11.07.2015

Heidi Gourmet, Cocoa&Coffee



Kawa nie budzi mnie z rana

Poniedziałek, dzień pierwszy, godzina 4 rano. Budzik dzwoni a ja wstaje bez większego problemu czy senności. Nic dziwnego, w końcu nie śpię już od dobrych 15 minut, bo jakaś wrona czy kawka drze dziób niczym narodowiec na paradzie równości. Wtorek, dzień drugi, godzina 4 rano. Budzik dzwoni a ja już trochę z mniejszą energią wstaje, wleczę się do kuchni nastawić kawę i ignorując pomiaukiwania  bardzo głodnego kota* idę się myć, przeklinając wczesne wstawanie. Środa, dzień trzeci, godzina 4 rano. Budzik dzwoni, otumaniona patrzę się chwilę na rzeczony budzik z niedowierzaniem i rozmyślam nad wyrzuceniem irytującego sprzętu przez okno. Ostatecznie, obijając się o ściany, idę zrobić podwójną kawę, w międzyczasie potykając się o pełnego nadziei kota.  Cały dzień chodzę z półprzymkniętymi oczami i wkurwem na twarzy. Czwartek, dzień czwarty, godzina  4 rano. Budzik dzwoni, walę w cholerstwo dopóki się nie zamknie. Nie tyle co wstaje ile wytaczam się z łóżka. Pełznę  w kierunku kawy, olewając mruczącego paskudka. Jedynym promykiem nadziei jest  piątkowy dzień wolny. To sprawia, że osiągam pozycję pionową.  Cały dzień chodzę z półprzymkniętymi oczami, a podczas pisania popełniam tyle błędów ortograficznych i stylizacyjnych, dokument ma tyle czerwonych podkreśleń, że gdyby nadciągnęła grupa żydowskich uchodźców z Egiptu to ta karta musiałaby się rozstąpić. Sobota, dzisiaj też wstaje o 4, ale tak źle nie będzie, w końcu miałam dzień przerwy. A potem? A potem już tak wcześnie nie będę musiała wstawać, przynajmniej w tym miesiącu.
*kot dostaje codziennie jeść w porze wstawania matki, czyli nieco przed 5. Nie będę go przyzwyczajać do śniadania o 4, bo potem będzie łaził i budził o tej porze.
Ja, przez cały dzień w środę i czwartek
To miał być krótki wpis. Miałam w planach coś innego, ale tamto byłoby długie. Chciałam napisać o swoim zmęczeniu i braku inwencji twórczej. Sami możecie zobaczyć jak bardzo brakuje mi inwencji… Kurcze, może lepiej przejdę do produktu zanim napiszę epopeję. 
Heidi Gourmet Cocoa & Coffee in silky milk chocolate. Czyli czekolada mleczna z kawałkami kakao I kawy. O hej. Kawa. Pewnie czoko wybrała ten produkt bo jest zmęczona-> potrzebuje energii-> energii daje kofeina-> kawa zawiera kofeinę. No nie do końca. Moje procesy myślowe, a raczej ich brak, pozwoliły jedynie na wybór typu „otworze pudełko i co wygrzebię to zrecenzuje”. Wygrzebałam Heidi, to i Heidi jest.  Może pamiętacie, że nie jest to moje pierwsze spotkanie z linią Gourmet. Wersja z nasionami była lekką klapą i sprawiła, że zniechęciłam się do całej reszty. Gdyby nie to, ze z powodu przebudowy Reala wiele produktów zostało wcześniej mocno przecenionych nawet bym na to nie spojrzała. Ale cena sprawiła, że spojrzałam. I wzięłam. Czy kawa i kakao sprawią, że przekonam się do innych smaków? Uwaga, SPOILER: Nie.

Smak: na otwarcie przywitał mnie apetyczny słodko-kakaowy zapach. Zwyczajowo posypka znajduje się na spodzie(Olga, nie krzyw się, bo ci to zastanie), a z wierzchu tafla jest gładka.  Sama czekolada jest hmmm, na wyższym poziomie niż Milka, ale na niższym niż Lindt. Średnio słodka. Z subtelnym echem kakao. Nie za słodka, za to mleczna. Nie tak jak Cadbury, nie tak głęboko mleczna, bardziej płasko-mleczna. Rozpuszcza się szybko, ale w palcach jeszcze trzyma formę. Próbowałam tu wyłapać coś głębszego ale się nie dało. Powiedziałabym, że mało się różni od znacznie tańszych mlecznych czekolad. Taka bardziej odpicowana Milka. 
Ale jeszcze przecież pozostała posypka. Posypka, erkhm. No cóż. Mamy do czynienia z małymi kawałkami o ostrych brzegach. Większość jednak jest krucha i da się je rozgryźć bez skaleczeń. Ale natrafiłam na kilka fragmentów, które były tak twarde, że musiałam je wypluć. Twarde kawałki o ostrych brzegach w jedzeniu… czy ktoś jeszcze miał wizję wyciągania takiej „drzazgi” z podniebienia? Co do smaku to głównie czuło się cierpkość i gorycz. Jest w tym coś kakaowego i kawowego, jednak nie było to tak intensywne jak się można spodziewać. Bardzo suche, tak suche, że wysuszało usta. I nie do końca mi się to podobało.

