17.07.2015

Werther’s Original Schokoladen-Specialitat Karamell



Żądam tego w Polsce

„A nie mówiłem”. Ręka w górę kto słyszał takie słowa i kogo po tym zalała czerwona fala irytacji. Czasami nawet nie trzeba usłyszeć te słowa, wystarczy mina drugiej osoby i widzimy jak na dłoni, że to znienawidzone zdanie przeszło przez jej głowę. Tak, miałeś rację, tak przez nową pracę uszkodziłam sobie plecy i nie mogę jej wykonywać, tak rozumiem, że wszelkie prace związane z przekładaniem i układaniem dużej ilości ciężkiego towaru są nie dla mnie. Tak, powstrzymam się przed wysyłaniem CV na oferty związane z takimi czynnościami. Tak, wzięłam już dawkę tabletek, a teraz nie przeszkadzaj, bo musze wykombinować jak napisać rozwiązanie umowy za porozumieniem stron. Nie, nie będę ciągnąć zwolnienia lekarskiego przez parę tygodni, bo nie chcę odwiedzin smutnych panów z ZUSu. Przecież wiem, że mówiłeś, że z moim uszkodzonym kręgosłupem ta praca tak się skończy.  WIEM.
Bogowie olimpijscy, muszę zjeść coś słodkiego bo z tych nerwów i  z bólu cukier mi spada.
Werther’s Original Schokoladen-Specialitat Karamell czyli co właściwie? Czyli mleczna czekoladka nadziana półpłynnym karmelem. Nie wiedziałam tego przed otwarciem. Niby widziałam grafikę na opakowaniu jednak ciągle miałam w głowie typowe cukierki Werthers i spodziewałam się czekoladowych karmelków z krówkowym nadzieniem. Co do otwarcia, wybaczcie mało reprezentatywne opakowanie. Byłam na głodzie, nie miałam niczego otwartego i stwierdziłam, że nic nie zaszkodzi jak lekko rozerwę opakowanie by wyjąć jedną sztukę. Ta jedna sztuka skończyła się tym, że wsadziłam po chwili całą dłoń rozrywając opakowanie do końca. Właściwie recenzję piszę w ostatniej chwili mając tylko jednego ocalonego. Ale nie uprzedzajmy oceny, chociaż już pewnie się domyślacie co napiszę. 
O typowych WO pisałam już wcześniej, więc przedstawiać niczego nie muszę. Mój egzemplarz pochodzi z Niemiec (a dokładnie z niemieckiej paczki od Aishy) i nie jest w sprzedaży na polskim rynku. Tu macie oficjalną niemiecką stronę (klik) i sami możecie zobaczyć jakie inne smaki są tam dostępne. Żałujecie? Ja bardzo.

Smak: każda czekoladka jest owinięta typowym złotym papierkiem. Zapach słodko-mleczny. Po rozgryzieniu ukazuje się masa karmelu, która nie jest ani gęsto-zbita, ani płynna, tak pośrodku. Warstwa czekolady, mhhh, tak. Na skali słodkości od 1-10, gdzie 10 to Wedel Brownie, a 8 to polska Milka dałabym jej 6, czyli jest w sam raz. Zdecydowanie jest to czekolada mleczna ale posiadała pewną kakaowatość. Nie cierpkość czy gorzkość, ale dało się wyczuć sugestię, że jeszcze trochę a mogłoby być już cierpko. Wszystkie elementy są w niej wyważone, żaden nie dominuje, ani słodycz, ani mleczność, ani kakao. Nie rywalizują tylko grają wspólnie w jednej drużynie, strzelając raz po raz gole w kubki smakowe.  Delikatnie tłusta ale z pewną  proszkowatością, po prostu świetna. 
A co z karmelem? Karmel również nie jest mocno słodki. Maślany i mocno śmietankowy, niczym najlepsze krówki. Krówki z waniliową nutą. Był na tyle rzadki, ze dał się wysysać z czekoladki, ale nie brudził, absolutnie nie brudził.
Nie spodziewałam się takiego smaku jak chwyciłam za pierwszego cukierka. Wzięło mnie to tak z zaskoczenia, ze zanim się obejrzałam wyżarłam połowę opakowania. Idealna czekoladowa powłoka, idealny nieprzesłodzony karmel. Po prostu brak słów by powiedzieć jak bardzo mnie to zachwyciło. Niby nic nadzwyczajnego, ale jakie to było dobre!
Ocena: 10/10
Kaloryczność:100g/481kcal, 1cukierek(6,3g)/30kcal
Gdzie kupiłam: dostałam
Cena: jak wyżej

