12.06.2015

Yogi Tea, Choco, Aztec Spice



Biedni Aztekowie

Co recenzować gdy człowiek ma problemy z przełykaniem stałych elementów? Pewnie, można przecież rozpuścić czekoladę w ustach i w ten sposób smakować produkty. Ale czy ma to sens jak nie jest się pewnym czy lekko przytkany nos nie będzie wpływać na postrzeganie smaku? Jaka to przyjemność jak w gardle pali, z pokoju wydobywają się odgłosy spotykane w szpitalach dla gruźlików z XIX wieku a analiza warstw chusteczek staję się kwestią niezwykle zajmującą i ważną? Powiem wam, żadna to przyjemność. Dlatego też dzisiaj będzie mały zapychacz w postaci herbaty. Jeżeli herbaty was nie interesują to zapraszam kiedy indziej. Ale nie byłabym sobą jakbym przestawiła wam zwykłą herbatę typu Saga czy Minutka (a fuj). Przedstawiam wam herbatę czekoladową.
 Choco Aztec Spice, Ayurvedic Spice Infusion czyli po prostu herbata czekoladowa z przyprawami. Producenci zostali zainspirowani napojem starożytnych Azteków, Xocoatl. Jak to wymówić tego mój język nie pojmie. Ale nieważne, w tej herbacie w składzie jest prawdziwe kakao, nie aromat, nie ślady ilościowe, ale całe 65%. I jeszcze jedna rzecz, nie jest to czarna herbata, ani zielona, biała czy czerwona. Jest to bardziej herbata ziołowa, więc jeżeli ktoś nie gustuje w takich napojach to lepiej niech ma to pod uwadze. Nie jest to jedyna czekoladowa herbata z oferty Yogi Tea, jest również taka z chilii i wersja Chai . Ale co to w ogóle za herbaty, te całe Yogi Tea? Nie będę się wgłębiać w całą historię, ale pokrótce, z Indii do Europu (lub ogólnie „na zachód” źródła nie są jednoznaczne)przybył koleś z Indii (Indie= starożytna mądrość widocznie) wraz ze swoją Ajuwerdyjską  wiedzą. Swoim uczniom podawał aromatyczny korzenny napój, który potem stał się herbatą Yogi. 
Pierwszy raz zobaczyłam tą marką w filmiku (albo na blogu) nissiax. Szybkie użycie Google pozwoliło mi zlokalizować sklepy w których mogłam dokonać zakupu. Pozwoliło mi to również obczaić ceną i w tym momencie mnie lekko przytkało. Nie owijam w bawełnę, cena jest koszmarna. Ale szybko się zorientowałam, ze jest tego warta. Piłam już 3 wersje smakowe i mogę z ręką na sercu powiedzieć, że mi wszystkie bardzo smakowały. Zanim przejdę do 4 smaku, link do strony macie tutaj. I mała ciekawostka, do każdej saszetki dołączony jest cytat rodem z poradnika w stylu „Kochaj siebie” autorstwa P. Coehlo.

Smak: przede wszystkim zapach. Już przez papierowe wdzianko czułam ten aromat. Robiliście kiedyś zwykłe kakao? Takie niesłodzone, co trzeba najpierw rozmieszać z cukrem i odrobiną mleka w kubku na pastę, a dopiero potem zalać? To był ten zapach. Mocno kakaowy z nutą słodyczy. Tylko, że tu słodycz nie pochodzi od cukru, tylko od lukrecji. Wiem, wiem, już pewnie część z was się ostro krzywi z obrzydzeniem. Mi lukrecja nie przeszkadza. A teraz smak. No, smakuje to jak rozwodnione kakao, takie jest pierwsze odczucie. I kolejne odczucie też. Przyprawy korzenne jakoś lekko zanikły pod intensywnością kakao. Jedynie w tle dało się wyhaczyć jakieś pomieszane elementy. Tak pomieszane, że nie dało się ich oddzielić. Oprócz cynamonu, cynamon jeszcze dał się oddzielić. Śpieszę z powiadomieniem, że lukrecja była obecna jedynie w postaci delikatnej słodyczy pozostałej po wypiciu łyka.   

Powiem jedno, z pewnością ta herbata przysłużyła się mojemu obolałemu gardłu i odetkała lekko zapchany nos. Biorąc pod uwagę jak bardzo smakowały mi poprzednie herbaty YogiT ta wychodzi dość blado, wręcz trupio. Do tej pory przyprawy w YogiT miały kopa, traktowały kubki smakowe niczym zadowolony „kibic” Lecha P. traktuje zieleń miejską, witryny sklepowe i siedziby anarchistów. Jednak po tym uderzeniu delikatnie głaskały i koiły. W tym przypadku łagodność przez cały czas była na poziomie stereotypowej babci, głaszczącej małego kotka, która popijała przy okazji meliskę doprawioną końską dawką Relanium.  Tak więc jeżeli skusi was kiedyś w sklepie ekologicznych opakowanie Yogi Tea nie bierzcie tej, chyba, ze lubicie takie płaskie popłuczyny. To bardziej pachnie niż smakuje
Ocena:5/10
Kaloryczność: serio?
Gdzie kupiłam: Zdrowa Spiżarnia
Cena: 12-14zł

