08.07.2015

Nature’s Bakery Fig Bar figowy i jagodowy.



Figa z makiem z pasternakiem  jagodami

Lato roku 1996. Ośrodek wczasowy nad pewnym jeziorem. Bardzo znajome miejsce, bo poprzednie wakacje również były tu spędzane, tak jak i wcześniejsze i wcześniejsze i wcześniejsze. W kolejnych latach również w żadne inne miejsce się nie pojedzie. Bo ojciec ma tu wakacyjną pracę i w ramach tego cała rodzina może przebywać w ośrodku. Ale nieważne, mamy rok 1996. Jest godzina 9 rano, dzieciaki latają z piłkami, lalkami, rakietami do lotek czy maskotkami. Grupka podbiega do kobiety siedzącej przed domkiem z zapytaniem: czy mała już wstała? Kobieta kręci głową i mówi, że za 15 minut spróbuje zwlec małą z łóżka. Ale to ciężkie zadanie, bo obudzona mała jest marudna i z całych sił wczepia się w poduszkę. Trzeba kolosalnego wysiłku żeby oddzielić małą od miejsca spania, ale w końcu się udaje. Mała półprzytomna coś zjada i idzie się bawić z dziećmi. Jest pełna rozżalonych myśli, że jak dorośnie to będzie spać całe dnie, o! Kto to w ogóle widział wstawać o tak wczesnej porze?  Małą możecie znać, czytacie teraz jej wstęp.
Osoby które znają moją porę budzenia mogą być zdziwione. Tak jest, osoba która obecnie sama z siebie budzi się przed 5, w dzieciństwie potrafiła spać do 11, jeżeli tylko na to inni ludzie pozwolili. A najczęściej nie pozwalali, sadyści. W pewnym jednak momencie mój wewnętrzny budzik zaczął się przestawiać, było to pod koniec liceum. I teraz wstawanie o świcie, czy nawet przed, to dla mnie norma. Nie znaczy to jednak, że byłam zachwycona jak zobaczyłam grafik pracy na parę dni,  na 6 rano. Co oznacza, ze żeby zdążyć ze wszystkim, również z dojazdem, muszę wstać o 4. Dobra, kończę o 10 i mam spokój, ale 4 rano to i dla mnie jest „za wcześnie”. Ale co zrobić, nic nie zrobię. Mogę liczyć, że mi się zegar nie przyzwyczai. Ale ja tu pitu pitu o czasie a tu batonik/ciastko czeka, którego czas również goni.
Fig Bar z jagodami i Fig Bar naturalny. Naturalny czyli baton figowy z mąki pszennej razowej z pełnego przemiału bez dodatków. Wersja z jagodami, jak nazwa wskazuje, zawiera dodatkowo jagody. Nie będę przedstawiać tej marki, ani tych batonów, bo już wcześniej pisałam o wersji malinowej. Tu możecie przejrzeć. Nie będę również pisać o smakach niedostępnych w Polsce, bo aż tak okrutna nie jestem. Pozostaje mi mieć nadzieję, że zapewnienia Nature’s Bakery pod jednym z moich zdjęć na Insta, iż starają się powiększyć ofertę smakową przeznaczoną na polski rynek, są prawdziwe. Dobra, to i tak będzie długie, więc pora na część właściwą.

Smak: figowy- warstwa ciastkowa jest boska. Wyraźnie czuć razowy smak, jednocześnie jest słodko jak i trochę gorzko. Słodycz na poziomie średnim, ani minimalnym ani przesadnym. Miękkie, wilgotne, lekko się rozpada, więc trzeba ostrożnie jeść.  Absolutnie nie da się oddzielić od nadzienia. Jest za to delikatne. A nadzienie, mmmm, nie jest to produkt dla osób nie lubiących fig. Figa ma tu moc. Figa nie tylko gra pierwsze skrzypce, ona jest całą orkiestrą. Nadzienie ma postać gęstej marmolady,  jest bardzo słodkie i ma ten czysty suszony-figowy charakter. Małe pestki lekko zgrzytają  pod naporem zębów. Co tylko sprawia, że czujemy, że jemy prawdziwe figi.

