14.06.2015

Baton Pupa



No i d…a

Ile znacie języków obcych? Większość zapewne zna angielski na większym lub mniejszym poziomie. Może niemiecki, rosyjski, francuski czy włoski. Nie wspominając już o innych, nieco mniej popularnych językach. Do czego zmierzam? Ile jest słów, które w jednym państwie oznacza coś zupełnie niewinnego a w innym wywołuje rozbawienie czy konsternację.  Taka na przykład swojska cebula. Na włoskim targu przypuszczalnie i w tym momencie polscy turyści duszą się ze śmiechu przez „cipolla”*. W Rosji zażygałka zażyga ciebie prośba o zapalniczkę może powodować nagłe uniesienie brwi zaskoczonego Polaka, któremu słowo zażygałka raczej nie kojarzy się z paleniem.  Już nawet nie wspomnę o naszych czeskich sąsiadach, bo lista która krąży w Internecie w pewnej części jest zmyślona (chociaż „nietoperek” zawsze przywołuje obłąkany uśmiech na mojej twarzy). Ale prawdą jest by w Pradze nie mówić nic o szukaniu, tak tylko mówię. Ale dobra, co oznacza słowo Pupa w litewskim, że taką nazwę otrzymał batonik?
*polacy-cebulacy- nabiera nowego znaczenia

Pupa, Sweet with coffee, czyli eeee baton kawowy w czekoladzie(?) Produkt litewski, a Litwa jako tako mi się ze słodyczami nie kojarzy. Tak właściwie to Litwę umieściłam na liście „Kraje, które słodyczowo guzik mnie obchodzą” zaraz przy Ukrainie, Białorusi i Rosji. Nie znaczy to, że nie zjem produktu z tego kraju jak mi wpadnie w łapki. Znaczy to tyle, że nie będę aktywnie poszukiwać możliwości kupna jakiegoś produktu i ślinić się do monitora. No dobra, czemu więc kupiłam ten baton? Z dwóch powodów, pierwszy to nazwa. Doprawdy, jeżeli oczekujecie ode mnie dojrzałości to chyba pomyliliście adresy. Tak, widząc słowo Pupa w sklepie z regionalną żywnością, z trudem zamaskowałam parsknięcie śmiechem nagłym atakiem kaszlu. Drugim powodem była recenzja Olgi. Pamiętałam, że był taki wyrób u niej na blogu,  zresztą, trudno byłoby zapomnieć. I chociaż jej opis był mało przychylny postanowiłam sama się przekonać, czy Pupa da… pupy.

Smak: test węchowy wyszedł pozytywnie-zdziwieniowo. Batonik po przekrojeniu pachniał jak cukierki czekoladowo -orzechowe, za to kawy za bardzo nie czułam. Zwalając winę na wciąż lekko przytkany nos przeszłam do próby smaku. Polewa czekoladowa, hmmm. Właściwie nie czekoladowa, ale plastikowa  taniofigurkowa-nibykakaowa. To smakuje jak coś co ma na opakowaniu napis „figurka z masy o smaku kakaowym”. Słodki margarynowy plastik o kakaowych naleciałościach. No cóż, polewę już hejtuje, może nadzienie będzie lepsze. Jest zbite, jak tyłek dzieciaka ze słabym świadectwem i surowym rodzicem. Lekko tłustawe i wygląda obiecująco. Ale tylko wygląda. Najpierw plusy. Nie jest obrzydliwy i jak się człowiek wysili to wyczuje daleką ukrytą nutę kawy. To by było na tyle jeżeli chodzi o pozytywy. To jest tak koszmarnie słodkie, że moje zęby chórem wrzasnęły z rozpaczy. Właściwie głównie to czuję, cukier. Oprócz tej słabej kawowej obecności to jedyne na czym mogłam się skupić to CUKIER, SŁODYCZ, ULEPEK, ALARM. Olga wyczuła  w tym aromat kokosu, mój nos niczego takiego nie zanotował, a kubki smakowe zostały za bardzo zalepione słodyczą bym poczuła coś innego.

Nie. Po prostu nie.  Za słodkie, za mało kawowe, a polewa to pomyłka przy której nawet Wedel i Wawel mogą smakować jak Lindt. Zjadłam połówkę i to mi starczyło by twierdzić, że Litwa opuściła listę „nie obchodzi mnie słodyczowo”  na rzecz „słodycze z tego kraju traktować z ostrożnością i zdecydowanie nie kupować”. Czy zbyt surowo? Może i tak, ale nie chcę się naciąć kolejny raz.
Ocena: 2/10
Kaloryczność: 100g/543kcal (to ma 30g)
Gdzie kupiłam: Regionalne specjały
Cena: 1zł

A odpowiadając na pytanie o znaczenie słowa. „Pupa” to w litewskim jest to po prostu fasolka. Ciekawe jakby brzmiała nazwa pewnego dziecięcego zespołu z lat 90?
Pa

44 komentarze:

  1. charlottemadness14.06.2015, 05:36

    No i suma sumarum baton Pupa to jak pisze D*pa...Szczerze bez czytania recenzji spodziewałam się chrupania cukru pod zębami i posmaku starej margaryny,,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja liczyłam na kawowo-kakaowy smak, no cóż, przeliczyłam się.

