06.05.2015

Studentska, czekolada mleczna o smaku grzanego wina, z jabłkami , orzechami arachidowymi i galaretkami



Wina dajcie przyszłym studentom

Matura, matura, jak dobrze, że mam to za sobą i już nie muszę się zastanawiać co MEN nowego wymyśli, jakie zmiany wprowadzi by wprowadzić trochę adrenaliny w życie uczniów. Nie musiałam zdawać obowiązkowej matematyki, nie musiałam zdawać dodatkowe przedmiotu na poziomie rozszerzonym. Musiałam za to mieć prezentację z polskiego, która, jak przypuszczam, przyczyniła  się do powstania pierwszych siwych włosów na mojej głowie. Nawet na obronie magisterki tak się nie stresowałam jak wtedy. Ale nie zaczęłam tematu matur by się ponaśmiewać wyrazić współczucie wszystkim maturzystom. Po prostu przeszłam ciągiem skojarzeniowym. Po maturze wiele osób wybiera studia, znaczy będzie studentami. A to już prowadzi w prostej linii do nazwy dzisiejszej czekolady.
Studentska Limitowana edycja, czekolada mleczna o smaku grzanego wina, z jabłkami , orzechami arachidowymi i galaretkami. Taaa, wiosna już, kwitną bzy i kasztany, wokół unosi się ten charakterystyczny zapach skoszonej trawy, kwiatów, wilgoci  z nutą psich kup rozsmarowanych na chodnikach, a ja jem typowo zimową czekoladę. Co zrobić jak dopiero teraz znalazłam ją w sklepie z regionalną żywnością. Wprawdzie cena była iście zbójnicka, ale czego się nie robi dla ciekawości. Szczególnie, że kojarzyłam tą czekoladę z tej recenzji i pamiętałam, że nie ma w niej ani grama prawdziwego alkoholu. Składu nie miałam co analizować, bo jest on tylko w wersji słowackiej  i czeskiej, a chociaż da się zrozumieć większość nazw, to mała czcionka nie zachęca do czytania. Więc jeżeli chcecie poznać skład to zachęcam do kliknięcia w link powyżej, tam jest wszystko opisane. A ja się zabieram do degustacji.

Smak: po rozpakowaniu i zbliżeniu do nosa poczułam lekki  winny aromat. Nie używam tu słowa „uderzyło” bo nic nie uderzyło, było to delikatne muśnięcie motylego skrzydła. Sama czekolada, hmmm, kto Studentską jadł wie, ze czekolada nie jest najlepsza jakościowo, ale ma w sobie pewien dziecinny urok. W tym wypadku urok został nieco podkręcony jabłkowo-winnym posmakiem. Bardziej tu czułam jabłko niż wino, ale ułamkową obecność alkoholu także wyczułam. Znaczy wyczułam obecność aromatu , bo według tego co Basia napisała, w składzie nie ma prawdziwego alkoholu.  Mamy za to małe cząstki jabłkowe, w których rzeczonego jabłka jest tyle, ile kot napłakał. Co nie znaczy, ze były złe, mi bardzo smakowały. 
Mamy więc mleczną słodką czekoladę z minimalnie śmieszną zawartością kakao, co jednak w tym przypadku nie przeszkadza. Wyczułam w niej pewną pikantność, jakby przypraw korzennych. Ale może to przez żelki, słodkie, lekko klejące żelki, kojarzące mi się ze smakiem konfitur śliwkowych? Może to w nich ukryte są przyprawy? Co do tego smaku śliwek to wiem, ze nie ma prawa ich tam być, że to są żelki cytrusowe. Ale co ja poradzę jak ja wyczułam tam smak domowych śliwkowych konfitur.  Szczerze, ja nie miałam na tyle samozaparcia żeby dokładnie analizować poszczególne elementy, to było zbyt dobre, szczególnie jeżeli jeszcze dodamy kawałki chrupiących orzeszków ziemnych.

