10.06.2015

Zotter, Labooko Fruit, Czekolada kokosowa



Kokos morderca nie ma serca

Swego czasu po necie krążyła pewna wiadomość, że ilość ludzi rocznie zabijanych przez rekiny, jest śmiesznie mała w porównaniu z innym niebezpieczeństwem czającym się w tropikach. Czy chodzi o pająki? Może o krokodyle, aligatory czy jadowite węże?  A może  mówimy o niepozornych galaretowatych meduzach o parzących mackach?  Nie, nie, niebezpieczeństwo kryło się z zupełnie innej strony. Śmierć 150 ludzi rocznie miały powodować (dundunDUNNNN) kokosy. A konkretniej spadające kokosy, które czaiły się w gęstwinach liści w oczekiwaniu, aż niczego nie spodziewająca się ofiara stanie pod drzewem. Wtedy te niebezpieczne cocos nucifera (nucifera-lucifera, przypadek? nie sondze) z rodziny arekowatych z premedytacją spadały na głowy, powodując trwałe urazy, śmierć i anegdoty do zanudzania opowiadania znajomym podczas każdego spotkania. Każdego. Do końca marnego życia. Może śmierć jest lepsza?
Oczywiście dane te zostały wyssane z palca, nie ma żadnych badań potwierdzających tą liczbę. Z pewnością spadające orzechy mogą zrobić pewną krzywdę, z pewnością ktoś zginął przez to, ale z pewnością nie 150 ludzi rocznie. Jednak z pewna podejrzliwością zerkam na poniższą czekoladę. Nie ma co, nie mogę tak ryzykować i trzymać coś potencjalnie śmiercionośnego. Ludzkość i świat może mi podziękować później.
Tłumaczenie składu...
Labooko Fruit, Kokos. Czekolada kokosowa. Gdybym bazowała tylko na opisie na etykiecie, nieco bym się zdziwiła próbując ten produkt. No bo w końcu, czekolada kokosowa, co jest w tym nowatorskiego? Nic, absolutnie nic. Jednak widząc na opakowaniu słowo fruit i mając w pamięci ten wpis dokładnie przypatrzyłam się składnikom. Nie będę opisywać na czym polega urok serii Fruit, znajdziecie to w podlinkowanym blogu Basi*.  W tym wypadku producent zamiast mleka w proszku zastosował proszek cytrynowy oraz ryż w proszku. Czyli jak mam nazwać tą czekoladę? Białą? Może. Na pewno nie mleczną, bo przecież mleka tu nie ma. Zawartość kakao przeczy deserówce czy gorzkiej. A może w tym wypadku wyrzucimy przez okno standardowe kategorię czekolady, co wy na to? Dla ułatwienia w dalszej część będą ją nazywać owocówką, nie mylić z muchą. 
i oryginał. YOU HAD ONE JOB
 Tak przy okazji zerknęłam na anglojęzyczną stronę Zottera, znalazłam moją czekoladę i podejrzliwie zmrużyłam oczy na widok składu. To na stronie nieco się różni od polskiej etykiety, ostrożnie więc zdarłam naklejkę, by moim oczom ukazał się oryginalny opis. Oj nieładnie panie/pani tłumaczu, nieładnie. Różnice zaznaczyłam na zdjęciu powyżej. Tyczy się to zarówno zamianie miejsc (niebieski)jak i braku składników (czerwony). Jak możecie zobaczyć ktoś uznał miejsce w składzie za nieistotny szczególik, którym nie warto sobie zawracać uwagę. Proszek kokosowy to też coś, o czym nie warto nawet wspominać. Tak jak rozkład składnikowy proszku ryżowego i cytrynowego. Siadać, pała. Ale ja tu gadu, gadu a strony lecą.
*która tego chcąc czy nie stała się niejaką wyrocznią jeżeli chodzi o Zottera.

