08.11.2014

Wedel, Czekolada o smaku Brownie



No, teraz poznaje Wedla.

Macie takie momenty kiedy wszystko wam mówi, że to co zaraz zrobicie to zły pomysł, naprawdę zły pomysł, nie róbcie tego, stop, a mimo wszystko i tak to robicie? Czasami okazuje się, że instynkt się mylił, a człowiek jest pełen zadowolenia z tego małego zwycięstwa  nad głosami w głowie. Ale czasami sytuacja jest odwrotna i wtedy głosy ostrzegawcze zaczynają swoją wkurwiającą pieśń pod tytułem „A nie mówiłam?”*. A więc jak wyszłam na ignorowaniu syren alarmowych podczas kupowania tej tabliczki?
*gorsze jest tylko w wykonaniu własnej rodziny
Wedel, Czekolada mleczna o smaku Brownie. Z tej samej serii jest jeszcze panna cotta, tiramisu i creme brulee. To ostatnie jadłam i o dziwo nawet mi smakowało. A biorąc jeszcze pod uwagę to, jak się udało Wedlowi z czekoladami Karmellove to pomyślałam, że może być całkiem smacznie i warto zaryzykować. Przecież najwyraźniej w Wedlu zaszły jakieś zmiany, w końcu ich produkty na nowo zaczęły mi smakować. Warto dać kolejną szansę. Może będę mogła  powiedzieć, że moja relacja z tą marką opiera się na miłości zbudowanej na nienawiści. O słodka naiwności.
Ostrzeżenie
uprzejmie informuje, że w dalszej części znajduje się moje upierdliwe marudzenie i negatywna energia, jeżeli chcecie przeczytać pozytywną recenzje to sio, tu tego nie będzie.

Smak: czekolada smakuje jak przeciętny wyrób wedlowski, czyli słabo. Czuć smak margaryny oraz cukier, dużo cukru. Ponad przeciętną ilość cukru. Nie ma tu intensywnego mlecznego posmaku, ani tym bardziej kakaowej cierpkości. Mamy słodki plastik o smaku tanich czekoladowych Mikołajów. Nadzienie składa się z dwóch warstw. Ta jaśniejsza jest zdecydowanie mniej słodka od czekolady  i czuć w niej obecność kakao.  Ale tak właściwie była trochę tak bez smaku, tłusta i nijaka.  Ciemniejsze nadzienie kryje się w tych wybrzuszeniach i o Jezu! To  jest jeszcze słodsze od czekolady! Na wszystkie świętości, po co tyle cukru?!  Rosja nałożyła embargo na polski cukier i w ten sposób Wedel pomaga krajowym cukrowniom, czy jak? Gładka, kakaowa przesłodzona masa. Taki smak mogę akceptować w postaci polewy na cieście, pod warunkiem, ze samo ciasto nie byłoby bardzo słodkie. Ale w przypadku tej czekolady wszystko jest słodkie. 

Całość najlepiej już jeść w towarzystwie gorzkiej kawy/herbaty oraz insuliny na podwyższony poziom cukru we krwi. Czy da się to zjeść? Da się, pewnie, ze się da, nie jest to paskudne. To jest po prostu przesłodzone i słabe jakościowo. Jedna kostka dziennie, to wszystko na co mój organizm pozwalał. Jedyną zaletą tego produktu było to, że wzrosła ilość wypijanych przeze mnie płynów. Musiałam jakoś wypłukać z organizmu cały ten cukier. Nie jest to czekolada do delektowania się, to jest czekolada na nagły napad głodu słodyczowego.
Ocena:4/10
Kaloryczność:100g/520kcal, 16,1/84kcal
Gdzie kupiłam: Społem
Cena:8,99zł

I tak żegnam się z wami, z objawami hiperglikemii i rozsadzającym czaszkę bólem głowy.
Pa

48 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Złego wyboru czekolady czy dolegliwości? ;)

      Usuń
  2. A tak fajnie wygląda ta czekolada, ale cena mnie odstraszyła jak na mleczną-jakby była gorzka to pewnie bym wzięła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może gorzka byłaby lepsza w smaku, przynajmniej nie byłaby taka słodka

      Usuń
  3. Czyli jednak miałam dobrego niucha, żeby tego nie brać;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepszego niż ja ;)

      Usuń
    2. Trzeba było słuchać swojej intuicji;]

      Usuń
  4. Z tej serii Wedla uwielbiam creme brulee, właśnie się zajadam. Chciałabym jeszcze spróbować tiramisu... Bo brownie po tej recenzji będę już unikać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Creme tez jadłam, mi smakowała, ale tej nie polecam nikomu.

      Usuń
  5. Mam ją w domu. Zaczynając czytać Twój wpis trochę się przeraziłam, że co ja zrobiłam, że będę musiała teraz rzucić tabliczką z okna w jakiegoś sąsiada itd., ale pod koniec uznałam, że przecież nie mam wyrafinowanego gustu (tak? nie? nie wiem) i lubię wszystko, co słodkie (odkąd prowadzę bloga, zauważam, że nie do końca), więc jest szansa, że mi posmakuje.
    Druga rzecz - nie powinnam była tego czytać, żeby się nie zasugerować, ale ja planuję odpalić tabliczkę dopiero w nowym roku, więc wspomnienie o Twoim negatywnym komentarzu powinno się do tego czasu zatrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pocieszę cię, ale ja nie mam wyrafinowanego gustu, starczy powiedzieć, że Milka jest jedną z moich ulubionych marek czekoladowych :D więc nawet ludziom o plebejskich smakach to może nie smakować.

      Usuń
    2. Kurcze, to już gorzej, bo moją też. Zaczynam się bać, mimo że jest już po Halloween, brrr!

      Usuń
  6. Creme brulee kupiłam parę miesięcy temu, po części pod wpływem Twojej recenzji. Zjadłam dwie kostki, stwierdziłam, że faktycznie czekolada jest niezła. Po kolejnych dwóch kostkach jednak zmieniłam zdanie, czekolada leży od tamtej pory w szafce i nikt jej nie chce :D
    Jak zobaczyłam, że jest nowość - czekolada brownie, to wiedziałam, że nigdy jej nie kupię. Kupiłam w Biedronce na wiosnę Wawela o smaku brownie, cała czekolada poszła do kosza. Nigdy więcej.
    Łączę się w bólu głowy, właśnie dostałam kolejny - czwarty już tydzień zwolnienia z pracy :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo tatmą trzeba jeść małymi porcjami :D potem zasłodzi
      Ja wtedy w Biedronce z własnej głupoty kupiłam wersję szarlotkową, skończyło się tak jak to było wiadomo od początku ;D

      Usuń
    2. Pamiętam, że wtedy była promocja na czekolady i one też się łapały na rabat. Gdyby nie to, to w życiu bym jej nie kupiła :/ Nie wiem jak to może komuś smakować.

      Usuń
  7. Miałam, nazwałabym ją trzystoma gramami bólu brzuszka :P Zjadłam, bo niestety zjem wszystko, co słodkie, ale zostało mi po niej złe wspomnienie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, nie była na tyle zła żeby ją wyrzucić ale potem człowiek żałuje tej ilości cukru.

      Usuń
  8. Wedel wypuścił wlasnie taka czekoladę świąteczną grzanca i zastanawiam sir czy będzie tak niedobra jak ta, która opisujesz czy poszli w s stronę Karmelovej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tej na pewno próbować nie będę, niepotrzebne ryzyko ;)

      Usuń
    2. Haha! Też się zastanawiałam, czy brać, tym bardziej, że to moje ukochane winko <3 Ale nieee, nie, nieeeeee :D

      Usuń
    3. Po takiej czekoladzie winko mogłaby spaść na pozycję "nie tknę, fuuuj" ;D

