28.05.2015

Ritter Sport Haselnuss Cookies



Orzechowy śmietnik

Co za maj! 1-2 dni ciepła, a potem sruuuu, znowu chłodno i mokro. Nie zrozumcie mnie źle, ja nawet lubię jak jest chłodniej, ale chciałabym wychodzić z domu bez, lekkiej bo lekkiej, ale nadal kurtki. A deszcz? Osobiście jestem fanką gwałtownych ulew i burzy, a nie całodziennego kapuśniaczku. Fajnie, że roślinność rozkwita dzięki odpowiedniemu nawodnieniu, ale kurcze, ja chcę krótkiej burzy po której wyszłoby słońce. Tak mało wiosennie się czuję widząc pluchę za oknem. Jednak według kalendarza niewątpliwie mamy wiosenną porę roku, więc jest to idealny czas na otwarcie jakiejś wiosennej limitki.
Ritter Sport Hazelnuss Cookies, czekolada mleczna nadziewana kremem orzechowym, kawałkami orzechowych herbatników i posiekanymi orzechami. Czyli jakby nie patrzeć: potrójnie orzechowa czekolada z ciasteczkami. Chyba bym padła jakbym nie zakupiła limitowanej nowości od  Rittera. Nie było żadnych przeciwwskazań. Bez truskawek, bez marcepanu, bez alkoholu, nic tylko brać. I nawet mało pochlebna recenzja tej czekolady nie zniechęciła mnie. Nie mogłabym spojrzeć w lustro jakbym nie spróbowała tego produktu. To by rzuciło cień i mrok na moją karierę (której nie mam i tak) recenzentki słodyczy. Dwa pozostałe smaki z wiosennej edycji jadłam już, tylko tej mi brakowało do kolekcji.

Smak: mazista, oj bardzo mazista. Ledwo chwyciłam ją w palce a już zaczęła się rozpuszczać. Zapach jednoznacznie kojarzy mi się z orzechowym Prince Pola, więc źle nie jest. Czekolada jest nieco dziwna. Bardzo tłusta, bardzo słodka, wyraźnie mleczna i jakby nieco plastikowa. Bardziej przypomina polewy batonikowe niż porządną mleczną ritterkę, aczkolwiek nie powiem żeby była niesmaczna. Po prostu była słabsza niż norma RS. Nadzienie jest moim zdaniem ciut smaczniejsze. Również bardzo tłuste i mleczne. Ale to tak serio tłuste, momentami miałam wrażenie, że mam olej w ustach.  Jego smak kojarzył mi się jednoznacznie z ciastkami Sasankami, tyle, że nieco mniej słodkie. Kawałki ciastek i orzeszków chrupią pod zębami, chociaż smak orzechowy był jakoś zepchnięty na bok. Był wyczuwalny, ale nie było to potrójne uderzenie jakiego się spodziewałam. W pewnym momencie pojawia się posmaczek, którego, na wzór Olgi, nazwę pierwiastkiem obrzydliwości. Coś jakby spalony na węgiel tost jedzony w pobliżu przepełnionego kosza na śmieci w pełni gorącego lata. Szybko znika, więc da się to zignorować.

Nie będę tak surowa w swej ocenie jak Basia na podlinkowanym powyżej blogu. W sumie nawet mi smakował, średnio bo średnio, ale smakował. Nadzienie było zbyt tłuste, a orzechy zbyt mało charakterystyczne. Czekolada była zaś zbyt cienka i dziwna. No i ten dziwny posmak, który nie do końca mi odpowiadał. Więc jak tu podsumować tę czekoladę? Może smakować albo może bardzo nie smakować. Jadłam lepsze, ale też jadłam gorsze.
Ocena: 6,5/10
Kaloryczność: 100g/579kcal
Gdzie kupiłam: Hebe
Cena: 3,99zł  (w promocji)

Jako, że piszę to po 3 godzinach snu musicie mi wybaczyć małą lotność.
Pa

38 komentarzy:

  1. Widziałam ją w niemieckim sklepiku,ale skoro plastikowa to sobie odpuszczam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem tak, za tą cenę co ja kupiłam to jeszcze można przeżyć, ale więcej warta nie jest.

