27.08.2015

Galaxy, mieszanka Celebrations



W odległej galaktyce miałam życie.

Stustustuk spacja stukstukstuk kropka. Koniec pracy, mogę wyłączyć laptop i iść do domu. Przez te wszystkie godziny siedziałam ze wzrokiem przyklejonym do monitora i pisałam, usuwałam, pisałam na nowo, kopiuj-wklej i znajdź odpowiednie do tego zdjęcie. Oczy odpoczywają jak idę piechotą do domu. A tam od nowa, odpalam komputer, loguje się na pocztę i sprawdzam blog. Publikuje komentarze, na część odpowiadam od razu, a część zostawiam na później, bo musze nadrobić ulubione wątki na pewnym forum i przejrzeć nowe śmiechowe perełki. Próbuje się odłączyć od komputera i wyjść na spacer, ale po powrocie znowu odpalam komputer, jednak te komentarze, na które nie odpowiedziałam mnie gryzą w sumienie. Czas ucieka, a muszę jeszcze skomentować notki na innych blogach i samej coś naskrobać. Widzę komentarze pod starymi wpisami, bez odpowiedzi. Później odpowiem, ale później czasami nie nadchodzi, bo zapominam. Instagram przeglądam podczas jazdy na rowerku stacjonarnym, przyjemne z  pożytecznym. Oczy mnie bolą a chciałabym przejrzeć coś typowo rozrywkowego, jednak siedzę i piszę na bloga. Pod sam koniec pojawia się myśl i daję napis, że kolejna notka pojawi się z opóźnieniem. Bo nie wyrabiam się, bo jestem zmęczona, bo mi czas przecieka na cholernym stukaniu w klawiaturę, a chciałabym tylko włączyć muzę i odpłynąć. Bo tak.
Wbrew pozorom nie jest to moje narzekanie na prace/blogowanie/życie, tylko małe usprawiedliwienie czemu ostatnio przekładam notki. Z pracy jestem zadowolona, blogowanie nadal lubię, choć czasami mnie nuży. Po prostu czasami trafiam na taką ścianę i zanim ją przeskoczę musze trochę przy niej posiedzieć i odsapnąć. Nie wiem jak sobie dawałam radę na studiach, przecież wtedy też nie mogłam całego dnia spędzić na blogowaniu i jakoś łączyłam obowiązki z pisaniem i rozrywką. Nie wiem co się zmieniło.  Z czasem pewnie się przyzwyczaję i uda mi się swobodnie zmieścić w czasie ze wszystkich. A może przynajmniej nauczę się nie tworzyć takich rozwlekłych wstępów, to też byłby plus.
Celebrations, asortyment  8  czekoladowych cukierków znanych marek. Dostałam to od mamuśki, która dostała to od znajomych, którzy dostali to od swoich synów, którzy mieszkają i pracują w Wielkiej Brytanii lub w Irlandii, jedno z dwojga. Czyli cukierki swoją drogę przeszły.  Tekturowa tuba z plastikową pokrywką (z którą się chwilę siłowałam, ale jak widać zwyciężyłam)kryje w sobie kilkanaście czekoladowych cukierków. Mamy powszechnie znane i dostępne w Polsce Marsy, Snickersy, Twixy, Milky Way i Bounty. Czyli te mniej mnie zainteresowały niż trzy pozostałe, niedostępne w Polsce: Galaxy, Caramel i Teasers. 

Nie będę robić recenzji wszystkich trzech, bo mi sie nie chce, wyszłoby za dużo pisania i mi się nie chcę. Ostatecznie stanęło, że opiszę Galaxy. Mogę tylko powiedzieć, że Teasers smakowały jak twarde, przeterminowane czekoladowe COŚ z chrupkami kukurydzianymi, a Caramel smakował jak przeterminowany batonik Dove.

