20.06.2015

Quest Bar Mixed Berry Bliss



Kwietniowe owoce

Do niektórych sklepów nie wejdę choćby mi zapłacili. Wliczam w to te wszystkie, wiecznie puste małe butiki z pięcioma wieszakami na cały sklep. To wszystko tak krzyczy  „Nie stać cię nawet na skarpetki”, że wolę nie narażać się na pogardliwe spojrzenia sprzedawczyń.  Nie wejdę do pustego lokalu w którym wiem, że normą jest znienawidzone pytanie: czy mogę w czymś  pomóc. No i sklepy dla mięśniaków, o to, to jeszcze inna kategoria. Widzę jak wygląda typowa klientela takiego punktu i wiem, że jestem zupełnym przeciwieństwem. Wejście do miejsca gdzie, o odżywkach białkowych czy wspomagaczach dyskutują panowie, o przedramionach grubości mojego uda lub dziewczyny, mogące powalić mnie jednym celnym ciosem, jest stresującą opcją. Jestem w zupełnie nie swoim środowisku i czuję się jak 4 latka, ledwo sięgająca do lady, prosząca o papierosy i zapalniczkę. Dlatego też stałam przed jednym z takich sklepów kilka minut, próbując się przekonać do wejścia, bo wiedziałam, że w środku czekają na mnie batony. Batony dla których ostatecznie zmusiłam się do stanięcia twarzą w twarz klatkę piersiową ze zdecydowanie wysokim sprzedawcą, mogącym mnie złamać jak zapałkę. Czego się nie robi dla zachcianek
QuestBar Protein Bar, Mixed Berry Bliss, czyli baton proteinowy z borówkami I truskawkami. Pierwsza kwestia, bo już widzę jak nad waszymi głowami pojawiają się znaki zapytania. Truskawka nie była moim wyborem. W sklepie opowiedziałam, że zależy mi na czterech różnych smakach, więc pomocny pan wcisnął mi w rękę również tą wersję twierdząc, że jest to smak jagodowo-malinowy.  A ja mu uwierzyłam i nawet nie patrzyłam dokładnie co mam w dłoni. Rozumiecie, ramie grubości mojego uda i możliwość złamania jak zapałka. Dopiero w domu zorientowałam się, że berry nie pochodzi od raspberry tylko od strawberry. Jestem jednak skłonna uwierzyć, ze pan rzeczywiście myślał, że to malina, nie wnikam.   
Druga sprawa to czemu zaczęłam od tej wersji i czemu tak szybko. Sprawa jest prosta, data ważności. I nie, że za parę dni, czy coś w ten deseń, o nie. Mówimy tu o dwóch miesiącach wstecz, kwiecień 2015 roku się kłania. Ale nie po to wydałam 9zł żeby wystraszyć się tak mocnego przeterminowania. Tak więc moją przygodę, z tymi bardzo popularnymi na Instagramie batonami, zaczęłam od przeterminowanej sztuki z truskawkową obecnością. Reszta na szczęście jest normalna.
I miałam jeszcze opisać o co chodzi z tymi batonami i ogólnie o marce Quest, ale wyszłoby to za długo, więc może następnym razem. 

Smak: baton jest solidnym blokiem jakby modelinowej masy. Serio, to jest jak modelina. Twardy i lekko tłustawy na powierzchni, jednak daje się połamać. Zapach jest specyficzny, wręcz dziwny. I nie wiem czy to normalny zapach QB czy wina przeterminowania. Poprzez te dziwactwo przebija aromat borówek wymieszanych z truskawkami. Pierwszy gryz i … no, nie jest źle. Przede wszystkich zwraca na siebie uwagę konsystencja. Jest twardo-gumowate, żucie przypomina siłowanie się z mambą. Po chwili gryzienia baton rozbija się na coś, co przypomina mokry plażowy piasek, minus rozbite butelki. Co do smaku, to słodycz jest, ale nie pojawia się od razu tylko stopniowo uwalnia swą moc. Nie osiąga jednak poziomu zasłodzenia. Jest wymieszana z mlecznym pierwiastkiem, a w tle czuć taki owocowy posmak z nutą kwasku, który mi coś przypominał. W pewnym momencie chwyciło. Tak smakował lizak lodowy przywieziony kiedyś z Kanady przez babcie koleżanki, czyżby to był smak sztucznej borówki? A może sztuczna borówka z subtelnym, ledwo wyczuwalnym  truskawkowym trąceniem? Oj tak, ku mojej radości posmak truskawki był tak niewielki, że z łatwością mogłam go zignorować. 

