18.03.2015

Valrhona Lait Jivara, czekolada mleczna



Fajerwerki czy kapiszon?

Po mocno wątpliwej przyjemności, jaką była czekolada Wedla, nabrałam ochoty na coś porządnego i nieprzesłodzonego. Mogłam wprawdzie wybrać produkt Zottera,  jednak postanowiłam dawkować sobie tą przyjemność i jeszcze go nie napoczynać. Ale jak już moje myśli sięgnęły Zottera, to nie mogłam od razu skojarzeniowo nie przejść na inną czekoladę, którą zamówiłam razem z austriackim wyrobem. A jest to czekolada, która przez dłuższy czas była moim świętym Graalem
Valrhona, Lait Jivara 40% Cacao, czyli mleczna czekolada z 40% masą kakaową.  Jeżeli już jakiś czas mnie czytacie może  zdajecie sobie sprawę, że mleczne czekolady w wyższą niż zazwyczaj  ilością kakao, są dla mnie ideałem, skarbem i niebem w gębie. Tu mamy właśnie taki wyrób, bez żadnych dodatków, bez żadnych nadzień, zwykła mleczna czekolada wielkości przeciętnego batonika. Taka mała a tyle kosztowała, nawet na przecenie. Można by więc zapytać się czemu ją wzięłam. I tu proszę państwa wchodzi w grę magia marki. Powstała w 1924 roku jest bardzo znana cukiernikom i szefom kuchni najlepszych restauracji. Widnieje na listach najlepszych czekolada na świecie.  Posiadają własne plantacje kakao w Wenezueli i na Dominikanie, jest jedną z marek z polityką bean-to-bar. Czytałam tyle pochlebnych opinii na temat czekolad tej firmy, że nie mogłam nie spróbować któregoś z licznych produktów. A produktów ma naprawdę dużo. Miałam zamiar znaleźć i zakupić którąś podczas pobytu w Nowym Jorku, jednak pech chciał, że przez ogrom wrażeń po prostu wypadło mi to z głowy. Jednakże podczas zakupów w Le chocolat zobaczyłam te oto maleństwo z napisem promocja obok. Byłabym głupia jak but, gdybym odmówiła sobie tej przyjemności.

Smak :zapach jest wyraźnie słodki i mleczny z kakaową nutą. Podczas degustacji wyczuwałam lekką kakaową cierpkość, ale było to na poziomie minimalnym. Minimalnym w znaczeniu, że kakao pozostawało na języku, ale nie było tak intensywne jak nawet w deserówce.  Słodycz również nie jest nachalna, trochę trąciła karmelem, który zapewne pochodzi od brązowego cukru. Idąc dalej w porównaniach do deserówek powiedziałabym, że ta mleczna była nawet od nich mniej słodka. Nieco maślana ze zdecydowaną obecnością mleka. Jedwabiście gładka, idealnie rozpływała się w ustach. 

I mimo tego, że nie mogłam się przyczepić do czegokolwiek, ponieważ smak był idealnie wyważony, to poczułam się nieco… rozczarowana? Oszukana? Będę sprawiedliwa, jest to wina moich oczekiwań. Tyle czasu czaiłam się na tę czekoladę, że wytworzyłam sobie w umyśle wyobrażenie smaku, któremu rzeczywisty produkt nie sprostał. Spodziewałam się fajerwerków, tego, ze rozpłynę się z czystej rozkoszy, a dostałam zimne ognie, które szybko zgasły i sekundowy dreszczyk przyjemności.  Nie mogę wymienić co było z czekoladą nie tak, bo była w porządku, przyzwoita, ale tylko przyzwoita. Nie miała w sobie tego urywającego dupy pierwiastka. Może wersje z dodatkami bardziej by mnie zachwyciły.
Ocena: 7/10
Kaloryczność: niepodana
Gdzie kupiłam: Le Chocolat
Cena:8zł

A pochwalę się, udało mi się wygrać kosmetyki Rimmela, wiem, że na pewno będzie tam podkład i coś jeszcze. Cieszę się mimo, że pewnie podkład będzie zbyt ciemny. Zawsze będę mogła go użyć do konturowania lub do przyciemnienia zbyt jasnej szyi.
Pa

32 komentarze:

  1. charlottemadness18.03.2015, 05:49

    Dobrze,że smakowała przyzwoicie ;) Może po przygodzie z Wedlem Twoje kubki smakowe czekają na moc doznań;) może rzeczywiście z dodatkami byłoby ciekawej, a raczej na pewno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, z Wedlem doznania były tak mocne, ze nawet najlepsza mleczna im nie dorówna ;D

