23.11.2014

Starbucks Via Ready Brew, Caramel Iced Coffee



Karmelowa syrena

Amerykanie uwielbiają kawę, nie ma co owijać w bawełnę. Herbatę piją Brytyjczycy, Amerykanie piją kawę. Gdzieś, kiedyś usłyszałam, że powodem miłości tej nacji do małej czarnej (z podwójnym mlekiem, syropem smakowym, cukrem, bitą śmietaną i polewą czekoladową) była chęć pokazania, że nie są już obywatelami UK. Co brzmi głupio, ale ma to pewien sens. Ostatecznie przez te wszystkie wieki kawa na dobre podbiła serca jankesów i jak grzyby na deszczu w miastach powyrastały całe sieci kawowe. Jak byłam w Nowym Jorku to nie sposób było nie natknąć się na jakąkolwiek kawiarnie. Najczęściej było to Dunkin’ Donuts, o kawie tak paskudnej, że po paru łykach zrezygnowana skorzystałam z najbliższego kosza. Mi osobiście bardziej posmakował Starbucks, dałabym się pokroić za ich Cinnamon Dolce Latte. Nawet butelkowane waniliowe Frappucino mi smakowało, mimo, ze potem byłam na cukrowym haju. A wiedząc, że w moim mieście nie uraczę się kawą ze Starbunia, musiałam zaopatrzyć się w produkt, który pozwoli mi przetrwać te ciężkie chwile.
Starbucks Via Ready Brew Caramel, naturally flavored iced coffee, czyli mrożona  kawa rozpuszczalna o smaku karmelowym. Można się pukać w głowę, bo przecież rozpuszczalna to samo zło, paskudztwo i chemia. I ogólnie zgadzam się z tym, często lista składników, na podobnych słodzonych  produktach, przyprawia o palpitacje serca. Ale w tym przypadku można być nieźle zaskoczonym widząc skład. Mamy cukier (z trzciny cukrowej) rozpuszczalną i bardzo drobno zmieloną kawę (arabica) naturalne aromaty i sól. I to wszystko. Żadnych dodatków, których nazwa mogłaby służyć jako wyzwisko. Nic co brzmi jak substancja wynaleziona podczas zimnej wojny w ściśle tajnym laboratorium w ZSRR. To jest wręcz podejrzane.
Instrukcja obsługi jest banalnie prosta, tyle, ze jest mały myk. Nie trzeba dodawać gorącej wody, ona mam być zimna (duh, mrożona kawa w końcu). Na jedną saszetkę wypada 16 uncji wody, czyli mniej więcej 450 ml, prawie dwie szklanki. Ja takiej ilości kawy na raz nie wypije, więc wsypuje tylko połowę saszetki na ¾ szklanki, tyle mi starczy. Można dodać do tego mleko, ja wybrałam sojowe, bez żadnych dodatków smakowych. Niestety mleko weszło w dziwną reakcję z kawą i się po prostu ścięło. Nie wpłynęło to na smak, ale paskudnie wyglądało, większość wybrałam ale trochę zostało, co widać na zdjęciu.

Smak: nie jest to kawa dla wielbicieli samej gorzkiej kawy. Czuć w tym słodycz, ale jest to słodycz przyjemna. Znaczy nie jest to napój, który smakuje jak woda z cukrem z kawowym aromatem. Bo smak kawy jest, czuć ją. Jest intensywna, trochę cierpka i karmelowa. Słodycz nie sprawia, że człowiek ma ochotę zbadać sobie poziom cukru, choć jest jednym z głównych elementów smakowych. To zdecydowanie przebija te wszystkie rozpuszczalne kawy, które do tej pory piłam. Wprawdzie cukru mogło być ciutkę mniej, ale to tylko moja osobista preferencja. Tylko teraz odstawię to, co pozostało na inny czas, zrobiło się za zimno żeby pić zimną kawę.
Nie wiem czy w polskim Starbucksie jest ta kawa, ale jeżeli jest to można wypróbować, jeżeli ktoś lubi słodzone kawy i nie szkoda mu kasy. Prawdopodobnie nawet jak ten produkt jest, to cena sięga kosmosu. Więc, jeżeli nie lubicie a)słodzonych kaw, b)kaw ze Starbucksa, c)kaw rozpuszczalnych, to ten produkt może być zbyt ryzykowny by go kupić. Mi smakował, ale ja jestem plebsem, który zachwyca się Starbuniem. Mogę nie być obiektywna ;D
Ocena: 8/10
Kaloryczność: ½ saszetki (14g)/50kcal
Gdzie kupiłam: USA
Cena: jak wyżej

