25.04.2015

Lindt Creation Chocolate Mousse 70% Cacao



Poszukiwany żywy lub martwy: Mus

Jak promocja jest to trzeba brać! Chociaż nie, inaczej. Jak jest promocja na produkty, które lubicie/używacie i rzeczywiście jest to promocja to wtedy trzeba brać. Kupowanie nieprzydatnych rzeczy tylko z powodu przecen uważam za lekką bezmyślność. Kupowanie w stylu „nie miałem zamiaru tego kupować, nie używam tego, ale było w promocji więc wziąłem, może się przyda tam kiedyś” jest bardzo dalekie od mojego skąpstwa i dumania przed półkami czy warto czy nie. Jednak są takie momenty kiedy nie tylko nie zastanawiam się czy warto, ale wręcz uważam, że głupotą byłoby nie skorzystać. Raz przegapiłam okazyjną cenę Lindta, drugi raz tego błędu nie miałam zamiaru popełnić.
 Lindt Creation Chocolate Mousse 70% Cacao, czekolada gorzka nadziewana musem czekoladowym ciemnym i truflami czekoladowymi. Czyli czekolada z czekoladą i czekoladą. Ostatnio stwierdziłam, że 70% kakao już mnie tak nie przeraża jak kiedyś, więc nie jest to jedyna tabliczka w moim zapasie z tak wysoką zawartością tego składnika. Poza tym słowo mus i ponętna grafika również zrobiło swoje i zanim się zorientowałam co i jak, stałam w kolejce do kasy dzierżąc w ręką portfel. Potem lekko zaniepokojona sprawdziłam datę ważności, bo serio cena była zaskakująco niska (w porę czas), ale  spokojnie mogłabym zjeść tę czekoladę w następnym roku, data na to pozwala. Otworzyłam teraz, bo w końcu ze wszystkich posiadanych słodyczy ten Lindt mnie najbardziej ciekawił. I poza tym, dawno Lindta nie jadłam i się stęskniłam. 
O ile dobrze kojarzę to ta tabliczka wyszła w tym samym czasie co Citron Frappe, które, jak z przykrością zauważyłam, chyba zostało wycofane. Jak się mylę dajcie znak, chętnie bym jeszcze raz kupiła tą cytrynową rozkosz.

Smak: na powitanie, zostałam prosto w twarz uderzona mocnym aromatem kakao. To, co od razu rzuciło się w oczy to nietypowy dla serii Creation podział kostek, zamiast 2x5 mamy 3x5. Jednak biorąc pod uwagę siłę kakaowego uderzenia mniejsze kostki są plusem, przynajmniej w mojej skromnej opinii. Czekolada łamała się tak jak Lindt przykazał, z lekkim trzaskiem zapowiadającym, ze tu mlecznej delikatności nie spotkamy. W dalszej rozbiórce posłużyłam się nożem i ze zdziwieniem zauważyłam, że jak na mus nadzienie jest dość twarde, musiałam w krojenie włożyć pewien wysiłek. W przekroju doskonale widzimy, że osobę odpowiedzialną za grafikę na opakowaniu wyobraźnia poniosła. To nie wygląda nawet w połowie jak mus, właściwie to miałam problemy z zidentyfikowaniu co jest musem, a co truflą. Nawet nie wiecie ile razy zmieniałam ten tekst, gdyż raz za razem zmieniałam zdanie co do nazewnictwa poszczególnych elementów. Ostatecznie biorąc jednak pod uwagę grafikę i ilości składowe stanęło na takim rozwiązaniu. Przejdźmy jednak do smaku. 

