22.03.2015

Ritter Sport Peppermint, czekolada miętowa



Czy czuję miętę?

Jedną z rzeczy, które zadziwiają moją rodzicielkę, jest moja sympatia do herbat ziołowych. Ją wzdraga na samą myśl o piciu skrzypu, melisy czy rumianku. Nie może patrzeć jak od czasu do czasu zaparzam sobie pokrzywę czy senes. I nie powiem żeby to był mój ulubiony, najukochańszy rodzaj napoju, ale czasami nabieram ochoty na ziółka. Trochę ambiwalentne uczucia mam tylko do mięty. Mogę zarówno czuć do niej obrzydzenie jak i mieć okrutną chcicę na herbatę z miętą i cytryną. Tak samo jest z czekoladami z tym dodatkiem. Jedynie kiedy poczuję ochotę na to połączenie mogę bezpiecznie zacząć jeść. W innym wypadku degustacja mogłaby się skończyć wylatującą przez okno czekoladą. Dlatego też ten Ritter Sport tyle czasu leżał w szufladzie
Ritter Sport Peppermint, czekolada deserowa z nadzieniem miętowym. Ile ja się tego naszukałam to słowa tego nie określą. Dopiero po ponad roku poszukiwań rzucili raz tę wersję w Lidlu, czystym fartem ją znalazłam. Uparłam się, że ją skosztuję, bo w planach mam spróbowanie wszystkich ritterek (oprócz truskawkowej i marcepanowej). Poczułam tylko lekki zdziwienie po przestudiowaniu składników, byłam pewna, że to czekolada mleczna, a nie deserowa. No cóż, przynajmniej będzie odmiana po ostatnich mlecznych wyrobach.

Smak: czekolada lekko przesiąkła smakiem nadzienia, więc miętowy posmak będzie nawet jak oddzielimy krem. Poza miętą kubki smakowe zarejestrowały zdecydowaną, aczkolwiek nie nieprzyjemną, cierpkość kakao. Była lekka goryczka, lecz na przyjemnym poziomie. Przyjemnym również z tego powodu, że cukier nie tylko łagodził uczucie popiołu w ustach ale wspaniale harmonizował z kakaową cierpkością. Nie próbuje zdominować całej tabliczki tylko współpracuje z pozostałymi elementami. Czekolada nie jest tłusta i nie posiada margarynowego posmaku. Co do nadzienia to miało ono moc. Nie każdemu może odpowiadać, to jest pewne. Miało smak mocno miętowej ale i słodkiej gumy do żucia. Mięta była tka silna, że wrażenie chłodu i odświeżenia oddechu było główną rzeczą jaką odnotowałam. Nie jest to na szczęście smak pasty do zębów, za co dziękuje bogom wszelakim. Konsystencję porównałabym do lukru, lekko lepiące ale niezbyt rzadkie, nie wylewało się po rozgryzieniu. 

Jest to czekolada dość specyficzna. Na pewno nie nadaję się dla osób, które chciałyby przekonać się do takiego połączenia. Wrażenie może być zbyt mocne. Mi smakowała, jednakże przyznam,  że po dwóch kostkach odłożyłam czekoladę na bok, bo bałam się, że w większej ilości obrzydzę sobie czekoladową miętę. Zdecydowanie nie jest to najlepsza ritterka, kolejny raz jej  nie kupię, bo nie zachwyciła mnie. Ale spokojnie i powoli ją zjem, nie będę musiała kombinować co z nią zrobić
Ocena:7,5/10
Kaloryczność:100g/493kcal
Gdzie kupiłam: Lidl
Cena: 4,99zł

I ciągle nie ma wiosennych limitek. Nawet na sklepy z chemią niemiecką nie ma co liczyć, bo u mnie z tym jest bieda.

41 komentarzy:

  1. charlottemadness22.03.2015, 05:57

    Spróbowałabym jej, gdyby nie uraz do mięty po degustacji tej czekolady, http://chocoloco24.com/en_GB/p/Bohme-Peppermint-Cream-Chocolate-100g/998
    Trochę się cykam czy Ritter byłby zjadliwy, bo też miał wzloty i upadki.
    Miętową herbatę lubię ale, gdy pomyślę by zjeść miętową czekoladę..
    Bałam się nawet LIndta O_o http://ezakupy.tesco.pl/pl-PL/ProductDetail/ProductDetail/2003120076096?gclid=CKig6-2Vu8QCFUPJtAod22IAaA
    Ale okazał się przepyszny. Uważam dlatego z markami,które proponują miętowe smaki.Mięta jest zdradliwa..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O boże, Bohme? Nie dziwię się, że masz po niej uraz. Ja miała uraz po którejś owocowej, przysięgłam sobie nie kupować nigdy czekolad tej marki.
      Tego Lindta nie jadłam, ale przypuszczam, że ritterce będzie bliżej do niego niż do Bohme.

