22.06.2015

Schogetten For Kids, with milk



To nie Dzień dziecka

Głupie uczucie: poczucie winy wobec słodyczy. Brzmi absurdalnie? Powinno, bo to jest absurdalne. Przy swoim wyborze, co  wziąć na tapetę przy kolejnej recenzji, biorę pod uwagę datę, a jak żadna data nie goni, to kieruję się zachcianką. A jak produkt ma odległą datę i nie mam na niego zbyt wielkiej ochoty? Wtedy jego spożycie ciągłe jest odkładane, aż  końcu albo się zapomina, że w ogóle coś takiego się kupiło, albo zaczynają się wyrzuty sumienia. Prawdopodobnie tak się czują rodzice, którzy zdają sobie sprawę, że nieco zaniedbali swoje środkowe dziecko na rzec najstarszego i najmłodszego. A biorąc pod uwagę, że mówimy w tym momencie o czekoladzie, to tylko jeden krok dzieli mnie od rozmawiania z batonami, śpiewania skocznych kawałków w alejce z cukierkami i wirowaniem w tańcu wśród nieszczęśników przebranych za rożki lodowe. Innymi słowy to zbliżam się do tego miejsca, w którym albo mnie zamkną w specjalnym szpitalu, albo zatrudnią do grania w kolejnym filmie Disneya.

Schogetten For Kids with milk. Czekolada mleczna z mleka alpejskiego z nadzieniem mlecznym, zawartość składników mlecznych 23%. Jak powszechnie  z reklam wiadomo, dzieciom najbardziej ze wszystkich składników potrzebny jest wapń. Serio, zapomnijcie o innych składnikach, witaminach czy minerałach, wapń to jest to. Może jeszcze magnez, który jest obecny w kakao, a kakao jest składnikiem Nutelli więc HA wszystkim dietetykom. Ale dobra, wapń. Gdzie znajduję się ten element? Najwięcej w mleku, więc sruuu, jak coś ma choćby pochodne mleka i jest słodkie to można powiedzieć, że jest dla dzieci. Dowalmy jeszcze jakiś jaskrawy kolorek i rysunkową surfującą krowę i voila, gotowy produkt For Kids. Przyznaje, może trochę pojechałam z tym wapniem, bo Schogetten nic takiego nie twierdzi, ale z pewnością zauważyliście tą tendencję w reklamach, głównie kłania się firma jogurtowa na D.
A tą czekoladę kupiłam już dawno, głównie z braku pomysłów co wziąć w sklepie. Wprawdzie wielką fanką S. nie jestem, ale opakowanie się rzuciło w oczy i stwierdziłam, że szkoda by było nie wziąć takiego maleństwa.

Smak: w opakowaniu mamy 6 kostek, typowo dla tej marki, już fabrycznie podzielonych. Czekolada jest zdecydowanie mleczna, jednak mam wątpliwości czy zostało tu użyte kakao. W mojej opinii już Milka bardziej trąci tym składnikiem niż to. Z cukrem takiego problemu nie mam. Wprawdzie nie jest to poziom podwyższonego alarmu cukrowego, ale słodycz jest bardzo wyraźna.  Nieco plastikowa, ale również maślana zamiast margarynowej, czyli tak źle nie jest. Bardzo tłusta, szybko rozpuszcza się w ustach na gładką masę. To taka czekolada, która by z pewnością posmakowała dzieciom, prosta, słodka i mleczna, nic skomplikowanego.  Nadzienie jest kremowe, mleczno-śmietankowe z nutą wanilii. Nie za mocno słodkie, aczkolwiek cukier jest wyczuwalny. Powiedziałabym, że nieco mniej niż sama czekolada.  Również tłuste, ale  pozostawiło nieprzyjemny kwaskowaty posmak w ustach.