Smak: diabli. Twarda sztuka. Pokrojenie tego cukierka było wyzwaniem. Ale w końcu jest i …. ummm, emmm. No cóż, nie tego się spodziewałam.  Zwykły, zwarty czekoladowy blok. Żadnych dodatków, żadnego nadzienia, nic. Może jednak powinnam była wybrać wersję Caramel? Ale już za późno, Caramel zjadłam, a zdjęć nie porobiłam. Brnę w zwykłe Galaxy. 
To co łączy wszystkie cukierki z tego opakowania to posmak starej, przeterminowanej czekolady. Co nie powinno mieć miejsca jako, że do ostatecznej daty pozostało jeszcze kilka dni. Ale dobra, zwalę to na trudy podróży, niech będzie. Jak już się przetrwa ten pierwszy posmak „fuj”, następuję część właściwa, czyli ta smaczna. Galaxy to Galaxy, jest to bardzo mleczna czekolada (co czuć) o niskiej, minimalnej zawartości kakao (co też czuć, a raczej nie czuć). Nie jest jednak koszmarnie słodka, powiedziałabym, że jest na poziomie wyższym umiarkowanym. Nie jest również bardzo tłusta, roztapia się bardzo powoli. Powiedziałabym, ze smakiem przypomina Cadbury i niemiecką Milkę, czyli jest to dość smaczna czekoladka.

Dość smaczna ale i nie nadzwyczajna. Ot mleczno-słodka prosta przyjemność. Nie będę się czepiać posmaku przeterminowania, bo wszystkie cukierki go mają, nawet Snickers, wiec wątpię, że to był celowy zabieg producenta. Przyczepię się jednak do ilości cukierków. W całym opakowaniu był tylko jeden cukierek Galaxy. Słownie, jeden. Za to Bountego było zdecydowanie za dużo. Szlag.
Ocena:8/10
Kaloryczność:  100g/497kcal, 3cukierki (27,3)/136kcal
Gdzie kupiłam: dostałam
Cena: jak wyżej

Moje wstępy zaczynają przypominać słowną sraczkę.
Pa

50 komentarzy:

  1. charlottemadness27.08.2015, 05:52

    Jak się okazało to tylko ot zwyczajny czekoladowy cukierek.Prostota smaku.
    Ilością tego "smaku" nie pogardzili :F
    Ja się ostatnio z niczym prawie nie wyrabiam.. Czas mi dosłownie'' przez palce leci'' :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie stwierdzili, ze Bounty jest lepszym cukierkiem ni z Galaxy :P

      Usuń
  2. ja uwielbiam czekolade galaxy i jestem zawsze zla, ze prawie jej nie ma w tych mieszankach:) W Anglii kupilam sobie kilka czekolad w roznych wersjach i wiekszosc naprawde mi smakowala:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby Galaxy powinna mi średnio smakować, ale widząc te wszystkie smaki mogę tylko zazdrościć możliwości spróbowania tych czekolad.

      Usuń
  3. Ten kot przypomina mi Jasia z przed kilku m-cy który jak myślał,że nikt go nie widzi siadał przed laptopem i szybko paluszkami uderzał w klawiaturę:P . Cukierki nic specjalnego,często są w promocji w Tesco,ale mi jakoś szkoda kasy by je kupić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mały programista się szykuje ;)
      Pewnie w tych lepszych Tesco, białostockie to bieda i żal.

      Usuń
  4. I ja się czasem wieszam z blogiem.. :/

    Ach Ty to masz farcika - takie smakołyki :) Z chęcią spróbowałabym tego cukieracha, nawet jeśli smakuje staro :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większość to cukierki, które łatwo można dostać. Te trzy niedostępne były w mniejszości.

      Usuń
  5. Ja przez pół życia jestem zmęczona życiem, trochę to przerażające.
    Jak dla mnie nie musisz pisać rozwlekłych wstępów, jeśli na nie po prostu nie masz pomysłu, czy nie chce Ci się ich pisać.

    Jestem pewna, że za jakiś czas się przyzwyczaisz. ;)

    O tak, też zawsze na siłowni na rowerze stacjonarnym przeglądam instagram. Geniusz go wymyślić! (Btw, na zwykłym nawet jeździć nie umiem O.o).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, to nie problem, że nie mam pomysłu. Problem w tym, że jak mam pomysł to za bardzo rozwlekam i wychodzą takie referaty, których pisanie zajmuje czas.
      Piątka, też nie umiem. Rowerki domowe górą.

      Usuń
    2. *Przybija* A gdy chce się pojeździć na świeżym powietrzu... zawsze można otworzyć okno. :D

      No tak, problem z czasem na pisanie też znam. I zawsze, gdy mam czas pisać, to pomysłu brak. A pomysły przychodzą w jakiś dziwnych momentach, np. przy sklepowej kasie przy płaceniu, u fryzjera, czy kiedy nie mogę się od danego zajęcia oderwać i zrobić żadnej notatki.

