14.07.2015

Baton Go on! Energy, Guarana+Ginseng+Goji



Energia do zwyzywania

„Menda!” Jestem człekiem w gruncie rzeczy opanowanym i spokojnym w miejscach publicznych(domowe środowisko się nie liczy). Nie lubię okazywać  emocji wobec obcych, więc je tłumię. W chwilach największego wkurwu mogę najwyżej rzucić najlepsze „umrzyj” spojrzenie. Jednak najczęściej z obojętno-miłą miną wyobrażam sobie tylko jak wbijam czyjąś głowę w asfalt. Wielokrotnie. Z wielką siłą*. Jednak ostatnio w niemal ostatniej chwili gryzę się w język żeby nie przekazać jednej osobie co myślę na jej temat i gdzie może mnie cmoknąć. Instruktorka z  koziego końca pleców, kurza jej nieopierzona mać. Czekam, czekam aż albo dorwę inną pracę, albo skończę etap szkolenie i przeniosą mnie do docelowego miejsca pracy. W obu przypadkach, jak już będę miała pewność, że ta osoba mi nie zaszkodzi, uwolnię całą swoją znajomość słownika „Gwara polskich dresów i kiboli”. Na razie pozostaje mi trzymanie nerwów na wodzy i zwalnianie emocji w inny sposób. Na przykład poprzez aktywność fizyczną. A jak już jesteśmy przy aktywności fizycznej to może jakiś energetyczny baton?
*żeby nie było, ja nie jestem psychopatką czy socjopatką, mam tylko duże pokłady ukrytej agresji 
Sante, Go on! Energy, Guarana+Ginseng+Goji, Baton kokosowy z guaraną, żeńszeniem I kofeiną, wzbogacony magnezem i witaminami w czekoladzie. Dobra, przyczepię się do opisu. Brzmi on jakby te witaminy były w formie czekoladowych pastylek. Zamiast „baton kokosowy w czekoladzie z…” to oni postanowili dać wzmiankę o polewie na sam koniec, przez co mam w głowie witaminy na kształt orzechów w czekoladzie. Dwa, gdzie w opisie podziały się jagody Goji? Halo, coś zgubiliście, proszę państwa. A teraz już koniec z czepianiem. 
Jest to jeden z kilku batonów z serii Go on. Ze strony producenta możemy wyczytać, że jest to żywność funkcjonalna, czyli wzbogacona składnikami odżywczymi mającymi wspomagać organizm osób aktywnych.  Inne wersje to: kakao i inulina (to chyba jadłam), waniliowy z inuliną, żurawinowy z Goji i inuliną i orzechy i inulina. Każde ma inne pstrokate opakowanie. Oprócz tego, ten nie ma pstrokatego, tylko poważnie czarno-srebrny. Poważny kokosowy baton ze składnikami wspomagającymi metabolizm energetyczny. Tak przynajmniej jest na opakowaniu. 

Smak: hmmm, biało. Jak sami widzicie czekoladę pokrył szron, jak to zimowo wygląda! Zachwytu jednak to nie wzbudziło, tylko zaczęłam się zastanawiać w jakich warunkach był przechowywany ten baton. Zapach był typowy dla ciemnych czekolad tylko z nutą kokosa. Znacznie lepiej pachniał niż nielubiany Bounty. Polewa jest dość gruba i trudno się ją odcinało od nadzienia. Jest szorstka na języku, jednak po chwili mięknie i łagodnieje. Na pierwszy plan wybija się kakao. Ale nie jest kwaśny czy mocno cierpki. Jest lekko gorzkawy i jednocześnie słodki. Nieco tłustawy, nie wysuszał ust. Dopiero po chwili kubki smakowe przekazały informację o słabej kwaskowości. Porównałabym ją do zwykłej deserowej czekolady jakiejś przeciętnej marki.
 Nadzienie jest pełne wiórków. Miękkie i gąbczaste, tłuste i wilgotne. O dziwo, cukier nie napada jako pierwszy. Nie, najpierw poczułam coś owocowego -jagodowego. Dopiero w tym momencie pojawił się cukier, cukier atakujący  nie z taką siłą jak Bounty, ale jednak miał moc. Było w tym coś miodowego i mlecznego. Oczywiście było w tym również coś kokosowego, a jakże. Momentami trafiałam na kawałki jagód jednakże zbyt dużo to ich nie było. Żeńszeń i Guarana? Szczerze to nie wiem jak smakują, więc siłą rzeczy nie wiem czy nie zaplątały się w ten początkowy owocowy posmak. 

