06.07.2015

Vilvi, Jogurt z wanilią i prażonymi nasionami lnu



Aaaa, kotki dwa

Odrętwienie. Grupa ludzi z martwym, pustym spojrzeniem skierowanym w jedną osobę. W osobę która z zaangażowanie godnym lepszej sprawy prowadzi wykład czy szkolenie. Nieważne. Po paru godzinach zmęczenie, zaduch, znudzenie i głód sprawiły, że z etapu zainteresowania jednostka przeszła przez etap zniecierpliwienia, poirytowania a skończyła na zrezygnowanym otępieniu. Nic się nie myśli, nic się nie czuje, tylko przyjmuje się słowa, a w środku dusza zaczyna lekko zawodzić z męki powolnej śmierci. I wtedy ożywienie, koniec slajdów, życie powróciło, sala się ożywiła. Jakieś pytania? No nie, przecież nikt nie zada żadnego pytania, każdy chce już wyjść na wolność. A nie, kurwa. Jest pytanie. I to takie którego zadawać nie było trzeba jakby się co nieco słuchało, bo była o tym mowa. Mówca znowu zaczyna swój rozwlekły monolog, a w tobie wybucha żar agresji wobec pytającej jednostki. Ciśnienie podskakuje, a ty wyobrażasz sobie jak z lubością wbijasz nożyk deserowy w szyję tej osoby, uszkadzając przy tym tętnicę i tańczysz, tańczysz, tańczysz w fontannie tryskającej krwi. Umysł posłusznie podaje ci różne inwektywy, począwszy od łacińskich krzywych, poprzez doprawianie psa żeńskiego rodzaju, kończąc na wysłużonym materiale do podłogi odbywających stosunek analny. Powoli wpadasz w otchłań nienawiści i rozpaczy, topisz się we własnym jadzie. Nie ma nadziei, nie ma radości, jest tylko monolog.
To ma związek z wpisem ;)
 Znacie tę sytuację? Przypuszczam, że większość albo już się z tym spotkała, albo dopiero się spotka. Bo chociaż rozumiem pytania kiedy coś jest niejasnego, to nie rozumiem pytania się o coś, co już było wspomniane tak przejrzyście jak się tylko dało. Szczególnie jak reszta grupy czeka na koniec niczym fanki E.L. James na swojego własnego, bogatego, kontrolującego  popaprańca z wybujałym ego, którego penis ma własną osobowość*. A tu nie koniec, bo ktoś nie potrafi słuchać ze zrozumieniem. Ludzie, nie róbcie tego innym ludziom, miejcie litość!  A skąd taki wstęp? Aaaa, znikąd, może ostatnio miałam jakąś taką sytuację a może nieeee. Nie powiem. Za to powiem trochę o tym jogurcie.
*widziałam fragmenty nowej książki, pisanej z pespektywy Pana Greya, ja nie żartuje.

Vilvi, jogurt z wanilią i prażonymi nasionami lnu, wzbogacony w błonnik.  Jest to produkt litewskiej produkcji a jego znakiem rozpoznawczym jest czarny kot. I pewnie już wiecie czemu się na to skusiłam. Od jakiegoś czasu jogurty tej marki są dostępne w sklepach Auchan i Real, a niedawno dołączyły do tego batoniki twarogowe, do których może się kiedyś przełamię i spróbuje. Ale to co jest u nas to i tak nic w porównaniu z całym zakresem  oferowanych produktów. Powiem tak, Vilvi skupia się na gamie produktów nabiałowych i ma tego mnóstwo: funkcjonalne zdrowe jogurty (jak ten tutaj), linia Imunia (na wzmocnienie odporności), desery jogurtowe z prażoną kasza gryczaną, pitne jogurty, batony , serki do smarowania, kefiry, zwykłe jogurty, mleka, masła, twarożki i różne sery. Patrzajcie tutaj.
 I nie powiem żeby to było moje pierwsze spotkanie z tą marką. Już kiedyś, wcześniej  jadłam zwykły jogurt, który na mój gust okazał się nieco zbyt słodki. I chciałabym powiedzieć, że postanowiłam dać drugą szansę czarnemu kotkowi, bo stwierdziłam, iż nie można skreślić całej marki po jednym nieudanym niewypale. Ale tego powiedzieć nie mogę. Wzięłam ten jogurt z prozaicznego powodu: przebudowują mój Real, są braki, połowy rzeczy nie można kupić więc z braku laku chwyciłam za opakowanie z kotem. Czy czarny kocur przyniósł mi pecha czy szczęście?

