31.12.2014

Baton Frupp, Chrupiące owoce wiśni.



Fr(a)uppujący kwasek

Po tym świątecznym obżarstwie człowiek mam ochotę głównie położyć się i zdychać. Po świątecznym obżarstwie na liście noworocznych postanowień* pojawia się  punkt o całkowitym wyeliminowaniu majonezu z diety. Postanowienie owe zostaje złamane przy kolejnych świętach, ponieważ sałatka bez majonezu na jakiejkolwiek uroczystości to złamanie uświęconej tradycji, plucie w twarz kulturze i obyczajom polskim oraz prawdopodobnie obraza uczuć religijnych. Prawdopodobnie, bo taka jest reakcja na nieśmiałą prośbę, że może tym razem zrobi się coś mniej tłustego i ociekającego majonezem. A skoro mój żołądek błaga o litość i o niekatowanie przesadną ilością kalorii postanowiłam napocząć ten oto batonik
*których nie robię, bo i tak bym ich nie spełniła, po co się stresować?
Frupp Chrupiące owoce wiśni, liofilizowany baton wiśniowy. Od dawna widziałam ten batonik w sklepie, jednak nigdy za bardzo mnie nie interesował. Dopiero opis na blogu Candy Pandas sprawił, że postanowiłam kiedyś tam kupić i spróbować. Zadziwiające jest to, ze w sumie dość szybko po tym postanowieniu go wzięłam, wraz z innym batonem Fit Bio Musli (i Eko też), ale o nim będzie kiedy indziej. Dzisiaj skupiam uwagę na tym oto niepozornym produkcie. Nie będę może powtarzać tego samego co już Pandy napisały. Po prostu od razu przechodzę do kwestii, czy jest to  rzeczywiście „pyszna i (…)przekąska zamiast wysokokalorycznych słodyczy”, jak producent zapewnia na opakowaniu?

Smak: batonik jest konsystencji grubego wafla, chrupiący i nieco stawiający opór przy gryzieniu, ale dość łatwo daje się przegryźć. Szczególnie jak się go chwilę otr5zyma w ustach. Co do smaku, pierwsze co rzuciło mi się na kubki smakowe i ostro je skopało to kwasek, czysty kwaśny posmak. Niczym najkwaśniejsze wiśnie, aż język zaczął lekko mrowić. Słodycz pojawiła się po chwili i ułatwiła dalszą konsumpcję. Smak całości trochę skojarzył mi się w kisielem wiśniowym, oczywiście bardzo kwaśnym kisielem, ale posmak był podobny. Tylko trochę tych wiśni było mało czuć.

I cóż, na pewno nie jest to dla mnie pyszny zamiennik batonów czekoladowych, ale samo w sobie stanowi fajną przekąskę i słodycz. Mocny kwasek nie przeszkadza w jedzeniu, wręcz przeciwnie, sprawia, że całość jest inna od większości przesłodzonych produktów. Czymś się ten produkt wyróżnia i to na plus. Szkoda, że same wiśnie były tak mało wyraźne.
Ocena:8/10
Kaloryczność:100g/354kcal, batonik (10g)/35,4 kcal
Gdzie kupiłam: Piotr i Paweł
Cena: 1,69zł

A na koniec: Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku, oby nikomu nie oberwało paluszków przez nieostrożne zabawy z petardami i fajerwerkami.
A jako, że moja umowa się skończyła (Dobby is  free) wracam do dawnego rozkładu jazdy wpisowej, czyli co drugi dzień będzie recenzja. Oprócz tej kolejnej, ponieważ zlitujcie się. Jutro od 10 do 20 nie będzie mnie w domu i nie wyrobię. Następna będzie w sobotę, potem norma  :D
Pa

34 komentarze:

  1. Wszystkiego co Najsłodsze w nowym Roku ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolor tego batona jakoś nie działa na mnie zachęcająco. :\ Ale liofilizowane owoce w musli są pyszne, więc w sumie czemu nie..?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ej, ten kolor jest wybitnie przyciągający uwagę ;)

      Usuń
  3. Bardzo mi się podoba kolorek tego batonika:) . Ja nie jestem fanką wiśni to na siłę go szukac nie będę. Szczęśliwego Nowego Roku . Fajnie,że wpisy będą częściej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może poszukaj innych smaków, jest chyba jeszcze malinowy i truskawkowy :)

      Usuń
  4. Szkoda, że nie mam u ciebie Piotra i Pawła:/

    Również Ci życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może w innym sklepie też znajdziesz :)

      Usuń
    2. Pewnie będę się za nim rozglądać;]

      Usuń
  5. Wiśniowy? Kwaśny? Nieeee.
    Jak mam ochotę na coś mniej słodkiego, to wcinam owoce - batony musli czy też takie, jak ten dzisiaj opisywany nigdy mnie nie kusiły, musiałyby chyba być ostatnimi słodyczami na świecie, bo inaczej zawsze znajdę lepszą alternatywę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio mam problem z trefieniem na smaczny owoc. Wszystkie sa jakieś takie albo bez smaku albo gorzkie :(

      Usuń
  6. Taki ma kolor jakby sztuczny :)

    www.slaneczko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W składzie nie ma mowy o barwnikach, więc może to zasługa koncentratu.