      Usuń
  2. Szkoda, że był aż tak niedobry :( Ale dla samej nazwy warto było kupić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nom, rozbawienia nie żałuje ;)

      Usuń
  3. Ej, Litwa ma cudowne cukierki i słodkości :) Aż szkoda, bo po powrocie z Litwy mogłam Ci podesłać, jak poszłam tam do sklepu to zwariowałam od ilości smakowitych słodyczy :) ale może ja odbieram to inaczej, w końcu znam te smaki od urodzenia, i w 30% jestem czystą litwinką. Do rzeczy kupiłam te cukierki-bo ja kupowałam nie batoniki a małe cukiereczki,bo cóż skusiła mnie nazwa. Małe cukiereczki pod tą nazwą są nieco inne, pyszne. Delikatne, coś jak smak latte. Czekolada jest pyszna i naprawdę czekoladowa-i naprawdę czuć kokosa trochę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jesteś jednak przyzwyczajona do tamtych cukierków, bo serio dla mnie ten baton to czysta pomyłka.

      Usuń
    2. Sama nie znoszę przesłodzonych cukierków o nijakim smaku-nie jadłaś icg cukierków o nazwie Czerwone Maki-ja nie mogę nawet na nie patrzeć, to świństwo,że hej. A te cukierki były bardzo dobre. Ale mówię, cukierki nie batoniki. Być może różnią się nie tylko wielkością a i środkiem;)

      Usuń
  4. Pupa to po lacinie poczwarka o ile mnie pamięć nie myli. Pupy śpiewające, że mydło lubi zabawę - to by była furora! Dawno tu nie bylo tak surowej oceny - coz, czasem trzeba zjesc chlam, by moc docenic cos prawdziwie dobrego (a nawet nasze nieszczesne Wedle i Wawele jak widać :D)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po japońsku także. :P

      Usuń
    2. O boże XD prokurator by się tym zainteresował na mur beton XD.
      Serio już bym wolała zjeść nieszczęsne Wedel Brownie niż to. Wedel przynajmniej smakuje trochę jak czekolada ;)

      Usuń
  5. Żarty o czytaniu wspak nazwy batonika Mars można sobie - przy tym - wsadzić... ;)

    Jak za coś kosztującego 1zł, gdzie i tak musiała być przebitka... nie jest aż tak źle. może nie przypomina to Marsa o charakterze nadzienia (puchu) Milky Way, ale pewnie i u nas znalazłoby się niejedno gorsze paskudztwo na rynku.

    I właśnie przez to nawet jestem w stanie sobie wyobrazić ten smak. Odpustowe cukierki po 5zł/kg (przysłowiowo, nie dosłownie) z lat 90-tych.

    Ps. Ten wpis i tak Cię nie uratował. Oreo i Ferrero w bieli to była zbyt duża dawka wnerwienia na niedostępność smaku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Złotówka to rzeczywiście mało, ale zastanawiam się ile czasu ten baton tam leżał. Data do lipca, więc podejrzewam, że słabo schodził.
      Ach odpustowe cukierki, ile dzieciaków straciło zęby mleczne/plomby przez te przysmaki :D
      No weź, patrz jak mało punktów, jak się postarałam żeby dać coś niedobrego :(

      Usuń
    2. Do dziś pamiętam jak kiedyś kupiłem na działce, w promocji, 3-4 pawełki i dwie oranżady Helena (zielona!) w cenie bodaj 5zł. Jakaś kosmicznie mała w każdym razie.

      Dopiero pod wieczór wyszło na jaw czemu nie zrobiłem interesu życia. Oba "dobra" lekko po czasie do spożycia... i faktycznie nawet w smaku nie były supeł. Wiadomo - łakomstwo jednak zwyciężyło.

      Nie namawiam oczywiście do zjedzenia go ponownie, z inną datą, bo to idiotyzm... ale zniechęcony (sama wspominasz te odpustowe przysmaki ;) ) się jakoś nie czuję.

