27.01.2015

Smart Food Baton Karmelowy z chrupkami w mlecznej czekoladzie



Baton wątpliwości

Zastanawia mnie w jakim kierunku idzie Rossmann. Rozumiem, że konkurencja jest coraz większa, nie tylko ze strony innym stacjonarnych drogerii, ale również tych internetowych. Naprawdę rozumiem, że w walce o klienta wszystkie chwyty są dozwolone. Ale poważnie, to że w drogerii można kupić kabanosy zakrawa o śmieszność. Już nie wspomnę o winach, makaronach, sałatkach czy mieszankach do wypieku chleba. Serio, tylko czekam aż w ofercie będą dostępne śledzie i kartofle. Trochę słodyczy, herbaty i jakieś orzeszki są normą, to mnie nie zaskakuje. Jednak w każdym miesiącu dodają coś nowego i za każdym razem patrzę się co tym razem wsadzili w spożywkę. Poniższy batonik zostały chyba wprowadzone w listopadzie i po długich przemyśleniach w końcu zakupiłam jedną sztukę.
Smart Food, dietetyczny Baton Karmelowy z chrupkami w mlecznej czekoladzie. Długo się czaiłam na ten produkt, głównym powodem dla którego wahałam się czy warto była cena. Ostatecznie machnęłam ręką na cenę, raz się żyje. Po zakupieniu mogłam spokojnie  przeanalizować wszystkie obietnice producenta. Najpierw mamy słowo „dietetyczny”, w porcji mamy 216kcal i 22,2 węglowodanów, w porównaniu z innymi batonami to owszem, można zaliczyć ten produkt jako dietetyczny. W porównaniu z innymi dietetycznymi produktami to raczej nie. Kolejne hasło „zamiennik posiłku podczas diety”…. tak, już widzę jak się tym najem, wolne żarty. Produkt ma również „uzupełniać dietę w witaminy i minerały” , khem, trzeba by było chyba codziennie żreć te batony, no i co ze wchłanialnością? „Energia podczas treningu”, głównie z tego powodu wybrałam ten produkt na dzisiejszą recenzję. Nastało parę dni, w których nie dość, że trzęsę się z zimna to nawet zwykłe założenie skarpetek wydaję się być wysiłkiem na miarę maratonu. Potrzebuję energii i to powinno mi ją zapewnić.
Marka Smart Food przedstawia swoje produkty jako innowacyjne, zdrowe i  niskokaloryczne. Dzięki nimi można bezpiecznie i przyjemnie zredukować masę ciała. I takie tam inne przechwałki. Przyznam, że podchodzę do tego dość sceptycznie, ale ja podchodzę sceptycznie do wszystkich tego typu produktów. Dla mnie to po prostu wykorzystanie ludzkiej skłonności do chęci pozbycia się wagi bez wysiłku, myślenia i wyrzeczeń.  Co do gamy produktów to muszę przyznać, ze jest bogata. Mamy obiady, koktajle, zupy, dania kolacyjne no i batony. Całą ofertę macie tu. I chociaż produkty dietetyczne są mi potrzebne jak zapałki rybie, to ciekawi mnie smak niektórych rzeczy. Baton z tych wszystkich wydawał się najbezpieczniejszą opcją. Jak wyjdzie pozytywnie to pomyślę o spróbowaniu czegoś jeszcze. 