      Usuń
  7. Tak jak pisałam u Pand, mam je (3 smaki) od dawna w domu, ale leżą. O ile recenzja Fig Bara podziałała na mnie jak bicz (nie bjacz), tak tu wywieszam powiewającą od obojętności flagę. Zjem, jak nadejdzie wiosna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiosna którego roku? ;D

      Usuń
    2. 2015, bo potem już będzie po dacie ważności i musiałabym jeść z żywym białkiem. Chyba że podejmujesz wyzwanie i zjesz wtedy ze mną :)

      Usuń
    3. Dzięki, spasuje. Raz widziałam żywe biało w czekoladzie, starczy.

      Usuń
  8. Sałatka bez majonezu? U nas też długo było to czymś strasznym... Miałyśmy wrażenie, że naszemu tacie zacznie się to śnić po nocach :) Ale od trzech lat na każde święta króluje u nas sałatka z jogurtem naturalnym (ostatnio nawet z awokado) i nikt już za majonezem nie tęskni :D

    Nam struktura, chrupkość i ogólnie całość bardzo smakowała :) Jeżeli komuś taka kwaskowatość przeszkadza to polecamy wziąć wersję truskawkową :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym tak chciała, szczególnie opcję z awokado.
      Mi nie przeszkadzała, więc od truskawki trzymam się z daleka ;D

      Usuń
  9. Mi smakował najbardziej właśnie ten smak. Malina i truskawka szału nie robią, a ten był bardzo smaczny. Tobie też szczęśliwego nowego roku ! Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdopodobnie truskawka nie zrobiłaby na mnie dużego wrażenia ;D

      Usuń
  10. Jesli chodzi o swiateczne obżarstwo to coś o tym wiem, bo wczoraj dosłownie napadłam na gwiazdkowe słodyczowe prezenty i pobuszowałam w nich tak, ze nawet nie powiem jak przezylam noc, bo wstyd ;)
    Jednak bylo warto tyle zjesc, dla 1 czekolady, urzekla mnie, 10/10, dostalam ja od cioci, nie wiem gdzie kupila, musze dopiero zapytac, zeby sobie jakis zapas zrobic.
    Jestem ciekawa czy kiedys jadlas, bo nie znalazlam jej recenzji na Twoim blogu?

    http://www.suess-versand.de/en/Chocolate/Lindt-dark-chocolate-mousse-truffle-chocolates.html

    Z kolei majonez i te swiateczne tłusciutkie salatki mnie nie ruszaja, bo od zawsze go nie znoszę:)
    Jesli chodzi o batonik, to mialam go kiedys, ale mi smakowal tak srednio - bodajze 6/10 bym mu dala, wole sobie sama zrobic home made'ową slodycz niz placic za cos takiego.
    Pozdrawiam i zycze Szczesliwego Nowego Roku bez mdłości i bólów brzucha :)

    Olga W
    ( pislalam juz kiedys, ze zaczelam czytac bloga,ze tez lubie testowac slodycze,pytalam o czekolade piernikowa Magnetic, i mowilam , ze nie mam jak narazie swojego miejsca w sieci - wstyd przyznac sie do lenistwa ale mi sie w pas klania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest tka dostępna w większość i sklepów, w Piotrze i Pawle na pewno była. Nie jadłam jej, bo mając wybór między nią a cytrusową wybrałam cytrynkę.
      Dla mnie była to ciekawa słodycz, ale jednak nie na tyle ciekawa żebym powtórnie miała to kupić :)

      Usuń
  11. Fajne są te batoniki, ale szkoda, że takie drogie, jak za taką ilość :(
    Szcześliwego Nowego Roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeliczając wagę na cenę to rzeczywiście wychodzi drogo, ale jednak nie myśli się o tym płacąc tą złotówkę z hakiem ;)

      Usuń
  12. Jadłam malinowy i jestem na nie. Ok, rzeczywiście ciekawa, w miarę zdrowa przekąska. Ale dla mnie był po prostu za kwaśny i za bardzo "trzeszczący" ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli malinowy byłby jeszcze kwaśniejszy od tego to też nie wiem czy bym dała radę jego zjeść :)

      Usuń
  13. Pokaż jaką skarpetkę dostałaś!


    Czoko, to sem ja, Dżuditsu. U Ciebie też mi kazało udowadniać, że nie jestem robotem :C

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Diabli. Włąsnie miałam sprawdzić, bo przeczytałam na wątku. Diabli potrójne.Szlag, szlag, szlag. Jak to cholerstwo teraz wyłączyć?!

      Usuń
  14. Chyba konsystencja mnie fascynuje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że właściwie można by to porównać do grubego opłatka :D

      Usuń
  15. W moją sylwestrową noc nie usłyszałam ani jednej petardy i bardzo mnie to cieszy :D.

    Ja na co dzień nie jadam majonezu, więc jak dwa razy do roku zjem sałatkę z majonezem to mi korona z głowy nie spadnie.

    Szkoda, że ten batonik jest mało wiśniowy - wyrazisty smak naturalnej wiśni na pewno by mnie zachęcił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Normalnie tez by mi nie spadła, ale jak w lodówce do jedzenia mam tylko sałatki z majonezem, albo wędliny, które mi nie smakują to muszę jeść sałatki Potem mam wrażenie, zę zamiast krwi mam majonez ;D
      Tutaj bardziej skupili się na kwasku niż na smaku wiśni, mogli dać naturalny aromat.

      Usuń
  16. SUper, nie wiedziałam,że jest coś takiego.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń