11.01.2015

Cavalier Belgian Chocolate Hazelnut Milk



Brak słów

Jestem nieufna jeżeli chodzi o słodziki. Już pomijając kontrowersje czy wywołują czy nie wywołują raka, nie jestem przekonana, że wsypywanie ich zamiast normalnego cukru jest lepsze dla zdrowia.  I jeszcze pozostaje kwestia smaku. Próbowałam wypić kawę  w taki sposób posłodzoną, była obrzydliwa i nie do przełknięcia. Pamiętajcie, piszę o sztucznych słodzikach jakie zwykle można spotkać w formie pastylek. Co innego naturalny substytut cukru, a co innego sztuczny słodzik. Niestety trudno się całkowicie wystrzec słodzików, jest pakowany do tylu produktów, że czasami lepiej zamknąć oczy, zatkać uszy i udawać, że nic się nie widziało, nic się nie słyszało, ja tu tylko przelotem jestem. Do kategorii „nie chcę, nie lubię, nie kupuje jak mogę” nie zaliczam stewię. Nie będę robić wam tu wykładu, bo ja biologii nie studiowałam, nie studiuje i studiować nie będę. Moja wiedza bierze się głównie z Internetu. Jeżeli chcecie to możecie tam o tym poczytać, a jeżeli nie chcecie to zapraszam dalej.
Cavalier Belgian Chocolate Hazelnut Milk, belgijska mleczna czekolada z orzechami laskowymi, bez dodatku cukru. No bez dodatku cukru, czyli co tutaj zostało użyte? Mamy erytrytol (środek słodzący, w tym wypadku z kukurydzy) i glikozydy* stewiołowe (ze stewii, wiadomo). Oczywiście na opakowaniu podkreślono słowo STEVIA, a o biednym erytrolu zapomniano, biedny, niedoceniany erytrol.
Czekoladę dorwałam w sklepie ze zdrową żywnością i zdrowo za niego zapłaciłam. Nie wiem co mi wtedy strzeliło do głowy, chyba nie myślałam. Można też ją dostać w tym sklepie. Tam też możecie obczaić całą ofertę i zastanowić się czy  warto. Czemu jest taka droga? Może dlatego, że jest Fairtrade, może to dodatek stevii, może  to przez belgijskie pochodzenie, może to jej urok a może to …. nie, to nie maybelline. Bo czy smakuje na tyle dobrze żebym teraz nie pluła sobie w brodę za ból portfela?
*jeżeli ktoś ( jak ja) na lekcjach chemii spał, to wujek Google podpowiada, że glikozole to grupa organicznych związków chemicznych, są to pochodne cukrów. Teraz możecie szpanować wiedzą.

Smak: zapach był obiecujący. Czekolada pachniała orzechami, prawdzie drobno posiekanymi orzechami, ale wciąż orzechami. Pierwszy kęs i…. co ja właściwie mam w ustach?!?! Kurcze, nie wiem do czego to porównać, może do miękkiej tektury? O, albo do bezzapachowej modeliny, albo gliny*. Miałam w ustach coś nieco tłustego, z kawałkami zatęchłych orzeszków i totalnie bezsmakowego. W pierwszym odruchu miałam ochotę to wypluć. Dopiero po chwili ciamkania i memłania w ustach pojawia się słodycz i sugestia czegoś kakaowego. Nieco cierpkiego i niezachwycającego tak jeszcze dodam. Nie było mocnego posmaku mleka, nawet tego pożałowali! Jak już wspominałam, orzeszki były zatęchłe i ani trochę nie urozmaicały ten nijaki, ledwo obecny smak. Przepraszam, ale co to ma być???