Przy mlaskaniu i ciamkaniu samej czekolady jako pierwsza pojawiła się słodycz, niewielka i tylko przelotem zahaczyła o moje kubki smakowe wybierając się w dalsza drogę i nawet nie zastając na herbatę. Następnie pojawił się kwasek, ten charakterystyczne czekoladowy kwasek, którego tak nie znosiłam za dzieciaka. Teraz o dziwo aż tak mi nie przeszkadzał, chociaż nie powiem żeby to było miłe spotkanie. To był kwasek podobny do słabej jakościowo kawy z automatu na uniwersytecie, którą z braku laku wypijemy. Potem nastąpiła sucha cierpkość, sucha, jakbym miała popiół w gębie. Wysuszyło mnie na amen, cała wilgoć z ust zniknęła.  Po wszystkim w ustach nastała gorycz, spokój i chęć sięgnięcia po białą czekoladę. 

Ale nie mam białej, idziemy po kolejny element układanki, trufle czekoladowe. Niewątpliwie jest kakaowy i odrobinę słodszy od czekolady, Niewątpliwie jednak wyczułam w nim również szczypiący w język spirytus. Jeszcze raz zerknęłam na skład, nadal nie ma spirytusu, ale w Sherlocka nie chcę mi się bawić, to jest zagadka na inny czas. Na sam koniec zostawiłam mus, który bardziej przypomina lekko twardawy krem niż mus. Twardy mus, czyż to nie oksymoron? Przez to właśnie miałam problem  z zidentyfikowaniem poszczególnych elementów nadzienia. Ale jak smakuje ów mus? Przypomina trochę masło, w sensie konsystencji, ale w smaku pewną maślaność również wyczułam. Mój zmysł smaku dodatkowo zwariował i wyczuł paloną kawę, której absolutnie nie powinno tutaj być. Słodycz jest subtelna, tak jak cierpkość kakao.

Streszczając, mam mieszane odczucia względem tej czekolady. Nie powiem, że mi bardzo smakuje, ale też nie powiem, że mi nie smakuje. Jest nieco za kwaśna jak na mój gust lecz pewną przyjemność podczas degustacji miałam . Pewnie dla osób spożywających czekolady z wyższą zawartością masy kakaowej ta tabliczka byłaby niczym spacerek po plaży w ciepły, bezwietrzny dzień. W odróżnieniu od mojego szaleńczego biegu po lesie pełnym wystających korzeni, powalonych pni i podstępnych pokrzyw. Dla mnie była już nieco „za bardzo”. Była dobra, warta swej ceny, ale drugi raz się na nią nie skuszę.
No i gdzie do diabła jest ten mus?!?
Ocena:7,5/10
Kaloryczność: 100g/543kcal
Gdzie kupiłam: Real
Cena: 7zł (tak, 7zł, normalnie to ceny wahają się w okolicach 12-14zł)

Widzieliście moją wygraną z belVity na Instagramie? Tak myślę, że wszystkiego recenzować nie będę, tylko wybiorę jeden produkt. Ale właśnie, ja wybiorę? Nie, to wy napiszcie co was najbardziej ciekawi z tej paczki, a ja się podporządkuje, nawet jak wybierzecie truskawkę proszę nie wybierajcie truskawki
Pa

49 komentarzy:

  1. charlottemadness25.04.2015, 05:53

    Jak to taka słaba nota?! :< Jadłam tą czekoladę i wg mnie była zaje***ta :P Zdziwiłam się jak napisałaś,ze mus był twardy. Jak dla mnie idealnie rozpływał się powolutku.. Idealne połączenie Gorzka czekolada + taki mus. ;) Jadłam jeszcze wersje z pomarańczą i chilli i nimi też nie pogardzę ;))

    PS.Wiem że nie lubisz gorzkich czeko ale ta na prawdę nie jest odstraszająco gorzka. :P Gorzej byłoby jakbyś spróbowała LIndt 99% :P Wtedy podejrzewam,że ani kosteczki byś nie zjadła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ocena taka bo jednak ta czekolada była nieco za kwaśna, a mus przypominał twardawe masło, nic nie poradzę na to. :<
      Spróbowałam kiedyś 90%, omal się nie udławiłam ;D

      Usuń
    2. charlottemadness25.04.2015, 12:34

      99% Lindt ^_^ mi nie straszny :D

      Usuń
  2. Czekolada otoczona czekoladą i polana czekoladą? To może być dobre nawet ;) chociaż rzeczywiście mało musowy ten mus:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówię, jakby nie ten kwasek i niemusowy mus to bym była bardziej zachwycona.