      Usuń
    2. charlottemadness22.03.2015, 10:34

      Już nigdy się nie skuszę na czekolady prod.Bohme. Jadłam jeszcze cytrynową. Boże co to było.. plastik dosłownie.Nadzienie zlepek cukru i Bóg wie czego jeszcze..Pozbyłam się jej dając domownikom i co dziwne SMAKOWAŁA ! O_o

      Usuń
  2. Ja lubię miętę, ale jakoś czekolady z miętą mnie nie cieszą, nie smakują nic a nic...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja z ziółek piję tylko miętę. Tej czekolady nie jadłam i jakoś nie mam ochoty z tego połączenia to tylko after eight:) . Nie jem słodyczy od 5dni i wczoraj na kolacje zjadłam wafla ryżowego z masłem orzechowym Sante i był przeraźliwie słodki chyba mi świrują kubki smakowe?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj świrują. dla mnie połączenie masła orzechowego i wafli ryżowych przypomina chrupki Star Foods, a nie słodycze ;)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. No to ja nie będę ci twojego ulubieńca wykupywać ;)

      Usuń
  5. To jest jeden z moich ulubionych Rtterów. Jak ktoś lubi połączenie czekolady z miętą, to trudno o coś lepszego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście nawet im się to połączenie udało, nie smakowało jak pasta do zębów z czekoladą ;)

      Usuń
  6. Rozmawiałam z babką z jednego ze sklepu z chemią niemiecką u nas i dowiedziałam się tyle, że teraz kupić tam ritterkę kosztuje tyle samo co kupić u nas w Lidlu, dlatego nie sprowadza. Nurtuje mnie tylko dlaczego nie biorą nigdy ciekawostek, które mogłyby sprzedać za podwójną cenę - np. jakichś milkowych produktów. O ile ja nie zamieniam się w potwora na widok milki, o tyle znam ludzi, którzy płacą każdą cenę za coś, co ma logo fioletowej krowy (albo oreo). Powinni się poczuwać do obywatelskiego obowiązku...
    A mięty nienawidziłam od dziecka, wszystko miętowe to dla mnie pasta do zębów, ale zaczynam się przekonywać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie, mogliby choćby Milkę brać, z chęcią zaopatrzyłabym się w wersję z ciastkami Ahoy :D Ale nie, lepiej brać te duże tabliczki, których nazwy sobie teraz nie przypomnę i czekoladki Bohme, bleugh.

      Usuń
  7. Miete lubie pić bardzo, a juz w ogole uwielbiam herbate zielona z mieta. W Maroko czulam sie jak w raju, bo taka herbata lała się tam hektolitrami.

    Dzis opisywany przez Ciebie Ritter był drugim wyrobem tej marki, którego próbowałam. Zostalam poczestowana kawałkiem przez wspoltowarzyszki na szlaku w Alpach Retyckich. Poczucie tak intensywnej mietowej swiezosci podkreconej kakao, pośród alpejskiego powietrza i widoków... jestem w stanie do dziś przywolac wyraźnie to wspomnienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To musiało być boskie doświadczenie :D Szczególnie, jak to była jedna z pierwszych ritterek.

      Usuń
    2. Swoją drogą, Twoja recenzja zbiegła się z tym, że wczoraj dalam ponowna szanse Ritterowi po moim fochu zwiazanym z Kaffe + Nuss. Kupilam trzy Rittery, które będą miały okazję się wykazać podczas wiosennych wyjazdow w góry.

      Usuń
    3. Heh, może łaskiej spojrzysz na te wersje :)

      Usuń
  8. Nigdy mnie ta czekolada nie kusiła, raczej nigdy jej nie kupię. Z miętowych czekolad kojarzę gorzką Heidi z miętą i cytryną, tej bym chętnie spróbowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jednak jej nie kupiłaś podczas promocji?

      Usuń
    2. Nie, nie było mi po drodze do Almy i jakoś o niej zapomniałam. Ale w środę idę do kina do centrum handlowego, gdzie jest najbliższa Alma i naprawdę swój błąd :D

      Usuń
    3. I nie zapomnij podzielić się wrażeniami :)

      Usuń
  9. Haha, u mnie też leży, Boję się jej, bo to mięta, a mięta z czekoladą... yyy... bywa różnie. Na dodatek żadna recenzja czy ocena nie jest w stanie mnie uspokoić, bo miętę odbieram zgoła inaczej niż jakikolwiek inny człowiek.