      Usuń
  6. W sumie taki mocno czekolady cukierek to fajna sprawa ;) Chociaż posmaku przeterminowania nie chciałabym kosztować:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tesers, co nie dziwne, kojarzy mi się z Maltesers. I chyba powinni nim być. eM może dotyczyć tylko formy kulkowej, bo Tesers na jutubach widziałem też w postaci batoników. Barwa, czcionka ta sama. W teorii powinno się zgadzać ;)

    Galaxy i Dove. Te drugie kiedyś u nas było łatwiej dostępne (Rossman je ma?). Już wtedy kojarzyło mi się z jakąś limitką. Łatwiej dostępne ale nie na tyle by zajmować 3/4 półek w sklepach.Galaxy miało być Dove na inne rynki. Coś jak Lay's i (nawiązując do powyższego) wyspiarskie Walkers. Tym bardziej dziwi (nowinkowo) mnie porównanie go do Caramelu (swoją drogą dla mnie nieznanego).

    Wstęp, cóż. Popieprzone to. Sam siedzę po 8h przy komputerze w pracy, wracam by odpocząć... i dla relaksu odpalam ponownie złomka. To jakby dla odmiany rozpakować drugiego cukierka od strony ostatniej litery Najpierw Bou... a potem nty. No przecież to co innego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze ci się kojarzy, widocznie na tych cukierkach skrócili nazwę i tyle.
      Rossmann już ich nie ma, a przynajmniej nie widziałam ich.A co do porównania, to tego już nie wspominałam, ale Caramel to właściwie Galaxy Caramel. Zauważyłam to jak wywalałam papierki XD
      Trzeba to powiedzieć otwarcie, jesteśmy uzależnieni od kompa. Biedne nasze oczy.

      Usuń
  8. ech nie dodało mi komentarza, no to jeszcze raz!

    Dostałaś!? O ty szczęściaro, one nigdy nie będą w zasięgu mojej dłoni. Ale przynajmniej już obśliniłam twoje zdjecie na insta z ich wyglądem :D Pozazdrościć. Co do zdjęcia! Skąd masz moją fotkę przy laptopie!? Hahaha no dosłownie mistrzostwo :D Skąd znam ten ból z recenzjami... ech...
    Obyś miała częstsze takie sraczki to nawet rowerek stacjonarny nie będzie Ci potrzebny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie mów nigdy. Nie wiesz co kiedyś może się zdarzyć ;)
      Niestety kalorii od słownych sraczek się nie traci ;)

      Usuń
    2. a szkoda, przydałoby się :D

      Usuń
  9. Ja też łączę zadania. Rano kręcę się na Twisterze i przeglądam blogi (komentarze piszę jedną ręką, dlatego są ciut mniej gramatyczne od wpisów i mniej przemyślane). Obiad jem, oglądając nowy odcinek czegoś tam, co akurat mnie interesuję (plus lubię, jak ktoś do mnie gada z monitora). Wieczorem zaś najchętniej oglądam filmy z lektorem, bo można jednym okiem przeglądać Insta, a także zapisywać notatki na temat właśnie jedzonych słodyczy. Nawet podczas gotowania wody w czajniku nie stoję bezczynnie, bo mam jakieś zadanie do wykonania. Moje życie jest zajebiście wyliczone. Martwi mnie tylko trochę fakt, że w tej układance nie ma miejsca na drugą osobę. Może jak się pojawi, to sama rozepcha się łokciami i sobie to miejsce znajdzie.

    Cukierek - zwyklawka taka, łe :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórych może zaskakiwać takie dokładne rozplanowanie zajęć. Ty też się denerwujesz jak plan dnia trafia szlag, bo ktoś się spóźnia, bo coś nie wyszło itp? Dlatego nie potrafiłabym być z drugą osobą, nie lubię jak ktoś przestawia mój rozkład dnia. Ale jak ty chcesz to i pewnie znalazło by się rozwiązanie.