Wnioski? Jestem raczej na nie. Jedząc przy gorzkiej kawie jest w porządku, rozkładając na czynniki pierwsze i  stopniowo próbując małe kawałki też jest okay. Ale wsadzając sobie kostkę do buzi i pozwolić jej się stopniowo rozpuszczać zdecydowanie nie jest okay. W tym wypadku cukier przysłania wszystko inne i już nie czuć za bardzo mleczności, maślaności czy wanilii, czujemy tylko obezwładniającą słodycz. Jeszcze samodzielnie i czekolada i nadzienie mogłyby smakować, ale razem to po prostu masakra. Wydaje mi się, ze miało to być coś na wzór Kinder Chocolate. W tym przypadku radze jednak kupić po kinderku, a to sobie darować. Zjeść się da, ale zbyt przyjemne to nie było.
Ocena:4,5/10
Kaloryczność: 100g/566kcal
Gdzie kupiłam: Społem
Cena:1,99zł

Pamiętajcie o rozpoczynającym się dziś Tygodniu amerykańskim :)
Pa

38 komentarzy:

  1. Widocznie zamiast wapnia dzieci najbardziej potrzebują cukru;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większość dzieci by się z tobą zgodziła :D

      Usuń
  2. charlottemadness22.06.2015, 05:50

    To,że raz zostałam poczęstowana Schogettenem mi zupełnie wystarczy.Przesłodzone te tabliczki za bardzo jak dla mnie i za bardzo margaryniaste.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, największa zaletę tego produktu była waga ;D

      Usuń
  3. Też mam dosyć tej wapniowej (i w ogóle mlecznej) propagandy. Nie dziwię się rodzicom nie interesującym się sprawami dietetyki, że mogą mieć mętlik w głowie. Przecukrzeniem robią dzieciom krzywdę, ale co ja tu będę pouczać... W końcu taka anty-dzieciowa jestem.

    Ta Schogetten stoi chyba na samym końcu czekolad tej marki, jakie chciałabym wypróbować. Ba, Schogetten od dawna mnie już nie pociąga, a więc For Kids to dla mnie ostateczność. Twoja recenzja mnie w tym utwierdziła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tu Danonki, tu Nutella, Belvita, Kubusie itp. reklamy potrafią zrobić pakę z mózgów wszystkim.
      Schogetten dla ciebie to byłaby trauma spożywcza, tak tylko mówię ;)

      Usuń
    2. Domyślam się, że to mogłaby być trauma dla mnie teraz... Dziś w Almie widziałam nowe Heidi nadziewane i... nie kupię ich.

      A dziś przyszłam do Lidla minutę po zamknięciu, rewelacja :D.

      Usuń
    3. Mam te Heidi i po twojej ostatniej recenzji zimowych smaków trochę się ich boję ;)

      Usuń
  4. Czyli nie ma sensu sięgać po tą czekoladę i faktycznie gdybym do Ciebie nie zajrzała, to pewnie bym kupiła;p.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio, już lepiej Milkę kupić ;)

      Usuń
  5. Jakoś czekolady Schogetten nie smakują mi w ogóle. No, ok... jadłam tylko dwie, może trzy, ale na to na pewno, tym bardziej po recenzji, się nie skuszę. Słyszałam jednak opinie, że kiedyś były o wiele lepsze (?), a z tego co widzę, teraz już tylko kombinują, jak by tu sprzedaż podnieść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś były lepsze. Naprawdę smakowały dobrze. Dopiero jak "ulepszyli" recepturę to smak się pogorszył.