      Usuń
  2. charlottemadness28.05.2015, 05:44

    Też ją ostatnio napotkałam w sklepie. PO recenzji Basi wiedziałam już,że jej nie kupie, a po Twojej już bardziej :> Nie chcę mieć "oleju w ustach" :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się jeszcze łudziłam, że może mi bardziej posmakuje

      Usuń
  3. Odetchnelam z ulgą. Dzięki Twojej opinii wiem, że moje kubki smakowe nie sa jeszcze totalnie rozpaskudzone. To porownanie do rozgrzanego pelnego śmietnika jest bardzo trafne. Wsrod mazistosci i watpliwie przyjemnej tlustosci wlasnie takie zgnile nuty sie przebijaly, pamiętam to... Dziwny wyrób. Ritter cos schrzanil...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez chwilę myślałam, że to może przez okno jakiś aromat dochodzi, który psuje smak, ale nie. Okno zamknięta a jak czułam zgniłe nuty, tak nadal czułam. Ritter się nie postarał, a mogło być pysznie.

      Usuń
  4. Widziałam ją raz i drugi, ale właśnie po recenzji Basi czekałam na drugą odważną osobę. :P Teraz tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że to czekolada nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Co do pogody, to te ładne 2 dni przesiedzialam w domu nad książkami, a jak już miałam czas i chęć wyjść, to się popsuło. :d

    OdpowiedzUsuń
  6. Ooo nie, a ja tak się cieszyłam na jej wypróbowanie. :| Cóż, pokładam nadzieję, że letnia edycja posmakuje mi bardziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczę, ze ta cytrusowa czekolada będzie smaczna.

      Usuń
  7. Koniecznie muszę jej spróbować! Totalnie moje smaki :)
    A ze lubuję się w takich niesmacznościach nie mogłabym przejść obojętnie.

    Jesteś świetną recenzentką, serio! :)
    Pamiętaj, zawsze jestem ja.. Ja zawsze najgorzej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tego, ryzykuj. Jestem ciekawa czy i ty wyczuje te dziwne zgniłe nuty smakowe :D
      Nie gadaj, dobrze ci idzie :D

      Usuń
    2. Jeżeli wyczuję, jak zwykle zrobię pojazd!
      A tam, Tobie idzie znacznie lepiej :)

      Usuń
    3. hahhaa to mnie poczęstujcie i tą obrzydliwością, zaryzykuje bo i ja mam pociąg do sztucznych niesmacznych rzeczy :D wy nigdy dzieci biedy nie zaznalłyście!!! :D

      Usuń
    4. Wręcz przeciwnie, tyle paskudnych rzeczy się najadłam w dzieciństwie, że teraz mogę wybrzydzać ;D

      Usuń
  8. Mnie ani Twoja recenzja, ani Basi nie zachęca, zwłaszcza, że przy moim ostatnim stosunku do czekolady produkt musiałby być naprawdę super, żebym nagle poczuła, że chcę to zjeść, i to najlepiej już, teraz, od razu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro mi średnio smakowała ( a z każdą kostką coraz mniej) to ty byś pewnie wywaliła ją po pierwszym gryzie :D