      Usuń
    2. Czekoladowy kwasek akurat lubię, bardziej smuci mnie brak musu w musie.

      Usuń
  3. Ja bardzo lubię gorzkie specjały więc ta czekolada jest dla mnie jak z bajki :) Z tego samego powodu zakochałam się w Kinder bueno dark :D hmmm ten smak ...
    Z nowości jakoś podpasował mi jeszcze Twix Cappucino. Nie jadłam jeszcze tylko tych nowych Torcików Goplany o smaku kokosowym. Muszę się wybrać do sklepu.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz powróciła limitka Snickers Dark, akurat udało mi się ją kupić :)

      Usuń
  4. Lindt ma nową serię czekolad - mleczna z nadzieniem z owocôw egzotycznych. 4 smaki, np. jagody goji. Mają fajne opakowania :P ale ich czekolady są takie drogie :( Swoją drogą ostatnio próbowałam amerykańskich lindorów malinowych w ciemnej czekoladzie. Brzmi ciekawie, ale ze smakiem już nieco gorzej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany, a te czekolady są dostępne w Polsce czy tylko zagranicą. z chęcią bym spróbowała przynajmniej jednej :D

      Usuń
    2. Z goji nie ma, jest z acai ;).

      Usuń
  5. Oj, te białe tartaletki Belvity!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja chcę tartinki w recenzji :) widzę,że kupiłaś w Lidlu moją ulubioną czekoladę gorzką z karmelem:) i nie bój się karmel nie jest płynny:) . Te czekolady z musem mają po 3 duże kostki by najmniej te co ja jadłam :) . Kupiłam wczoraj milkę truflową z migdałami średnia bardzo średnia a kosztowała 13zł:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, przed kupnem upewniłam się w jakiej formie jest karmel.
      Tej Milki nie kojarzę, ale będę na nią uważać :)

      Usuń
    2. Bo to Milka robiona na rynek francuski z tego co mi babka mówiła

      Usuń
  7. Mam ochotę na tego Lindt'a, bo czuję, że mógłby mi smakować za sprawą tej kwaskowatości i spirytusowego posmaku.

    Z belVity te Duo wyglądałyby fajnie, gdyby nie truskawka. Jak ja nienawidzę jej dodatku w słodyczach! I nie będę aż taka okrutna, nie musisz jej recenzować, haha. Moje dręczycielskie zapędy odnoszą się tylko do mojej osoby (ostatnio kupiłam lody Haagen-Dazs Strawberry Cheesecake). ;) Z chęcią poczytałabym o ciastkach kakaowych, albo o tartinkach. Ciekawi mnie, czy te kakaowe serio są kakaowe, czy po prostu "o smaku czekolady".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wymienione Haageny należą do kategorii "nawet jakbym je mogła kupić za 5ł, nadal NIE". To jest połączenie z piekła rodem
      Kakaowe wcześniej jadłam i naprawdę są smaczne. Nie za słodkie, kakaowe z kawałkami czekolady tu i tam :D

      Usuń
  8. O kurczę, troszkę szkoda bo jak ma być mus to jednak powinien być mus :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mus im nie wyszedł, zdecydowanie nie :(

      Usuń
  9. mnie nie pociąga lindt, zraziłam się po czekoladzie z chili, nie moje kubki smakowe... nie no pewnie jakbym zobaczyła taką czekoladę w promocji, zareagowałabym tak samo :D ale cena i tak nie powiem, ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z chili ci nie smakowała? Szkoda, to jedna z moich ulubionych Lindtów

      Usuń
    2. moi znajomi też są zachwyceni, ale oczywiście jestem inna ;)

      Usuń
  10. Ja jadłam kiedyś pyszną czekoladę z musem. Była co prawda za słodka, muląca i strasznie się roztapiała, ale była wspaniała. :> Nie jestem pewna, czy to na pewno ta, ale chyba chodzi mi o Milkę Amavel, taka tabliczka podzielona na duże trójkąty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Milce można wiele mówić, ale jak oni twierdzą, że nadzienie jest musem to rzeczywiście dostajemy mus.

