21.01.2015

Smarties



Stare Smarties

Kolejny produkt z serii „Jeżeli spróbujecie mi wmówić, że tego nie jedliście to was wyśmieje i nazwę kłamliwymi kłamcami, którzy kłamią”. No bo sorry, nawet nie chodzi o samą markę, ale o typ produktu. Czekoladowe draże pokryte kolorową skorupką są tak uniwersalne, że nawet jak nie M&Ms, jak nie Smarties, to Lentilky, oraz wiele innych marek własnych. A tak na marginesie to wiedzieliście, ze Lentilky były wcześniej niż Smarties? Cekoladove bonbony* były „wyrobione” już od 1907 roku (nazwa powstała później), za to Smarties powstały w 1937. Niestety jak to bywa czeski wyrób jest głównie dostępny w Czechach i na Słowacji, podczas gdy Brytyjczyk, zgodnie z krajowym zwyczajem, skolonizował i rozpanoszył się po całym świecie. Jest też informacja, że teraz jest to jedno i to samo, tylko, ze u naszych sąsiadów stara nazwa została. Tego jednak na 100% pewna nie jestem.
*kocham czeski język, zawsze mnie rozbawi
Smarties, mleczna czekolada w chrupiących cukrowych skorupkach. Przedstawiać tego nie musze. Sprzedawane w charakterystycznych tubkach, mniejszych (tak jak na zdjęciu) oraz większych.  Nie wiem czy widziałam kiedykolwiek takie w zwykłej paczuszce, ale google grafika pokazuje, że takie istnieją. Przed świętami można było również kupić Smarties w pingwinie, który był uroczy, owszem, ale stanowczo zbyt drogi jak na draże. Nie wiem ile jest smarties w jednej małej tubce, nie chciało mi się liczyć. Ale jak na jedną osobę to chyba wystarczająco.

Smak: moja pierwsza myśl: czy ten produkt jest przeterminowany?! Ma taki dziwny, stary, niezbyt dobry posmak, taki zjełczały. Data w porządku, więc co się stało? To nie jest dobry produkt i wątpię żeby wszystkie Smarties tak smakowały. Niemożliwe żeby inne draże były tak niedobre. Przez cały czas miałam wrażenie, że jem zepsutą czekoladę. Trudno mi określić czy ten posmak pochodzi od twardej i bardzo słodkiej powłoki cukrowej, czy od równie słodkie mlecznej czekolady w środku. Całość smakowała źle.

Powiem to tak, ocenę wystawię, ale tylko dla tego egzemplarza. Z bardzo jasnego powodu, niemożliwe jest żeby wszystkie dostępne Smarties tak okropnie smakowały. Chyba, ze macie inne zdanie, w tym wypadku piszcie. To nie dostarczyło żadnej, nawet najmniejszej przyjemności z jedzenia. Połowę zawartości tej małej tubki wywaliłam, męczyć się nie zamierzałam.
Ocena:1/10
Kaloryczność: 100g/464kcal, porcja (19g)/88kcal
Gdzie kupiłam: Real
Cena: 1,68zł

Dobrze, że to przynajmniej nie było drogie, tyle powiem.
Pa

40 komentarzy:

  1. Moje smakowały ok, jak m&msy... może spóbuj jeszcze raz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością spróbuje. bo trudno mi uwierzyć w ten smak.

      Usuń
    2. a zrobisz wtedy jakieś uzupełnienie do tej recenzji?

      Usuń
    3. Albo uzupełnienie do tej, albo wplotę w inną recenzję. Sama jeszcze nie wiem :)

      Usuń
  2. Ja jadłam je jako Lentilky i miałam niestety takie same wrażenia smakowe jak Ty :(
    Kupiłam je w almie. Opakowanie było orginalne. Produkcja czeska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może draże są bardziej delikatne i szybciej się psują jak przechowywanie jest złe :(

      Usuń
  3. A ja lubię, chyba Ci się jakieś lipne trafiły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak przypuszczam, dlatego z ogólną oceną się wstrzymam.

      Usuń
  4. To mi się coś pokręciło, bo myślałam że Lentilky "zmieniły" się w Smarties. Musisz zrobić powtórkę testu, bo -mimo że dawno ich nie jadłam- nie uwierzę, że są tak paskudne. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Włąaśnie po dłuższej przerwie spróbowałam Smarties i dlatego też byłam zaskoczona tak niedobrym smakiem :(

      Usuń
  5. Synek dostał ostatnio draże czekoladowe z Biedronki są pyszne i ta czekolada w środku jest na prawdę smaczna . Ja te jadłam ostatnio pod nazwa lentilky nie robiły szału:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To będę musiała się kiedyś przejść do Biedry i wsiąść na spróbowanie :)

      Usuń
    2. nazywają się mimi, jakby co, polecam. ;)

