29.06.2015

Bahlsen, wafelki pokryte czekoladą mleczną z kremem orzechowym



Ciastkowy detoks

Jestem pełna współczucia i podziwu wobec osób, które z powodów zdrowotnych musza stosować specjalne diety eliminujące. Przez ostatnie 4 dni byłam na swoistym detoksie żeby uregulować swój apetyt na słodkie i zatrzymać wahania cukru, co w teorii powodowało moje zmęczenie. Przez 4 dni nie tykałam słodyczy wszelakich, pieczywa, mięsa( z wyjątkiem składników sushi) i nabiału. Jadłam warzywa, owoce, orzechy i kasze. O dziwo wcale nie ciągnęło mnie tak bardzo w stronę cukru, za to myśl o chrupiących bułeczkach z ziarnami, posmarowane białym serem z pomidorem i cebulką przyprawiała mnie o ślinotok i cierpienie. Tak więc nie mogłabym przejść na dietę bezglutenową i nie rozumiem ludzi, którzy dobrowolnie rezygnują z pieczywa bez ważnych medycznych przesłanek. 
Co do detoksu to zauważyłam, że ochota na słodkie rzeczywiście się nieco zmniejszyła, przez co może nie będę pochłaniać kilogramy ciastek, cera stała się mniej zaczerwieniona, a moje niskie ciśnienie jeszcze bardziej spadło i osiągnęło zadziwiający wynik 70/48. Dla jasności, to ostatnie nie jest czymś pozytywnym. Ale koniec z notką z cyklu Dr Quinn, czas na ciastka, które zostały spożyte przed detoksem.
Renich Tasa Uberaca Biasa Icar, Lucifer
Bahlsen Ohne Gleichen Vollmilch, mit Haselnuss-Nougacreme, czyli wafelki pokryte czekoladą mleczną z kremem orzechowym. Z tego co tłumacz Google mi wypluł to Ohne Gleichen oznaczy „bez porównania”. W znaczeniu „to jest takie dobre, że możesz klaskać uszami, a i tak nie znajdziesz niczego co się z tym porówna”. Niestety, jak widać po niemieckich napisach, jest to produkt raczej niedostępny w Polsce, jest to jeden z produktów z niemieckiej paczki. I tak mimo, że Bahlsen jest obecny w Polsce (takie Hity na przykład) to duża część ich asortymentu  nie zawitała w nasze skromne słowiańskie progi. Sami zobaczcie tu. Czy te ciastka nie wołają do was? Do mnie wołają, szczególnie po spożyciu tych moich maleństw.
W opakowaniu znajduje się 12 ciastek, o ile mnie pamięć nie myli. Tak, to było chyba 3 ciastka w 4 kolumnach, nie zapisałam tego i teraz to się mści. Jak sami możecie zobaczyć na zdjęciu, robionym kalkulatorem podczas trzęsienia ziemi, wyglądają prosto ale schludnie i pociągająco.

Smak: patrzę co tam nabazgrałam podczas degustacji i jak byk stoi, że „pachną przyjemnie, słodko-kakaowo z wafelkową nutą”, w znaczeniu jest dobrze. Idziemy dalej. Z powodu dziwnego rozpadu na części ,smaki opisałam w raczej osobliwej kolejności, ale specjalnie dla was uporządkuje ten chaos . Polewa z czekolady mlecznej była średniej grubości, ani nie poskąpili jej, ani też nie leli szczodrymi wiadrami. Nie dała się odczepić od wafla, przez co musiałam ją kawałkami obgryzać  odrzucając pozory, że jestem dostojną damą zamiast dzikuską. Dość miękka , przez co szybko zaczęła się rozpuszczać w palcach. 
Co do smaku to mamy do czynienia ze zwykła, ale smaczną niemiecką czekoladą. Mleczna, subtelnie kakaowa, słodka w granicach normy i tłusta. Bez  szaleństw jednak z chęcią bym taką zjadła w formie samej tabliczki. Wafel był cienki, bezsmakowy, suchy i chrupiący, ale bez efektu kruszyn w klawiaturze. W której i tak mam zapas żywności na parę dni klęski żywiołowej.  A pomiędzy waflami kryła się cienka warstwa kremu. I mimo, że cienka to miała wyrazisty orzechowo-kakaowy smak. Tego nie dało się z niczym pomylić, orzechy laskowe jak w mordę strzelił. Oczywiście tylko w formie aromatów, a nie drobinek, krem jest gładki. Co do słodkości to jest zdecydowanie mniej cukrowy niż czekolada. 

