jakiś wstęp z życia albo kociak? Lubię to twoje narzekanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie cieszyć, bo przynajmniej nie wydałaś kasy na badziew ;)
      A to. Mam ciebie w obserwowanych, a listę stalkuje to ciągle zapominam zaktualizować. Może wieczorem będę o tym pamiętać :D

      Usuń
    2. Jak mnie dodasz, to naprawdę poczuję się zaszczycona :D U takiego tytana słodyczowego w paseczku- magia ^^ Dziękuję z góry :* :)

      Usuń
    3. Proszę :D Przy okazji nabrałam ochoty na zmianę paru rzeczy :D

      Usuń
    4. Bardzo mnie to cieszy ^^

      Usuń
  7. Z żalem patrzę na uschnięte liście, żółtą trawę, niektóre drzewa to już w ogóle masakra jakaś ;) Trochę szkoda, że tak słabo wyszło, zapowiadało się dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekolada dopasowała się do pogody. I na to żal patrzeć i na to

      Usuń
  8. Okeeej, nastraszyłaś mnie. Mam wszystkie trzy letnie limitki i uznałam, że jeśli każda z nich da dupy, więcej do Heidi nie wrócę. Zjem je chyba w zimie, bo póki co terminy kończą Milki i Lindt, a potem ciacha. Ech te terminy... I ciekawe, co zastanę wewnątrz opakowań po tych długich upałach, które przeleżały jeszcze u mnie. Wiesz jak wyglądają te trzy tabliczki z tygodnia alpejskiego w Lidlu? Wytrąciły (albo jedna z nich, podejrzewam białą) tłuszcz i caaały papier jest w dotyku parafinowy. Supcio, nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chce krakać, ale jeżeli okaże się, że reszta będzie na poziomie cytrusowej to związek z Heidi skończy się nie odejściem bez powrotu, ale spaleniem wszystkich fot, zrobieniem laleczki voodoo i oskarżeniem o stalking i molestowanie ;)
      Biała ci się zniszczyła?!!??! Masz moje najszczersze kondolencje z powodu tej strasznej straty :(

      Usuń
  9. Miałam nieprzyjemność zapoznać się bliżej z tą Straciatellą i dobrze zrobiłaś, że ominęłaś ją szerokim łukiem. Do tej pory mam cukrową traumę! ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chociaż raz użyłam głowy :D

      Usuń
    2. mówisz o czekoladzie wawel barettini?

      Usuń
    3. Nie, Heidi ma wersję Stracciatella, to ona jest tym cukrowym koszmarkiem.

      Usuń
  10. A ja bym sie z nią zapoznała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłaby to bolesna znajomość, pełna rozczarowania i zawodu.

      Usuń
  11. No i dobrze, że na tą czekoladę nawet byśmy nie zwróciły uwagi w sklepie :P Kwasek cytrynowy to zło! Młodsza siostra robiła niedawno lukier do ciasta i dodała do niego zamiast soku z cytryny właśnie kwasek... za dużo kwasku... Tego się ujeść nie dało xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciasto ciastem, ja kiedyś dodałam ( z braku cytryny) kwasku cytrynowego do domowej maseczki! Omal mi twarzy nie wypaliło XD

      Usuń
  12. Ta akurat nie ciekawiła mnie tak jak chociażby iced coffe, ale pewnie spróbować spróbowałabym chętnie. Jednak jako, że nie jadłam Heidi nigdy to po tej recenzji jej nie kupię, bo nie chcę się zrazić na starcie. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby tabliczka SummerVenture była dostępna to bym ją poleciła na pierwszy raz. A tak to nie wiem czy mogłabym z czystym sumieniem jakąś czekoladę Heidi ci polecić.

      Usuń
  13. O fuj, wystarczy, że spojrzałam na opakowanie! Cytrusy? Dla mnie to zawsze będzie smakowa porażka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym wypadku miałabyś rację ;)

      Usuń
  14. Grejpfrut w czekoladzie to przestępstwo. Cytryna może być zbawieniem. Szkoda, że zastosowali te oba dodatki. Wiem, słowo cytrusy brzmi dumnie, ale to trochę przerost formy nad treścią. Myślę, że sama cytryna dałaby radę. Orzeźwić, zasłodzić - taka powinna być kolejność. Napisanie, że lepsza byłaby biała z cytrusem to banał. Oczywistość ale jednak banalna.