Nie, ja nie pluje sobie w brodę, że wydałam tyle kasy na tą bylejakość. Nie, ja się porządnie obiłam po gębie i poprawiłam paroma uderzeniami głową o ścianę. Co z tego, że naturalna, co z tego, że bez złego szatańskiego cukru, że fairtrade, że cuda na kiju i latające tęczowe magiczne koniki żrące stewię. To było po prostu słabe. Nie, nie było paskudne, nie było obrzydliwe, ale równie dobrze mogłaby jeść przybory plastyczne moich bratanic. To prawie nie miało smaku!!!! To ja już wolę  ostatnie Lindory.
*glina w sensie prawdziwa glina, a nie „glina” z piaskownicy*
*to naprawdę nie była glina, pozdro dla dzikich kotów
Ocena:3/10
Kaloryczność: 100g/499kcal
Gdzie kupiłam: sklep z eko żywnością
Cena: 13zł (za 85g!!!!!!)

Dzisiejszy wpis sponsorują: znak zapytania i wykrzyknik.
Pa

27 komentarzy:

  1. Tak to już jest z tymi niby "zdrowymi i dietetycznymi" rzeczami, jeść tego nie można, bo tak niesmaczne. Wolę zjeść kawałem normalnej czekolady z prostym cukrem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mimo wszystko co jakiś czas i tak kupuje taki produkt w nadziei, że będzie dobry :(

      Usuń
  2. Droga czekolada i hmm opisany smak nie zachęca do zakupu widać,że nie wszytko co zdrowe musi być smaczne:) . Spróbowałam czekoladę z lawendą średnia jakoś jagoda dominuje a ogólnie jest wytrawna w smaku słodycz uderza gdzieś na końcu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo wszystko to ta lawendowa czekolada kusi, z pewnością gorsza od tego nie jest.

      Usuń
  3. Ja wczoraj, pierwszy i ostatni raz w życiu, wypiłam kawę mochę. Boże, jak słodka i w ogóle profanacja kawy. :x I też żałowałam wydanej kasy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łatwo trafić na taką kawiarnie, gdzie po pierwszym łyku jakiegoś napoju decydujemy, że już nigdy nie wstąpimy do danego lokalu.

      Usuń
  4. Miałam okazję jeść wersję gorzką z owocami, też do końca nie wiedziałam co właściwie mam w ustach. Co jak co, ale belgijska czekolada to to nie jest ;p

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie takich wrażeń smakowych spodziewam się po wszystkich słodyczach "zdrowszych", "bez cukru" czy "light". Dlatego nigdy czegoś takiego nie kupię, NIGDY. Czekolada ma być czekoladą, ma być słodka i mieć cukier, tutaj zdrowe kombinowanie jest po prostu bez sensu i żadnemu produktowi nie wyjdzie na dobre. A po wydaniu 13zl na coś takiego chyba skoczyłabym z okna na główkę, cena z kosmosu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz mi, po posmakowaniu tego myśl o skoku na główkę przyszła mi na myśl. Nie spodziewałam się niewiadomo jakich ambrozji, ale myślałam, że smak będzie chociaż trochę ciekawy. :(

      Usuń
  6. ***nie zaliczam stewii

    Wreszcie jakiś produkt z dolnej części skali, jeee :D I zatęchłe orzechy, super <3 Ja bym w życiu nie wydała tyle kasy na pro-zdrowotną czekoladę, bo cały ten eko-przemysł kojarzy mi się z takim właśnie smakiem. Choć czasem się zaskoczę (patrz: Grunchy, pasztet sojowy Orico i Sante), to na co dzień wolę jednak zachować dystans do eko-nowości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Btw, jadłam to: http://www.stewiarnia.pl/produkt/batonik-z-belgijskiej-mlecznej-czekolady-o-smaku-pralinowym-slodzony-stewia-bez-cukru-20g Smakuje jak mdła papka o bliżej nieokreślonym smaku, a "baton" ma konsystencje kremu dopiero co wyciśniętego z tubki. Mniam, mniam...