W odróżnieniu od batona Bounty ta wersja mi nawet smakowała. Nie była tak przesłodzona, a owocowy posmak stanowił ciekawy element. Czekolada również nie była taka zła, mimo nieprzyjemnego wyglądu. Nie powiem jednak  żeby ten przedstawiciel Sante podbił moje serce. Był smaczny ale nie zachwycający. Chyba po prostu batony kokosowe to nie moja bajka, zdecydowanie bardziej wolę z orzechami włoskimi/ziemskimi/laskowymi.
Ocena: 7,5/10
Kaloryczność:100g/500kcal baton(50g)/247kcal ( a nie czasem 250kcal???)
Gdzie kupiłam: Piotr i Paweł
Cena: 2,79zł

Następny wpis w piątek.
Pa

39 komentarzy:

  1. Wygląda hmm mało apetycznie :) Ale pewnie ma za zadanie głównie dodać energii;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę się w tej roli nie spełniło ;)

      Usuń
  2. charlottemadness14.07.2015, 05:47

    Nienawidzę wciskania kitu konsumentom, że ów baton albo inne cudo przyniesie energię witalność..A na rynku co raz to więcej takich "nowinek"..
    Prezentowany baton ma u mnie + za to ,że nie jest przesłodzony jak Bounty, przekrój batona dość ciekawy, jednak wolę dodatek kokosa w czekoladzie niż w batonie. Ogólnie dodatek kokosa łatwo skopać w słodyczach.Jest to prędzej masa cukrowa niż kokosowa, więc dobrej jakości słodyczy z tym dodatkiem ze świecą szukać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, zgodzę się. Kokos to najczęściej niezjadliwy przesłodzony ulepek.

      Usuń
  3. Ja lubię kokosowe smaki, ale do Go On w ogóle mnie nie ciągnie. Odpychają mnie od siebie wszystkie batony 'dla sportowców', ale to pewnie głównie dlatego, że często słyszę na siłowni, że jakieś panie od tego schudły (ahahahha, jasne) to już jak gdzieś to widzę, to tylko parskam śmiechem. Raz nawet ktoś mnie zapytał, czy to dzięki Go On tak pięknie schudłam, a ja jeszcze nie wiedziałam co to jakieś 'gołn', ani co to za człowiek, ani niby z czego i kiedy miałam schudnąć (chodzę na siłownię tylko bo lubię i daleko mi do wyglądu sportowego, ludzie biorą mnie za wychudzoną nastolatkę). Tak więc... batony Go On nie dla mnie zdecydowanie, mimo, że ten po początkowym opisie mnie zainteresował. Btw, też miałam przed oczami witaminy a'la orzechy, albo w formie draży, jeszcze zanim zaczęłam czytać dokładniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo jak można wierzyć, że od tego się schudnie??? Przecież to tylko batonik z dodatkami witaminowymi. Równie dobrze można by schudnąć od
      Snickersa. Boże, utrata wagi dzięki batonom, hahaha.
      Taa, ten opis to mistrzowie słowa tworzyli ;D

      Usuń
  4. "żeby nie było, ja nie jestem psychopatką czy socjopatką, mam tylko duże pokłady ukrytej agresji" :D no nieźle, ja mam podobnie, ale czasami jak nie wytrzymam to potrafię publicznie coś palnąć. np. raz w żabce że kolo który się wepchał jest *** chamem itd. Czasami używam dużo gorszych słów, no ale cóż mamy taki piękny słownik i taki trudny. Myślę, że lepsza jest znajomość wszystkich słów bo wtedy potrafimy w barwniejszy sposób przekazać emocje :D
    Ja szukam tego batonika bo wydaje mi się całkiem okej, aczkolwiek waniliowy Go On był dla mnie ochydny. Dlatego z tej serii zamierzam spróbować jeszcze tylko tego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tylko raz wrzasnęłam na rowerzystkę brzydkie słowo, ale biorąc pod uwagę, że omal na mnie nie wjechała na chodniku to czuję się usprawiedliwiona ;D
      Dla mnie jeszcze kakaowy był chyba okay, ale głowy nie dam, ze go jadłam.