      Czymś niedobrym musiałby by jogurt/ czekolada ze śliwką i alkoholem, wymieszanym z figami. Za to nic poza 0/10 chciałbym nie widzieć :D

      PS. Tak, już na I. zobaczyłem i oczekuję recenzji czekolady spod literki eS. ;)

      Usuń
    3. Dostaliśmy kiedyć ze 3 pudła wafelków czekoladowych, za darmo. A były za darmo bo termin ważności był przeszłością.Ale nawet były dobre :D
      Będzie czekolada na S, ale to S jest poprzedzone literką R ;D

      Usuń
  6. Fuuuj, ten środek już po samym wyglądzie wygląda na zlepek najgorszego gówna, które tylko czeka aby zainfekować jamę ustną atakiem cukru i próchnicy. Ja nigdy nie jadłam nic z tych krajów, ale wiem, że mają kiepskie, a nawet i bardzo kiepskie słodycze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wiem, że na wschodzie to mają dobre batoniki twarogowe jak ktoś lubi. Ja nie lubię, więc mnie nie kusi :D

      Usuń
  7. Aż się otrzepałam z obrzydzenia jak ja nie lubię takich tworów . Jesteś i tak dzielna,że zjadłaś pół tego czegoś .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałam jakoś to przetestować, a przy każdym kawałku miałam nadzieję, ze coś jeszcze wyłapię ;D

      Usuń
  8. 2/20 ? Chyba nawet nie chcę na to patrzeć! Ale swoją drogą nazwa... Chwytliwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 2/10 :) Ta, nazwa jest hmm specyficzna.

      Usuń
  9. Nie wygląda zachęcająco, ani opakowanie, ani sam produkt.
    A co do dziwacznie brzmiących słów, to w hiszpańskim "debil" oznacza "słaby".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowanie jest takie tanie, kojarzy się z najtańszymi niby-czekoladowymi cukierkami z marketu.

      Usuń
  10. O nie... kupiłam to kiedyś i boję się otwierać, haha.
    Swoją drogą... fasolka? Kto by kupił batona o takiej nazwie? Nie no, chyba specjalny chwyt marketingowy na Polaków. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bój się, bój ;D
      U nich Fasolka a u nas Danusie i Pawełki ;D

      Usuń
    2. Haha i w końcu mamie oddałam - nie odważyłam się otworzyć, a kupić znowu na pewno nie kupię.

      Usuń
  11. Przekrój nie wygląda zachęcająco, no i ta nazwa, haha :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Weź idź z tym produktem jelit i pupy. Nawet u siebie napisałam, że 3 chi to za dużo, naciągnęłam chyba tylko dlatego, że dostałam w prezencie. Ach, i ja również nie zjadłam całego batona (nie pamiętam, czy o tym wspomniałam), resztę oddałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i powinnam jednak bardziej uwierzyć twojej opinii, ale nie spodziewałam się, że będzie aż tak źle.

      Usuń
    2. hahaha puściła was z pupą xDD ale nie powiem teraz przez to przykuł moją uwagę i gdybym miała okazję go kupić z chęcią dołączyłabym się do recenzji xDD

      Usuń
    3. Masochistka z ciebie czy co? ;)

      Usuń
    4. coś w ten deseń ;) ale bardziej niezdrowa ciekawość :D

      Usuń
  13. Uuuuu szkoda że tak kiepsko. W przekroju wygląda zachęcająco ;d
    "Najpierw plusy. Nie jest obrzydliwy" parsknełam śmiechem xD

    OdpowiedzUsuń
  14. Tak coś czułam, że będzie kiepsko. :D Nawet nie dlatego, że mam podobnie jak Ty z tymi litewskimi produktami ale ten produkt po prostu wygląda ŹLE. Znaczy po odpakowaniu to jeszcze jak Cię mogę... ale po przekrojeniu widać jeden wielki ulepek, który już wywołałby alarm w mojej głowie. No nie polubię się ze słodyczami od tych sąsiadów, za to ich jogurty niektóre są bardzo fajne - Vilvi kocham i mam właśnie na dzisiaj jeden w lodówie. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi wnętrze i zapach skojarzył się z Michałkami, więc miałam nadzieję, no jak widać kupa z tą nadzieją.
      Vilvi był IMO za słodki, no nie polubię litewskich produktów, no nie.

      Usuń
  15. Ukraina ma najlepsze cukierki na świecie. Doświadczenie z nimi nauczyło mnie, że cukierki, które wyglądają jak kupa są cudowne i ta zasada zawsze się sprawdza :D No i moje ukochane twarogowe batoniki, które ostatnio zaczęły pojawiać się też u nas mniam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, słyszałam, ze mają niezłe twarogowe batoniki, ale te mi z kolei bardzo nie smakują :(

      Usuń
  16. Pupa choć intrygująca to po raz drugi swą szansę na dobrą opinię zmarnowała :P Teraz to już nawet za parę groszy tego batona nie kupiły :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dwie blogerki, mające czasami różne opinie na temat produktu, zgodnie twierdzą, że batonik jest do d..., to coś jest na rzeczy ;)

      Usuń
  17. Pupa została już przez Ciebie dokładnie omówiona, ale nazywanie czekoladowego batona "fasolka"..? Dobra, czepiam się. :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak się zastanawiam skąd ta fasolka ;D

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.