      Usuń
    2. No tym razem i tak byłam łaskawa w swojej ocenie, powinnam dać 2.
      Jestem zbyt ciekawa, a jako, że lubię zaglądać do eko sklepów... po prostu miałam zaćmienie umysłu.
      Jak mdła papka? Czyli podobnie jak to, tylko, że ja miałam mdłą plastelinę. :(

      Usuń
  7. Of dzięki za tę recenzję, bo miałyśmy zamiar sięgnąć po tą czekoladę przy najbliższych zakupach w eko sklepie :P Gdzieś czytałyśmy już pochlebny opis tej czekolady, ale to był wpis sponsorowany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, mogę uwierzyć, że komuś może smakować, różne są smaki, ale z tą marką byłabym bardzo ostrożna.

      Usuń
  8. Jeśli szykujesz się na wypróbowanie Zotterów to przygotuj się, że wydasz więcej niż 13 zł za mniej niż 85 g ;). Mam jednak wielką nadzieję, że Zottery Cie tak nie zawiodą ;).

    W tej czekoladzie dziwi mnie tłuszcz kakaowy na pierwszym miejscu i błonnik pokarmowy na trzecim... To naprawdę mogło być dziwaczne w smaku i strukturze. Nie sięgnę po to, na pewno. Dobrze, że w Magicznej Szufladzie z gatunku czekolad ze słodzikami mam reprezentantkę marki Torras - chwaloną przez Candy Pandas.

    "Glina" w piaskownicy, o mamo, aż cofnęłam się pamięcią o 20 lat :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku to planuje kupić małe na wypróbowanie. Jak posmakuje to wtedy zdecyduje się na większe tabliczki :)
      Przypuszczam, ze ten błonnik również miał wpływ na brak smaku w tej czekoladzie. Przypomina mi się błonnikowe paskudztwo do picia z Rossmanna, coś podobnego to było.
      Tak, jak już w końcu uświadomiłam sobie, że ta glina to nie była glina, to nagle zrozumiałam skąd mi się wzięła toksoplazmoza w dzieciństwie ;D

      Usuń
    2. Ej, to nie jest śmieszne z tą gliną. Ja byłam naprawdę załamana, jak się dowiedziałam, że zostałam tak strollowana. I to przez kogo - przez futrzaki, nad którymi piszczałam z zachwytu :D.

      Usuń
    3. Haha XD Chyba każdy przeżył moment załamania jak się dowiedział czym dokładnie się bawił w dzieciństwie XD

      Usuń
  9. Kurcze, a mi ktoś kiedys tak polecal te czekolady, ze niby taki rarytas..., teraz to chyba w koncu sobie ja kupie, zeby sprawdzic jak mi faktycznie bedzie smakowac,ale jako, ze slodycze uwielbiam, watpie, ze cos na stewi podbije moje kubki smakowe:)
    Olga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No rarytas, rzadko się zdarza żeby czekolada tak bardzo smakowała niczym ;)

      Usuń
  10. Czekolada to ma być czekolada z cukrem i tyle :D Nie lubię słodzików i ich smaku, fuj :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, naprawdę sobie nie wyobrażam ja ludzie mogą to jeść z przyjemnością.

      Usuń
  11. W zeszłym roku robiłam w Poznaniu prelekcję o zdrowej (też bezcukrowej) czekoladzie. Nie wpomniałam o tej, bo dla mnie to nie czekolada...
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, czyli to nie tylko moje zdanie :)

      Usuń
  12. Kurczę, a ja jadłam taką czekoladę z owocami leśnymi i mi smakowała. Może to dlatego, że ja nie lubię baaaardzo słodkich rzeczy, a tutaj słodycz była fajnie wyważona. konsystencja jak w czekoladzie - rozpuszcza się w ustach. to była chyba ta: http://www.stewiarnia.pl/produkt/belgijska-czekolada-deserowa-z-owocami-lesnymi-slodzona-stewia-bez-cukru-85g

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to też zależy od wersji smakowej? Słodycz słodyczą, ale nawet nie słodzona herbata wydaję się być bardziej słodka od tego produktu. ;)

      Usuń