Ostatecznie sama nie wiem co sądzić o tym produkcie. W gruncie rzeczy jest to smaczna czekolada. Nie za słodka, z kakaową obecnością, mleczna i nie plastikowa w smaku. Za tę cenę za jaką kupiłam to wszystko gra i jest cacy, można nawet wybaczyć mordercze, kaleczące kruszynki. ALE ja ją kupiłam w przecenie, normalnie jest nieco droższa. I tu już stwierdzam, że jednak to trochę za mało. Posypka jest mało kawowa i kakaowa, a czekolada za bardzo zwyczajna. Z pewnością innych Gourmet nie kupię bez promocji, bo mam wrażenie, że jakość tej serii nie odpowiada cenie.
Ocena: 6/10
Kaloryczność: 100g/550kcal
Gdzie kupiłam: Real
Cena: 4zł( w promocji)

Kolejny wpis będzie we wtorek. Muszę tylko pomyśleć co tym razem wybrać.
Pa

35 komentarzy:

  1. charlottemadness11.07.2015, 05:47

    Raczej bym nie kupiła jej nawet po przecenie, za to jakby były dostępne to jeszcze raz zjadłabym Heidi Summer Venture. Jedynie czekolady z tej serii są godne polecenia. Kupiłam kiedyś z Heidi z tej serii co prezentujesz, tyle,że z wiśniami. Czekolada deserowa okropna, tak samo dodane wiśnie.. Nie dało ich się pogryźć, twarde jak skała.. zskusiłam się też na tabliczkę z orzechami, która występuje w 3 wariantach: białej, mlecznej, deserowej. Kupiłam mleczną. Jedynie co to można z niej wydłubać orzechy. Czekolada przesłodzona i nijaka.. Szkoda,że już nie produkują czegoś podobnego jak Heidi Summer Venture.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie mogę przeboleć braku Summer Venture :(. Nadziewane Summer Delight atakuja mnie na kazdym kroku gdy szukam letnich Lidntow i Ritterow :P. Nie mogę ich znaleźć, a Heidi są wszędzie - tyle, że ja po Winter Delight juz ich nie chcę! Chyba muszę pojechać do Niemiec po interesujace mnie nowości :p

      Usuń
    2. Nie moge zrozumiec jak marka, ktora stworzyla summer venture robi tak slabe czekolady ze stalej oferty. Biala z orzechami tez jadlam i byla ona taka Meh

      Usuń
  2. myślę,że bym ją zjadła, z ciekawości. Chociaż jak posypka za mało kawowa,to może jednak nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z ciekawosci mozna, ale pamietaj, ze ciekawosc zabila kota ;D

      Usuń
  3. Fajnie wygląda, ale jakoś nie mam ochoty wydać ok. 6 zł na taką ''nie do końca dobrą i fajną'' czekoladę. Nigdy nie jadłam Heidi, ale za każdym razem zastanawiam się nad smakiem Florentine

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona nie jet warta 6zl. Florentine tez mnie kiedys ciekawila, ale juz mi minelo

      Usuń
  4. Witaj w klubie ! (wstaje 4.20 -ale nie cały miesiąc,bo mam też popołudniówki - na godzinę przed wyjściem,żeby mieś czas na dojście do siebie i żeby pogodne oblicze miało czas dotrzeć do mojej twarzy .Najgorsze jest to,że nie ma stałego rytmu zmian i co chwila trzeba się przestawiać z rannego trybu na popołudniowy i odwrotnie).
    Kiedyś jadłam taką z żurawiną albo wiśnią i raczej szału nie zrobiła skoro nawet nie pamiętam z czym była.Trochę lepiej wspominam taką w białym kartoniku Florentine mleczną z warstwą migdałową w karmelu ale chyba nie do końca mi pasowała,bo była dość twarda i migdały były trochę za bardzo pokruszone a ja wtedy miałam fazę na ciasteczka florentynki z cukierni,które były jednak bardziej miękkie i z całych płatków migdałowych.
    Czekam na recenzje letniej edycji ,mam tą (tę?) mleczną z sorbetem .Jestem bardzo ciekawa Twojej opinii.ala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, nie moglabym wstawac na ostania chwile, musze miec czas na higiene, jedzenie i makijaz, a nie szybko szybko.
      Ogolnie oprocz jednej zimowej limitki i dwoch letnich to Heidi mnie nie zachwyca. Ta z wisniami wyglada ladnie, ale jak podejrzewam, smak pozostawia wiele do zyczenia

      Usuń
  5. Połączenie smaków jest bardzo ciekawe, szkoda ze reszta zwalona :/ W ogóle chyba podobają mi się tabliczki tych czekolad.. :) Takie ładne.