Smak: oho, już przy krojeniu baton stawił mi opór, twardy zawodnik. Zapach, choć nie jest nieprzyjemny, jest troszkę dziwny, niby czekoladowo-karmelowy, ale trąci jeszcze czymś obcym. Polewa czekoladowa jest tak cienka i tak mocno przylegała do nadzienia, że miałam pewne kłopoty z oddzieleniem choćby kawałka. Przy odrobinie wysiłku udało mi się odkroić małą część bez straty w palcach(choć było blisko). Polewa jest nijaka, słodka i mająca udawać czekoladę. Ale czystą czekoladą bym jej nie nazwała. Bardziej przypomina polewę z tanich cukierków niby-czekoladowych. Jest to sugestia czekolady a nie sama czekolada. Nie wiem ile razy użyłam słowa czekolada, wybaczcie.   
Może nadzienie będzie lepsze. W konsystencji jest w połowie twarde i w połowie gumowate. W smaku delikatnie słodkie i hmm, no właśnie. Powinno być karmelowe, na początku tego nie czuć. Jest głównie takie dziwne, jakby śmietankowe, ale nie do końca. Dopiero pod koniec żucia pojawia się smak spalonego na amen cukru. To smak nieudanej polewy, zadymionej kuchni, frustracji i czasu poświęconego na szorowaniu garnka w nadziei, że uda się go uratować. Nie jest to pyszny snickersowy karmel, to coś zupełnie innego. W masie są też zatopione małe chrupki ryżowe, które jak wiadomo żadnego smaku nie dają. Ale przynajmniej są. Co do energii to słabo, bardzo słabo. Wprawdzie mam teraz większe zapotrzebowanie, ale nie uprawiam wyczynowo żadnego sportu. Wystarczył poranny godzinny marsz bym była wyczerpana, czyli tak jak zawsze jak mam „trudne dni”. Batonik nic nie zmienił.

Szczerze to nie wiem jak podsumować ten produkt. Jest mało czekoladowy, mało karmelowy, ma konsystencję twardawej modeliny i nie daje energetycznego kopa. Z drugiej strony nie jest paskudny czy też mdły. Jest po prostu dziwny, inny. Zdecydowanie nie jest wart swojej ceny, nie smakuje tak jak powinien, lecz suma summarum dało się go zjeść. Ocena wiec będzie efektem rzutu monetą.
Ocena: 6/10
Kaloryczność:100g/386kcal porcja(56g)/216kcal
Gdzie kupiłam: Rossmann
Cena: 5,99zł

Jak widzicie nieco się rozpisałam. A i tak mocno wszystko skracałam.
Pa

42 komentarze:

  1. Niestety czasem rzeczy, po których się wiele spodziewam nas zawodzą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się tylko spodziewałam smaku karmelu, nawet tego nie dostałam :)

      Usuń
    2. Moim zdanie to czy ten batonik komuś smakuje czy nie, to kwestia indywidualna, ponieważ dla mnie on jest przepyszny. Do tego zawiera wiele wartości odżywczych. Idealny dla osób aktywnych fizycznie. I naprawdę sprawdzone to, że wraz z innymi produktami marki SmartFood w pełnej diecie - skuteczne. Efekty naprawdę zadowalające, a nie trzeba się męczyć z jakimiś daniami bez smaku, jak to często bywa przy innych dietach. Mimo wszystko zachęcam do spróbowania innych posiłków tej firmy. może zmienicie zdanie, bo ja jestem zadowolona.

      Usuń
  2. Nie, zdecydowane NIE dla każdego produktu tego typu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym mieć twoją stanowczość :D Moim hasłem przewodnim jest "Ciekawość zabiła kota, ale satysfakcja go wskrzesiła" ;D

      Usuń
  3. Zawsze mnie zadziwiaja te dietetyczne batoniki, ktore mozemy kpic w drogeriach (albo te zamienniki posilkow na dziwnych dietach niskokalorycznych, w ramach ktorych pije sie te dziwne zupki lub je batona za 10 zl. Sklad maja potworny, najgorszy baton ma czesto lepszy. Kalorie? No kurde- 220 kcal? toz to prawie Snickers, ktory ma sporo fistaszkow i nasyci czlowiek na jakies 2h powiedzmy. Nie mowiac juz o dwoch rzadkach czekolady, ktore sklad maja prosciutki i kalorii tyle samo. Nie wiem, czy ludzie na diecie faktycznie powinni byc kuszeni zakupem takiego tatalajstwa.W dodatku niedobre to i niesatysfakcjonujace:) W Rossmanie byly tez batoniki serwatkowe, ktore maja chyba po 140kcal i kosztowaly cos poniezej 2 zl kilka lat temu. Byly chyba tez reklamowane jako dietetyczne, ale mniej nachalnie. Musze przyznac, ze te nam dosyc smakowaly i 140 kcal to jeszcze do przezycia (ale byly rozmiaru milky waya, ktory tez ma podobna kalorycznosc:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ja nie za bardzo rozumiem jak ktoś może wierzyć, zę dzięki batonikom schudnie. Już rzeczywiście lepiej kupić takiego Snickersa na przekąskę, przynajmniej mniej kosztuje.
      A Milky way o ile dobrze pamiętam ma chyba 98kcal, znaczy jest dietetyczny :D