      Usuń
  9. Kupiłam zjadłam ze 2kosteczki i na tym koniec mi nie smakowała:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też nie rozumiem tej pogody. Nie znoszę chodzić w kurtkach więc z uporem masochisty ubieram sweterki, a potem się trzęsę na dworze jak głupia. :D
    Czekolada widzę niezwykle problematyczna. :D Niby dobra ale jednak ma sporo minusów. Lubię raczej tłustawe czekolady do czasu kiedy nie zamulają. Muszą mieć charakterystyczny jakiś dodatek przełamujący ten tłusty posmak, bo inaczej jest nudno, a tego najbardziej w czekoladach i słodyczach nie znoszę. Liczyłam na oberwanie orzechami po kubkach smakowych ale już mnie nawet nie dziwi, że producenci boją się zaszaleć z dodatkami... Chyba, że to Zotter. :D
    Olga powinna zastrzec sobie hasło: pierwiastkiem obrzydliwości, genialnie oddaje myśl, powinno to zostać wprowadzone do Słownika Języka Polskiego. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta czekolada zdecydowanie nie jest nudna, można ją nazwać mało smaczną ale nie nudną. Posmak zgnilizny nudny nie jest ;D Przypuszczam, zę Zotter lepiej by sobie poradził w tej kwestii
      Pierwiastek obrzydliwości jest tak genialny, że już dawno powinien być w powszechnym użyciu :D

      Usuń
    2. Aż się zarumieniłam i chyba będę pisała wniosek do Ministerstwa Ortografii (a w każdym razie organizacji, która zajmuje się ustalaniem norm języka polskiego).
      Co do czekolady - ani Basi, ani Twoja recenzja mnie nie zniechęciła! Nadal jestem pełna optymizmu :)

      Usuń
    3. Biorąc pod uwagę język polityków to bym uważała z tym Ministerstwem XD
      Ach, optymizm, piękna rzecz. Szklanka w połowie pełna i te sprawy. Życzę żeby ta szklanka nie spadła na twardą podłogę rozsypując kawałki szkła na wszystkie strony ;)

      Usuń
    4. Przypuszczam, że Zotter zrobiłby genialną czekoladę nawet z premedytacją dodając do niej coś zgniłego, haha :D

      Usuń
    5. Wcale bym się nie zdziwiła jakby Zotter zrobił czekoladę o smaku zgnilizny, ani trochę ;)

      Usuń
  11. Dupa, dupa, dupa, Nawet nie przyjmuję do wiadomości, że coś ciasteczkowego z czekoladą ma taką niską ocenę. Będę dalej ślepo wierzył, że jest to super czekolada, a jeśli czas pozwoli na jakiejś chwili słabości ją wciągnę ;)

    Taka promocja... to aż strach pomyśleć (jeśli inne też tyle kosztowały) ile bym tabliczek kupił. I to nawet tych gorzkich i deserowych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej uwierz, jest to najmniej smaczna czekolada ciasteczkowa jaką kojarzę. Chociaż nie, chyba kiedyś Wedel miał taką, ta była mniej smaczna. ;D

      Tylko szkoda, ze Hebe miało mały wybór, właściwie żaden wybór :(

      Usuń
  12. Ciekawa jestem czy mi by zasmakowała. Pewnie miałabym podobne odczucia co Ty. W każdym razie jeśli ją gdzieś znajdę to kupię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, kup :D Chcę się przekonać ile osób wyczuło ten dziwny posmak :D

      Usuń
  13. Już dawno nie sięgałyśmy po żadną ritterkę i póki co się na to nie zanosi, bo kolejka słodyczy już jest mierzona kilometrami xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam to, próbuje się ograniczać, ale i tak dużo tego jest ;D

      Usuń
  14. Nie kojarzę, bym kiedykolwiek jadła jakiś produkt tej firmy. Do nadrobienia, ale raczej nie zacznę od tej. :)

    shariankoweleben.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam zacząć od którejś wersji z całymi orzechami :)

      Usuń
  15. Wchodzę, patrzę, nie dowierzam! Ritterka ma tak słabą ocenę? Mam ją u siebie, ale na degustowanie musi jeszcze poczekać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po kilku następnych kostkach ocena dalej poszybowała w dół. Im więcej się je tym gorzej smakuje :(

      Usuń
  16. Im więcej jej jadłam, tym lepiej smakowała. Całkowicie nie zgadzam się z Twoją oceną tym razem.

    OdpowiedzUsuń