    Wstęp jak zwykle mistrz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyglad to glowna zaleta tych tabliczek ;D

      Usuń
  6. Ostre kawałki w czekoladzie? Nie, nie, nie. A myślałam, że będzie smaczna, z kakaowo-kawowym kopniakiem. To ja już wiem, której tabliczki Heidi nigdy nie kupię. Ostatnio poraziła mnie jej straszliwa ulepkowatość przy innej tabliczce (recenzja może jeszcze w tym miesiącu) i krzywo patrzę na wszystkie czekolady tej firmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bylo kopniaka, nie bylo nawet szturchniecia. Byloa pacniecie palcem. Seria Summer Venture byla pyszna, ale reszta idzie im slabo

      Usuń
  7. Zacznę od kota mojej mamy, choć o tym mogłam już wspominać. Jak kobiecina wstaje rano i idzie najpierw do kibelka lub łazienki zamiast dać mu jeść, cham gryzie ją po łydkach :D Także uważaj, jeszcze kilka razy rozbudzisz złudne nadzieje w swoim, skończysz nie tylko zmęczona i wkurwiona, ale i pokaleczona, nie wykluczając, że z kłem utkwionym w mięśniu.

    Dalej: piszesz, że biała z nasionami była "lekką klapą"? Ja bym ją nazwała obesraną klapą sedesową. Niby dałam jej 3 chi, ale dziś - jak o niej myślę - jest mi źle i mam ochotę skoczyć z dachu.

    I wreszcie komentarz do dzisiejszej: proszę tu nie używać protekcjonalnych komentarzy rodzicielskich i nie insynuować, że cokolwiek mi zostanie. Zaskoczę Cię, pisząc, że na poziomie spoilera było mi przykro, bo nawet się napaliłam na coś dobrego: mleczna czekolada, kakao i kawa - nieźle! Ale potem przeczytałam opis smaku i zobaczyłam zdjęcie dodatku. Eeee, jednak nie. Oby inne serie Heidi były lepsze, bo czeka na mnie parę tabliczek. Póki co to dla mnie taki podrabiany Lindt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kieł w mięśniu? Nie byłby to pierwszy i ostatni raz, mam blizny na potwierdzenie moich słów ;)
      Piszę lekką, bo nawet nie chce mi się cofać i sprawdzać co tam o niej dokładnie napisała. Pamiętam tylko, że byłam zawiedziona.
      Ej no, jestem najmłodszym dzieckiem, dajcie mi przybierać czasami protekcjonalny rodzicielski ton :( Weź, mnie też czeka kilka tabliczek, po tej już nie jestem taka zachwycona zakupem

      Usuń
  8. hahaha widzę, że ta czekolada dla masochistów, aż mnie zaintrygowała... ulepkowa... nie to coś dla mnie <3 Hahahaha lepiej kini nie przyzwyczajaj bo mam podobnie stanie pod drzwiami o 5 i wyje... masakra... i rży podobnie jak koń xDD Ooo ( patrzy na obrazek kotka) aż tak źle... ale przynajmniej jesteś słodziutka :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój to sam sobie otwiera drzwi i w chwilach podenerwowania budzi mnie chodzeniem po moich włosach leżących luźno na poduszce.
      Tylko nie taka ruda ;)

      Usuń
    2. Musisz mieć niezwykle prowokujące włosy xDD Mój to łapami mnie ubija =.= i jęczy, rży... dlatego zamykam drzwi :D

      Rudy to piękny kolor ^^

      Usuń
  9. Współczuje tego wstawania, jeżeli Cię to pocieszy to ja też jestem maksymalnie przemęczona... Sesja dała mi się we znaki, a teraz przygotowuje się do obrony, nie jem normalnie, nie sypiam, ciągle w notatkach. :< To jednak minie!
    Co do czekolady to jestem taka rozczarowana... Ona wygląda tak ładnie, ma idealne kostki, dokładnie takie jakie lubię i co? Klops. Kawowe produkty ostatnio mega mnie ,,biorą" i coraz chętniej po nie chwytam. Ja potrzebuje w nich kawy, a nie takie byle co! Jak bym chciała mleczną zwykłą to kupiłabym Milkę. Ja dopiero zaczynam przygodę z Heidi ale skuszę się na inny wariant... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moment w którym dowiedziałam się o ocenie z obrony była najwspanialszą chwilą w życiu. Ta ulga, zę już koniec, że mogę spalić notatki, że koniec stresu, to było coś pięknego
      Poleciłabym ci Summer Venture ale jej już nie ma w sklepach, a szkoda :(