Powiedzmy to otwarcie, Studentska nie jest czekoladą najwyższych lotów i nie ma co się po niej spodziewać fanfar, wybuchów rozkoszy i spadających z nieba płatków róży. Nie zmienia to faktu, że jest bardzo smaczną czekoladą, której mnogość dodatków rekompensuje słabą jakość czekoladowej podstawy.  Jakbyście mieli szanse dorwać tą zimową limitkę to ja bym na waszym miejscu się zbyt długo nie wahała. Nie najlepsza ale warta wypróbowania.
Ocena: 8,5/10                                                      
Kaloryczność: 100g/505kcal, 22,5g(4dilky, rozumiem kostki)/114kcal
Gdzie kupiłam: Regionalne specjały
Cena: 9,00zł

Od 11 maja w Lidlu będzie promocja na ritterki. Będą kosztować 3,99zł. Ja raczej nie skorzystam, bo próbowałam wszystkie wersję dostępne w moim Lidlu. Ale może was to zainteresuję.
Pa

36 komentarzy:

  1. charlottemadness06.05.2015, 05:44

    Czekolada Studencka jest chyba jedyną czekoladą, w której akceptuję tak niską zawartość masy kakaowej..Jej bogactwo dodatków sprawia,że potrafię ją bardziej zaakceptować niż Milkę. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby Milka miała tyle dodatków to by pewnie lekko przebiła w smaku ten czeski klasyk :)

      Usuń
  2. Kiedyś pewnie spróbuję z ciekawości. Ja na szczęście maturzystką już nie jestem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, jak dobrze, że mamy to za sobą ;)

      Usuń
  3. Ahh, rozmarzyłam się gdy kliknęłam w link na mojego bloga. Fala wspomnień wróciła. Taka to Ci marna Studentska, a jedzona w takich okolicznościach. Marna, heh :D. Mam słabość do Studenstkich i tyle! Orion nieźle się nakombinował z aromatami, żeby uzyskać taki winno-korzenny efekt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo obiektywnie jest marna :D Ale rozum swoje, a kubki smakowe swoje :D
      Dlatego tez nie chciałam za bardzo wnikać w skład ;D

      Usuń
    2. Lepiej nie czytać tego składu :D. Choć z drugiej strony, trza się było przekonać, czy dodali ten alkohol, czy też nie ;)

      Usuń
  4. O nie... ta czekolada dla mnie kompletnie nie smakowała! Nie do przebrnięcia, powiedziałabym wręcz.

    A do Lidla może zajrzę, bo mam zamiar przetestować kilka smaków, chociaż nie wiem, czy zanim pokończę trochę zapasy, to już kolejnej promocji nie będzie. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwna jesteś ;D
      O to bym się nie martwiła, w Lidlu rzadko kiedy jest promocja na RS

      Usuń
  5. Boże, kocham te czekolady studentskie! Te żelki w środku, mm. Aż żal serce ściska, że nie mieszkam bliżej granicy czeskiej ani jakiegoś sklepu z zagranicznymi smakami.:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak, mieszkać bliżej granicy i opychać się produktami Oriona <3

      Usuń
  6. Grzane wino? To mogłoby być ciekawe, gdyby nie żelki, jakoś nie mogę się przekonać do żelek i galaretek. A już czekoladą tym bardziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś się przekonasz, wtedy pierwsze kroki kieruj w stronę Studentskiej :D

      Usuń
  7. Akurat ta wersja nie jest aż tak kusząca, są inne Studentskie limitki, które powodują u mnie ślinotok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbym miała wybór limitek też bym wzięła inną, ale asortyment nie był zbyt wielki.

      Usuń
  8. Nigdy nie jadłam tej czekolady, aż mi wstyd bo to przecie taki klasyk. :D Nie lubię jednak takich ogromnych kawałków dodatków w czekoladach i to mnie zawsze zniechęca. Jeszcze do tego jak są to bakalie, których nie cierpię to nie ruszę nawet patykiem. :< Jeszcze jak jest z alkoholem, którego w słodyczach nie znoszę lub o jego smaku to już zupełnie dla mnie niestety jest na ,,nie". Właśnie zauważyłam, że ta czekolada ma wszystko czego w nich nie lubię, Ci to wiedzieli jak mi dogodzić. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. N właśnie czytając to, to miałam wrażenie, że jest to czekolada zrobiona specjalnie NIE dla ciebie ;D

      Usuń
    2. Haha. No niestety akurat ta mojego serca nie zdobędzie ale na szczęście jest masa innych, pysznych czekolad! :D

      Usuń
  9. taka sama czeka na wypróbowanie w mojej półce na mnie ;) ale na razie się nie spieszę ;) dostałam od koleżanki jak była na praktykach w Słowacji bo ją zmoleściłam :D obiecała mi że w tym roku przywiezie mi ekofole xDD już się boję ^^ a co do matury... trochę zazdroszczę im bo ponoć łatwiejsza była niż zwykle, ale fakt faktem mamy to za sobą :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja musiałam się spieszyć bo termin się kończył w czerwcu, teraz pilnuje tych dat ;)

      Usuń
    2. ja nigdy nie patrzę na datę ważności, bo bym się załamała- ale nie ma co chwalić bo to głupota z mojej strony... ech... ;)

      Usuń
  10. Łee, wyprzedziłaś mnie z informacją o RS, to u siebie już nie wklejam.