      Usuń
    2. A ja się nie zgodzę. Miałam straszny problem ze słodyczami, nie jadłam nic poza nimi bo nie moglam się opanować po latach zaburzeń odżywiania. Zdrowie podupadło, wiadomo. A te batony są dla mnie ratunkiem- nie dość, że słodkie i smaczne to jeszcze bogate w witaminy i minerały. Np ratuje mnie to jeśli chodzi o żelazo, jeden batonik to połowa dziennego zapotrzebowania. I uważam, że zdecydowanie lepiej sięgnąć po takiego batonika niż Snickersa.

      Usuń
  4. Kupiłam kiedyś w Rossmanie podobny batonik,ale tak mi nie smakowała,że szok,moje dziecko tez nim pluło . Wczoraj w sklepie z rzeczami z Niemiec kupiłam dwie limitki z RS tą z orzechowymi ciasteczkami i truskawkową z wanilią ( tam są okruszki liofilizowanej truskawki ogólnie smak wstrętny) wiem,że tej nie kupisz bo nie lubisz truskawkowych słodyczy,ale pisze ku przestrodze innych:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak bardziej mnie interesuje opinia na temat orzechowej :D

      Usuń
  5. Moja siostra to je, nawet omlet w proszku. Dla mnie to świństwo....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrzyłam na omlet jednak stwierdziłam, że jednak wolę normalne jajka :D

      Usuń
    2. Tylko w tym omlecie od Smartfood też są normalne jajka, tylko poddane liofilizacji. Tam nie ma żadnej chemii. Przeczytajcie skład, same naturalne składniki. Nie porównujcie tych dań do zupek chińskich, bo to zupełnie inna kategoria. Te produkty są zdrowe, smaczne i w dodatku spełniają swoją funkcję odchudzającą, a to jest chyba najważniejsze

      Usuń
  6. O matko, kiedyś skusiłyśmy się na twarogowy batonik z drogerii i był tak... dziwny, że same nie wiedziałyśmy co do końca jemy :/ Wtedy stwierdziłyśmy, że podarujemy sobie podobne eksperymenty ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na razie też spasuje, moja ciekawość na chwilę obecność została zaspokojona.

      Usuń
  7. Mnie też wkurza ta "przemiana" Rossmana. Niedługo nie będzie tam kosmetyków tylko sama spożywka. :x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. -Mamo idę do Rossmanna, kupić coś?
      -Tak, ogórków kiszonych nie ma
      XD

      Usuń
  8. Zastanawiam się czy ktokolwiek te batony kupuje.Nie dość że drogie jak mało co (Allevo to chyba z 7zł kosztują, za tyle to można 300 gramową milkę w promocji!), nie jestem w stanie uwierzyć że "batonik czekoladowy z karmelem" może być uznany za "zamiennik posiłku" i "produkt dietetyczny". Co jest jeszcze ciekawsze, na batonikach Allevo nie ma składu produktu po polsku - na tych w moim Rossmanie są napisy po chyba szwedzku a do tego jest nalepka że "produkt powinien być stosowany jako część zróżnicowanej diety" i że "nie powinny go stosować osoby z zaburzeniami odżywiania" (która osoba z zaburzeniami odżywiania sięgnie po czekoladowy batonik?).