I to by było na tyle jeżeli chodzi o recenzje produktów, które przywiozłam z Nowego Jorku * w tle zaczyna grać smętna muzyka*
Pa

34 komentarze:

  1. Fanką kawy nie jestem, ale jak już piję to tylko czarną. Bez mleka czy cukru. Te dodatki mnie denerwują jedynie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez kawy to ja jestem niebezpieczna dla otoczenia, głównie pije espresso. Ale czasami mam ochotę na takie słodkie cuda :)

      Usuń
  2. Kawusię to ja lubię:) z sojowym mlekiem tak się czasem robi nie wiem czemu się ścina .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie mnie to zastanawia, z żadnym innym mlekiem nie miałam takiego problemu jak z sojowym.

      Usuń
    2. Jak karmiąc dziecko musiałam na poł roku odstawić mleko krowie i to sojowe zawsze mi się warzyło w kawie zbożowej:P

      Usuń
    3. Czyli sojowe mleko jest raczej nie do kawy, kurcze, szkoda. Myślałam, że może tylko w tym przypadku miałam pecha.

      Usuń
  3. Pychotka :)
    www.slaneczko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie toleruję słodkiej kawy. Kawa ma być gorzka i basta! Bardzo rzadko daję się skusić na słodkie wariacje na temat kawy, co zazwyczaj i tak kończy się fiaskiem. Nie dla mnie ten produkt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak właśnie myślałam ;)

      Usuń
  5. "małej czarnej (z podwójnym mlekiem, syropem smakowym, cukrem, bitą śmietaną i polewą czekoladową)" - kiedyś się zastanawiałam, czy to w ogóle jeszcze kawa czy już parakawowy napój. Z mlekiem i cukrem to od biedy jeszcze kawa, ale idąc dalej... to jakby do największej butelki Pepsi dodać kilka ziaren kawy i powiedzieć, że to kawa o smaku Pepsi. No nie wiem...
    Co do Starbunia - u mnie w mieście jest ich tylko milion, mogę Ci jednego, pfe... z połowę!, odstąpić.
    Ja z kolei napalam się na Pumpkin Spice Latte, które jest ostatnio tak popularne, że nawet nie wiedząc, co to jest, i tak wiesz. No ale żołądek i kawa... trochę sobie poczekam, pewnie w tym czasie przelecą wszystkie pory roku i Pumpkin pójdzie z menu w cholerę. Takie życie.
    Z takich suszków-zalewaków to bardzo miło wspominam Frappe, które zalewa się zimnym mlekiem. O, kobieto... jeśli tego jeszcze nie piłaś, to nadrób!
    Zdjęcie, tj. kawa na zdjęciu, faktycznie nie wygląda przez to ścięcie. Akurat wczoraj mama opowiadała mi historię, jak zamówiła grzane piwo z miodem w knajpie i ten miód zgęstniał, jak piwo trochę się ochłodziło, przez co zamienił się w gluta. Od tego czasu mama nie kupuje już piw grzanych z miodem :P
    A Coffee Heaven w mieście masz?
    Ostatnia rzecz: też wiem, jak to jest stracić zapasy z zagranicy. Podzielam Twój ból.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to już takie twory to desery kawowe, ładnie wyglądają na zdjęciach, pewnie czuć w nich trochę kawy, ale to już nie kawa.
      Dawaj, nawet jeden by starczył :(
      Pumpik spice latte, boże muszę znaleźć przepis jak to zrobić w domu, bo tak bardzo chce.
      Coffee Heaven, hahaha NIE *frustracja tak bardzo niefajna*

      Usuń
    2. Nie ma to jak kochany Białystok <3

      Ktoś chętny oddać nam jednego Starbucks'a i Coffe Heaven? :)

      Usuń
    3. Tak, tak, lepiej otworzyć kolejną kawiarnię we Wrocławiu, Warszawie czy w Krakowie niż jedną w Białymstoku. Moje miasto, takie pożądane <3

      Usuń
    4. Oj tak! Białystok-miasto bez znanych kawiarni :)

      A z ciekawości,które białostockie kawiarnie lubisz? :-) Ja jeśli o kawę na wynos to chyba stawiam na Take it away :-)

      Usuń
  6. Rzadko pijam kawę... nawet mrożoną preferuję herbatę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie dzień bez kawy to mordęga, ale herbata też nie pogardzę :)