      Usuń
  10. Tak bardzo lubiłam Heidi, a ostatnio mam coraz gorszą opinię na temat tej marki. Może jeszcze zaskoczą mnie czymś pozytywnym. Póki co z ich obecnej oferty nie kusi mnie nic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam te dwie letnie limitki, ale po tej to nie mam zbyt wielkich nadziei co do ich smaku :P

      Usuń
  11. Jadłyśmy w życiu może ze dwie albo trzy Heidi i jeszcze żadna nie wywołała u nas choćby cienia zachwytu. Już od tego czasu nie przeglądamy półek sklepowych w poszukiwaniu nowych wersji tej czekolady, bo uważamy, że trzy szanse w zupełności wystarczyły aby nas do siebie przekonać, co ostatecznie jej się nie udało ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam do tej pory 6 podejść, trzy ma ło udane i trzy dobre. Ale pozbyłam się złudzeń, że jest to wybita marka, bardziej przeciętna.

      Usuń
  12. Ten kotek jest taki uroczy <3
    Lubię te czekolady, ale ten smak do mnie nie przemawia. Nie widzi mi się taka kompozycja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry producent zrobiłby z tej kombinacji świetny smak, przeciętny skopie. W tym wypadku wyszło to drugie :(

      Usuń
  13. Jak ja dawno już na żadne blogi nie zaglądałam, wliczając w to mój :< Ty masz jeszcze czas i siłę coś publikować, ja nie mam tyle szczęścia, czekam z utęsknieniem na wrzesień, chcę pracować w jakichś normalnych godzinach :<
    Widziałam tę czekoladę chyba w Auchan parę miesięcy temu, bardziej kusiła mnie biała z ziarnami, ale ostatecznie nie kupiłam żadnej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie się dzisiaj zastanawiałam gdzie cię wcięło :D Wytrzymasz do września :)
      Nie kupuj białej z ziarnami, czekolada jest słaba a ziarna praktycznie niewyczuwalne w smaku :(

      Usuń
  14. Nawet lubię kawowy smaczek w niektorych słodyczach, ale kawa, jako kawa mnie nie kompletnie nie pobudza, a robię się po niej jeszcze bardziej śpiąca, niż byłam :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właściwie to mnie też słabo pobudza, już jestem przyzwyczajona. Ale bez to umieram.

      Usuń
  15. Może za smali/ wersje limitowane odpowiada inny "zespół roboczy"? Tylko - na logikę - ktoś te wszystkie pomysły i tak musi klepnąć. SV znam głównie z Tajlandii, ale i jakąś tam biel też pamiętam. Z linii "codziennej" sięgałem teraz głównie po batony... bo wyznając zasadę "kupującego oczami", opakowania Heidi mnie nie zachwyciły.

    Poza tym mam mieszane uczucia co do lokowania całego dodatku smakowego na dole/ na górze tabliczki. Lubię, po przegryzieniu, zobaczyć coś w środku. Aaaale, tu pojawia się drugi aspekt. Kakaowe/ kawowe nadzienia w czekoladach wielokrotnie smakują identycznie. Jak natłuszczony śmietanką kremówką, sos. Tutaj byłoby inaczej, co działa na plus. Tylko, że (zdecydowany jestem jak mało kto) po natknięciu się na kawę w białej czekoladzie (Magnetic) i spotkaniu głazu... sam już nie wiem.

    Najlepiej byłoby poczęstować się od hostessy. Tylko tych, promujących markę H, w moich sklepach nie widuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może. ale w końcu linia produkcyjna jest chyba t sama, więc co jest nie tak?
      Osobiście wolę tłustawe kremy kawowe niż groźbę przebicia podniebienia ;D
      Ja w ogóle rzadko widzę hostessy promujące ciasteczka czy czekolady, najczęściej jak już to kawę i jogurty.

      Usuń
  16. Lubię czekoladę, ale z kawą jakoś do mnie nie przemawia :( Raczej by mnie nie obudziła :) Chyba że od razu zjadłabym 3 tabliczki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To by prędzej cukier cię pobudził ;)

      Usuń
  17. wszystko co ma kawę mi smakuje :O

    OdpowiedzUsuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.