Smak: konsystencja nie była zbyt pociągająca. Całość wyglądała galaretowato, glutowato. Przypuszczam, że   to zasługa drobno zmielonego lnu. A właściwie nie przypuszczam, ale jestem pewna. Dopiero po rozmieszaniu uzyskałam coś przypominającego jogurt zamiast wydzieliny obcego. Zapach niewątpliwie jogurtowy  i taki z lekka biszkoptowy, wiecie, jak Bakuś. Pierwsza łyżka  i poczułam, że nie jest źle, słodycz nie była mocna. Nie waliła po kubkach smakowych kilogramem cukru.  Był za to słaby mleczny  kwasek, tak trochę trąciło naturalnym jogurtem, trochę. Różnica polegała również na  wyraźnej obecności wanilii, znaczy waniliny. Rzeczywiście dała się wyczuć. Jedliście kiedyś takie serki waniliowe w prostokątnych opakowaniach? Nie Danio, takie inne, lata 90 się kłaniają.  To był ten smak, waniliowy, trochę słodki, kwaśno-serkowy, ale bez tej gęstości, która mi wtedy bardzo obrzydzała jedzenie. Len? Len jak już wspominałam najpewniej przyczynił się do konsystencji, ale jego smaku nie wyczułam. Za co dziękuje bogom, bo nie lubię jak jest wyczuwalny.

Ostatecznie przyznam z ręką na sercu, że jednak Vilvi taką złą marką nie jest. Wprawdzie nadal obstaje, że ten jogurt co wcześniej jadłam (bodajże wiśniowy) był przesłodzony, ale po tej wanilii na nowo poczułam się zachęcona do zapoznania się z innymi produktami. Jogurt jest sycący, lekko kwaskowaty, mocno waniliowy i nieprzesłodzony. Może konsystencja nie jest czymś wymarzonym, ale każdy kto kiedykolwiek zalewał ziarenka lnu wodą, rozumie, że jest to w sumie naturalny proces.
Ocena: 8/10
Kaloryczność:100g/99kcal
Gdzie kupiłam: Real
Cena: 2zł z kawałkiem

Mam grafik na kilka dni i muszę przyznać, że godziny są ciekawe. Przynajmniej będę miała większość dnia wolne. Ale o tym następnym razem.
Pa

40 komentarzy:

  1. w ogóle litewski nabiał jest pyszny i wart spróbowania:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie pozostaje mi próbować to do czego mam dostępność ;)

      Usuń
  2. charlottemadness06.07.2015, 05:48

    Uwielbiam len. Dodaję go zawsze do owsianki,po czym fajnie gęstnieje(ogólnie lubię gęstą owsiankę). Co do jogurtu, to wanilia w jogurtach, to nie moje gusta.Jak dla mnie pasuje ona w serkach homo, niczym innym ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w tym celu używam chia. ma te same właściwości, tylko nie ma smaku lnu ;)

      Usuń
  3. Uwielbiam waniliowe jogurty :) Tylko niestety do Reala mam daleko :( Ale może gdzieś indziej go dorwę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Auchan? W tym sklepie też jest.

      Usuń
  4. Ja za to uwielbiam lniany posmak i szukałabym go w tym jogurcie. Lubie też glutowatą konsystencję lnu, więc wszystko jest in plus prócz tego, że... to słodzony wynalazek z waniliną :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tu niby wszystko pasuje a tu nagle bum, wanilina i cukier XD

      Usuń
  5. Mm, nowa książka pewnie będzie "hiciorem". Nie czytałam żadnej i tej... nie zamierzam i dziwię się, że są ludzie, którzy to czytają. No, nowa perspektywa jest zapewne taka innowacyjna! Haha.

    Zawsze lecę na tego kota na opakowaniu, haha. Chociaż, jak już kupiłam (chyba morelowy) to był straaaszliwie przesłodzony. Opis tego brzmi całkiem dobrze. Czy się na niego zdecyduję? Może kiedyś, ale u mnie nie ma żadnych Reali itp., wiec nawet nie mam gdzie tego kupić. Dobrze wiedzieć, że ta firma ma i dobre jogurty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałam fragmenty i miałam dość. Nie potrafię pojąć jak to może się podobać :P Oj tam innowacyjna, ważne, że kasa poleci
      O, to może ja morelowy jadłam, nawet już dokładnie nie pamiętam.

      Usuń
  6. Jogurty z ziarnami i innymi takimi dodatkami to nie dla mnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale, że nie smakują ci, czy nie możesz ich jeść z powodów zdrowotnych?

      Usuń
  7. O, tego smaku akurat nie widziałam. Patrząc po ocenie, muszę szukać. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ojeju, jak ja kocham takie ''jednostki'' <3 Można im mówić 5 razy, ale one po jakimś czasie i tak jeszcze raz spytają - typowa sytuacja ze szkoły.