    Z drugiej strony, jedzenie dziwnych batoników i zupek w proszku nadal jest chyba lepsze od spożywania tabletek z robalami. Oglądałam ostatnio program "Polka na diecie" i po prostu nie mogę wyjść z szoku że są ludzie którzy w imię idealnej sylwetki decydują się na zakup i połknięcie tabletek z robalem. Przecież jakby mi ktoś zaproponował że zamiast chodzenia na siłownię mogę po prostu połknąć tabletkę z jakimś obrzydlistwem w środku i "jestem szczupła bez wysiłku i bez diety", to bym z krzesła spadła. NIENAWIDZĘ robali (i owadów, i pająków i węży - uciekam od nich jak najdalej. Resztę fauny naszego świata kwalifikuję jako "uroczą" i denerwuję się jak ktoś np. opowiada mi o truciu szczurów. Tak jakby nie można było biedaka ostrożnie złapać i wypuścić poza domem).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi trudno uwierzyć, że ludzie kupują te batony w celach dietetycznych. Co innego ciekawość, co innego jak rzeczywiście im smakują, ale żeby się odchudzić? Przyznam, że Allevo również mnie ciekawiło ale cena odstraszała, a teraz po tym niewypale tym bardziej nie kupię.
      Połykanie tasiemców czy tabletek niewiadomego pochodzenie to czysta głupota i dziwię się, że dorosłe kobiety tak potrafią narażać swoje życie i zdrowie dla mniejszej wagi :(

      Usuń
  9. Jadłam baton z podobnej dietetycznej serii - Allevo (mają też zupy, koktajle i te sprawy, które również posiadam w zbiorach). Trafiłam akurat na kawowy i powiem Ci, że wzięłam gryza, po czym ten kawałek wyplułam. Ohyda! Całe szczęście, że miałam to okropieństwo za free i nie ma się co dziwić, że zupy i koktajle wepchnęłam na tył najwyższej szuflady, do której mam najtrudniejszy dostęp. Kiedyś w końcu trzeba będzie się przełamać, aaale może za parę lat (:D), w końcu to proszek, nic się z nim nie stanie.
    Btw, też sobie nie wyobrażam, jak takie małe gówno może zastąpić posiłek. Dieta Allevo polega na żywieniu się przez bodajże dwa tygodnie samymi płynami, wzbogaconymi raz dziennie (i to nie zawsze) o pseudobatona. Masakra jakaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ja się cieszę, że jednak nie skusiłam się na Allevo, chociaż te batony kusiły w promocji.Działanie odchudzające ma chyba polegać na tym, ze człowiek będzie wolał być głodny niż to zjeść.
      Na takiej diecie to bym padła z głodu po dwóch dniach :(

      Usuń
  10. Baton fit z syropem fruktozowym, glukozowym ? haha śmieszni są :) baton z trucizną rzekłabym a nie fit :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, wątrobą ma wtedy trening i jest fit ;D

      Usuń
    2. No ćwiczenia raczej na "zatrucie" nie pomogą, pozbędą jedynie kalorii ;)

      Usuń
  11. Nie ogarniam. Naprawdę nie ogarniam tych marketingowych chwytów o pseudo-zdrowym odżywianiu. Co za ściema. Najgorsze jest to, że ktoś to musi kupować - w innym celu, niż recenzja na blogu ;). Idea takich "dietetycznych" batoników kojarzy mi się z przyjmowaniem tabsów z koncentratem białka, tłuszczy, włókna, minerałów, witamin... I popicie tego roztworem glukozy :P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jak się patrzy na skład takiego produktu i czyta się, że to zdrowy zamiennik przekąsek czy posiłku to lepiej nie myśleć jaki jest według producentów zalicza się jako niezdrowe i szkodliwe ;)

      Usuń
  12. Rzeczywiście asortyment tej drogerii zaczyna trochę przerażać :P
    Do takich batonów mnie nie kusi, wolę zjeść Snickersa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O wiele tańszy i człowiek po nim nie gwiazdorzy ;)

      Usuń
  13. wygląda całkiem smacznie choć po przekrojeniu niewątpliwie taki nasz np snikers tańszy i bogaciej się prezentuje od środka :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Odpowiedzi
    1. I niestety nie odpowiadająca smakowi :(

      Usuń
  15. Mam pytanie: jakie masło orzechowe dostępne na polskim rynku polecasz? Z góry dziękuję za odpowiedź:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepsze jest z Lidla z Tygodnia amerykańskiego, ma tylko jedna wielka wadę, jest dostępne tylko podczas Tygodnia amerykańskiego :P. Z innych dostępnych które próbowałam jeszcze Sante mi (wtedy) względnie smakowało. Zdecydowanie odradzam Felixa.