Jagodowy-ciastko jest to samo, więc na nim nie będę się skupiać. Różnica jest w nadzieniu. I wprawdzie jest tak samo figowe, słodkie ze zgrzytającymi ziarenkami pod zębami, ale posiada on dodatkowy, delikatny posmak jagód. Tak jak wcześniej porównałam smak fig do orkiestry, tak w tym przypadku powiedziałabym, że jagody siedzą gdzieś z boku i brzęczą na harfie. 

Teraz doszłam do wniosku, ze te ciastka przypominają mi ciastko Pleśniak. Znacie? Kruchy ale wilgotny spód z warstwą owocowych powideł. To jest to, to jest podobny smak. Wprawdzie Pleśniak jest nieco bardziej złożony niż to co opisałam, ale z ręką na sercu mogę powiedzieć, że Fig Bary smakują jak te ciasto robione przez moją mamę. Jak jeszcze piekła, a nie zwalała to na mnie. Znaczy co, dobre to jest? No a jakże! Wprawdzie mogą dla niektórych wydawać się za słodkie, bo są bardzo słodkie, ale moim zdaniem nie osiągnęły pułapu zasłodzenia. Warstwa ciasteczkowa to mistrzostwo, a nadzienie jest gratką dla osób lubiących figi. Przyczepię się jedynie do tego, że jagodowy smak miał za mało jagód.
Ocena: f- 8,5/10, j-8/10
Kaloryczność: 100g.380kcal, porcja(28g)/110kcal
Gdzie kupiłam: Rossmann
Cena:2,99zł

Następna notka będzie w sobotę.
Pa

46 komentarzy:

  1. charlottemadness08.07.2015, 05:49

    Piąteczka! :D Niemal identyczna historia z dzieciństwa :D Kiedyś sypiałam do 10-11, jednak na przełomie końca gimnazjum,początku liceum zmieniło się to totalnie.Mój organizm budzi się przed 5( czasem chwila po 4 0_o ), jednak nie czuję zmęczenia. Piątek świątek czy niedziela wstaję po 5.Nie przeszkadza mi to zupełnie.Przynajmniej odpowiednio wykorzystam swój dzień/obowiązki, które się namnażają.Podziwiam ludzi,którzy potrafią leżeć do 15-16 O_o.
    Teraz o batonie... :P Nie wiem czemu,ale od dłuższego czasu nie mogę się zebrać na zakupienie jednego na próbę :> Nie wiem z czego to wynika,może dlatego,że wolę "skubnąć" czekoladę? :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa od czego to zależy, w końcu podobno nie da się przestawić z sowy na skowronka.
      Ja to rozumiem, w środku jest taka wielka blokada, która sprawia, że odczuwamy niechęć na myśl o kupnie.

      Usuń
  2. Zawsze jak gdzieś wyjeżdżam o np. 4 właśnie, żeby zdążyć przed najgorszym słońcem, to... to jest strasznie. Nawet śniadania o takie nieludzkiej porze nie idzie zjeść. Chociaż ja również wstaję około 5 i to dla mnie norma.
    Zgadzam się z oceną figowego. Jagodowego jeszcze nie jadłam i prędko się chyba to nie zmieni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja śniadanie jem, bo potem do 11 nie mam na to czasu. Trzeci dzień pod rząd o 4 i padam ze zmęczenia.
      To tak jak ja, jakby była wersja truskawkowa ;)

      Usuń
  3. Pyszności ;) Masz rację, to smakuje ciasteczko jak pleśniak :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że nie tylko mi się to tak skojarzyło :)

      Usuń
  4. Jagodowy bym chętnie zjadła. Widziałam je ostatnio w Rossmannie, chyba kupię:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja teraz przez te zrąbane licea i stres z nimi związany nie mogę spać i budzę się o 5-6 rano :/
    Co do batoników, to jagodowego nie jadłam, ale figowy to poezja. Tak, mnie też się kojarzą z pleśniakiem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem stres, ale jak już u ciebie napisałam, przestań się martwić na zapas. Co będzie to będzie :)

      Usuń
  6. Muszę koniecznie ich kiedyś spróbować! :) Jakoś nigdy nie mogłam się za nie zabrać.. Chyba najwyższy czas ;) Smak.. To brzmi pysznie. Zwłaszcza, że kocham pleśniaka :D

    Wstęp jak zwykle mistrz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak kochasz pleśniaka to te ciastka będą ci smakować tak na 99% :)

      Usuń
  7. Już kilka razy miałam je w ręce, jednak zawsze odkładałam na półkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Błąd, następnym razem kupuj :)

      Usuń
  8. Muszę sprawdzić jedną rzecz, bo nie daje mi spokoju. Fig Bary z Ameryki są bardzo wyraziście jablkowe, cytrynowe, truskawkowe... inaczej: mają smak, który jest zapowiadany na opakowaniu. A te polskie? Próbowałam dawno temu maliny, figi i jagody, których nie potrafiłam rozróżnić. Zobaczymy, czy te z zagranicy też są nie do rozpoznania. Jeszcze ich nie otworzyłam. Póki co wykończyłam paczkę jabłko-cynamon, mango (vel pomarańcza) i truskawkę. Kocham je!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to czekam na informacje o amerykańskich wersjach. Chociaż wydaje mi się, że różnicy nie będzie, ale zobaczymy.

      Usuń
  9. To u mnie jest odwrotnie - studia mnie rozleniwiły i przyzwyczaiły do tego że mam ten luksus zapisywania się na późniejsze godziny ćwiczeń (albo omijanie wykładów bo i tak mamy skrypty) i zwykle nie muszę wstawać przed 11. Bez problemu mogę siedzieć nawet do 20 na uczelni ale zajęcia o 9.00 rano to jest zgroza. Nie wiem jak przeżyję chodzenie do pracy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może znajdziesz taką co ma dwie zmiany :D wtedy byś mogła mieć grafik na popołudnia. Zajęcia o 9 to była bajka. Za to te o 19 to było zło, momentami przysypiałam.

      Usuń
  10. Muszę spróbować tych Figbarów, tyle dobrego o nich ostatnio...
    Wstawać o 4 rano? Współczuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, są naprawdę godne uwagi.

      Usuń
  11. My za dzieciaka to spokojnie do południa mogłyśmy spać ale zawsze mama musiała wparować do pokoju i budzić :/ Na szczęście też nam to przeszło z chwilą kiedy skończyłyśmy liceum, praktycznie z dnia na dzień! To dobrze, bo nie wyobrażałybyśmy sobie tak dalej funkcjonować, wiecznie z zaspanymi oczami :P
    Chociaż o 5 to my nadal przewracamy się na drugi bok xD Z reguły wstajemy o 8 kiedy mamy wolne :)
    Te batony są przepyszne i je wprost uwielbiamy :D Najbardziej podoba nam się to, że pesteczki fig tak świetnie chrupią :D Fajnie by było gdyby na naszym rynku było o wiele więcej wariantów smakowych, które opisuje Olga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz to człowiek sam nie wiem jak można było spać do 10, tyle dnia uciekało.
      Liczę, że producent rzuci, chociaż na próbę, kilka smaków. Bo tyle tego jest a w Polsce bieda z nędzą.

      Usuń
  12. Pleśniak często gości u mnie na rodzinnym obiedzie i lubię. Chociaż ciast nie lubię za bardzo to takie jednak mi smakuje. Czuje, że to moje smaki i jak wreszcie spróbuję tego fig bara to totalnie przepadnę i wykupię cały Rossmann. :D Natomiast o tych niedostępnych u nas nawet nie chcę myśleć, bo zbiera mi się na płacz. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak właściwie to muszę w końcu albo namówić mamuśkę by zrobiła pleśniaka albo wyszarpać od niej przepis i sama zrobić.
      Możemy płakać razem :(

      Usuń
  13. hahaha ta mała to ty :D No nie powiem, babcia to z tobą miała xDD Nie mówiąc o dzieciach co musiały na Ciebie czekać! Osobiście leciałam jak najwcześniej rano by się wyszumieć na dworze cały dzień a o 23 na siłę rodzice ściągali mnie do domu ;) Ale później w gimbazie leniuchowałam :D Budziłam się o 9/10 ale leżałam z mp3 jeszcze jakiś czas :D Albo siostra mnie ściągała :) Później przestawiłam się w liceum. Co do kotka... nie zabijaj mnie! Nie obudzę Cię nigdy więcej ;)