    Co do jogurty, jadłam 2 smaki. Agrest i coś tam z pestkami dyni. Agrest był mega, ale one u nie w Piotrze i Pawele kosztują 4 zł! :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że takie jednostki są pozbawione instynktu przetrwania :D
      Aż tyle??? Cenią się

      Usuń
  9. Wstęp :D:D Hahahaha :D

    Co do jogurtu - brzmi pysznie, naprawdę. Z chęcią bym wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to wiesz za czym się rozglądać w sklepie ;)

      Usuń
  10. O nie, jak glut, to ja już wiem, w rodzaju jakiego jogurtu jest to produkt. Tym bardziej nie tknę, choć już widząc gramaturę, wiedziałam, że to nie dla mnie.
    A pytania o coś, co zostało powiedziane... weź, NIENAWIDZĘ, szczególnie gdy kończą się zajęcia, czyli w sumie w podobnej sytuacji. Człowiek chce wyjść, a tu się trafi kretyn i co zrobisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie lubisz glutów? Szkoda XD
      Nic nie zrobisz, najwyżej potem się "rozmawia" z taką osobą ;)

      Usuń
  11. Świetny wstęp <3

    Jednak na jogurt raczej się nie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, bo jest naprawdę smaczny :)

      Usuń
  12. Gdybyś dała mniej punktów to bym przyjechała do Ciebie i normalnie dała lanie! :D Ja uwielbiam ten jogurt, jest dla mnie idealny - konsystencja nie za rzadka nie za gęsta w sam raz bym powiedziała! Smak? Wreszcie nieprzesłodzony jogurt, który jednak ma w sobie trochę słodkości. Dodatkowo ten len jakoś mi fajnie wpływa na ogólny odbiór, sprawia, że jest on bardziej aksamitny, taki jak lubię. Lepszy uważam tylko Vilvi o smaku jabłka z płatkami owsianymi. Choć te mnie w nim denerwują to smak jogurtu i kawałki jabłek mi wynagradzają to zdecydowanie. POLECAM SERIO! :-) Bierz jabłko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uff, czyli uniknęłam siniaków ;) Widzę, że jesteś fanką.
      A jabłko wezmę jak tylko znajdę.
      Co może być trudne z powodu przebudowy Reala

      Usuń
  13. Och współczuję Ci tych nudziarstw szczególnie podczas wakacji kiedy człowiek nie jest w stanie przyswajać wiedzy :D A pytanie o pytania... mało bym za nie, kogoś nie zabiła :) Hahahaha a mem z kotem :D Wymiata ^^ widziałam podobny, ale wyjęty z kontekstu i go nie zrozumiałam :) W końcu wiem o co kaman :D Aż boję się co by było gdyby mój kot gadał :D
    Hahaha! Dziękuje! Dziękuje za ten hejt na Greya! Uwielbiam te twoje komentarze, sprawiłaś mi niesamowitą radochę :D

    Co do jogurtu jadłam z ciekawości bo z litwy ale smak chyba agrestowy.... i jeszcze ten kociak na opakowaniu :) Ale średnio go pamiętam , może jeszcze się skuszę ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam się, że wpis ten robiłam głównie pod tego kota, miałam zupełnie o czym innym pisać, ale go zobaczyłam :D
      Hejt na Greya zawsze spoko ;)
      Z tego co widzę ma on przesłodzone produkty jak i te bardzo smaczne.

      Usuń
    2. ten kot to było przeznaczenie ^^
      Hejt zawsze mile widziany szczególnie na Greya :D

      Usuń
  14. Akurat konsystencja nam by nie przeszkadzała w ogóle, bo jesteśmy przyzwyczajone do tego co wyprawia siemię lniane :) Ale jak zawsze ten jogurt nie będzie dany nam spróbować :) Za to zaciekawiłaś nas deserami jogurtowymi z prażoną kasza gryczaną, tam gdzie kasza gryczana tam jesteśmy na wielkie TAK :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te desery również i mnie zaciekawiły, ale niestety, nie ma ich w Polsce :(

      Usuń
  15. Pieprzyć jogurt i opinię o nim.

    Wstęp: czapki z głów. (z włoskiego: zakręt) mać... do tego ten kot: mistrzostwo świata! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje, dziękuje, kot dał mi wenę :D

      Usuń
  16. co do wstepu JEZU JEZUSIE JAK BARDZO ROZUMIEM +dodam że mam dziewczynę z Kazachstanu która zawsze zadaje takie bezsensowne pytania.. a samo ich zadawanie trwa nie wiadomo ile czasu ze względu na kłopoty językowe -,-

    a jogurt jakoś mnie nie kusi :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łączmy się w bólu i w nienawiści do pytaczy :D

      Usuń
  17. Hmm w skali od 1 do 10 na ile oceniasz jogurt?

    OdpowiedzUsuń
  18. Fuuj, tylko nie len! Tylko nie zdrowa żywność! Ratujcie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, cukier ma, taka zdrowa żywność to nie jest ;D

      Usuń
  19. Wstęp genialny. :D
    Mnie już bardziej kusi ten batonik niż jogurt. ;P

    OdpowiedzUsuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.