31.01.2015

Muller Reis, deser mleczno-ryżowy z kawałkami jabłek, rodzynkami i cynamonem



Strucel z mikrofali, bez mikrofali

Jestem molem książkowym – tak mogłabym się przedstawić jeszcze 3-4 lata temu. Teraz mam pewne wątpliwości czy zasługuje na ten tytuł. Owszem, czytam więcej niż przeciętny Polak, jednak zdarzają się okresy, gdy cierpię na ogólny „niechcemisię” i w wolnym czasie katuje swój umysł filmikami, w których zamalowana dziewoja pokazuje jaki makijaż nadaje się do spania z chłopakiem. W końcu nie chcemy by już raz schwytany okaz zwiał rano, po  pobudce przy dziewczynie z przebarwieniami i jasnym rzęsami*. Ale odbiegam od tematu. W 2014 przeczytałam zaledwie 24 książki i jest mi z tego powodu głupio, wstyd i kajam się niemiłosiernie. Dlatego postanowiłam dołączyć do wydarzenia „Przeczytam 52 książki w 2015 roku”. Mam nadzieje, że to da mi potrzebnego kopa, bym w końcu zabrała się za przeczytanie tych pozycji, które leżą i gniją na mojej liście „Chce przeczytać”. Co to ma wspólnego z dzisiejszym produktem? No nic, ale nie miałam pomysłu na inny wstęp.
*nie wstydź rozebrać przy chłopaku i uprawiać z nim seks, czuj panikę na myśl, że zobaczy twoje cienie pod oczami, chrzanić logikę. 
Muller Reis typ Apfelstrudel, czyli deser mleczno-ryżowy z kawałkami jabłek, rodzynkami I cynamonem. Tak, do pogrzania w mikrofali. Której ja nie posiadam. Cóż, mówi się trudno. I tak nie opuściłabym szansy na spróbowanie tego deseru. Stwierdziłam więc, że co jak co, ale opakowanie wydaje się na tyle solidne, że chyba nie zaszkodzi mu kilka minut w kombiwarze. Przecież nie wybuchnie… prawda? Z góry też postanowiłam, ze w razie ewentualnych uchybień będę bardziej łaskawa, gdyż opakowanie jest przeznaczone na minutę w mikrofali, a nie na 5 minut w temperaturze 235 stopni.  Nie mam pojęcia jak ta mieszanka się zachowa w takiej sytuacji. I nie, nie jest to, to samo co w wypadku ciasta z kubka, tam podgrzewałam we własnym kubku i miałam porównanie z własnoręcznie robioną domową mieszanką. Tu tego nie mam, ryzyk-fizyk.
A tak jeszcze zanim przejdę do konkretów to jest jeszcze smak Zucker& Zint czyli cukier i cynamon. Jednak ze względu na nieprzyjemne wspomnienia z cynamonowym Reis odpuściłam sobie tę wersję.

Smak: tu od razu napiszę, że całość nie podgrzała się całkowicie, z góry była ciepła, ale dół nadal był chłodny.  Zdecydowałam się jednak nie podgrzewać dalej, bo opakowanie zaczęło niepokojąco się wyginać. Nie wpłynęło to na smak, przynajmniej tak mi się wydaje. Po prostu nie było ciepłe, tylko letnie. Jak sami możecie zauważyć breja nie wyglądała zbyt apetycznie, była raczej wodnista . Ziarnka ryżu pływające w tej mlecznej zawiesinie były bardziej miękkie niż twarde. Ta część, jak mi się wydaje, była nieco słodsza niż przeciętny Riso, jednak nie na tyle żeby zasłodzić. Kawałki  tzw. „strucli jabłkowej” były wmieszane w całość, wsad  nie był tylko na dnie. Jednak możliwe, że produkt sam się wymieszał podczas transportu, niczego nie wykluczam. Najwięcej, a przynajmniej najbardziej widocznym elementem były rodzynki. Jędrne, słodkie soczyste rodzynki, nie takie wysuszone trupki. Podczas konsumpcji wyczuwał się delikatną obecność cynamonu oraz tak jakby bardzo słodki dżem jabłkowy. Tak, oczywiście, że kawałki jabłka tez tam były, jednak aż tak dużo ich tam nie znalazłam.

W porównaniu do Riso ten produkt jest zdecydowanie słodszy. Znowu, nie jest to masakryczna słodycz, aczkolwiek niektórym może przeszkadzać. Czy całość smakowała jak strucla jabłkowa?  Prawdziwej strucli nigdy nie jadłam, ale deser Mullera ma w sobie posmak szarlotkowy. Cynamon nie gryzie i nie pali w przełyku goryczą, rodzynki to rodzynki, a nie suszki, a i kawałki jabłek się znajdą. Wprawdzie wolałabym żeby deser nie był tak wodnisty i słodki jednak ogólnie uważam, że był to dobry zakup.
Ocena: 8,5/10
Kaloryczność: 100g/116kcal
Gdzie kupiłam: Żabka
Cena: 1,69zł

Widziałam w Piotrze i Pawle nowe czekolady jakiejś zagranicznej firmy. Takie dziwne, w opakowaniu przypominającym metalowe piórniki. Cena mnie na razie odstraszyła (19zł), ale nie powiem na jak długo ten straszak będzie działał. Jak sobie przypomnę to napisze nazwę.

