28.03.2015

Czekolada gorzka 60% z całymi migdałami, Piotr i Paweł



Piotr i Paweł z okienka

I ponownie znalazłam się w takiej sytuacji, że poziom mojego zasłodzenia sięgnął zenitu. Muszę się troszkę odtruć, oczyścić krew z nadmiaru cukru, jednocześnie nie rezygnując z czekolady, bo to nie w moim stylu. Zdecydowałam się na zupełnie inne rozwiązanie, musiałam kupić deserową albo i nawet gorzką czekoladę. To już chyba świadczy o tym jak bardzo jajeczka Milki przepełniły mnie słodyczą. Nie miałam jednak takiej czekolady w domu, musiałam iść dokupić. I tak w ten sposób trafiłam na ten produkt. Tak, właśnie o takie coś chodziło mojemu apetytowi.
Czekolada  gorzka 60% z całymi migdałami, marki własnej Piotr i Paweł. No dobra, może niedokładnie o to mi chodziło, ale w sklepie były dziwne braki jeżeli chodzi o deserowe czekolad. Planowanej Lindt z solą morską nie było, więc machnęłam ręką i wzięłam czekoladę z okienkiem.  Machnęłam ręką również na niezgodność opisu z zawartością kakao, niech im tam będzie, że gorzka. Tak machałam tymi kończynami, że omal nie odleciałam. I nie, nie chodzi mi o ten odlot.

 Smak: jest sucha  i prawie w ogóle nie tłusta, ale nie jest jak popiół. Powoli, bardzo powoli roztapia się w ustach. Jak na czekoladę tzw. gorzką jest zadziwiająco słodka. Lekko cierpka lecz nie ma gorzkiego posmak. Już nawet Lindt Excellence  jest bardziej cierpki niż to. Tak właściwie jest bardzo łagodna w smaku, tak przyjemnie deserowa. Fajna odmiana po ostro słodkiej Milce.  Migdały były w większych lub w mniejszych kawałkach, naprawdę wszystko zależało jak się trafi. Mocno chrupiące i suche. Na szczęście nie były zatęchłe, a przynajmniej ja się smaku staroci nie wyczułam. Miały subtelny posmak podprażonego, dymnego orzecha, który uwielbiam. 

Chciałabym wykrzesać z siebie nieco więcej entuzjazmu, bo ta czekolada była całkiem dobra. Jednak trudno jest pisać o żarciu gdy na samą myśl o jedzeniu człowiek zaczyna się rozglądać za miską albo papierową torbą, jak w samolotach. Gdyby nie to, że wrażenia zapisywałam jak  jeszcze nie miałam ochoty umrzeć z mdłości to bym darowała sobie dzisiejszą recenzję.  A tak,  gruncie rzeczy mamy dość dobrą deserową czekoladę, łagodną w swoim smaku, bez żadnego wow ale w sumie porządną. Migdały stanowiły miły dodatek i naprawdę chciałabym ją bardziej docenić, ale nie mogę. Jednak mogę ja polecić
Ocena:8/10
Kaloryczność: 100g/555kcal
Gdzie kupiłam: Piotr i Paweł
Cena: 4,39zł

Wstęp i przedstawienie zostały napisane przed moim pogorszeniem się samopoczucia. Dlatego pisałam tak o apetycie. W tej chwili mój apetyt poszedł podciąć sobie żyły. Bleurgh. Naprawdę muszę poprosić o zmianę leków.
Pa

30 komentarzy:

  1. charlottemadness28.03.2015, 06:00

    Czekolada w sam raz na przekąszenie czegoś "gorzkiego", bez oczekiwania na "wow" tak jak pisałaś. Zapłaciłabym za nią jakieś 2,99. 4 to wygórowana cena.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako, że planowałam kupić Lindt za 10zł, to te 4 zł było całkiem dobrą oszczędnością :)

      Usuń
  2. Oj, to dużo zdrowia i apetytu.
    Uwielbiam czekolady z całymi migdałami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie z tym drugim to słabo :(

      Usuń
  3. A co się dzieje,że apetyt zrobił Pa pa? . Czekoladę pewnie bym zjadła bo gorzka może to nie jest 70%,ale i tak takie lubię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Organizm się wściekł po tabletkach, dlatego apetyt poszedł się wieszać.
      Zdecydowanie nie jest to gorzka czekolada :)

      Usuń
  4. Współczuję z tym apetytem... chorujesz na coś poważniejszego?