      Usuń
    2. Nie cierpię, jak ktoś się spóźnia, ale również jak przychodzi za wcześnie. Jeśli umawiamy się na 12:00, to ma widełki 11:55-12:05, potem się wkurwiam. I jeszcze wszędzie najwygodniej chodzi mi się samemu, bo mogę włazić tam, gdzie chcę, a omijać punkty, które mnie nie interesują + idę własnym tempem, czyli szybkim.

      Usuń
  10. Haha, ten kot xD
    Z tymi cukierkami to loteria, raz jest morze Marsów, innym ocean Teasers, a następnym tylko jeden Galaxy (tak przynajmniej je zapamiętałam :D)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już wolałabym morze Marsów niż ocean Bounty :P

      Usuń
  11. Ostatnio znalazlam pojedynczy cukierek galaxy w Biedroce i wrzucilam do woreczka wraz z Marsami itp. Kiedy doszlam do kasy, sprzedawczyni otworzyla woreczek, wyjela cukiereczek Galaxy i dopiero skasowala mi moje zakaupy... Bez cukierka, na ktorym zalezalo mi najbardziej xd WTF?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie protestowałaś??? Kurcze, ja bym chyba zapytała się kasjerki co ona robi.

      Usuń
    2. Wzrok mojej mamy mi na to nie pozwalał ;D

      Usuń
  12. Moze masz nieodpowiednią dietę, jesz za mało? Albo za dużo ćwiczysz? Ile na tym rowerze właściwie jeździsz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 40 minut, czyli nie tak dużo.

      Usuń
    2. Ale codziennie? Nie chce żebyś zawieszała bloga czy kończyła swoją przygodę z blogowaniem :(

      Usuń
  13. Cukierki są do kupienia w Tesco (pudełko 700 gram) ale za skandalicznie wysoką cenę, 40zł zdaje się za pudełko (w trakcie promocji za 29). O wiele lepiej jest iść do Biedronki, oni sprzedają cukierki Mars/Snickers/Milkyway/Bounty/Twix za 21zł za kilogram (przy okazji Biedronki, niesamowicie zasmakowały mi ciasteczkowe Twixy. Tak jak na ogół zwykłych Twixów nie jem, tak z tymi przepadam i w 2 dni wyjadam całe opakowanie).

    W tym miejscu chciałabym też wyrazić swoje oburzenie faktem że ktoś zepsuł mi Kinder Bueno. Takie dobre były kiedyś te batoniki a jak kupiłam wczoraj to raz że smakują jakby trochę w sklepie już przeleżały a dwa że pozostawiają jakiś taki obrzydliwy tłusty posmak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje Tesco naprawdę jest jakieś upośledzone, tam nie ma polowy tych rzeczy o jakich mówicie. Ale Biedronkowe cukierki to i ja czasami kupuje :D
      Eeeee? Może był źle przechowywany czy coś. Nie uwierzę, że zepsuli KB :(

      Usuń
  14. Gdyby tak dzień był odrobinę dłuższy ;) Na szczęście w wakacje mamy o wiele więcej czasu dla siebie ale jak zacznie się nauka to też może być kiepsko... Może już teraz zaczniemy zapisywać wpisy z datą publikacji na przyszłe miesiące :P

    Nasza mama z kolei dostała kiedyś na Wielkanoc plastikowe duże jajo z tym mixem :) Ale w ogóle nie możemy sobie przypomnieć jak te cukierki smakowały :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam taki plan... zrezygnowałam jak nie znalazłam na to czasu ;P
      Nic dziwnego, że nie pamiętacie, one smakowały dość zwyczajnie :)

      Usuń
  15. Sama teraz podjęłam pracę dorywczo i jestem często tak zmęczona, że tylko walnąć się na łóżko i spać i spać i spać. Rozumiem Cię więc doskonale.
    Że opisałaś tylko ten też się nie dziwię, bo sprawiał wrażenie jednego z tych ,,ciekawszych". Sama kupiłabym tę mieszankę własnie tylko ze względu na wariant Galaxy, Tesers i Dove. :D Liczyłam, że będzie większe wow wszak te słodycze za granicami naszego kraju robią prawdziwą furorę, a tu taka w sumie zwykła czekoladka. Skandaliczne natomiast jest to, że był w ilości sztuk: JEDEN. :D Zapłakałabym się zwłaszcza, że piszesz, że Bounty było tak dużo. NIENAWIDZĘ BOUNTY.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo w sumie czego można by się spodziewać po mało kakaowej mlecznej czekoladzie? A, że popularna? U nas Wedel też jest nadal popularny ;) Tyle, że spodziewałam się czegoś więcej niż sama czekolada.
      Bounty to kara boska :(