      Usuń
  11. Chodzę koło tej czekolady od jakiegoś czasu i czekam na promocję.
    Za 7-8 zł bym wzięła, w Kaufie jest chyba za 11 i trochę mi szkoda :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 11zł to i tak nie tak dużo, widziałam ją za 15zł

      Usuń
  12. Dla mnie za duża zawartość kakao bo preferuje czekoladę mleczną i słodką chociaż wyroby lindta są na tyle dobre, że myślę że i taka by mi posmakowała. Tyle tylko, że dodatki znów nie należą do moich ulubionych bo trufli nie cierpię. Fajnie, że kostki takie spore ale faktycznie musu brak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka specyfika Lindta, że nawet jak ktoś nie lubi takich czekolad to ciekawość może zżerać ;)

      Usuń
  13. Ja serio wybieram truskawkę, jak już napisałam na Instagramie, ale nie po złości, tylko dlatego, że "kanapkowej" BelVity nie jadłam.

    Do osób, które brały, "bo wiara brała" i były przeceny, należała moja babcia. Gacie? Kurczak? Dziesiąty czajnik elektryczny? Nieważne@ Promocja była.

    A czekolada... chyba jestem jedną z nielicznych tu osób, których nie kusi. Ciemna tabliczka - ok, jak ktoś da, to wezmę, ale żeby wciągać na listę must have (na której są nawet Wawele!), to nieee. Tu i kuszenie marką Lindt nie pomoże.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to pozostałości PRL, kiedy to co rzucili na sklep ludzie brali ile mogli.
      Wiesz, na mojej liście must have to także nie było, tylko cena mnie skusiła ;D

      Usuń
  14. Jadłyśmy czekoladę z tej serii ale z wiśniową z chilli i była przepyszna :) Delikatne nadzienie z wyraźną kwaskowatą nutą owocu i genialnie łączące się kakao :D Pycha ale niestety już jej nigdy więcej w sklepie nie spotkałyśmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiśniowa z chili pewnie byłaby pyszniejsza, lubię wiśnie, lubię chili, brzmi idealnie, ale również już jej nie widzę.

      Usuń
  15. Tej wersji nie jadłam, ale biorąc pod uwagę sympatię, jaką darzę Creation - zapewne kiedyś z chęcią spróbuję. Haha, uśmiechnęłam się, gdy przeczytałam, że palonej kawy nie powinno być tu czuć :D. Moja droga, to jest właśnie moc kakao! ;) Gdy kakao dochodzi do głosu wszystko można w nim wyczuć... A kawę czuć bardzo często. Tym bardziej ta czekolada rozbudza mój apetyt na siebie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaczy z tą kawą trochę niedokładnie się wypowiedziałam, chodziło mi o to, że jej nie ma w składzie i nie byłam pewna czy mi już kubki smakowe nie zwariowały z szoku, że jem taką czekoladę. :)

      Usuń
  16. A co do recenzji to ja też jestem za tartinkami zwłaszcza, że to nowość. :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Tą oglądałam,ale wtedy wybrałam cytrynową,której faktycznie już nie ma (szloch).
    Co do Twoich nowości: wiśniową też już widziałam u nas.Głosuję na tartinki,są całkiem spoko .Przy kinderze zrobię hmmm i poczekam na Twoją recenzję,bo jestem bardzo ciekawa jak Ci będzie smakować (mała sugestia:dark is dark ).
    Schogetten Oreo jak dla mnie takie sobie, Milka Oreo (100g nie jadłam tej dużej ) rządzi.ala*
    Zapytam a Bounty dark próbowałaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Batony Bounty unikam jak mogę, nigdy mi nie smakowały i raczej nie zapowiada się by coś się miało w tej kwestii zmienić.