      Usuń
  5. Tak czytam sobie i czytam i mam wrażenie, że jesteś mną :P Ja zawsze tłumię emocje w miejscach publicznych i jak ktoś mnie już tak mocno wkurwi, to poślę mu tylko ''ostrzegawcze'' spojrzenie, że jak tylko podejdzie to biedna jego dupa i głowa (nos w sumie też). Co do batona...z takich ''proteinowych'' jeść, nie jadłam żadnego, ale waniliowy z Sante kusi strasznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, nos, właśnie. Przypomniałam sobie czym skończyło się wieloletnie dręczenie w gimnazjum. Dostałam szały i potłukłam się z jednym z chłopaków. Od tej pory mam krzywy nos.
      Ktoś wyżej napisał, że waniliowy jest be, ale można zawsze spróbować ;)

      Usuń
  6. Jadłam, widziałaś zresztą nie bd się powtarzać tym bardziej, że aż dwa razy go jadłam bo mi recenzja się usunęła za pierwszym razem xDD http://zarcie-zarelko-jedzonko.blogspot.com/2015/06/35-baton-energy-go-on-od-sante.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam, wczoraj sobie jeszcze porównywałam ;)

      Usuń
    2. hahaha też tak mam tylko zawsze po opublikowaniu xDD Kiedyś napisałam wstawiłam jakiś produkt, weszłam do Cb przeczytałam recenzje i oczy mi wyszły na wierzch xDD Ja napisałam coś w stylu, że mocne intensywne w smaku, słodkie... a ty że nic nie czuć... może nie dokładnie ale coś w ten deseń :D Miałam ochote zmienić i szybko usunąć recenzję, ale się nie dałam i pozostawiłam to tak jak napisałam, Ale cały dzień się nosiłam :)

      Usuń
  7. Kokos w batonie nie Twoja bajka, a moja? :D No, chyba że bez wiórków, wtedy taaak. Zgodzę się, że to lepszy, bo mniej chrzęszczący i nie tak słodki Bounty. Tak czy owak, do żadnego z nich nie wrócę,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh XD ale i tak w sumie była to pozytywna recenzja ;)

      Usuń
  8. Ostatnio przekonuje się do takich batonów, bo za zwykłymi nie przepadam, a te mają w sobie coś z... ciastek. :D Nie wiem dlaczego ale swoją strukturą taką trochę jak plastelina przypominają mi właśnie taki placek upieczony przez babcię. Jako, że ja ciastka, ciasteczka i herbatniczki kocham to i te batony mi pasują. Wiadomo, zdrowsze to nie jest ale ja kupuje ze względu na smak. Bounty nie znoszę, jadłam raz w życiu i powiedziałam: niiiigdy przenigdy więcej. Kokosowe batony w wiórkami to zatem moja zmora jednak skoro mówisz, że ten lepszy to może i by mi posmakował. Próbowałam wersje żurawinową i była fajna, nawet pasowała mi ta lekka gorycz czekolady, bo do mlecznej to ona zdecydowanie nie należy. Najbardziej mnie oczywiście kusi wanilia i prędzej czy później spróbuję. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, z pewnością lepszy od Bounty, ale też tak do końca szałowy nie był.
      Kolejna co wanilia ciekawi ;)

      Usuń
  9. Jakoś nie kuszą mnie te batony. Chociaż wizja kokosa, kokosa który nie jest Bountym jest nieco intrygująca :)
    Oj przy przeliczaniu kcal to chyba jakaś wyższa matematyka u nich była ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nom, bez studiów na polibudzie się nie obejdzie ;)

      Usuń
  10. śmieszy mnie ze ludzie naprawde mysla ze te batony sa jakies super zdrowe idealne dla sportowcow :D wystarczy dodać do hamburgera troszkę serwatki wzbogacic sztuczne o witaminki i będzie od razu idealnym posilkiem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To znaczy, że sportowcy nie zjadają na każdy posiłek takiego batonika? Świat mi się zawalił ;)

      Usuń
  11. Aż boimy się zapytać czym Cię ta ów osoba wkurzyła :D W takim razie życzymy cierpliwości :P
    Na te batoniki nigdy nie zwracamy uwagi, bo nas po prostu nie interesują ale ten kokosowy... no no Bounty już bardzo dawno nie jadłyśmy a mam od jakiegoś czasu ochotę na coś mega kokosowego :P Może kiedyś rzucą nam się w oczy to nawet skusimy się na jednego na pół. Zresztą jak widać lepiej zjeść dwie połowy batonika niż jeden cały, bo zaoszczędzi się aż 6 kcal!!! dobre xD xD xD xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejściem "Ja jestem bogiem a ty powinnaś to umieć robić równie sprawnie jak starzy pracownicy, mimo, że tego wcześniej nigdy nie robiłaś" Jak codziennie się słyszy parę razy takie uwagi to szlag powoli trafia.
      Te kalorie to serio jakaś czarna magia Oo

      Usuń
  12. Świetny blog, uśmiałam się, czytając Twoje wpisy i zgłodniałam. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeszcze go nie jadłam, ale po Twojej recenzji chyba jednak się skuszę ;)
    A z tymi kaloriami, to świetny żart :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skuś się, drogi nie jest więc można wypróbować :)