      Usuń
  16. miałam kiedyś gorącą czekoladę tej marki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypuszczam, że była smaczna :)

      Usuń
  17. Hmm, można je kupić w Tesco, są w takim pudełku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie u mnie, u mnie Tesco to bieda :(

      Usuń
  18. Takie drogie, a takie dobre...

    http://worshipingmornings.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Znam, ale ta jest dla mnie jedną z gorszych z całej mieszanki. Moim faworytem jest Maltesers i żałuję strasznie, że nie ma ich w Polsce! :< Ra udało mi się kupić ich kuleczki i jestem potwornie zła, że miałam tylko 1 opakowanie :/. W UK to nawet maja krem o tymże smaku. Powrócił też MilkyWay (podobno duo gorszy...) i Bounty robili.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi Teaser nie smakowały. Może to wina tego przeterminowanego smaku, bo same kulki, co kiedyś były w Biedrze, mi smakowały.

      Usuń
  20. Ja miałam wersję w puszce,kupiłam w zeszłym roku,jakoś kojarzy mi się,że ok.10-15 zł płaciłam w niemieckim sklepie,proporcje ilościowe zdaje się,że były trochę lepsze. Też szału nie było,podstawowe smaki bardziej mi smakowały (no mnie Bounty nie przeszkadza)...
    Obawiam się,że muszę powiedzieć (plis,plis miej łaskę dla posłańca) ,że to jeden z objawów dorosłego życia, to, że doba przestaje być taka pojemna i pojawia się poczucie,że zaczyna się nie ogarniać wszystkiego tak dobrze jak kiedyś...Także don't worry ,don't give up.
    Blogiem się nie stresuj.Pamiętaj,że to przyjemność a nie obowiązek.Nic na siłę,nie chce Ci się to nie pisz,masz wenę pisz długie wstępy,a publikuj tak często jak Ci wyjdzie (choć oczywiście nie raz na m-c)
    Dobrze też mieć jakąś odskocznie,coś co da Ci energetycznego kopa,gdy będziesz odsapywać pod ścianą ...ala
    PS.Byłam dziś w Lidlu,kupiłam lody z tygodnia hiszpańskiego (widziałaś je w gazetce?)
    A ... I pamiętaj,że tylko jeża......(nie wiem,czy to w temacie ale jakoś tak mi się nasunęło po mojej ostatniej lekturze :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa, starość nie radość :P
      Wiesz, jak prowadzenie bloga zacznie przypominać obowiązek to po prostu zrezygnuje, bo to ma być przyjemność. Na razie jestem po prostu zarobiona i nieco sfrustrowana małą ilością czasu :)
      Cykl o wiedźmach <3

      Usuń
    2. Oj tam,oj tam od razu starość ;- )))
      Po prostu koniec dzieciństwa,gdzie zawsze był czas na wszystko...ala

      Usuń
  21. Musisz koniecznie rzucić pracę, poświęcić cały swój czas na bloga i zacząć się z tego utrzymywać. Wtedy znienawidzisz pisanie bloga, jako, że będzie obowiązkiem, a nie przyjemnością i rzucisz to w cholerę, a potem spokojnie pójdziesz do pracy jak normalny człowiek.
    Ja mam taki plan.

    Nigdy tego nie jadłam, a brzmi jak coś co bym lubiła :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co jeśli obrzydzę sobie słodycze??? Co wtedy??? Prócz tego, że zaoszczędzę mnóstwo kasy, którą bym wydała na czekolady i nie bałabym się, że przytyje... Hmmm, może warto to przemyśleć.

      Usuń
  22. Dla mnie ta czekoladka to jakaś pomyłka w tym calym zestawie. Niezle bylam zdziwiona, gdy nie zastalam nadzienia - a sama czekolada rewelacyjna nie była, oj nie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, ty masz już wyrobiony gust, mi nadal smakują takie bardzo mleczne brytyjskie wynalazki ;)

      Usuń