    Studentską pamiętam z dzieciństwa, wtedy też ją lubiłam. Podejrzewam, że dziś również by mi smakowała, ale za duży rozmiar, żeby kupować. Przynajmniej na razie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż tak duża nie jest, nawet 200g nie ma. Ale co ja gadam, o ile pamiętam to i 100gramowa tabliczka jest dla ciebie duża ;)

      Usuń
    2. *Była. Zmieniłam podejście w toku bloggowania, serio. 100 g to nic złego. 150 jeeeszcze przejdzie, szczególnie gdy jest to Lindt. Inne - od święta.

      Usuń
  11. Ja nie lubię tych czekolad nie i kropka próbowałam kilka i dla mnie są za słodkie:( . Chętnie kupię RS w promocji pod warunkiem,że będą limitki,ale w cuda nie wierzę:P . Mój brat jest w drodze do mnie to za ok 5godz dostanę jakieś słodkości z Niemiec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, jak masz dostawę z Niemiec to na twoim miejscu w ogóle bym się nie interesowała ritterkami z Lidla :D

      Usuń
  12. Nawet nigdy nie miałyśmy okazji zobaczyć tej czekolady na sklepowej półce ale jeżeli kiedyś będziemy miały możliwość zakupienia chociaż jednej tabliczki w jakiejkolwiek wersji to bierzemy bez zastanowienia. Kuszą nas szczególnie te ciekawe dodatki a do tej pory jeszcze nie czytałyśmy jakiejś złej recenzji na ich temat :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakiś czas temu można je było kupić w Stokrotce, teraz już chyba nie. Jak będziecie miały możliwość to radzę zacząć od mlecznej, albo deserowej, bo biała może być za słodka

      Usuń
  13. Tak, Studentska to czekolada którą lubi się za.. Nic? Ot tak? :) Z resztą wszystko tutaj:
    http://slodkieabstrakcje.blogspot.com/2015/04/orion-studentska-horka.html
    Niby wersja deserowa ale wiadomo, odczucia podobne. Mnie poraża bogactwo wnętrza! Ilez może się zmieścić w jednej tabliczce? :)

    Rzucę się na Rittery jak tygrysica, już widziałam tę reklamę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrząc na skład czasami trudno zrozumieć czemu się tak Studenstką lubi :)

      Usuń
  14. Mnie w tych czekoladach wkurzają rodzynki. Jest ich od cholery, a ja ich nie lubię :P Swoją Studentską do tej pory ''męczę'', ale tego smaku bym spróbowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej nie ma rodzynek :)

      Usuń
    2. Wiem, dlatego mówię, że tej dałabym szansę ;) Bo chciałam łaciatą, ale tam one są :/

      Usuń
  15. Ile wspomnień z dzieciństwa ze Studenckimi czekoladami! :D
    Teraz pomieszkuję sobie w Czechach i mam ich na pęczki, najbardziej smakuje mi wersja z maliną i z gruszką. Ale ta cena to zbrodnia w biały dzień! Ponad dwukrotna przebitka :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, zazdroszczę dostępu do tylu smaków.
      Nom, cena okropna, ale czasami można kupić ;)

      Usuń
  16. Z którego roku jesteś? Bo jesteśmy chyba w podobnym wieku - też mnie ominęła matematyka na maturze (której bym nigdy nie zdała, poważnie) i też miałam prezentację na polskim (samodzielną! W przeciwieństwie do większości mojej klasy która nawet niespecjalnie się kryła że prezentację kupiła. I potem było oburzenie że jak w bibliografii jest umieszczony "Tren XV" to nauczyciel "nie powinien mieć prawa" pytać ucznia o ogólną charakterystykę wszystkich trenów!)

    OdpowiedzUsuń