      Usuń
  9. Z tej edycji to smakowała nam tylko panna cotta i ewentualnie creme brulee ale ogólnie są kiepskie... Tabliczki mogłyby być mniejsze to nie byłoby potem problemu, żeby gdzieś to upchnąć a wyrzucić szkoda :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, jakby tabliczki miały mniejszą gramaturę to łatwiej byłoby to zjeść, bez męczenia się i myślenia "za jakie grzechy?" ;)

      Usuń
  10. Kusiła, oczywiście, ale po wcześniejszych nadziewanych różnej maści, podziękuję. Tak samo podziękuję za wedlowskiego Grzańca, wolę skupić się na pewniejszych markach i oczywiście na Milce :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mądry wybór, Wedel i Wawel nie potrafią zrobić dobrej nadziewanej czekolady. No Wawelowi trochę odpuszczę, bo seria z masłem orzechowym i pomarańczą i z czymś jeszcze była niezła, ale reszta to tylko siąść i zapłakać. A mogłam przeznaczyć tę forsę na Milkę :(

      Usuń
  11. Chyba się na nią jednak nie skuszę.. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. To ja polecam,gdy tylko trafisz na dobrą promocję kup Lindt Chocolate Cake ( i oczywiście Coffee Dream ) ona ratuje honor w tym "segmencie" .Dla mnie nadzienie było nawet minimalnie za wytrawne...
    alaM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, mi nie trzeba tego polecać. już to mam ;)

      Usuń
    2. Będę czekać na notki.Jestem ciekawa wrażeń... :-)
      alaM

      Usuń
  13. porażka! JA bym punkta nie dała! Co to w ogóle ma wspólnego z Brownie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałam być sprawiedliwa, bo dałam radę to zjeść. A z brownie to nie ma nic wspólnego, z dobrą czekoladę zresztą też ;)

      Usuń
  14. oprócz creme brulee i karmelovej Wedlowi udało się jeszcze z jednym: czekolada Bajeczny. uwielbiam i zjadam najczęściej całą na raz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bajeczne to zjem ale w wersji batonika, zawsze to mniej wedlowskiej czekolady ;)

      Usuń
    2. ale akurat w tym przypadku czekolada jest zdecydowanie lepsza, nie taka typowo wedlowska, przynajmniej dla mnie :D i to pyszne nadzienie, no nic, ja tam polecam gorąco :D

      Usuń
  15. Czyli jednak Wedel to Wedel...szkoda. Ostatnio dumałam nad tą czekoladą i cieszę się, że nie wzięłam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę każdemu ją odradzać. Przynajmniej świat wrócił do równowagi, Wedel nie smakuje=koniec świata się oddalił ;)

      Usuń
  16. A ja za moją zabieram się od jakiegoś miesiąca, i teraz boję się jej otwierać. Ale myślę, że mam lepszą tolerancję na cukier więc powinnam dać radę. Bardziej boję się jakości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy masz aż tak wysoką tolerancję na cukier ;)

      Usuń
  17. Dla mnie nazywanie wyroby Wedla czekoladą to rozbój w biały dzień. Nie znoszę tych "czekolad". Smakują dla mnie jak papier z kilogramem cukru. Toleruje jedynie dużą wersję cukierka bajeczny i pierot w postaci tabliczki czekolady :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu się z Anonimem zgadzam, że czekolada Pierrot i Bajeczny są jeszcze do zjedzenia :)

      Usuń
    2. Z Pierrota i Bajecznego to wolę jednak cukierki i batoniki, więcej mają nadzienia :) A teraz znowu odczuwam nieufność co do wyrobów Wedla, po prostu nie.

      Usuń
  18. Bleeeeeh... Żaden najgorszy napad zakupoholizmu nie doprowadzi mnie do kupna tej czekolady :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz będę trzymać się z dala od tej serii, tak samo jak od Wawela ;)

      Usuń
  19. Kupiłam kiedyś tą i tiramisu, tiramisu mnie rozczarowała, ale ta zachwyciła ;) faktycznie nie byłam w stanie dużo wsunąć :P

    OdpowiedzUsuń