Smak: całość składa się z dwóch tabliczek, Cienkie i dość miękkie, ale jeszcze nie plastelinowe. Zapach był nieco dziwny. Nie był to czysty kokos. Było trochę słodyczy i trochę czegoś zatęchłego. Skojarzeniowo mój umysł podsunął mi obraz starej dębowej szafy, nie otwieranej przez większość roku, w której wiszą zimowe palta kobiety lubiącej perfumy z kokosową nutą. Mój umysł kroczy dziwną ścieżką, wiem.  Przy pierwszym gryzie kubki smakowe zalała ogarniająca wszystko słodycz. Po chwili czadu dał cytrynowy proszek. Oj tak, czuć było kwasek cytrusowy. Lekko podrażnił ślinianki by zniknąć dając miejsca kokosowi. Trochę zatęchłemu kokosowi tak prawdę mówiąc. Chociaż nie, nie zatęchłemu, bardziej mydlanemu kokosowi. Była w tym nutka właśnie takiego mydła, co wprawdzie nie przeszkadzało w spożyciu, aczkolwiek nie sprawiało czystej przyjemności. Nie był to smak Bounty, to było coś nieco delikatniejszego, to było kokosowe trącenie. Pod koniec pojawił się przedziwny efekt jakby chłodzenia? Orzeźwienia?  Wiecie, takie uczucie jak po mięcie. Tylko, że tutaj mięty nie ma. Jest za to słodycz, która zamiast słabnąć przybiera na mocy. Aaa, i jeszcze jedno, ta owocówka jest totalnie gładka, nie da się wyczuć żadnych wiórków.

Mimo cytrynowego proszku i pewnego efektu orzeźwienia całość była nieco słodko-mdła. A jak skojarzenie z mydłem raz się pojawiło, tak już nie chciało zniknąć.  No cóż, niemożliwe żeby wszystkie produkty Zottera mi mega smakowały, szkoda tylko, że padło na kokos. Nie powiem jednak żebym żałowała wydanych pieniędzy. Akurat w przypadku tej marki wydaję pieniądze nie tylko na oczekiwane rozkosze podniebienia, ale także na poznanie czegoś innego, nowego smaku, czegoś niespotykanego. A co jak co, ale ta owocówka pod względem nietypowości mnie zadowoliła. No i w sumie koszmarnie zła nie była, nie powiem żeby mi nie smakowała. Po prostu nie czułam efektu WOW jak przy poprzednich Zotterach.
Ocena:7/10
Kaloryczność: 100g/542kcal
Gdzie kupiłam: Zdrowa spiżarnia
Cena: 16,50zł

Zauważyłam, że jak przy innych produktach czasami nie wiem co napisać tak przy Zotterze trafia mnie słowotok.
Pa

42 komentarze:

  1. charlottemadness10.06.2015, 05:44

    Mogło być mega w, wyszło średnio-no cóż,nie zawsze wszystko jak piszesz jest idealne ;) Trochę mnie zasmucił ten mydlany posmak u Zottera..Trochę przez to "trąci" tanią czekoladą..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, mogło być naprawdę pysznie.

      Usuń
  2. Wyrocznia jeśli chodzi o Zottera... Czy powinnam zacząć się bać? :D Ja jestem po prostu zotterową maniaczką! ;) (a, i nie podlinkowałaś mnie w końcu :>).

    Przypuszczam, że ta mydlaność to coś podobnego, co denerwowało mnie w Labooko Fruit Blueberry. Przyznaj jednak, że jest to mydlistość różna od tej znanej z tanich białych czekolad. To po prostu... jaka jakby przytłumiona mdłość.

    Jestem ciekawa, jak ta czekolada wypadłaby w porównaniu do kokosowego Nougsusa.

    Co do nalepek z błędnymi tłumaczeniami... Ponoć wkrótce ma się to zmienić. Niestety nie da się raz dwa naprawić błędów innych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spójrz jeszcze raz :D Podlinkowałam "mając w pamięci ten wpis". Bać nie, ale nie zaprzeczysz, że to głównie ty jesteś odpowiedzialna za zottery na blogach słodyczowych ;)
      No nieco inna, z takim lekkim posmakiem "czegoś", czego nie mam w tanich czekoladach.
      No mam nadzieję, ze teraz będzie już lepiej, bo mało co mnie denerwuje jak niedorobione tłumaczenia.

      Usuń
  3. Czytając o tych wszystkich (zwykle udanych i smacznych, ale jednak) dziwactwach od Zottera nie sądziłam, że ma on czekoladę o tak prostym smaku. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powiedziałbym, ze jest to prosty smak, mniej udany od innych, ale nie prosty :)

      Usuń
  4. A tylko co wczoraj ją jadłam! Niedługo wrzucę recenzję, to się więcej wypowiem, ale teraz napiszę tak: zgadzam się z oceną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbyś wrzuciła tą recenzję dzisiaj to bym chyba wzięła egzorcystę, bo taki przypadek byłby zbyt dziwny. :D

      Usuń
    2. Haha, a wiesz, że miałam zamiar? :P Jednak w ostatniej chwili spojrzałam, że dwa Zottery pod rząd to tak trochę nie bardzo.

      Usuń
    3. Trochę szkoda :D Reakcje komentujących byłyby nawet zabawne :D

      Usuń
  5. Ale sklad to to ma jednak fatalny. Syrop g-f? meltodekstryna? olej slonecznikowy? no po co...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, nienienie. Tylko nie kolejna dyskusja na temat tych składników. Spójrz na komentarze pod tymi postami, a zrozumiesz czemu nie chcę kolejnej "wojny" ;)
      http://posypanacukrem.blogspot.com/2015/02/zotter-kardamonmacadamia.html
      http://posypanacukrem.blogspot.com/2015/04/zotter-for-flashy-ones-czekolada-z.html#comment-form

      Usuń
    2. Sklad proszku ryzowego bardzo podobny jak w mlekach ryzowych, więc nie wiem skąd to oburzenie. Nie wiem, ile inne ( tansze) marki musialyby do czekolady nawciskac chemii, zeby uzyskac spojnosc tabliczki zrobionej na bazie takich skladnikow...

      Usuń
    3. No dobra, dalam sie przekonac i nie marudze. Ja bym wolala zlepianie masy miodkiem, ale miodek jest juz nieweganski i miodem rowniez kiedys krystalizuje. Moze faktycznie maja racje z tym, ze ich syrop to lepszy syrop? Prdukty zottera zasluguja moim zdaniem na wyroznienie, po prostu lekko rozdraznila mnie obecnosc tychze skladnikow w takiej czekoladzie. Jednak jesli musza tam byc... no coz:) ja po prostu jestem wrogiem oleju slonecznikowego i nie pojmuje, czemu ten olej jest wiecznie dodawany do mlek roslinnych na przyklad:)

      Usuń
    4. O to to, też bym wolała inny olej niż słonecznikowy. Ale nie bądźmy już żywieniowymi nazistami :).

      Usuń
    5. No, dobrze, że doszło do porozumienia :D

      Usuń
  6. Sądziłam,że napiszesz ,że to czekolada wow bo z kokosem to jak możne być inaczej a tu mydliny w tle ehh.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślałam, że napiszę, że to czekolada WOW, niestety.

      Usuń
  7. Też myślałam, że będzie "efekt wow", a tu pupa. Proszek cytrynowy? Podziękuję, owocowe słodycze to nie moja bajka.
    Gdyby to była bardziej zwykła mleczna lub biała kokosowa czekolada, to podejrzewam, że byłaby znacznie smaczniejsza, taką klasykę ciężko zepsuć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wiem, białą łatwo schrzanić przecież ;)

      Usuń
  8. Na szczęście białe mnie aż tak nie kuszą, więc nie rozpaczam nad jej składem i smakiem bez efektu wow :) Ale powiem,że opakowanie jest tak ładne, że chyba bym kupiła -czekoladę rozdała domownikom, a sobie zostawiała papierek;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, opakowanie jest bardzo ładne.

      Usuń
  9. Słaba opinia o czekoladzie i wysoka nota - hmmmm!! Niby piszesz, że w sumie to Ci smakowała, ale przeżycia miałaś rodem z konsumpcji Wedla. Dlatego muszę albo bronić Wedla, albo pogrążyć Zottera.

    Wczoraj jadłam białą Ritterkę z orzechami. Oj, nie zrozumiemy się :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie rodem z Wedla, nie czułam plastiku czy zepsutego mleka ;)
      Ty, ale ty lepiej pamiętaj, że jako historyczka swego czasu baaardzo interesowałam się różnymi metodami tortur. Więc tego, co tam mówiłaś o Ritterze? >:D

      Usuń
  10. Zotterowe szaleństwo na blogach, ooo dża!

    Przykro mi, że nieco się nacięłaś. Od samego tytułu widziałam tę czekoladę jako mleczną,a tu jakieś białe coś. Do tego smaki które opisujesz.. Mydło, kwasek cytrynowy, podtęchły kokos.. Co jest?! Przecież za takie pieniądze to niemożliwe :/ Jestem rozgoryczona :)

    Poza tym napiszę to kolejny raz - Twoje wstępy do recenzji są świetne ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty jesteś rozgoryczona? ;D Cytrynową obecność zaliczyłabym na plus, zawsze to coś ciekawego.
      Czasami mnie wena najdzie ;D

      Usuń
  11. co wy macie z tymi Zotterami! kusicie niemiłosiernie :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj jak nam przykro, że ta tabliczka zapowiadała się tak świetnie a jednak była lekkim rozczarowaniem, po ostatniej naszej recenzji Zottera to rozumiemy xD Ale my też nie żałujemy zakupu, bo przecież czekolada sama w sobie była dobra ale bez tego WOW do którego Zotter wszystkich przyzwyczaił :) My mamy z tej serii Labooko Fruit truskawkową, więc jesteśmy ciekawe czy ten mydlany posmak i my wyczujemy. A po za tym to jak byśmy trafiły na tą tabliczkę to znając naszą miłość do kokosu to i tak byśmy ją kupiły :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam szczęście, że moją pierwsza tabliczka była udana, ale ważne by się nie zrażać do dalszych eksperymentów.
      Wprawdzie po truskawkową nigdy nie sięgnę to jestem ciekawa waszej opinii na jej temat.

      Usuń
  13. Jestem tak bardzo rozczarowana... Jak zobaczyłam tą czekoladę to serce zaczęło mi bić szybciej, naprawdę! Biała z kokosem? Toż to najlepsze połączenie na świecie. Jednak po przeczytaniu liczyłam na większy efekt wow. Pewnie też bym się zawiodła, bo miałabym co do tej tabliczki OGROMNE oczekiwania. :-) Za to ślicznie wygląda, jak ideał tabliczki chociaż stanowiłaby dla mnie problem przy jedzeniu skoro nie ma kostek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślałam, a wyszło jak wyszło. Trudno się mówi, inne może będą lepsze :) Jak problem, czekolada jest tak miękka, że z łatwością daje się odrywać :)

      Usuń
  14. Liczyłam na to, że jednak biała czekolada w połączeniu z kokosem da NIEBO :) Ale jak widać nie wszystko złoto, co dużo kosztuje :p Jedno jest pewne, pod względem estetycznym i opakowanie i sama tabliczka bardzo mi się podoba ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod względem estetycznym Zotter się naprawdę stara, opakowania sobie zostawiam :D

      Usuń
  15. Nienawiść: poziom czwarty.

    Tylko zacytuję poprzedni wpis/ odpowiedź:
    "Mogę cię pocieszyć, że w tym tygodniu otworzę coś, co ma szanse być niedobre :D"

    Ja się pytam: kiedy? Co? Kiedy?! Znów bielistość. Teraz w dodatku z czymś kwaśnym i kokosem. Ja pierniczę... Nawet bez WOW jest dla mnie zarąbiście kusząca. Takie wpisy, mając na ograniczeniu tylko białą czekoladę, zrujnowałyby portfel...

    I tak nade mną jest ze 30 wpisów "ja też ją chcę", więc powtarzał tego nie będę. Moje stanowisko znasz. Nawet mydlane wtrącenie niestraszne :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, będzie mało smaczna recenzja. Wprawdzie nie tego co planowała, ale to też nie będzie zachwycające :D
      Kurcze, nawet nie zauważyłam, ze się jakoś biało zrobiło :D Mogę powiedzieć, że to nie specjalnie;)

      Usuń
  16. Kokosową zottera warto sprawdzić w wydaniu Mitzi Blue - "softly falls the snow"... ale dostępna tylko w grudniu... miałem ją kiedyś dać 3 letniej siostrzenicy, ale jakoś przypadkiem otworzyłem, spróbowałem kawałek... i zjadłem do końca bez większych wyrzutów sumienia. No i teraz czekam do grudnia, może tym razem się uda donieść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypadkowo otworzyłeś, przypadkowo spróbowałeś i przypadkowo wszystko zjadłeś ;D Nieładnie ;)
      Za samo opakowanie z bałwankiem ten produkt miałby u mnie plusa. Mówisz, że trzeba czekać do świąt, tak?

      Usuń
    2. Otworzyłem i spróbowałem, żeby być pewnym że nie zatrute, a zjadłem już z pełną świadomością. Są tam wiórki na czekoladzie, ale to zupełnie inne wiórki....

      Usuń
  17. Wow, ale śnieżnobiała! Jestem pod wrażeniem jej wyglądu, ale jeżeli taka wysoka cena, za zwykłą białą czekoladę z kokosem...nie, jak bym miała kupować Zottera to na pewno gorzkiego :)

    OdpowiedzUsuń