      Usuń
    2. Pytałam z ciekawości (a nie chciało mi się bloga przekopywać ),na fali dark- wersji.a one w Biedronce są stale dostępne.Ja od czasu do czasu sobie kupię,bo jest wytrawniejsza od wersji podstawowej...
      Lindt wiśnia i chilli u nas jeszcze są dostępne,wczoraj w Empiku widziałam przeceny na 10,99 zł. W Leclercu też są ,a co więcej oglądałam tam nowość :Creation z kokosem (też do mrożenia jak cytrynowa była),nie podam więcej szczegółów czy to mleczna czy dark,bo wzrok mi zamgliła walka wewnętrzna kupić nie kupić ,bo 14 zł kosztowała-nie kupiłam , datę miała do 02.2016,więc za chwilę pewnie będzie bardziej dostępna i może trafi się taniej.ala*

      Usuń
    3. Creation z kokosem <3 z jednej strony już czuję tą zamulająca słodycz a z drugiej chcę tak bardzo.

      Usuń
  18. Przez pewien czas byłam mega nakręcona na tę czekoladę, później na szczęście mi już przeszło! :) Co do porównania opakowanie - produkt.. Na Twoim miejscu poczułabym się NIECO oszukana! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pierwszy raz kiedy grafika poniosła wyobraźnia ;)

      Usuń
  19. Mam ją, mam! I kupiłam ją ze względu na zawartość kakao. Idealna jest dla mnie i chyba też napiszę recenzję ;) Co do BelVity to ja poproszę recenzję tych z kremem (łódeczki?) bo pozostałe jadłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda na to wersja a czekoladą wygrywa :D

      Usuń
  20. dziwne, na zdjęciu wygląda cudnie oszałamiająco i kusząco, ale jak musu cudnego w swej istocie brak tak reklamowanego to chyba by mi wystarczyło zwykła czekolada za 3 zł, a nie te 13....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie to cena za jaką ją kupiłam była odpowiednia, ale już tych 13zł bym nie zapłaciła.

      Usuń
  21. Idealny wpis. Szyty na miarę! :)

    Najpierw czekolada:

    Cieszę się, że widzę kolejną jej recenzję. Nawet nie zliczę ile razy tabliczkę miałem w dłoni. Tę, z dodatkiem wiśni, jak i trzecią z pomarańczą. Wkładałem, odkładałem. Raz, że ciągle walczę z przyzwyczajeniem do słodkości, dwa... 150g na produkt, którego nie jestem pewny, to dość sporo.

    Dlatego każda kolejna opinia, każda kolejna fotka jest tak ważna ;) Przygodę rozpocząłbym właśnie od niej. Ten mus w środku wygląda zachęcająco. No i jeśli przemyca się słodycz? Czemu nie. Może nie teraz, nie jutro. Ale za miesiąc czy dwa... dorzucę do koszyka. No chyba, że będzie sensowna promocja ;) (8zł to już okazja, bo zazwyczaj zniżki oscylują w granicy 1,20zł).

    Belvita

    Tu głosowałbym za owocami leśnymi. Głównie dlatego, że ten smak nie jest dostępny w mniejszych opakowaniach. Przed kupnem (a kupić pewnie i tak kupię) wolę wiedzieć na co się nastawiać. Czy szukać ich już teraz, czy może za jakiś czas... gdy zupełnie przypadkiem na nie spojrzę, wrzucić do pudła-testu ;)

    PS. Wygranej gratuluję! Trafiła w odpowiednie ręce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam te wkładanie-odkładanie, już nie zliczę ile razy moje zabiegi spotkały się z zainteresowaniem sprzedawczyń i ochroniarzy ;D
      Myślę, ze jest to dobra czekolada dla osób, które przepadają za ciemnymi i gorzkimi. Nawet mi, fance mlecznych, smakowała. Chociaż mając do wyboru tą a wersję z chili z pewnością wybrałabym tą drugą.
      O, z pewnością skorzystam z tej nagrody ;)

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.