Podsumowanie? Te małe wafelki z pewnością są bardziej smaczne niż Prince Polo czy Princessa. Wydają się być bardziej dopracowane, z wyrazistym smakiem, chrupiące, nieprzesłodzone, z dobrej jakości czekoladą. Życzę sobie żeby takie wyroby królowały na polskich półkach sklepowych. Ale chyba się nie doczekam.
Ocena:8/10
Kaloryczność:100g/561kcal, 3wafelki/174kcal
Gdzie kupiłam: dostałam
Cena: jak wyżej

Dzisiaj powracam do świata żywych słodyczy i całej reszty przyjemnych produktów. Może powinnam dłużej trzymać tę dietę, ale już nie wytrzymuje psychicznie przechodząc obok działów piekarniczych.
Pa

53 komentarze:

  1. charlottemadness29.06.2015, 05:17

    Jeśli polewa czekoladowa jest niczego sobie, z chęcią bym się poczęstowała ;) Nie wyobrażam sobie dnia bez dobrej jakości pieczywa.. Mam swoje ulubione piekarnie, które produkują świetne pieczywo i nie sposób przejść obok nich obojętnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomagało, ze byłam sama w domu i nie brałam większej ilości pieniędzy niż tej na zaplanowane zakupy ;)

      Usuń
  2. Czemu ich nie jadłam? Muszę nadrobić :)
    Dzień bez chleba to dla mnie dzień stracony ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś dało się wytrzymać ;)

      Usuń
  3. A ja z zupełnie innej beczki - widziałam na instagramie nową, milkę z całymi migdałami. Ciekawe, czy będzie dostępna w Polsce 😃

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem ogólnie "ciastkowa", ale za wafelkami nie szaleję. Jadłam kiedyś podobne do tych, smakowały mi, jak najbardziej, ale nie było zachwytu i wielkiego "wow". Zdecydowanie bardziej lubię herbatniki w dobrej czekoladzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Herbatnikami też nie pogardzę ;D

      Usuń
  5. Przed letnim wyjazdem też będę musiała przejść na taki detoks. Jestem ciągle zmęczona i łudzę się, że to tylko nadmiar słodyczy.

    Niby za tymi wafelkami nie uganiałabym się jakoś szczególnie, ale gdyby były dostępne w Polsce - z chęcią bym kupiła. Chociaż, nie wiadomo, czy wtedy były by równie dobre, bo teraz jestem sceptyczna, jeśli o takie rzeczy chodzi (przykład: Milka na rynek polski, a niemiecki).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej wybrać takie dni kiedy nie musisz za dużo robić, bo inaczej padniesz ;)
      Tak, wiadomo, że nie jest to produkt za którym będę płakać że go nie ma, ale miło by było jakby więcej tak dobrych produktów było dostępnych w Polsce.

      Usuń
  6. Odkąd odstawiłam słodycze wcale mnie do nich nie ciągnie. Wyjątek stanowią słodkie jogurty czy bułeczki z nadzieniem. No ale nie jeść pieczywa - nie, nie, nie. Tyle że ja jem tylko ciemne. Bardziej je lubię i zauważyłam, że pszenne mi nie służy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, to naprawdę dziwne, ale mnie też nie ciągnęło bardzo do słodyczy, gorzej z chlebem :D Na szczęście mogę jeść różne pieczywa, chociaż też wole ciemne.

      Usuń
  7. I ja nie rozumiem ludzi, którzy rezygnują z glutenu. A Ci, którzy rezygnują z nabiału to już w ogóle dla mnie cel do zrozumienia nieosiągalny :D Ale to samo mogą mówić osoby, który patrzą na mnie, wegetariankę :P No bo jak - ''mięska nie jesz?!'' :P

    Ciastka kuszą, ale jakoś nie tak bardzo, że ''o mamo, muszę je mieć''. Widziałam podobne w Kauflandzie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, z całego nabiału też bym nie mogła zrezygnować, za bardzo go lubię :D żadna z nas nie ma zadatków na weganki.
      Cała nadzieje w tym, ze może w końcu otworzą u mnie Kaufa

      Usuń
  8. O mój Boże!
    Widziałam zdjęcie na Insta i.. Byłam zaintrygowana :) Teraz? Wiem że bardzo ale to bardzo chciałabym je mieć :)

    Oczyszczasz się? Kurcze, może i ja powinnam?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są warte spróbowania :D
      A czujesz się zmęczona czy opadnięta?