W masie widać takie małe ciemne kropeczki, które jak mi się wydaję, są zmielonymi owocami. Jest też kilka większych owoców, jednak jedyne co mogę o nich powiedzieć to, to, że rodzynki to przy nich są jak soczyste winogrona. Zasuszone trupki to za mało powiedziane, mumie z epoki Ramzesa III są mniej zasuszone niż to. A nie, mogę jeszcze powiedzieć, że trącą lekką słodyczą, ale tylko lekką. Ale może to wina daty, miejcie to pod uwagę. Tego, czego w pierwszym momencie nie zauważyłam to kawałki migdałów. Są naprawdę niewielkie, miękkie,  a i smaku nie dają, równie dobrze mogłoby ich nie być. 

Biorąc pod uwagę przeterminowanie i  obecność truskawek to mogę przyznać, że moje pierwsze spotkanie z QB było raczej udane. Skoro takie zabójcze combo mi posmakowało, to dalej może być tylko lepiej. Najbardziej  zadziwia konsystencja tego batona. Jest inna i w  swej inności przyciąga i fascynuje. Nie ma paskudnego posmaku, nie wali truskawą na kilometr, nie jest przesłodzony i jest dość sycące. Zdecydowanie bardziej mi smakuje niż pewien baton z Rossmanna, o którym kiedyś pisałam. Cena jest jednak dość wysoka, jednak nie odstraszy mnie to od wypróbowania innych smaków, jak te zakupione się skończą.
Ocena: 7/10
Kaloryczność: 60g/210kcal
Gdzie kupiłam: Świat supli
Cena: 9zł

Reszta batonów ma normalne daty, więc to nie tak, że w tym sklepie sprzedają same przeterminowane produkty.
Pa

48 komentarzy:

  1. charlottemadness20.06.2015, 05:46

    Zawsze chciałam kupić te batony, jednak nigdzie ich nie widziałam lub mało chadzałam do sklepów "dla mięśniaków" Nie stwierdzę też nic nowego,gdy napiszę,że cena jest odstraszająca.(z resztą takie rzeczy nigdy nie są tanie) Wszyscy się "jarają" smakiem tych batonów, wiec pewnie gdybym miała okazję pewnie kupiłabym jeden na próbę i sama oceniła,czy warte tej ceny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to jest ten typ produktu "tak długo na niego miałam ochotę, że cena nie gra roli" :D

      Usuń
  2. Mogę wiedzieć ile białka posiada baton?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, ze nie wywaliłam jeszcze opakowania :) Według tabelki składu białka jest 20g na cały baton(60g)

      Usuń
  3. To kwestia przeterminowania, że nie do końca Ci smakował. Ja mam spory zapas batonów i widzę różnicę w smaku i konsystencji batonów ważnych do stycznia 2016, w porównaniu do tych ważnych do marca! a przecież to i tak kupa czasu, więc nie powinno być różnicy... kiedyś dorwałam kilka sztuk cookies&cream ważnych jeszcze miesiąc, to w ogóle nie byłam w stanie ich zjeść, bo były prawie jak kamień :p oddałam siostrze, która ich nie jada i nie wiedziała, że powinny być mięciutkie jak krówka ciągutka ;)
    Spróbuj koniecznie pieczonego Questa, smakuje wtedy jak chrupiące ciasteczko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, nie tyle co nie do końca smakował tylko, ze był dziwny. Ale skoro twierdzisz, że jest to wina daty to jestem pełna nadziei co do pozostałych batonów :)
      Będę musiała spróbować :D

      Usuń
    2. Będą smaczniejsze, zobaczysz ;)

      Usuń
    3. Swoją drogą w Białymstoku jest sporo sklepów, które maja w ofercie Questy:
      http://allegro.pl/quest-quest-protein-bar-60-gram-baton-odbior-osob-i5461980497.html
      http://allegro.pl/quest-nutrition-quest-bar-60g-strawbery-cheesecake-i5441808763.html
      Może któryś z nich ma na stanie Cookies&Cream ;)

      Usuń
    4. O kurcze, ten pierwszy jest niedaleko mnie Oo wiedziałam o istnieniu tego sklepu, ale nie o tym, ze mają QB, dzięki, sprawdzę :D

      Usuń
    5. No widzisz, to elegancko ;) Tak w ogóle, to ja trochę Białystok znam, bo mam rodzinkę pod Białym, dokładnie, to w Sokółce ;) Nie wiem czy kojarzysz tę miejscowość? ;)