Hmm, może powinnam zrobić recenzję syropu prawoślazowego, to dopiero byłby opis.
Pa

37 komentarzy:

  1. charlottemadness12.06.2015, 05:39

    Jestem fanką wszelkiej herbaty,ale jakoś taka wersja do mnie nie przemawia, tym bardziej smak rozwodnionego kakao.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi za pierwszym razem nawet smakowała, ale im dalej tym gorzej :(

      Usuń
  2. charlottemadness12.06.2015, 05:45

    PS: Cortez -Mleczna z miodem, śliwką i cynamonem, którą również zakupiłam jest zaje**sta :D Każdy składnik do niej dodany jest głęboko wyczuwalny.Miód łagodzi lekką kwaskowatość śliwki, przewija się cynamon z jabłkami.. Już po otwarciu pięknie pachnie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cortez ma świetne czekolady, a tak są mało znani :D

      Usuń
    2. Cortez jest genialny, tylko dlaczego można go kupić tylko w sklepach benedyktyńskich? U mnie jest tylko jeden i to na drugim końcu miasta :/ Już pomijam kwestię ceny.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Detox, Women's Tea i Tahitian Vanilla Hazelnut, te były świetne :D

      Usuń
    2. Przejrzałam sobie ofertę w jakimś sklepie, na kilkadziesiąt wariantów jedynie bright mood mnie kusi, spodziewałam się większego wow w kwestii wersji smakowych.

      Usuń
  4. To ja bym wolała opis tego syropu bo byłby dla mnie na czasie:) . Jasiek chory już 2tyg wczoraj skończył antybiotyk a dziś od nowa kaszel,że ho ho płakać mi się już chce:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuje :( syrop ma przyjemny słodki smak i trochę działa, ale buteleczka szybko się kończy, więc muszę kupić już drugą.

      Usuń
  5. Opisany zapach brzmiał ładnie... szkoda, że reszta już gorzej.
    Chciałam kupić, dobrze, że tego nie zrobiłam. A jakie smaki herbat polecasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam Detox i Women's Tea jeżeli chodzi o te dostępne w Polsce. Kuszą mnie również wersję z imbirem

      Usuń
  6. Po pierwsze: zdrowia! :)

    Najpierw patrzę "co to za czekolada?!", następie "o Boże to herbata, najlepiej, chcę ją mieć!", po czym "... smuteczek" :) Muszę poszukać tych innych smaków, bo jestem herbacianym stworem! :)

    Nigdy nie jadłam lukrecji :x coś mnie minęło ? :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, potrzebuje tego
      Inne smaki są lepsze, te z kakao są chyba jakieś słabe.
      Według niektórych pewnie ominęło cię koszmarne przeżycie smakowe :D Dla mnie było okay, lukrecja ma taki słodko-ziołowy posmak. W większej dawce może rzeczywiście być niedobrze, ale w mniejszej jest do wytrzymania.

      Usuń
  7. kocham herbatę, ale jakoś mnie nie zachęciłaś, to i dobrze, bo droga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oszczędziłam niektórym wydania większej sumy :D

      Usuń
  8. Myślałam, że będzie fajnie ale z drugiej strony ja w ogóle nie lubię takich słodkich, mdlących herbat więc z góry wiedziałam, że będę raczej na nie. :D Ja to tylko zielona/biała z dodatkiem owocu. Wszelkie karmelowe i inne cuda wianki niestety nie dla mnie, bo mi po nich niedobrze. :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat się zgodzę z tobą w kwestii czarnej herbaty z karmelem/wanilią, tych nie lubię. Ale myślałam, ze to będzie inne :(

      Usuń
  9. Herbata z kakao? Nie jestem jakoś przekonana (tak samo jak do wynalazku zwanego "brązowy ser z Norwegii" przewiezionego ostatnio przez znajomą. W skrócie, jest to ser o wyglądzie, zapachu i smaku krówek. Zjadłam plasterek i zdecydowanie nie uznaję tego czegoś za ser) Zostaję przy Big Active Earl grey z różą/Yunnan brzoskwinia morela. Nic innego właściwie nie piję chociaż w moim domu (jak przystało na dom wielbicieli herbaty) jest chyba z 15 różnych rodzajów, moglibyśmy herbaciarnię założyć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ser o smaku krówek??? Brzmi dość dziwacznie, żeby nie powiedzieć mocniej.
      A Big Active to i u mnie w domu jest, ja piję zieloną, a mamuśka czerwoną :D

      Usuń
    2. Jest to narodowy przysmak Norwegów, nazywa się Brunost. Znajoma się tym zajadała cały wyjazd więc stwierdziła że mi przywiezie taką kilogramową kostkę do spróbowania. Zjadłam jeden plasterek i mnie zemdliło, słodszy niż czekolada Wedla. Ser to ma być ser a nie jakiś ulepek! Więc oddałam praktycznie całą kostkę z powrotem. Ale może to wynika z tego że znajoma przepada za krówkami i może je jeść w każdej ilości a ja ich nie znoszę.

      Usuń
  10. Kiedyś próbowałyśmy różne smakowe herbaty na przykład z wanilią, miodem czy właśnie z kakao ale zdecydowanie wolimy klasyczne bez żadnych dodatków. Ewentualnie czerwona-grejpfrutowa czasem się u nas znajdzie :)
    Zdrówka życzymy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie, czarna herbata z wanilią to był niewypał, strasznie mdła była :/ Jeśli to Big Active to jest to ulubiona herbata mojej mamuśki.

      Usuń
  11. Nie przepadam za takimi herbatkami, więc ocena końcowa mnie nie zdziwiła hehe :p wolę zjeść kawałek czekolady lub wypić płynną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taa, herbata nie przebije czekolady :D

      Usuń
  12. 14 zł za herbatę to jeszcze nie tak dużo, spokojnie bym wydała. Ale nie na tę. Rozrzedzone kakao i słodycz lukrecji? Bleee, to jakiś pomiot szatana. Ciekawe, bo po wstępie byłam pewna, że herbata otrzyma ok. 8/10.

    Na herbatę przerzuciłam się w zasadzie z konieczności. To znaczy lubiłam zawsze, ale nie w takich ilościach, bo teraz piję minimum kubełek (kubek, który dostałam na urodziny od przyjaciółki, ma 600-650 ml) dziennie. Kiedyś miałam ciepłą kawę, ale wiesz jak jest. Ponadto za ziołowymi nie przepadam (kolejny minus dla recenzowanej), czarnej za dużo nie mogę (dużo teiny działa na żołądek jak kofeina), zieloną mogę i kocham, biała rzadko spotykana. Po wypróbowaniu kilku firm sięgam wyłącznie po drożyznę Liptona, bo wolę wydać 7-8 zł na coś naprawdę smacznego (dziś kupiłam 5 opakowań, więc sobie policz, jak stratny jest mój biedny portfelik) niż zaoszczędzić na syfie. Kupiłam niedawno herbatę konkurencji (Loyd w piramidkach) i myślałam, że puszczę pawia. Woda z perfumami. Herbatę wylałam, a resztę oddałam mamie (która do mnie zadzwoniła i zapytała, co za obleśne perfumy do picia jej dałam :D). Tak więc jak herbata, to tylko Lipton.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Saga jest nawet gorsza. Kiedyś to była całkiem dobra herbata a teraz pić się nie da, same jakieś odpady produkcyjne chyba w tych saszetkach. Dobrą herbatę robi chyba tylko Lipton, Dilmah i Big Active (ale tylko sypane, nie te owocowe w saszetkach). Big Active chyba nawet jakieś nowe białe wypuścił, białą z cytryną, białą z karmelem i białą z różą. Różana może być ale za "jasna" dla mnie.

      (Big Active ciągle wspominam ze względów patriotycznych, jako że jest produkowana w moim mieście. Tak żeby nikt mnie nie podejrzewał o płatną reklamę :P)

      Usuń
    2. Byłaś pewna oceny, a tu plot twist ;D Zieloną też pijam namiętnie i to też w dużym kubku (około 700ml. kiedyś sprawdzałam) Z Liptona to ostatnio polubiłam sypane z dodatkami, te nowe w kolorowych torebkach. Są drogie, ale naprawdę dobre. Z czystych czarnych to polecam Twinings,ale te w puszcze.
      Big Active to moja sprawdzona marka jeżeli chodzi o zielone, inne marki mi tak nie smakują

      Usuń
  13. Czego to ludzie nie wymyślą. Nie do końca przemawia do mnie takie połączenie - albo kakao albo herbata. :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To miało szanse być dobre, ale nie wyszło.

      Usuń
  14. syrop pierwoślazowy!? to byłoby coś ^^ może powinnam się przerzucić na testowanie leków bo sama niestety biorę je na potęge :D co do herbaty... no chociaż pachnie ładnie ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biurko u mnie przypomina teraz aptekę :/ pełno leków więc łączę się w bólu.

      Usuń
  15. Czekolada, w herbiacie? To ja chyba, poprzystane na zwykłych czekoladowych tabliczkach :p

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja mam Sweet Chilli Mexican Spice. Zapach tak intensywny, że przebija się przez zamknięty kartonik. Choć mam już ją jakiś czas, dopiero kilka razy ją piłam. Muszę mieć na nią specjalną ochotę. Jest smaczna, ale hmm... niecodzienna i ma w sobie pewien pierwiastek obrzydliwości ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yogi Tea w ogóle jest specyficzna. Ma w sobie taki dziwny posmaczek, który może niektórym nie odpowiadać. Ja jestem fanką i najchętniej bym wykupiła wszystkie smaki na spróbowanie.

      Usuń