      Usuń
    2. Permanentnie. Ale zwalam to na hormony ;)
      Myślisz że taka uboga w produkty terapia mogłaby mi pomóc ? :)

      Usuń
    3. Tobie na pewno nie! Jesteś po anoreksji, niech Cię nawet nie kusi...

      Usuń
    4. I dopiero teraz zajarzyłam...
      W takim wypadku lepiej nie próbuj. Detoks może pomóc, ale w twoim wypadku może czynnikiem przez który będziesz miała nawrót szkodliwych myśli. Nie ryzykuj, proszę.

      Usuń
    5. To NA PEWNO będzie taki czynnik.

      Usuń
  9. Ja to kocham takie rzeczy, no kocham i już. To beznadziejna miłość ale przynajmniej nie kosztuje mnie wiele nerwów i ciastka niedrogie to koszt ich utrzymania niewielki. :D Te jakbym zobaczyła na półce to bym brała. Raz, że takie fajnie malutkie jak lubię, dwa wafelki, które kocham, trzy warstwa mlecznej czekolady, która nigdy nie wadzi, a wręcz przeciwnie i na koniec to Bahlsen. On nie zawodzi. Też umieram z tego powodu, że do nas takie inne dobrodziejstwa nie trafiają i nie zdziwię się jak kiedyś z tego powodu w desperacji wyprowadzę się za zachodnią granicę. :D
    Jakbym miała zrezygnować z nabiału... to nie. Moje życie straciłoby wówczas sens. Z detoksami uważaj, fajne to to ale naprawdę często można tylko się ,,dobić" - brak energii itd, a Ty i tak masz naprawdę niskie ciśnienie. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, ciastka pod wieloma względami są lepsze niż faceci :D Boże, jak ja czasami widzę co sprzedają w zagranicznych sklepach to mentalnie już pakuje walizki ;D
      Zbyt często tego robić nie będę, fajnie tak sprawdzić swoją wytrzymałość i "oczyścić" organizm, ale na dłuższą metę to było to męczące, bo w niedziele już nie wiedziałam co jeść.

      Usuń
    2. Tak, tak, tak z każdym słowem się zgadzam! :D

      Usuń
  10. Jak któryś mężczyzna kiedyś podaruje mi to: http://www.bahlsen.at/products/coffee-collection-coffee-friends/ To znaczy, że to ten jedyny i zostanie moim mężem, serio.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A takie mieszanki to widuje czasami w Auchan, ale innej firmy no i nie wiem jak ze smakiem

      Usuń
    2. Ja to kocham mieszanki, bo można spróbować wszystkiego po trochu, a kocham kosztować jak najwięcej nowości. :D Dlatego ,,dużych" choćby nie wiem jak wybitnych produktów nie kupuję, szybko mnie nudzą i nie ma kto jeść.

      Usuń
    3. Z tego powodu nie chce mi się kupować dużych Milek, chociaż bardzo je lubię.

      Usuń
  11. A poza trzema skutkami ubocznymi zauważyłaś poprawę trybu spania? U mnie z każdym dniem gorzej, kurwa... dziś nawet komentarzy nie mam siły pisać i jeszcze mnie wkurwił NFZ, bo muszę tam jechać i załatwiać jakieś syfy, które oni popierdolili -.-' Sorry.

    Wafelki bym zjadła, jak wszystko ciastkowe od Bahlsena.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze spaniem to trudno powiedzieć, bo mnie kot przez te parę dni uparcie budził o 4 rano :P Może cię to nie pocieszy, ale ja omal zawału dzisiaj nie dostałam, na widok pisemka z ZUSu.
      No tak, Hity dobre to i to musi być dobre ;)

      Usuń
  12. Kubek gorącego mleka i ciasteczko od razu lądowałoby w tym bialutkim płynie :P Oj byłoby błogo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że jednak nie wstawiłam tego postu podczas detoksu, bo wasz komentarz by mnie złamał ;)