      Usuń
  4. Odważna jesteś :) Ja ostatnio przeżywałam,że zjadłam ciasteczko, ba ćwierć kawałka ciasteczka przeterminowanego o 2 dni ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że najpierw zjadłam 1/4 i dopiero jak nie zauważyłam zmian w organizmie to zjadłam resztę. Jak widać żyję

      Usuń
  5. A przy mojej siłowni dalej sprzedają Nesquik'i... eh, życie jest okrutne. xD
    Dobra, ten smak w ogóle mnie nie zaciekawił, ale reszta z Twojego instagramowego zdjęcia... już tak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co zrobić? Jak wizytujesz Białystok to możesz zajechać do tego punktu i kupić przy okazji ;)
      Tak, reszta prezentuje się ciekawiej :D

      Usuń
  6. Podobno ten smak jest mało gornolotny i jakoś nie nie kusi ;) Strasznie za to mam chcicę na cookies&cream, cookie dough, cashew&coconut, banana muffin, strawberry, white chocolate cheesecake :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo żałowałam, że nie mieli wersji ciasteczkowej :(

      Usuń
  7. O, czyli było warto. No i zapowiada się tylko lepiej. Mnie najbardziej ciekawi kokosowy. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie wersja z masłem orzechowym ;D

      Usuń
  8. Marzę o kupnie Quest Barów i chyba wreszcie odważę się je zakupić ! :) Myślę, że nie skrzywdziłyby mojej psychiki. :) Dla mnie - brzmi smacznie.

    "Świat supli" hłehłehłe ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej jednego na spróbowanie warto :D
      Nazwa wymiata XD

      Usuń
  9. Raczej nie moje klimaty, nigdy tego typu batonów nie próbowałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem tak, jeżeli będziesz kiedykolwiek chciała spróbować tego typu batonów to nie zaczynaj od tych rossmannowskich, nie ma porównania :D

      Usuń
    2. Powiem szczerze, że w Rossmannie nawet nie zwracam na tego typu produkty uwagi. Jeżeli mi się czegoś takiego zachce, to pewnie poczytam opinie przed kupnem, żeby się nie zrazić za bardzo :D

      Usuń
  10. Przeterminowany? O nie, nie. Opcji nie ma. Raz się zatrułam i mi wystarczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W twoim przypadku nie dziwię się niechęci :)

      Usuń
  11. hahaha odważna jesteś nie powiem, bo ja szczerze sama spylam od takich stoisk gdzie pieprz rośnie :D Wyobrażam sobie co czułaś :) A te batony gdzieś już widziałam i nie powiem, ciekawią mnie ^^
    Świat supli? haha mają ciekawą nazwę ;) Ja tam jem same przeterminowane rzeczy więc się nie przejmuj xD nie no wiem, nie mam się co chwalić, ale jak ja taka niemota jestem ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czułam się jakbym miała skoczyć z samolotu XD
      O, i jeszcze żyjesz, czyli jest nadzieja, ze nie padnę po tym batonie ;D

      Usuń
    2. hahahaha :D niezłe porównanie ;)

      a to fakt, ale to zboczenie takie dlatego, że mi wszystkiego szkoda! współlokatorka miała o miesiąc przeterminowany serek, i go wyjeła z lodówki... stał całą dobę. Więc już go zauważyłam i spytałam co się stało, a ona że się przeterminował. Dwie godziny później już go nie yło. Do dzisiaj mi to wypomina xD

      Usuń
  12. Ja bym się wróciła, za sprzedanie (jednorazowe czy nie - obojętne) przeterminowanego produktu mogliby dostać ładną karę. Skądinąd zaraz będę dzwoniła do sanepidu, bo to, co odkryłam, przekracza ludzkie pojęcie. W hali targowej mamy babkę ze stoiskiem ze słodyczami z zagranicy. Byłam tam dwa razy w przeciągu miesiąca, drugi raz wczoraj, i zawsze jest to samo - znajduję przeterminowane słodycze, babka je ode mnie bierze, a potem (pewnie po pracy, jak już nikogo nie ma) zdrapuje daty i nakleja na to miejsce polskie tłumaczenie składu z nową datą. Całe szczęście, że to wczoraj odkryłam, bo niechybnie kupiłabym cztery rodzaje Milka Rolls przeterminowane o nie wiadomo ile.
    Druga sprawa - lubię jagody i truskawki, ale tak jak nie wydałabym 20 zł+ na Haageny o ich smaku, tak i nie kupiłabym tak zwyczajnego Questa za dychę, kiedy dostępny jest w tak wielu lepszych wariantach.
    Zrecenzujesz wszystkie kupione?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A takiej perfidii to nie znoszę. Tu to przynajmniej data jest widoczna i pewnie sprzedawca/właściciel mają w odwłoku sprawdzanie dat, ale zaklejanie żeby ich nie było widać to wyższy poziom skur.... to sama wiesz.
      Ale co zrobić, tak bardzo się napaliłam na te batony, że byłam gotowa już zamawiać je z zagranicy (darmowa przesyłka). Jakbym nie znalazła tego sklepu w Białym to bym teraz czekała na paczkę z USA
      Oczywiście, są zbyt interesujące bym ich nie miała opisać ;D