    Może druga limitka, zjedzona zimą (tak na przekorę) będzie lepsza.

    PS. Człowiek się przyzwyczaja i przyzwyczaja... aż musiałem doczytać kto odpisał na dwa powyższe komentarze. Oczy trzeba przyzwyczaić do automatycznego nowych faktów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właściwie to nie kojarzę żebym jadła mocno grejpfrutową czekoladę. Chyba zawsze ten owoc był mało wyczuwalny jak już był. Biała z cytrusem mogłaby być albo bardzo pyszna, albo nie do przełknięcia. Zależy jaka byłaby sama czekolada.
      Zdziwiłam się jak połowa moich komentarzy pozostała z niezmienionym avatarem. Trochę to niechlujnie wygląda, ale już dawno nosiłam się z zamiarem zmiany. Czajniczek miałam od początku i już mi się znudził.

      Usuń
  15. Rozczarowanie bardzo duże,bo zamiast cytrusowego sorbetu wyszedł mleczny krem z kwaśnymi kulkami.Choć Walnut Brownie było jeszcze gorsze.I tak chyba zakończę moją przygodę z Heidi.
    Swoją drogą zaczęłam się zastanawiać jak można wypuszczać takie buble.Czy zdają sobie sprawę,że przez takie akcje tracą klientów czy jest im wszystko jedno .A może w rodzimym kraju takie właśnie gusta smakowe panują a my się nie znamy ;-) .
    Dobrze ,że chociaż letnie Lindt dały radę,bo coś w tym roku limitki słabe wychodzą...ala
    PS.Widziałam wczoraj w Leclercu Milkę Oreo w formie batona za 2,85 zł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja oprócz kawowej limitki am jeszcze florentine czy jakoś tak. Jeżeli i te wyjdą marnie to już nawet na Heidi nie spojrzę.
      Wiesz, to tak jak z Wedlem. Liczą, że sama marka przyciągnie klientów.
      Ten baton był też w żabce, ale za bardzo ochoty na niego nie mam.

      Usuń
    2. Moim zdaniem egzotyczne nowości od Lindta nie dały rady :(. Juz bardziej zaskoczył mnie Ritter, o dziwo.

      Usuń
  16. Dorwałaś może którąś z tych czekolad? Wiem, że u mnie są na razie jedynie w Carrefourze http://magazynhandel.pl/2015/07/20/lotte-wedel-nowa-seria-czekolad-nadziewanych-chrrrup/ Znowu Wedel wypuścił nowe gramatury a wiadomo jak to z nim jest - raz potrafi schrzanić czekoladę po całości a raz całkiem miło zaskoczy... Tak więc pojawia się pytanie : kupować czy też nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzieć nie widziała, ale słyszałam i sama się waham czy kupić czy nie. Chyba po prostu poczekam na jakąś okazję aż ktoś mi ją kupi w prezencie. Jakby to były małe tabliczki to bym zaryzykowała, a tak to raczej poczekam.

      Usuń
  17. Gdy pierwszy raz zobaczyłam tą serię - wściekłam się. Spodziewałam się kolejnych pyszności SummerVenture, a tu nadziewany chłam. Tylko chwilę się wahałam, czy nie wypróbować choć jednej z nich - ale teraz już na 100% wiem, że tego nie tknę. Tęsknię za SummerVenture!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, SummerVenture były pyszne. Nadziewane tabliczki raczej Heidi nie wychodzą.

      Usuń
  18. Bywały lepsze czekolady, skusiłam się, ale nigdy więcej :/


    http://worshipingmornings.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, lepiej wydać kasę na coś smaczniejszego.

      Usuń
  19. z cytrusowych to dziś jadłam białą Ritter Sport z cytryną, ok ale rewelacji nie zauważyłam. Heidi jeszcze nie jadłam.

    OdpowiedzUsuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.