      Usuń
  2. Ja o istanieniu czekolad, jak pojawiają się czasem u Ciebie czy Basi, zwykle nie mam zielonego pojęcia. Chyba kiedyś kupię coś podobnego (no, może o nieco większej gramaturze) dziadkom, wielkim miłośnikom słodyczy i ciekawe, jak oni by ocenili. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sama nie znam połowy rzeczy, które pojawiają się u Basi ;D
      To byłby dość ciekawy prezent :)

      Usuń
  3. Gratuluję wygranej:) . Ja chyba zostanę obserwatorką bloga bez jedzenia słodyczy:( wczoraj dentystka mnie postraszyła,że widać iż dziecko ze mnie dużo wyciągnęło w ciąży i po roku karmienia i zęby mi się posypią jak będę jadła jeszcze tyle słodyczy na dodatek. Mam dwa ząbki do leczenia a to jest dużo bo ja dbam o zęby obsesyjnie:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może zmniejsz do minimum ilość słodyczy, tak jeden cukierek/ciastko/czekoladka dziennie :(

      Usuń
    2. Raczej raz na tydz słodycze a kostkę czekolady gorzkiej mogę częściej . Ja ok 9m-cy nie mogłam jeść nabiału bo mały miał alergię i wybrał mi z organizmu dużo wapnia:(

      Usuń
  4. oj zawiedzione oczekiwania bolą najbardziej...

    OdpowiedzUsuń
  5. 8 zł za 20 g? Też w tej cenie (i to jeszcze promocyjnej...) spodziewałabym się fajerwerków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że tak wyszło. Czekolada była dobra, ale to nie to, nie ta cena.

      Usuń
  6. Taką mleczną to chętnie bym zjadła:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale pewnie za mniejszą kwotę, co? ;)

      Usuń
  7. Wygląda na taką w konsystencji, jak opisałaś. Super. Wygląda jednak równie mlecznie, słodziutko i kalendarzoadwentowo, a nie jest. Mnie podwyższona zawartość kakao nie rajcuje, jeszcze nie osiągnęłam tego stopnia profesjonalizacji kubków smakowych. No i na pewno nie wydałabym na nią 8 zł, ale bogatemu kto zabroni? :D Zresztą siedzę cicho, bo ostatnio wydałam dwie dychy na trzy Liptony, z których tylko jedną znam i uwielbiam, druga okazała się co najmniej średnia, ale dopiję ją do ostatniej piramidki, bo nie wniosę widoku wyparowującej z dymem kasy (poza tym nie jest zła, więc nic obrzydliwego mnie nie czeka), a trzeciej jeszcze nie otworzyłam.
    P.S. Szykuje się recenzja, której odbioru się boję :D Będzie w weekend albo pn.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smaki Liptonów kuszą, ale potem sobie przypominam, że przecież kiedyś piłam i mi nie smakowało, więc odpuszczam.
      Powiem to tak, jeżeli będzie to niepochlebna opinia o białej RS to może przemyśl czy na pewno chcesz to zrobić, naprawdę. ;D

      Usuń
  8. Tak to jest kiedy napalimy się na coś jak dzik na żołędzie, zazwyczaj czujemy się lekko mówiąc zawiedzeni :) Ważne, że była smaczna.. A nie okazała się totalną klapą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby była totalną klapą to pewnie ze złości bym coś rozwaliła :D

      Usuń
  9. Nie próbowałam tej czekolady ale ciekawi mnie jej smak;)

    OdpowiedzUsuń
  10. wygląda smakowicie i muszę chyba zacząć robić zakupy przez internet bo tylko tam jest często dostęp do takich skarbów. dla mnie akurat wysoka zawartość kakao w mlecznej czekoladzie to minus ale i tak czuję, że byśmy się z tą słodkością zaprzyjaźniły choćby ze względu na ładne opakowanie i kształt :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam do zakupów internetowych, naprawdę oferta jest o wiele ciekawsza niż w sklepach stacjonarnych.

      Usuń
  11. Pierwszy raz czytamy o tej czekoladzie ale cena jest genialna :P Wiemy jak to jest kiedy oczekiwania są ogromne i w myślach już sami ułożyliśmy sobie ten idealny smak a tutaj okazuje się, że właściwie nie ma efektu wow ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już lepiej mieć zaniżone oczekiwania. niestety trudno czasami nie mieć wyobrażeniem na temat szeroko zachwalanej marki :(

      Usuń
  12. Valrhona jest w mojej ścisłej czołówce czekolad do wypróbowania - w jak największej ilości wariantów ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo pewnego rozczarowania również mam ochotę wypróbować jeszcze z kilka wariantów smakowych :D

      Usuń
  13. Niby nie kupuję zwykłych, mlecznych czekolad, ale na tę może się kiedyś skuszę, przy okazji, jak będę coś więcej zamawiać. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak przy okazji to można zaszaleć ;)

      Usuń
  14. Nie kusi, szczególnie jej kształt, cena i rozmiar :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawa jestem swoich odczuć; )

    OdpowiedzUsuń