      Usuń
  13. Pierwsze koty za płoty. Czekam na resztę :) Gdyby fundusze mi na to pozwalały, włączyłbym jednego codziennie. Dobre WPC, błonnik, smak. Czego chcieć więcej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby fundusze na to pozwalałyby to bym zamówiła prawie wszystkie smaki od razu :D

      Usuń
  14. Batony proteinowe z czasów mojego trenowania znam dobrze. Jednak Questbarów nie jadłam nigdy i pewnie domyślasz się jak lamentuje z tego powodu. Obeszłam pół Szczecina i nie mogę ich znaleźć ale się nie poddaje. :D Mam info z zaufanego źródła, że są jednak do znalezienia więc jak tylko będę miała wolne to lecę, biegnę, pędzę! Biorę jako pierwsze osławione już Cookies&cream chociaż mam już dość słodyczy z dodatkiem ,,Oreo" ale so whaaaat :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To życzę powodzenia w poszukiwaniach ;) Nie tylko ty masz chrapkę na niby Oreo :D

      Usuń
  15. Nie próbowałam i pierwsze słyszę co prawda;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. QB szaleją na Instagramie, stąd pierwszy raz o nich usłyszałam :D

      Usuń
  16. Może, może kiedyś przy okazji jak się gdzieś natkniemy na te batony to na spróbowanie jeden kupimy, bo szczerze to warianty smakowe mają ciekawe :) Jednak póki co nie zdecydujemy się zamawiać ich przez internet jak to robi większość. W sumie to chyba też musiałybyśmy się rozglądnąć za sklepami dla mięśniaków w naszej okolicy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem decyzję. Zamówienie przez internet się opłaca jak się bierze kilka sztuk, a nie wiadomo czy posmakują :)

      Usuń
  17. Mnie nie ciągnie do takich batonów kiedyś jadłam,ale mi nie smakowały . Jestem co tydzień na siłowni to widzę na pęczki takie batoniki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajną masz siłownie :( chociaż może w pobliskiej u mnie też mają, nie chodzę to nie wiem ;D

      Usuń
  18. A jak określić zaklejanie napisu "cena sugerowana" nalepkami z inną, oczywiście wyższą ceną? Już kilka razy złapałam na tym sklep z zielonym płazem w nazwie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przychodzi mi na myśl słowo kantowanie ale właściwie cena sugerowana jest, jak nazwa wskazuje sugerowana, więc sklep może dać większą.

      Usuń
    2. A ja z innej beczki,dziś w Lidlu kupiłam rurki o których kiedyś Ci pisałam ( Tago,takie całe oblane czekoladą ) .Nazywają się Tastino Kabaretki kakaowo-orzechowe i kosztują 3,99zł.ala

      Usuń
  19. Jakiś kolo namówił wystraszoną Czoko na truskawki - nie wierzę! :D Mnie te batony zupełnie nie kuszą, wolę Snickersa :>, no ale ja nie pakuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, że to brzmi dość dziwnie? ;D
      Też nie pakuje, ale jestem ciekawskim stworem ;D

      Usuń
  20. Interesuje mnie czy baton ten syci na długo?zapycha troche? w pracy mam mało czasu na zjedzenie czegokolwiek a potrzebuje jakiegoś "doplywu energii", heh nie koniecznie jedząc snikersa- żart :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno mi powiedzieć na jak długo. Syci na pewno. Myślę, że na takie 3 godziny da radę zapełnić, może i na dłużej :)

      Usuń
  21. W jednym ze sklepów internetowych, który sprzedaje te batony jest informacja 'Data ważności: data ważności podana na opakowaniu według amerykańskiego systemu datowego tzn. w formacie Miesiąc/Dzień/Rok - data ważności 12.05.15 oznacza 5. grudnia 20154 a nie 12. maja 2015.' Więc może niekoniecznie był przeterminowany. ;) Ale to tylko moje przypuszczenie.

    OdpowiedzUsuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.