Po prostu muszę wygrać w lotto i już.
Pa

38 komentarzy:

  1. charlottemadness17.07.2015, 05:46

    Spodziewałabym się przesłodzenia tymi cukierkami/czekoladkami, jednak okazuje się,że ''diabeł nie taki straszny'' :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przesłodzenie to jest możliwe jak się zje połowę paczki... nie żebym o tym się przekonała czy coś ;)

      Usuń
  2. Jejku,jak fajnie,że siostra wybywa do Berlina, każę jej to sobie kupić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie każ, zrób listę ;)

      Usuń
  3. Współczuję Tobie tej sytuacji z pracą :(. Wyobrażam sobie, jakie to musi być przykre... Ale na szczęście jest wiele innych prac, które można wykonywać bez dźwigania :)

    Huh, takie cukierki rzeczywiście mogą wciągnąć, szczególnie w okresie chcicy na słodkie. Nie wiem, czy by mnie urzekły, ale jedną sztukę z przyjemnością bym spróbowała. Jak dobrze, że to nie jest cukier cukrem poganiany, zupełnie bez charakteru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dlatego teraz będę takich szukać, bo to nie ma sensu żebym co chwila musiała zmieniać robotę, bo i plecy padają.
      Przypuszczam, ze jakby się za to wzięła polska Milka to by już nie było tak różowo. A tak to i smak jest zamiast tony cukru :D

      Usuń
  4. Biedactwo :* Leż i odpoczwaj póki co.

    A co do cukierachów wyglądają pysznie, pysznie też o nich piszesz - nie mogę być złe. Poza tym, gdyby takie były nie hapsnęłabyś całej paczki na raz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nom, pewnie sama kojarzysz, ze jak coś mi nie smakuje to oddaje rodzinie lub po prostu wywalam :D

      Usuń
  5. O kurczę, ja jadłam cukierasy z tej firmy, ale tylko te karmelki i to wieki temu :) Te mi się kojarzą trochę z Dumlami!
    Czasem chcemy dobrze a wychodzi nieco inaczej, szkoda, że tak wyszło, ale niestety się zdarza :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dumle są bardziej słodkie i ciągnące, to jest lepsze :D
      Tylko trochę szkoda, że tak szybko musiałam odpaść :(

      Usuń
  6. Współczuję z tą pracą. Po części Cię rozumiem, mimo, że u mnie nie chodzi o problemy zdrowotne. To straszne, a mnie nic nie irytuje bardziej jak zdrowe, leniwe osoby, które nie pracują, bo im się nie chce. A tu człowiek chce, a nie może...

    Całe szczęście, że te cukierki okazały się dobrym pocieszeniem. Myślałam, że to będzie cukier w cukrze, mimo, że klasyczną wersję zawsze lubiłam (a ostatnio jadłam ją już daaawno temu!).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet mi nie mów o takich osobach. Ile bym dała by mieć zdrowe plecy :(
      Też się gotowałam na atak cukrowy, ale WO nie zawiódł. Polecam wrócić do cukierków, jak po przerwie ponownie skosztowałam to się zachwyciłam smakiem.

      Usuń
  7. Też kiedyś pracowałem fizycznie, więc wiem co czujesz. I to nawet w dwóch miejscach. Przetargany "zleceniem" w ostatniej odchorowywałem to z tydzień. Wynagrodzenie... cóż. Wiadomo.

    Mówiąc już o cukierkach, heh. Często śledzę zagraniczne strony, znanych nam producentów, w celu wyszukiwania nowości. Wiem, że i tak u nas ich nie dostanę, ale oglądam z zaciekawieniem. Taki masochizm no. Wachlarz WO mnie tak wkurzył, że aż... ucieszył. Pomyślałem, że skoro już tak się rozdrabniają, to to wszystko nie może być dobre. Klasyk to klasyk itp.