29 komentarzy:

  1. A myślałam, że po podgrzaniu zrobi się taki jak na obrazku :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie mam chwil w których nie chce mi się czytać ,nie ma dnia bym nie czytała taki bzik:) . Ten ryż mnie nie kusi jakoś .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak kiedys miałam, a od kiedy dostałam tablet to ten zwyczaj poszedł się ... no poszedł się ;)

      Usuń
  3. Jak ja kocham Twoje wstępniaki <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami przychodzą szybko do głowy, a czasami muszę się natrudzić żeby cokolwiek wymyślić :)

      Usuń
  4. Jadłam wczoraj, a cynamon-cukier trzy dni temu. Mam podobne odczucia, wpis pojutrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak w tym się zgadzamy, to jestem ciekawa wersji cynamonowej :)

      Usuń
  5. miałam właśnie napisać w komentarzu informacje o pojawieniu się tej nowości, a tu już recenzja! :D jaka miła niespodzianka z rana. kusi na półce, jako największa fanka Riso muszę go wypróbować :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nowość jest pokazana w gazetce promocyjnej to szybko na nią natrafię ;)

      Usuń
    2. znam to doskonale. ja zawsze przeglądam gazetki w poszukiwaniu limitek i fajnych okazji. :-)

      Usuń
  6. Te cuda są w Żabce? Musimy się wybrać do jednej, bo jesteśmy ciekawe tych propozycji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko podobno nie w każdej można znaleźć, więc nie zniechęćcie się jak w jednej nie znajdziecie :)

      Usuń
  7. Oo, zjadłabym. A nigdy nie widziałam :< Pora na wizytę w Żabce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to nowy produkt i na razie dostępny tylko w żabce :)

      Usuń
  8. ja próbowałam podgrzać w kąpieli wodnej - z takim samym efektem. deserek przyjemny, ale bez rewelacji. jak moje lenistwo nie wygra, to cynamonowy spróbuję podgrzać bezpośrednio w garnku. w sumie biorąc ten deserek spodziewałam się tego co dostałam, ale jako fanka wszystkiego o smaku pieczonego jabłka, szarlotki i cynamonu nie mogłam przejść obojętnie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Producent powinien podać instrukcje na inne formy podgrzania, bo takie samodzielne przygotowanie to takie na chybił trafił :D

      Usuń
  9. Rodzynki... Nie, nie, nie, nie i jeszcze raz zdecydowane NIE. Od dziecka nie lubię i chyba nigdy nie polubię.
    Z książkami i filmami mam podobnie, najwięcej czytam na urlopie, mam okresy, że i przez miesiąc czy dwa nie przeczytam żadnej książki, a mam czasem tak, że i 10 na tydzień mi idzie.
    Za to makijaż na noc z chłopakiem... nie mam pytań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak ja z marchewką i kalafiorem ;D
      Teraz jak się wzięłam to w tydzień 3 książki przeczytałam, a kiedyś 6-8 książek tygodniowo to bez wysiłku leciało.
      A pod filmikiem fanki broniące idolkę przed krytycznymi komentarzami XD

      Usuń
  10. Czekam na info, co to za czekolady. Dawno nie byłam w PiP, więc nie ogarnęłam ;).

    Ja jadłam oryginalne apfelstrudel i niech mi spadają z deserkami a'la ;).

    Też tego nigdy nie rozumiałam. Skoro idę z kimś do łóżka, to nie powinnam się wstydzić niedoskonałości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam dzisiaj iść, ale tak padało, że mi się nie chciało ;D
      Ja się czaję by to zrobić, ale boję się tego ciasta. No i nie mam gdzie robić to ciasto ;D
      No dla mnie to dziwne, nie mieć oporów by się pokazać nago a wstydzić się przebarwień na nosie.

      Usuń
  11. Co ty na to, żeby zrobić kilka recenzji produktów kompletnie klasycznych np. zwykly mars, m&m'sy,
    jakieś zwykłe wafelki itp.? Tak żebyśmy mogli określić bardziej twój gust, bo tak to np ją kocham chałwę, ty jej nie cierpisz i twoja recka nie byłaby adekwatna. Taki przykład tylko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm, tak szczerze nie nie za bardzo chcę mi się kupować rzeczy które już tyle razy jadłam :), ale na blogu można znaleźć parę klasyków, jak Twixy, Prince Polo, Princessa czy Merci :)

      Usuń
    2. A to nie jesz żadnych słodyczy oprócz tych co recenzujesz?

      Usuń
    3. Jem, ale to głównie jakieś ogromne opakowania ciastek a Auchan, krówki, czy jakieś drobiazgi, które od kogoś dostanę :)

      Usuń
  12. A mnie się udało kupić, tylko musiałam ojca wysyłać do innego miasta :P Mam w lodówce 2 te i 2 cynamon-cukier. Mam nadzieję, że mi zasmakują, bo ja lubię każdego Mullera (taaa, ostatnio znowu jadłam cynamonowy i mi smakował :P, nie wiem co ze mną jest nie tak, ale raz mi smakuje, a raz mam ochotę go wywalić). Mikrofali też nie mam, ale jak zjem na zimno to chyba się nie otruję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otruć mie otrujesz ;D, ale pewnie na ciepło smakuje to lepiej :D

      Usuń
  13. Ja dołączyłam się do akcji 52 książki z podobnych powodów:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, trzeba mieć motywację :D na razie działa.

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.