      Usuń
  6. Wapń t jest najbardziej potrzebny tylko małym dzieciom, bowiem w wzrostem i dojrzewaniem, wapń zawarty w mleku tylko szkodzi, bo człowiek zmniejsza swoją tolerancję i możliwość trawienia kazeiny i laktozy :P

    Ale...ja mam tak samo. Albo idę terminami, albo zachciankami. Najgorsze jest to, że jak wszystkie rzeczy mają długie terminy to wpadam w lekką ''panikę''. No bo, co do jasnej cholery mam otworzyć skoro wszystko może jeszcze poleżeć?! Jestem dziwna XD

    Schogetten ostatnio się popsuło i jedzenie ich czekolad w ogóle nie sprawia mi przyjemności. A tą recenzją mnie tylko dobiłaś, bo te mleczne ''batoniki'' mam aż 2 razy w szafce :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszyscy jesteśmy dziwni :D szczególnie ludzie piszący o tym co właśnie zjedli :D
      Zgadza się, zero przyjemności.
      Oj tam, może do czegoś wykorzystasz :)

      Usuń
  7. Rozwaliłaś mnie tym środkowym dzieckiem - ja jestem środkowym dzieckiem! Nie chcę już żyć... :( ( :D )

    Nie no, wapń dla dzieciaków oczywiście. Pakujmy ile wlezie, niech uszami i tyłem wychodzi. :)

    Co do samej czekolady. Nawet lubię Schogetteny. Chociaż jadłam je jeszcze zanim spróbowałam na przykład Ritterów. Kolejna konfrontacja może nie być tak przyjemna :) Ale opakowanie jest super! Takie małe, poręczne .. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyłem? O ile ja nie będę musiała sprzątać... ;D
      Tak jak RS trochę się popsuł ostatnio toi tak jest kilka poziomów wyżej niż S. Ale może nadal ci będą smakować :)

      Usuń
  8. Ja miewam poczucie zaniedbania jeśli chodzi o książki (bo dużo planuję i nie wyrabaiam z czytaniem ;) ). A co do czekolady, hm, wygląda spoko jak dla mnie. No, może gdybym była nieco młodsza, miałam wtedy inny gust.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książki też, znowu się opuściłam w czytaniu.

      Usuń
  9. Mam wrażenie, że czekolady Schogetten bardzo się popsuły w ostatnich latach.
    W liceum je uwielbiałam, a teraz nie dość, że wycofali moją ulubioną nugatową, to te co zostały są coraz gorszej jakości. Szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się popsuły. Dasz wiarę, że kiedyś bardzo je lubiłam? Teraz raz na jakiś czas się trafi jakiś dobry smak, a reszta to po prostu dno.

      Usuń
  10. O nie, znów mam podobny wstęp, tym razem do środowej notki. No trudno :P
    A Schogetteny miałam testować po Ritterach (zostały mi dwa smaki i cała dostępna paleta będzie za mną, dasz wiarę?! Szybko poszło), dziś jednak nie jestem pewna. Nie lubię, jak ktoś dzieli słodycze za mnie, więc pewnie w ramach Programu Równych Szans kupię jedną... i tyle. Niekoniecznie tę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jak to? Zostały ci tylko dwa smaki z ritterów Oo podziwiam, bo ja już ze dwa lata uszczuplam listę ;D
      Nie bierz tej, serio nie bierz tej. Dobrze ci radzę, weź może cappuccino czy jakąś inną. Tylko nie tą.

      Usuń
  11. Ja nie przepadam za Schogettenami, naprawdę nie zjadłam jeszcze takiego wariantu który by mnie zachwycił lub żebym chociaż skomentowała inaczej niż - e średniak. :D Kinderki są nie do przebicia jak widać choćby nie wiem co. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi jakaś smakowała, triolage chyba się nazywała, ale tak poza tym to głównie hejtuje.
      Dlatego decyzja o kupnie wersji ciasteczkowej może dziwić ;D

      Usuń
  12. Czekolada Schogetten, to tylko ciekawie wygląda, bo jest już w kosteczkach, ale smakuje raczej średnio...
    A u mnie w lidlu dantejskie sceny w związku z tygodniem amerykańskim... Rzucają się na orzechy pekan, brownie i masło orzechowe :p
    A Ty już zapasy zrobiłaś? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O mamo, u mnie było spokojnie :O
      E tam, zapasy. Miałam załatwić coś innego, ale to się nie udało, więc od razu poszłam do Lidla, nieprzygotowana. Lodów nie kupiłam, ale masło już tak

      Usuń
  13. Jadłam,ale chyba mi nie smakowała bo nigdy więcej nie wróciłam do niej . Ja już wczoraj kupiłam w Lidlu płatki,dziś masełka,syrop klonowy i ciastka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj nawet nie zachodziłam, bo raz tak zrobiłam i to, na czym najbardziej mi zależało, było ukryte.