    Baton jadłam akurat figowy i taki o nie powiem by mnie zachwycił, widocznie za mało pleśniaków przejadłam w dzieciństwie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie nie babcia, ale mama :) A zabawy w ośrodku wczasowym przeciągały się do tej pory, że nie widzieliśmy już korzeni drzew :D Nie zabije, jestem zbyt zmęczona żeby kogokolwiek zabijać. Omal dzisiaj nie zasnęłam w autobusie... na stojąco.
      Co za dzieciństwo, bez hurtowych ilości pleśniaka :(
      XD

      Usuń
    2. Miałam za to hurtowe ilości szarlotki z kruszonką i murzynka więc było nie tak źle :D Do tej pory pamiętam jak mama piekła murzynka w kombiwarze i tak pachniało, że podczas oglądania gdzieś w nocy to było ,,toy story" zakradłam się do kuchni pare razy i prosto z prodziża ze środka murzynka ciasto wyciągałam i wyżerałam :D i tak kursowałam kuchnia salon aż się rodzice nie kapneli ;)

      Ufff... jak dobrze, że przestrzegasz 5 przykazania ;D Taki dzisiaj senny dzien bo jest spadek ciśnienia i duszno, musimy to przeżyć ^^

      Usuń
  14. Ja jak byłam mała zawsze wcześnie wstawałam i dalej tak jest tylko ze doszlo jeszcze późne chodzenie spać :D ale u mnie to chyba rodzinne

    co do recenzji tooo.. chyba mam ochotę na ciasto pleśniak :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to podziwiam, ja około 22 już powali padam :)
      To do dzieła ;)

      Usuń
  15. Ależ Ci współczuję tego wstawania o 4! :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak ja bym chciała żeby mój zegar się tak przestawił, niestety przed godziną 9 jestem rześka niczym zoombie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wiem, w niektórych filmach to zombie są dość rześkie ;D

      Usuń
  17. Brzmi dobrze. ^^
    A co do porannego wstawania, ja prze cały czas (w tym wakacje) wstaję 7/przed 7 i dla większości moich znajomych nawet taka pora jest nienormalna. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe co by twoim znajomi powiedzieli na moje normalne codzienne wstawanie o 5 ;)

      Usuń
  18. Chętnie wypróbuję ten przepis ;)

    http://startujzfirma.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. jadłam! bardzo, bardzo fajny smak :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Pleśniak to jedno z moich ulubionych ciast więc po Twoim porównaniu jestem przekonana, że te ciastka będą mi smakować. Chyb zacznę od figowego. Plus jeśli chodzi o mała gramaturę - idealna przekąska między posiłkami. Cena jest trochę za wysoka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena może i jest wysoka jak na dwa ciastka, ale jeszcze da się przeżyć. A warto spróbować :)

      Usuń
  21. Jeśli smakuje tak, jak pleśniak, to pewnie by mi zasmakował. ;)
    a co do wstawania tak wcześnie- o tej porze, to ja się kładę spać. ;D (no dobra, ale wstaję i tak przed 7 xD)

    OdpowiedzUsuń
  22. Pyszne ciastko:) wczoraj wróciłam z wakacji po 10godz spędzonych w autobusie byłam głodna jak wilk a w domu tylko suchy chleb i pomidory( mąż widać prowadził kawalerskie życie ) . Przeszukałam moje słodyczowe zapasy i znalazłam tego Fig Bara w nich zaspokoił mój głód do czasu zrobienia zakupów:) . Dziś będę w Rossmanie to kupię ich kilka:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Jadłem przed chwilą i poszukiwałem opinii innych osób. Dzięki za dość spory tekst. Jak dla mnie, to nie jest najlepszy produkt. Bardzo słabo wyczuwalny smak, aromat, jak również strasznie mała porcja. Reasumując, mnie nie przekonał. Wracam z biegania, treningu i chciałbym zjeść coś co smakuje, a nie jest strasznie mdłe. Pozdrawiam, Kamil

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z małą porcją to się zgadzam. Szczególnie gdy chodzi o zastrzyk energii po wysiłku :)

      Usuń