16.11.2014

Ritter Sport Vanille-Kipferl, zimowa edycja



Zimowy rogalik

Omamy mam! Innego wytłumaczenia na to, że wśród zimowych limitek Ritter Sport widziałam wersje z kokosankami, nie ma. Mogłabym przysiąc na życie moje, kota  brata, ze wśród kawy i karmelizowanych migdałów były kokosanki. Na szczęście od wielkiego błędu, jakim niewątpliwie byłoby niekupienie żółtego opakowania RS, uratował mnie komentarz od Anonima. Dopiero przy nim zorientowałam się, że te oto niżej przedstawione opakowanie zawiera czekoladę  z ciasteczkami waniliowymi. Ufff, dobrze, że tym razem Lidl był dobrze zaopatrzony.
Ritter Sport Vanille-Kipferl, czekolada mleczna z kremem waniliowym i kawałkami ciasteczek waniliowych. Tak mi jakoś niejasno świta, że kiedyś była taka limitka. Może to było na początku mojej przygody z Ritter Sport, ze 3 lata temu? Tak, teraz sprawdziłam i była taka czekolada ze starą zimową grafiką na opakowaniu. Teraz wróciła z bałwankiem, co daje mi nadzieje na powrót letniej białej z kokosem. Opis czekolady brzmiał zachęcająco. Vanillekipferl to tradycyjne świąteczne wypieki w kształcie rogalików, popularne w Niemczech, Austrii, Czechach, Słowacji i na Węgrzech. Podobno trudno je się robi, więc pewnie odpuszczę sobie własnoręczny wypiek, pozostanę przy prostszych ciastkach. Ale potrafię sobie wyobrazić ten zapach. 

Smak: warstwa czekolady mlecznej nie jest zbyt gruba, jest wręcz cienka. Wyraziście mleczna, z delikatnym kakaowym posmakiem. Nie różniłaby się od przeciętnej czekolady RS, gdyby nie fakt, ze była ciut słodsza, ale może to była wina nadzienia. Pisząc słodsza nie mam na myśli przesłodzona, jeszcze trochę jej brakuje do poziomu zacukrzenia jaki prezentował Wedel. Co do nadzienia to jestem nieco zawiedziona. Jest dobre, śmietankowe, bardzo maślane w smaku i tłustawe, ale wanilii w tym było bardzo mało. Nie była na pierwszym miejscu, a szkoda. Słodycz jeszcze na jako takim poziomie. Masa nie jest gładka, pełno w niej małych, lekko chrupiących kawałków ciasteczek. Z tego co wyczułam mogę napisać, że nie były słodkie, ale maślane już z pewnością.

I cóż, z pewnością ta limitka nie pobije tej kawowej. Nie zachwyciła mnie, chociaż nie mogę powiedzieć żeby była zła. Była po prostu przeciętnie dobra. Smaczna, nieco bardziej słodka niż większość RS, ale do wytrzymania. Przyjemnie maślana i mleczna, z pewnością zadowoli  większość ludzi. Trochę brakowało mi w niej wanilii i wyraźniejszego smaku ciastek, ale i tak zjadłam ją z przyjemnością.
Ocena: 8/10
Kaloryczność:100g/571kcal, 25g/143kcal
Gdzie kupiłam: Lidl
Cena: 4,99zł

I to by było jeżeli chodzi o zimowe limitki Ritter Sport, karmelizowane migdały jadłam chyba w zeszłym roku. Powinny gdzieś tu być.
Pa

31 komentarzy:

  1. Niby już pełno świątecznych produktów w sklepach, a ja nigdzie nie mogę wypatrzeć ciekawych limitek. ;<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja z ciekawych limitek to tylko rittera wypatrzyłam ;)

      Usuń
  2. W Biedronce będą czekolady Nestlé dulce de leche i strawberry cheesecake ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam gazetkę i się ucieszyłam :D

      Usuń
    2. Bodajże od 20.11 ale nie jestem pewna, bo widziałam tylko skany gazetki, były niewyraźne.

      Usuń
  3. Nie widziałam tej czekolady, ale chętnie bym spróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że chyba widziałam ją jeszcze w Hebe, ale na 100% nie jestem pewna.

      Usuń
  4. Już 3lata temu jadłam nie podbiła mojego serca to nawet nie kupuje jej . Wczoraj kupiłam kolejny raz tą z kawą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, z kawowa stanowczo podbiła serca :D

      Usuń
  5. Jadłam ją już parę lat temu, taki bezpieczny smak, dobra ale bez szału. Może kupię znowu, jak akurat na nią trafię. Szkoda, że w "moim" Kaufie jest słaby wybór jeżeli chodzi o Ritterki.
    Na Nestle też się czaję, chciałam kupić Dulce de leche :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A muszę powiedzieć, ze w moim Lidlu ostatnio wybór ritterek był zacny, nawet miętowa była, tylko, ze stwierdziłam, ze nie mam na nią ochoty.