      Usuń
  14. Ja lubię Bounty, więc ciekawe, jak bym odebrała ten batonik. Niby tyle bogactwa składników, a rzeczywistość swoje :). Nie mniej, od zdjęcia przekroju pociekła mi ślinka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że by ci smakował ale z pewnością bardziej byś zjechała polewę ;)

      Usuń
    2. Dobrze, że środka jest więcej :D

      Usuń
  15. Niezła ocena jak na coś, niekoniecznie proteinowego. Bardziej w takich batonach sprawdzają się chyba jednolite masy... Może czas pokarze czy miałem rację, jak wrzucisz jakiś inny "stuff' tego typu. Chociaż w tym wypadku przekrój pokazujący miąższ akurat wypada nadzwyczaj dobrze :)

    PS. Nie ma memu z kotem, wpis niezaliczony ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie nie panuje kupowania innych batonów tej serii, ale może za jakiś czas coś wezmę.Tylko skończę QB
      Nie ma kota, bo wstęp nie był taki długi :(

      Usuń
  16. 3 razy nie, dziękuję. czekoladę i wiórki kocham, a łącząc je to już niebo ale ten pseudo-białkowy baton nie spełnił moich oczekiwań. Tym bardziej zawiodłam się na smaku - przesłodzony i sztuczny, że po ugryzieniu nic, tylko wypluć, co tez zrobiłam. Miała być recenzja ale zdjęcia usunięte, a drugi raz ie będę wyrzucać kasy w błoto. No i białkowy... Białka tyle co zwykłych słodyczach. Oszustwo i paskudztwo z żartem w jednym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż tak ostro? Ja miałam małe oczekiwania, tylko żeby nie było to tak słodkie jak Bounty.

      Usuń
    2. To było słodsze od Bounty. ;___;

      Usuń
  17. Irytuje mnie trochę to wciskanie kitu przez producenta, że ten baton jest trochę bardziej zdrowy niż inne, kiedy w składzie ma pełno syfu. No ale trudno..
    A co do info o kaloryczności- przecież nie każdy musi mieć maturę ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym wypadku to nawet nie matura ale test szóstoklasisty XD

      Usuń
  18. Do autorki tego pseudobloga: Jesteś psychopatką, chorą chamką, egoistką, mściwą żmiją, cyniczną, nienormalną wariatką i do tego bezmózgowym, bezdusznym potworem. Nie nadajesz się do życia wśród cywilizowanych ludzi. Uważaj bo kiedy już uwolnisz te jak to idiotycznie określasz "duże pokłady ukrytej agresji", zatrujesz się własną żółcią i jadem który aż kipi z ciebie i może cie trafić szlag. Po co czekasz, uwolnij je juz, przynajmniej ktoś cię wreszcie szybciej zamknie w wariatkowie. I to czego życzyłaś komuś spotka ciebie. To samo dotyczy każdego kto jest taki sam jak ty a takich niestety nie brak, także na tym żałosnym pseudoblogu. A za nieudzielanie pomocy i nie ofiarowanie złotówek czy dwóch biednym, czesto chorym i naprawde pokrzywdzonym ludziom spotka cie kara, tak jak i za wygłaszanie podłych "apelów" aby inni też nie pomagali. Nie wiesz egoistyczny cyborgu co to znaczy być biednym, głodnym i cierpiącym, nie obchodzi cię to i nawet nie próbujesz zrozumieć. To łatwe, trzeba tylko mieć dobre serce, otwarty umysł i czystą duszę a ty nie posiadasz niczego takiego za grosz. Za bycie tak wredną Bóg ukarze ciębie tak jak i każdego egoistę i kiedyś to tobie nie będzie kto miał ani chciał w niczym pomóc. Pożałujesz tego wszystkiego ale będzie za pózno. I jeszcze jedno, nie obchodzi mnie czy to zamieścisz ani co na to odpiszesz, wiedz że nie zamierzam dowiadywać się o tym, gdyż już nigdy w życiu nie wejde na twój szmatławcowy pseudoblog i już niczego, ani jednego twojego zatrutego jadem słowa tu nie przeczytam. Zostań sobie ze swoimi przyklaskującymi ci, takimi samymi żmijami ale pamiętaj - zło będziesz czynić tylko do pewnego czasu. Potem kazdy zbierze to co zasiał.

    OdpowiedzUsuń
  19. Cyt.: "żeby nie było, ja nie jestem psychopatką czy socjopatką, mam tylko duże pokłady ukrytej agresji" - polecam wizytę u dobrego psychologa.

    OdpowiedzUsuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.