      Usuń
  7. Jak dla mnie kawy z Starbunia są o wiele za słodkie. Dobrą kawę piję czarną bez cukru, do średniopółkowej dodaję pół łyżeczki cukru trzcinowego, do śniadania czasem też mleko. Ale słodkich wynalazków z bitą śmietaną, syropami i innymi dziwnymi rzeczami nie znoszę.
    "Uwielbiam kawę, a najbardziej karmelowe latte z podwójną bitą śmietaną" brzmi równie śmiesznie jak "Uwielbiam wino, najbardziej różowe Carlo Rossi".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak raz kupiłam syrop do kawy z Lidla to potem 3/4 wylałam do zlewu, bo to było tak koszmarnie słodkie i paskudne, ze pić się tego nie dało. A bitej śmietany to nawet w lodach nie znoszę, co dopiero mówić o kawie. "Uwielbiam kawę, szczególnie czekoladowe frappuccino, dam ci przepis" a tam kawy ani kropli :D

      Usuń
    2. Ja mam syropy z Biedronki, raz spróbowane i sobie stoją na blacie i się kurzą, bo są obrzydliwie słodkie, ja tego pić nie będę, a mój chłop w ogóle żadnej kawy nie lubi i nie pije :D Lidlowy kiedyś miałam i był jeszcze gorszy, niż ten biedrowy, dosłownie słodki ulepek bez smaku.

      Usuń
    3. No właśnie, nie wiem ile bym musiała wlać do kawy tego syropu żeby poczuć smak waniliowy czy orzechowy czy inny karmelowy. Toż to by było paskudztwo nie do wypicia.

      Usuń
    4. Nie poczułabyś smaku karmelowego, a raczej moc cukru (czy przeważnie syrop glukozowy w czystej postaci :D)

      Usuń
  8. Czy to kawa słodka, czy też gorzka, to bez znaczenia.. i tak nie wypijemy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli raczej tego nie kupicie ;)

      Usuń
  9. A propos tego rozłamu napojowego między USA a Wielką Brytanią, kiedyś w "Bones" był taki wątek, że bohater-Amerykanin czyli ortodoksyjny kawosz znalazł się nagle w Londynie i biedaczysko nie mógł się dorwać do tej kawy, bo przecie Brytole wielbią herbatę. W serduszku mam wiele ciepłych uczuć dla Brytyjczyków i uważam, że byłby ze mnie świetny Angol (wiem, niepatriotycznie z mojej strony), ale jeśli chodzi o napitki, to lepiej rozumiem Amerykanów, bo ja bez kawy nie jestem w stanie funkcjonować. Na stancji nie mamy piekarnika, kuchenka ma tylko dwa palniki, ale dwa ekspresy do kawy są :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, herbata jest fajna, ale mogę jej nie pić i nic się nie stanie. Ale bez kawy... uuuu lepiej do mnie nie podchodzić ;D A życia bez ekspresu do kawy sobie teraz nie wyobrażam, do plujki już nie wrócę, a rozpuszczalna mi w większości nie smakuje.

      Usuń
  10. Kawę piję od bardzo niedawna, ale tylko do końca tego roku. Herbata jest zdrowsza od kawy, z tego co wiem kawa zawiera szkodliwe związki powstałe przy jej paleniu. Ale ma też trochę dobrych właściwości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko może zaszkodzić tak właściwie, nawet oddychanie w większych miastach szkodzi zdrowiu ;)

      Usuń
  11. Eh, przypomniałaś mi o braku Starbucksa czy chociaż Coffee Heaven w moim mieście. Ale ja i tak preferuję kawę wypitą w domowym zaciszu, do śniadania. :>
    A ta, skoro mówisz że słodka, ale przy tym kawowa, mogłaby być naprawdę ciekawa. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też wolę w domu ale fajnie byłoby mieć chociaż możliwość od czasu do czasu wypicia takiej w popularnej kawiarni :(

      Usuń
  12. Mleko sojowe? Po co? Zamiennik mleka? Szit.
    PS. Zważyło się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ograniczam krowie żeby nie mieć dolegliwości trawiennych, a smak sojowego znam, więc stwierdziłam, że będzie dobrym wyborem. Niestety mleko migdałowe (które lubię bardziej) jest ciutkę za drogie.
      O, brakowało mi tego słowa, dzięki :)

      Usuń
    2. Zwarzyło się, nie zważyło.

      Usuń
  13. Nigdy ale to nigdy nie piłam kawy ze Starbucksa ani tam nawet nie byłam! Strasznie chciałabym spróbować tamtejszej kawy (smaki do wyboru powalają!) ale nie ma tego miejsca nigdzie u mnie w okolicach :(

    OdpowiedzUsuń