    Co do ziół natomiast: miętę pić kocham, rumianku nie cierpię, a senes... przecież to pije się, żeby mieć rozwolnienie, albo przynajmniej szybko i łatwo załatwić się po 12 godzinach. Wszystkie herbatki przeczyszczające bazują na liściach senesu. Nie wolno go tak o i często pić. Traktujesz senes jako zwykły napój?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zła czekolada potrafi obrzydzić takie połączenie na długi czas. Kiedyś jadłam taką, smakowała jak pasta do zębów przegryzana wyrobem czekoladopodobnym :(
      Spokojnie, ziół codziennie nie piję, więc senes zaparzam tylko raz na jakiś czas jak mam ochotę na jego smak. I tak mój organizm nie reaguje na jego właściwości, więc tego się nie obawiam ;)

      Usuń
  10. Tylko zobaczyłam tytuł.. I od razu słabo mi się zrobiło! Mięta i czekolada to dla mnie najgorsze z możliwych połączeń. Fu fu fu :)

    Ziółeczka i ja piję! Rumianek, mięta zdecydowanie tak, dzika róża, szałwia .. Pokrzywa. No mnóstwo tego. Jestem uzależniona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, wiem, że jest to kontrowersyjne połączenie ;)
      O tak, dzika róża <3

      Usuń
  11. Ja ogólnie nie lubię herbaty, nie pijam żadnej i stawiam na zwykłą wodę ;)
    Mięty nie lubię, nie kupię tej Ritterki, bo wiem, że jej nie ruszę :P A wiosennych limitek i u mnie nie ma :c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja odwrotnie, samą wodę to piję tylko w przypadku wielkiego pragnienia :)
      Trzeba liczyć, że w końcu się zlitują i rzucą te limitki do sklepów :(

      Usuń
  12. czekolada tylko słodka i mleczna, a mięta tylko w kubku. :D nie dziwię się Twojej miłości do ziołowych herbatek, uwielbiam zieloną, białą, pokrzywę, morwę białą czy z miętą pieprzową omomom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli rozumiem, że ta ritterka nie jest w twoim guście ;)

      Usuń
  13. Połączenia czekolady i mięty nie trawię więc muszę uwierzyć na słowo, że jest niezła:D

    Co do wiosennych limitek to próbowałam na razie orzechowej z herbatnikami i się rozczarowałam. Jest dość smaczna ale z tego połączenia smaków można było stworzyć coś o wiele lepszego. Najlepiej ala kinder bueno <3
    (Poza tym wyczuwam w niej dziwny posmak jak w zimowej kawowej)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo wszystko chciałabym spróbować tej czekolady, bo brzmi obiecująco i przynajmniej przyzwoicie :(

      Usuń
  14. Ja lubię połączenie "czekolada i mięta", jednak nie jestem w stanie zjeść tego zbyt dużo. Chyba ze względu na intensywność mięty właśnie. Tej ritterki w ogóle nie próbowałam (w ogóle, mało ritterek próbowałam, ale to szczegół) i na razie nie mam ochoty, chociaż nie mówię, że nigdy się nie skuszę.

    Też ubolewam nad brakiem limitek wiosennych i to nie tylko od RS. Może po tym, jak już zające i jajka ludziom uszami, nozdrzami, wszystkimi porami i bokami wyjdą, coś do sklepów rzucą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą właśnie trzeba uważać, bo jest dość intensywna. Przynajmniej na dłużej starczy ;)
      Trzeba trzymać za to kciuki :)

      Usuń
  15. Jak byłam mała, to uwielbiałam czekoladki miętowe. Mogłam je jeść w każdej ilości, zwłaszcza te After Eight. Teraz nie mogę patrzeć na czekolady w wersji miętowej :P Tak samo mam z goframi, po prostu nie ma opcji żeby mnie przekonać do pójścia na gofra - na samą myśl mi niedobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie przejadły ci się. Takie jest niebezpieczeństwo nie limitowania sobie ulubionych słodyczy :)

      Usuń
  16. Połączenie mięty z czekoladą nas wręcz obrzydza od dzieciństwa kiedy to babcia zakupiła nam po takiej własnie tabliczce jakiejś nieznanej firmy :P Dlatego po tą wersję (mimo, że lubimy RS) nie sięgniemy na pewno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, mimo, że ja wielbię RS też nie sięgnę po saki, które mnie obrzydzają :)

      Usuń
  17. Jadłam tą czekoladę, ale kupioną w Niemczech. Smakowała mi, nie powiem że nie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli należysz do tej grupy, której połączenie czekolady z miętą nie obrzydza :)

      Usuń
  18. Uwielbiam tę czekoladę. Z resztą jest pyszne - jak wszystkie z Ritter Sport. :D Ciekawy smak, jak i marcepanowa, tak powiem.
    Akurat miałam (a nawet nadal mam) to szczęście spróbować oryginałów z Niemiec. :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę wszystkim mającym bezpośredni dostęp do niemieckich czekolad ;)

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.