      Usuń
  13. Podobne ciasteczka widziałam w LIDLA:)tyle że jeszcze ich nie jadłam ale ciasteczka z LIDLA ogólnie są dobre:)polecam spróbować takich rureczek z LIDLA oblanych do połowy czekoladą.Są pyszne:)
    Pozdrawiam Gwiazdeczka*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio chyba je nawet widziałam, ale nie wiedziałam czy warto je brać :D

      Usuń
  14. oj biedna, biedna :* aż 4 dni!? jak ty to wytrzymałaś!? szacun, dzielna jesteś pomimo wszystko :) A ciastka pojadłabym, bardzo lubię ciastka w czekoladzie ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak 4 dni. Ale dopiero w niedziel brak niektórych rzeczy powoli dawał mi się we znaki :D

      Usuń
    2. szacun :D biję się w pierś, albo piersi xDD

      Usuń
  15. Oj też kiedyś nie rozumiałam życia bez pieczywa a teraz jem sporadycznie z lenistwa bo mi nie smakuje, jedynie pumpernikiel i domowy razowiec na zakwasie, reszty nie tknę... w sumie jestem zadowolona ze zmiany smaku, kocham warzywa i owoce :) nabiału też mi nie żal, odstawiłam z musu ale tęsknię tylko za kefirem i maślanką, reszta smakuje jak plastik (sklepowe oczywiście)... słodycze nadal kocham ale zdecydowana większość jest tak przecukrzona, że nie czuję smaku tylko tę słodycz wyżerającą mi gardło, brrr... także jeśli nie chcesz porzucać blogowej kariery to nie zmieniaj diety na super-zdrową bo większości sklepowych wytworów nie przełkniesz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, człowiek to jednak do wszystkiego się przyzwyczai. Nie, nie, nie mam zamiaru na stałe porzucać niektórych produktów, krótkie przerwy jeszcze przetrzymam, ale dłuższych już nie :D

      Usuń
  16. Eeee, wafelki... Kurczę, ale jednak ciekawe podejście do wafelków. Cała paczka nie dla mnie, ale po jedną sztukę z chęcią bym sięgnęła. Zwłaszcza, jeśli czekolada przyjemna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekolada jest bardzo przyjemna, nie jest to wysoka jakość, ale kojarzyła mi się z lepszą niemiecką Milką

      Usuń
    2. No to nie najgorzej ;) Pewnie coś na kształt Maurinus.

      Usuń
  17. Matko tyle dni bez nabiału, slodyczy... Podziwiam, a ciasteczka wyglądają na dosyć smaczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu nie aż tyle, tylko 4 a i tak już zaczęłam mieć dość ;)

      Usuń
  18. Chętnie bym spróbowała, szkoda, że nie są dostępne w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
  19. Kurde. Identycznie wyglądające ciastka jadałem... czy było to Bahlsen? Teraz trudno stwierdzić. Najdziwniejsze jest to, że jak zobaczyłem fotki, przez zaczynaniem czytania... od razu pomyślałem o tym producencie. Totalnie wyprany mózg :)

    Pamiętam natomiast jedno. Tamte ciacha cholernie mi podpasowały. Delikatna, mleczna czekolada i maślane herbatniki. Pamiętam też, że podczas jedzenia, odwracałem je "do góry nogami" tak by widzieć "ząbki". Odrywałem czekoladę, która wystawała nad nimi, a dopiero potem kończyłem całość... ;)

    Link, heh. Nie musiałbym, pod względem słodyczy, mieszkać w USA by mieć nadwagę 40kg. Lody od B&J, sklep... 3? piętra M&M's, wszystko od Ferrero, Ritter Sport. Blog to musiałby mieć po 3 wpisy na dobę by być "na czysto" z zapasami :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kojarzę takie ciastka, tylko, że tamte to jak sam napisałaś to herbatnik, a te to wafelki :)
      Mogę powiedzieć, że sklep M&Ms nie był taki bardzo ciekawy, dużo gadżetów i maskotek. Ale lody B&J <3

      Usuń
  20. Super ciastka:D Uwielbiam je:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ocena wysoka więc warto spróbować;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tylko znajdziesz sklep, który sprzedaje niemieckie słodycze ;D

      Usuń
  22. Wyglądają pysznie, szkoda, że u nas nie ma takich słodyczy, ja na swoje pyszności muszę czekać do września :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlugo, ale czas szybko zleci :D

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.