      Usuń
  6. Nigdy ich nie lubiłam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli reszta smakuje tak jak te i nie jest to felerna partia to ja też znielubię :(

      Usuń
  7. Ja wiedzialam, ze Lentilky to oryginalny produkt :) Na jedynke bym ich nie ocenila, ale niewiele wyzej (2-3), bo nie lubie takich drazo-pastylek (co innego okragle draze, np kokosowe <3; mowie powaznie, tam nie ma wiorkow)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja takie M&Msy lubię, ale okrągłymi drażami również bym nie pogardziła :D

      Usuń
  8. raz kupiłam to badziewo i pożałowałam, były ohydne i smakowały jak przeterminowane :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, czyli podobnie jak te :(

      Usuń
  9. musiałaś trafić na kiepski egzemplarz, ja te cukiereczki kupuje zazwyczaj w malutkich opakowaniach w sklepach z niemiecką żywnością i są pyszne. nie potrafię zdecydować, czy wersja mini czy standardowej wielkości pastylki smakują mi bardziej, oba warianty bardzo lubię. :-)) świetny wpis jak zawsze, czekam na kolejne z niecierpliwością i pozdrawiam cieplutko! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem możliwe, dlatego nie odrzucam jeszcze tego produktu z pełną pogardą :)
      Dzięki za miłe słowa :)

      Usuń
  10. W dzieciństwie mama często nam je kupowała, ale jakoś nigdy nie były jakoś szczególnie przez nas lubiane. Zawsze wolałyśmy pochrupać orzechy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze przyjmowałam je z ochotą :)
      To wy już od dzieciństwa miałyście ciąg do zdrowego odżywania :)

      Usuń
    2. Haha :D Nie, byłyśmy po prostu bardzo wybredne jak widać xD Orzeszki zwykłe jak i w czekoladzie przyjmowałyśmy z ogromną ochotą :D

      Usuń
  11. Smak dzieciństwa! Nie wiem, czy to jakaś trefna sztuka Ci się trafiła bo ostatni raz to je chyba z 5 lat temu jadłam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to podobnie jak ja, wcześniej jadłam też jakieś 5 lat temu.

      Usuń
  12. Szczerze powiedziawszy - nie wiem, czy kiedykolwiek jadłam Smarties :>. Za to do oryginalnych Lentilków mam niesamowity sentyment. Nigdy nie zapomnę traumy, gdy za dzieciaka przywiozłam do domu dużą paczkę tych cuksów z wycieczki szkolnej do Czech. Mama myślała, że to dla niej. Nie zostawiła ani jednego :(. Odbiłam sobie przy kolejnym wyjeździe do Czech, już będąc starsza ;)

    Może trafiłaś tak jak ja z zimowym kawowym Ritterkiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście trauma. Ale bym się chyba rozryczała z wściekłości. Dlatego też swoje słodycze szybko chowam do szafki, moje, tylko moje :D

      Usuń
  13. Inna kwestia, że ten produkt ma niegłupi skład jak na słodkości. Zero margaryny, same naturalne barwniki. Brawo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, ze nie przekłada się to na niegłupi smak (przynajmniej w tej wersji)

      Usuń
  14. Ja nie lubię tego typu słodyczy, więc pewnie i tak bym po nie nie sięgnęła;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałabyś takiego dylematu jak ja ;)

      Usuń
  15. Jakoś nigdy nie byłam gorącą fanką Lentilków. Ale może to po prostu wynika z faktu, że po prostu miała do wyboru fajniejsze czeskie słodycze.

    "Bonbon" to nie do końca czeskie słowo ;). Przyznam, że troszkę mnie bawi, jak ludzi rozczula czeski "bonbon" (bo to w sumie takie urocze słowo), za to ten sam "Bonbon" po niemiecku brzmi dla nich jak komenda "do gazu".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mając do wyboru inne czeskie słodycze a Lentilky pewnie też bym wybrała "innae"
      Tu się przyznam, że wzięłam to z czeskiej wikipedii. Ale jak tu się nie uśmiechnąć, bonbon jest takie urocze :D

      Usuń
  16. Świetne sa te drążenia hmm ja uwielbiałem hak tak chrupaly pod zębami hmm i ta czekolada w środku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Efekt chrupania zawsze w cenie ;)

      Usuń
  17. fanka Oriona12.02.2015, 13:03

    Uwielbiam czeskie lentilky firmy Orion, a te Smarties to wg mnie ich nędzna imitacja i zupełnie mi nie smakują. Jak tylko ktoś znajomy jedzie do Czech, to proszę żeby mi przywiózł trochę. Kiedyś były dostępne w Polsce, ale te dobre czasy to odległa przeszłość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dobrze mieć znajomych jeżdżących za granicę ;) Samych Lentilków nie pamiętam, ale na pewno jadłam kiedyś.

      Usuń