    Ja ostatnio również czuję się jakaś zasłodzona i chętnie bym się sięgnęła po kosteczkę takiej czekolady. Albo i trzy. Ewentualnie całą. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic poważnego, ale przez 3 dni w miesiącu muszę łykać te cholerstwa.
      No cóż, migdały są zdrowe ;)

      Usuń
    2. 3 dni takich męczarni zawsze trwają jakby dłużej niż zwykłe trzy dni. :P
      Zdrowiej szybciutko!

      Usuń
  5. A mimo to się poświęciłaś i dla nas piszesz. ^^ Ciężkie jest życie blogera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj bardzo ciężkie, chyba następny wpis w poniedziałek sobie daruje i przesunę na wtorek ;)

      Usuń
  6. Wraca moja wiara w ludzi :D. Na taką czekoladę z okienkiem to i ja bym się skusiła, dobra alternatywa dla przereklamowanej Alpen Gold. Szkoda polirycynooleinianu oraz kakao w proszku, ale w końcu to produkt dyskontowy, więc może nie powinnam się czepiać. Wróć. Powinnam. Lidl ma tańsze Fin Carre i tak na taką łatwiznę nie idą. No trudno. Ważne, że smaczne.

    Współczuję takich dolegliwości. Kiedy mi nie chce się jeść to znaczy, że jest ze mną naprawdę źle. Zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, do Lidla miałam wyjątkowo nie po drodze ;D chociaż przyznam, że wolałabym już kupić którąś z ich oferty
      Miałam nadzieje, że dzisiaj mi przejdzie ale chała, nadal nie mogę za bardzo jeść :(

      Usuń
    2. Trzymam kciuki za rychłą poprawę!

      Usuń
  7. Faktycznie mamy na monitorach coś ciekawego. Również lubię smak, zapach, aromat prażonego orzecha, nie ma nic lepszego. Podróż do PiP jeszcze przede mną także.. Może kupię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, prażone orzechy to jest to <3

      Usuń
  8. Jeżeli była taka jak "moja" gorzka z PiP, to zdecydowanie warto po nią sięgnąć.

    Zdrowiej, Królowo Pomarańczowej Gumeczki ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Królowa pomarańczowej gumki, to lubię :D

      Usuń
  9. Czekolada prezentuje się całkiem smakowicie, chociaż wolałabym deserową Bellarom, nie tylko dlatego, że do Lidla mam jednak sporo bliżej. Problemy lekowo -apetytowe rozumiem, mój organizm obecnie przy antybiotykach wielu pokarmów nie toleruje i np. czekolady Milki są na szczycie listy tych pokarmów. Zdrowia życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój organizm to w tym momencie niczego nie toleruje, jem bo wiem, ze muszę, ale potem żałuje :(

      Usuń
  10. dużo zdrówka kochana! nie wierzę, że to mówię ale... narobiłaś mi smaku na gorzką czekoladę. mi czyli wielkiej przeciwniczce takowej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może inaczej, narobiłam ci apetytu na deserową czekoladę ;)

      Usuń
  11. Życzymy udanego detoksu od nadmiaru cukru :)
    A czekolada z okienkiem i do tego gorzka zawsze mile widziana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest, ze czekolady z okienkiem przyciągają :)

      Usuń
  12. Produkty własne PiP chyba ogólnie dobrze wychodzą, czy mi się zdaje? Gdzieś zasłyszałem, że warto w ich celować, jeśli mamy taką możliwość.

    Okienko ma się kojarzyć z niemiecką starannością i zapewne w to celowali. Jak widzę - całkiem skutecznie. Przyznam, że wiele razy podchodziłem do niej, zawsze jednak odkładając... nawet już z koszyka. Wyceluję w coś "od nich" już z trochę mniejszym dystansem.

    Oby apetyt Ci wrócił, bo poza samymi opisami produktów, chętnie wciągam "na śniadanie" także słowo/a je poprzedzające. Takie preludium, budowanie atmosfery ;) A jeśli tylko poczujesz tę niechęć przez kilak najbliższych dni... cóż. Będzie to najlepsza, a w zasadzie najgorsza reklama produktu w historii bloga ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie warto. Są takie ciastka z nadzieniem, kupiłam raz firmowe i były bez szału, a te marki PiP były bardzo smaczne :)
      Heh, jutro z pewnością nie będzie wpisu, ale we wtorek na bank będzie, i nie jest to wina czekolady ;)

      Usuń
  13. Piotr i Paweł ma na prawdę dobre produkty. Czekoladę jadłam i też mi bardzo smakowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Właściwie jestem dość nieufna jeżeli chodzi o marki własne, ale dla Auchan i PiP warto zrobić wyjątek :)

      Usuń
  14. Odpowiedzi
    1. No cóż, nie wszystko jest dla każdego :)

      Usuń