      Usuń
  14. No właśnie kiedyś przeczytałyśmy, że ta czekolada smakuje jak Kinderki, więc siostrze na imieniny z uśmiechem na twarzy wręczyłyśmy tą oto czekoladę ale w formie zwykłej tabliczki ;) Cóż, trzeba przyznać, że się nieźle rozczarowałyśmy, bo ani nam nie zasmakowała, ani siostrze, nawet tata nie chciał jej dokończyć xD

    Z Lidla już mamy masełka orzechowe kupione, nawet dorwałyśmy nowe lody karmelowe z solonymi migdałami i są naprawdę pyszne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety ale zdarzają się takie nieudane produkty. Wy to przynajmniej kupiłyście to z przekonaniem, że będzie to dobre.
      Nie kupiłam lodów :( poszłam bez torby termicznej :(

      Usuń
    2. Kupiłam te lody karmelowe sugerując się tym wpisem i nie polecam :/ Całe szczęście zaopatrzyłam się jeszcze w najlepsze cookie dough i peanut butter <3

      Usuń
  15. oczywiście, że pamiętam właśnie wybieram się za półgodziny na zakupy po lody *____* co do tej czekolady... mam dokładnie tą samą i ten sam smak! ale jeszcze jej nie testowałam, może dopiero za jakiś miesiąc xDD nie spieszy mi się choć jak mówisz, że taka słodka, to będzie dla mnie idealna! i jeszcze na wzór kinderki!? ... toż mi się udało :D a kupiłaś inne smaki? ;) ja nie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale zwróć uwagę, że to nieudana wersja kinderki, więc zachwyt na chwilę obecną powstrzymaj.
      Innych smaków nie kupiłam i nie mam zamiaru kupować. Z wiadomych powodów ;)

      Usuń
    2. masz rację... co nie zmienia faktu, że coś z niej ma :D hahaha to dobrze. że się nie zapędziłam i nie nakupowałam ich ^^

      Usuń
  16. Ot, prosta i tania. Jak ktoś chce się zasłodzić, to raczej narzekać nie będzie. ;)

    shariankoweleben.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Kurde... Teraz to dzieciarnia może być rozbestwiona:

    Rodzic: Może Kinder Bueno?
    Dziecko: Bleeee, nieeee
    R: To może może Petitki Lubisie?
    D: Nie chcę...
    R: To może Danio z czekoladą?
    D: Też nie
    R: To na co masz ochotę?!?!!?!?
    D: łeeee (krzyk, płacz) - na to -. i tu wskazanie na krówkę RS

    Po zjedzeniu dwóch kostek:
    D: Wolę jednak Kinderki....

    Dużo fajnych produktów jest kierowanych do dzieci. Tu przecież mamy jeszcze mega wypaśny napis o mleku (no wow!) podbijajacy sugestię o zdrowotności.

    Mimo wszystko pewnie, na jeden raz, na zasłodzenie, na zamknięcie buzi "ccccchhhhhccccccccceeeeeeeeeeeeeeee" wystarczy. Dla dorosłego, mającego już jakieś (większe) wyobrażenie o przyjemności ze słodkości... widać, niekoniecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Głupie by było dziecko, które zamiast Kinder Bueno wybrało by to :D
      Dorośli wolą jednak coś co nie smakuje jak cukier w postaci niby czekolady :D

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.