      Usuń
    2. A właśnie, widziałam te czekolady dzisiaj w Społemie, ale poczekam aż będą tańsze w Biedronce, Dulce de leche będzie moje :D

      Usuń
    3. Miętowa to limitka? U mnie w Kaufie ona zawsze jest.
      Zastanawiałam się też nad tą drugą Nestle, ale w sumie nie ma chyba sensu, bo jadłam Lindta o tym smaku i efektu urwania tyłka nie było.
      Byłam dziś we Freshu, a tam miła niespodzianka, były Milki Tuc i Lu (te mniejsze wersje), już obie skonsumowałam i stwierdzam, że nawet dobre.
      Trochę mnie kusiły też Lindty z musem kakaowym i wiśnią i chilli/pomarańczą. Zbankrutuję chyba jak tak dalej pójdzie :<

      Usuń
    4. Nie, nie limitka, ale jeszcze nigdy wcześniej jej w sklepach nie widziałam.
      Truskawkowej nawet nie biotę pod uwagę, pozostaje tylko Dulce de leche :D
      Lindt zawsze kusi, trzeba przechodzić obok tych czekolad z zamkniętymi oczami, jeżeli chce się mieć pieniądze na inną żywność ;)

      Usuń
  6. Kusi mnie ta czekolada, ale nie kupię jej ze względu na to, że mam jeszcze tyyyyle w zapasie.
    Nie skreśliłaś na początku wpisu kota, którego miałaś skreślić, chyba że planowałaś zostawić nawias z napisem "skreślić" :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, za bardzo mi się śpieszyło i zapomniałam to poprawić :P Ale siaraaa ;)

      Usuń
    2. Nie siara, pewnie nikt sam nie zauważył. Ja wiem, bo na brudno robię tak samo :)

      Usuń
    3. Mam nadzieje, bo głupio to wyglądało. Zazwyczaj pogrubiam i powiększam uwagi żeby rzucały się w oczy, ale tym razem i tego nie zrobiłam.

      Usuń
  7. Tester czekolady - coś pięknego :)
    muszę tej spróbować, bo jestem czekalodoholiczką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To polecam szczególnie kawową limitkę, Kaffee+Nuss się nazywa :)

      Usuń
  8. http://theobrominum-overdose.blogspot.com/2012/08/rittersport-vanillekipferl-mleczna-z.html <- rzeczywiście to skurczysyństwo występowało już kiedyś w sklepach. Wieki temu jadłam, toteż nawet opisu na blogu nie ma... Pamiętam, że jadłam ją z moim Menem jakoś jesienią, po powrocie z nordic walking. Wtedy mi smakowała, ale pieron wie, jak by było teraz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smakować może (szczególnie po wysiłku fizycznym) ale żeby zachwycić to już słabo.

      Usuń
  9. Kokosankowa to była rok temu i dla mnie była pycha :D Tej nie jadłam nigdy i mi się straszliwie marzy! Jak ją dorwę to chyba kupię z 3 opakowania...kawową ofc też kupię ale nie w takiej ilości bo kawa to nie moje smaki. Tylko jest jeden problem...nigdzie tego ustrojstwa znaleźć nie mogę! Byłam w 2 Lidlach, PiP, Netto, no normalnie nigdzie ich nie ma. Zapłaczę się :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tylko pisze, że opis brzmi o wiele smaczniej niż jest w rzeczywistości.
      Co do dostępności to trzeba chyba czatować w Lidlu, ewentualnie w Hebe (jeżeli masz)

      Usuń
  10. mmmm.... od dziś jest w Lidlu masło z solą z tej okazyjnie pojawiajcej sie marki Deluxe...
    Kokosanki RS jadłam jakoś mnie nie zachwyciły, pamiętam raz jadłam amarenę - rewelacja! Szkoda że już nie wróci...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Normalnego masła prawie nie tykam, więc to nie jest oferta dla mnie ;) Kokosanek rittera nie jadłam, bo samych kokosanek jako takich nie lubię, amarenę chyba raz jadłam, ale nie jestem pewna :)

      Usuń
  11. Z zimowych limitek RS to właśnie KAWOWA smakowała nam najbardziej (do tej pory nie możemy w to uwierzyć) :D Ta wersja smakowała też była dobra "taka do spróbowania na raz", zgodnie stwierdziłyśmy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biorąc pod uwagę jak smakowała kawowa to ja się nie dziwię, była świetna :D

      Usuń
  12. Również żałuję, że nie ma wersji kokosanki ;(
    Kupiłam ją dzisiaj i faktycznie dobra, ale nie zachwyca..

    OdpowiedzUsuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.