    No, ale po tym wpisie... sytuacja kapkę się zmieniła ;) Lubię takie cuksy, więc tym bardziej jestem zły na zacofanie naszego rynku :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiadomo. ja też bym w tej pracy kokosów nie zbiła, ale zawsze to było coś.
      ha, powinnam chyba przeprosić za pozbawienie cię złudzeń ;) Ja się oszukuję, że lody Ben&Jerry nie mogą być wszystkie pyszne i nie ma co żałować, że nie ma ich na rynku polskim ;)

      Usuń
    2. Mimo wszystko wolałbym - zwłaszcza w lodach! - stale wybierać pomiędzy nawet 3 na 33 smakach niż nie mieć nic ;) Cookies&Cream, masło orzechowe, cookie dough, borwnie, solony karmel. Nic więcej mi do szczęścia już nie trzeba ;)

      O B&J czytałem ostatnio sprzeczne opinie. Jedna, że wchodzą... druga wręcz mówiąca "Polska to zadupie, nigdy nas tu nie będzie". No nic. Oby Dairy Queen już otworzyli. Do września coraz bliżej :)

      Usuń
  8. O rety! Ja ten wariant jadłam tylko w formie twardych cukierków, ale w czekoladzie *.* to musi smakować nieziemsko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdziwie kosmiczne cukierki ;D

      Usuń
  9. Ile ja razy słyszę te słowa, a, że mnie łatwo zdenerwować, to robię się baaaardzo nieprzyjemna :P
    Cukierasy wyglądają fajnie, lubię takie lepkie środki, które są dosyć stałe i nie brudzą wszystkiego dookoła. Ja jadłam z Werthers takie twarde, karmelowe landrynki (?) i były cudownie mleczno-kajmakowe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te słowa jak mało które potrafią wkurzyć człowieka ;)
      Tak, te karmelki są zadziwiająco dobre, aż dziw, że ich częściej nie kupuje :)

      Usuń
  10. Kocham karmel, ale ta firma... cóż, kojarzy mi się z właziwzębowymi obrzydlistwami. Nie napisałaś nic o zalepianiu zębów, jak się sprawy mają? Bo karmel z Milki Caramel to cudo, ale z Marsa Caramel to już przesada, nie wspominając np. o Dumlach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie było żadnego zalepiania, wszystko się szybko topiło i nie miało szans się dokleić :D

      Usuń
    2. O matko! Na serio! Żądam tego w Polsce! I to na serio! Kocham wbrew większości Werther’s Original i moja mama zawsze tonami je kupuje <3 A ta wersja... Dumple kochałam! Oooo... nie zostało Ci troszeczkę? :>

      Usuń
  11. Właśnie dlatego nie lubię cukierków, bierzesz z myślą, że tylko jednego, a za nim się obejrzysz nie ma całej paczki :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Po pierwsze - zdrowia życzę. Ale przynajmniej (choć trochę) zarobiłaś, zawsze coś.
    Po drugie - kolejny niemiecki słodycz. *-* Mam na ich punkcie bzika od dzieciństwa (dzięki, tato). Karmelu nie lubię ale cukierki przyklejające się do zębów, tzw. ,,mordoklejki" są dobre. Jedno słowo - zjadłabym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niemieckie słodycze to jeden z powodów dla których rozważam przeprowadzkę na zachód ;)

      Usuń
  13. Ja to tylko cukierki jadłam i to jak byłam mała, ale uwielbiałam je i ten ich mleczny posmak. :) W czekoladzie musiały być nieziemskie <3
    Zdrówka teraz życzę i powodzenia w załatwianiu spraw z pracodawcą. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No9m, te klasyczne cukierki są tak dobre, że sama byłam zadziwiona jak po dłuższej przerwie ponownie je spróbowałam:)

      Usuń
  14. Chyba napiszę do cioci, aby dopisała je do listy: Co przywieść Julce z Niemiec. Jeśli takie pyszne, to muszę je spróbować!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, to polecam przejrzeć oferty niemieckich sklepów, może jeszcze coś innego rzuci ci się w oczy :)

      Usuń
  15. Obawiam się, że jadłabym i to garściami, zatem dobrze, że raczej nie są dla mnie dostępne ;p

    OdpowiedzUsuń
  16. Odpoczywaj w takim razie i życzymy zdrowia :*
    Tymi cukierkami narobiłaś nam niezłego apetytu może w sklepach z niemiecką żywnością kiedyś znajdziemy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem możliwe że będą, właściciele takich sklepów lubią sprowadzać cukierki tej marki :)

      Usuń
  17. W E'leclerc można je kupić na wagę ;) I zgadzam się z Tobą, są naprawdę smaczne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczęśliwi są mający E'leclerca :D

      Usuń
  18. Jadłam je ok 4lat temu w Niemczech i mówiłam do szwagra,że to nie fer,że on ma dostęp do tych cukierków codziennie a ja w Polsce nie:(,.W czerwcu jadłam je bo pani je do sklepu z Niemieckimi produktami przywiozła . Super cukierki mniam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szwagier ma zdecydowanie za dobrze ;)

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.