      Usuń
  16. Też jakiś czas temu kupiłam w Rossamanie kilka produktów Smartfood na próbę. Fakt, że słodycze akurat najmniej mnie interesowały, ale wypróbowałam Baton karmelowy. Mi przypadł do gustu, kojarzy mi się nieco z cukierkami parysami (chyba tak się nazywają). Kaloryczność, jak na takiej wielkości baton, nie jest duża (chyba połowa tego, co w Snicersie?). Mi dodał kopa energetycznego, dodatkowo zahamował ochotę na słodycze. I moim zdaniem, jeśli jest się na diecie typowo redukcyjnej, to lepiej sięgnąć po tego typu baton, który nie dostarczy nam pustych kalorii, jak większość typowych, bo ma w składzie trochę witamin i składników mineralnych. Poza tym, na mnie działa sama świadomość, że zjadłam coś dietetycznego. I właśnie jako zamiennik posiłku, do torby na siłownię, nadaje się idealnie. Inne batony z tej serii też zamierzam wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja lubię dobrze zjeść. Nie najadam się snikersem. Tego batona nie byłam w stanie zjeść w całości na jeden raz. Jest po prostu bardzo syty. No i nie jest zbyt słodki - co dla mnie jest ogromnym plusem. Czasem biorę go na uczelnię gdy mam cały dzień zajęć. 6 zł to z jednej strony dużo jeśli spojrzymy na niego pod kątem batonika. Ale mało jeśli spojrzymy na niego pod kątem zamiennika posiłku właśnie np. na uczelni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie było wręcz odwrotnie. Jak zjem Snickersa to go przynajmniej poczuje. w wypadku tego batonu to równie dobrze mogłabym się próbować najeść kostką czekolady. Umarłabym z głodu jakbym miała go potraktować jako samodzielny posiłek ;D

      Usuń
  18. Hmmm... od czego zacząć, czytając te opinie nie wiem czy nie zostanę tu zlinczowana. Otóż ja KUPUJE TE BATONY!!!!!!! I to nie raz czy dwa, kupuje je cały czas, bo jest smaczny, ponoć "zdrowy" - tzn wzbogacony o rożne witaminy i minerały, ma niską zawartość tłuszczu i naprawdę można zaspokoić głód! brzmi jak reklama??? To powiem tak, jeśli ktoś jest na diecie tak jak ja, a juz na diecie typu Allevo, czy smart food (, to uwierzcie mi , że taki baton to zbawienie i wręcz zapycha!!! Jest pyszny, a ten karmelowy po prostu boski!!! nie za słodki, fantastyczny, zapychajacy i dostarczająco mnóstwo energii, to nie jest baton dla chuderlaków, TO NIE JEST DESER! tylko baton tylko dla tych którzy sa na diecie, dieta to nie znaczy że nie można zjesc coś słodkiego, a ten baton to jest najlepsze co może być ze słodkich produktów przy diecie zarówno przy treningach jak i bez.. bo dostarcza kalorii jak mały posiłek około 200, a powinno sie jesć 5 małych posiłków.. czy autorka teraz trochę mnie zrozumie???? Mój mąz też je je!!! a ja marzyłabym żeby jeść min. 1 dzienne- ale sa drogie, jem co drugi dzień na inne słodycze zrobiłam sobie zakaz!!!

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja też wcinam te batony na diecie zamiast posiłku. Mają wiele witamin i minerałów - powyżej 30% zapotrzebowania dziennego. Nie są może tak pyszne jak inne, ale są dużo zdrowsze! Skoro autorka nie jest na diecie to w ogóle nie rozumiem po co je kupuje i psuje im opinie. Hmm... no tak lepiej jeść tłuszcz z cukrem :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie rozumiem jak mały batonik może kogokolwiek zapychać. No cóż, wasz wybór, już wolę zjeść banana z masłem orzechowym na posiłek, tańszy, zdrowszy i smaczniejszy. A poza tym mam wrażenie, że poczuliście się (ten komentarz i wcześniejszy) osobiście urażeni tym, że skrytykowałam i wyśmiałam batonik, który mi nie smakował. Trochę luzu. To tylko batonik.

    OdpowiedzUsuń
  21. Moim zdaniem - świetny. Do wrzucenia do torby sportowej i po treningu, z kawą smakuje najlepiej :) Dodaje kopa energetycznego, idealnie:) Bardzo go lubię:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Chętnie wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.